logo
logo

Zdjęcie: / Inne

Środowisko zdrady narodowej znów daje o sobie znać

Środa, 12 lipca 2023 (16:51)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Podczas gdy trwa szczyt NATO na Litwie
i przywódcy świata zastanawiają się nad podniesieniem bezpieczeństwa Europy, Parlament Europejski uderza w jedno z ważniejszych ogniw tego bezpieczeństwa
i przyjmuje rezolucję ws. Polski.  

– Po tym głosowaniu w Parlamencie Europejskim, na Kremlu z pewnością rozległy się brawa. Polacy też muszą je słyszeć i wiedzieć, z czyjej inicjatywy i dlaczego się one rozlegają. Otóż informacje, które wychodzą na jaw – potwierdzane przez dokumenty i historyków, a więc to, co działo się za rządów Platformy i PSL-u – coraz bardziej utwierdzają w przekonaniu, że rosyjska narracja w państwie polskim była obecna, a propozycja suwerenności Polski, której ton nadawał prezydent Lech Kaczyński, była odrzucana przez ówczesny rząd koalicji PO – PSL. Jeśli to wszystko złożymy w jedną całość, to wczorajsze głosowanie w Parlamencie Europejskim przeciwko Polsce tylko to potwierdza. Syndrom targowicy wciąż tkwi w Platformie i w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Szkoda, że tak się dzieje, szkoda, że część Polaków – nawet w tak trudnym czasie, przy tak jasnych sytuacjach – ciągle łudzi się, że rządy brukselskie, niemieckie, czy rządy Platformy
i Lewicy będą dla Polski „błogosławieństwem”, jak to mówił Donald Tusk. Dziwię się, że tak wielu ludzi jeszcze w to wierzy, chyba że sondażownie coś przekłamują. Z drugiej strony, jak się rozmawia ze zwykłymi Polakami, to widać, że są oni zdezorientowani, pracują, troszczą się o rodziny,
i mają mało czasu, żeby zajmować się polityką. Dlatego warto, żebyśmy jako politycy wyszli do ludzi z przekazem, ale nie na kogo głosować, tylko żeby ludzi zapoznać z programem, żeby mogli spojrzeć na czyny, bo jak mówi Pismo Święte – po owocach ich poznacie. Tak, bo po owocach, po czynach poznać można tych, którzy mają reprezentować polskie społeczeństwo na różnych bardzo ważnych stanowiskach władzy.

Tym razem w rezolucji europarlamentu przeciwko Polsce chodzi o kontrolę wyborów parlamentarnych. Co niepokoi autorów tej rezolucji?

– Przygotowywana jest narracja, że w momencie, kiedy Zjednoczona Prawica wygra wybory parlamentarne w Polsce, to będą szukać słabych punktów w polskich rozwiązaniach konstytucyjnych, prawnych, wyborczych, co więcej, będą mówić, że ktoś coś sfałszował. Totalnej opozycji ciągle się marzy bałagan i chaos w Polsce. Na Zachodzie cenią ich za to, że uderzają w Polskę, że nie szczędzą nam krytyki. Emisariusze, którym przyświeca hasło „ulica i zagranica”, dobrze odgrywają swoją rolę, nawet bardzo dobrze przysługują się lewicy i liberałom europejskim, za co są hołubieni, chwaleni, poklepywani po ramieniu. Natomiast tak naprawdę szkodzą własnej Ojczyźnie i to jest ich sposób na funkcjonowanie w polityce. Żadnego programu dla Polski nie przedstawili, nigdy nie walczyli o dodatkowe pieniądze dla Polski, co więcej, blokowali te środki, które się nam należą, i mobilizują Parlament Europejski oraz instytucje unijne, żeby jeszcze mocniej atakowały Polskę. Krótko mówiąc: wstyd, kompromitacja, żenada to określenia, które najlepiej oddają poziom polskiej opozycji w europarlamencie. Natomiast nie ma się co łudzić, że merytoryczne argumenty dotrą do władz unijnych, które nie ustaną i do ostatniego momentu, do samych wyborów parlamentarnych będą nękać, będą próbowali zbałamucić Polaków, zawrócić im w głowach, mówiąc, że pod rządami Donalda Tuska czeka ich świetlana przyszłość. I tak w skrócie wygląda sytuacja i sposób prowadzenia polityki przez Unię Europejską.

Nie pierwszy raz mamy próbę osłabiania Polski?

– Oczywiście, ta rezolucja to nic innego jak próba osłabienia Polski, co więcej, ma miejsce w sytuacji, kiedy Rosja pręży muskuły i wykorzystuje każdą okazję, żeby destabilizować sytuację w Europie. Inna sprawa dotyczy tego, czy rzeczywiście Unia Europejska zwalcza Putina, czy może są jeszcze jakieś inne kanały rozmów, kontaktów, które powodują, że ta wojna tak długo trwa. Jeśli Unia Europejska jest tak silna na międzynarodowej arenie, jeśli jest przeciwko Rosji, to w sytuacji wojny powinna być królem zmian, decydować o sytuacji wojennej, nakładać bez zbędnej zwłoki zdecydowane sankcje na Rosję. Natomiast Unia się cofa, mityguje, nie zajmuje stanowiska, mamy kilkanaście pakietów sankcji, które Rosja sobie obchodzi. Jeśli zaś chodzi o Polskę, to ataki są zdecydowane, co – zważywszy na nasze zaangażowanie w pomoc dla Ukrainy – jest korzystne dla Putina.

Komu zależy  na tym, żeby tworzyć atmosferę, że Polska to kraj niedemokratyczny, że PiS może sfałszować wybory?

– Na tym, żeby PiS posądzać o rzekome fałszerstwa, zależy tym, którzy wiedzą, że mogą przegrać wybory parlamentarne. Przecież później trzeba będzie szukać jakiegoś uzasadnienia ewentualnej porażki. Wpływy europejskich liberałów i socjalistów na polskich polityków nie są doraźne, ale cykliczne. Chodzi o uzależnienie konkretnych polityków, których za wierną służbę czeka nagroda, czekają profity. Pierwszy kredyt zaufania został im udzielony i mają w Polsce wykonać pracę polegającą na dezorientacji wyborców. Za to być może czekają ich jakieś apanaże, stanowiska, a jak się uda wygrać wybory, to przejdą do mocnej ofensywy. Natomiast jeśli się to nie powiedzie, to i tak będą mówić, że mają swoich ludzi w Brukseli, że są ciągle mocni, że trzeba ich popierać i z nimi trzymać. Tak czy inaczej środowisko zdrady narodowej, obozu kompromitacji narodowej, obozu antypolskiego, obozu zwalczania siły gospodarczej Polski, będzie cały czas stać w kontrze do legalnie wybranej władzy i będzie rozpowszechniać nieprawdziwe informacje, że w Polsce wybory są fałszowane, że trzeba je unieważnić itd.

Jest apel europarlamentu, żeby OBWE objęło jesienne wybory w Polsce misją obserwacyjną?

– Takie rezolucje, jak przyjęta wczoraj prze europarlament, nie mają znaczenia prawnego, ale tworzą mylne wrażenie wśród opinii publicznej, że prawnie coś złego dzieje się w Polsce, że w Polsce rządzi jakiś autorytarny reżim, że polskie sprawy idą w złym kierunku. Słowem – kłamstwo na kłamstwie, popychane kłamstwem. OBWE oczywiście sama z siebie może zdecydować o obserwacji wyborów w tym czy innym kraju. Trwa urabianie opinii społecznej, że coś złego się dzieje w Polsce, że PiS chce sfałszować wybory, tym bardziej czas tę histerię opozycji raz na zawsze skończyć. Dlatego uważam, że sprawę należy postawić jasno i zaprosić wszystkich chętnych obserwatorów, oczywiście zgodnie z prawem. Niech przyjeżdżają, niech obserwują, niech patrzą, bo my nie mamy nic do ukrycia, nie mamy się czego obawiać.

Podczas trwającej sesji Parlamentu Europejskiego powróciła też kwestia pakietu „Fit for 55”, który zakłada przystosowanie do jego założeń w ciągu kilku lat. Skąd ten pośpiech?

– Rozpatrywana jest część pakietu „Fit for 55”, który składa się z kilkunastu wniosków ustawodawczych, które stały się elementem nowego europejskiego porządku prawnego. „Fit for 55”, w którym zapisano obowiązkowy unijny cel klimatyczny: ograniczenie emisji CO2 w Unii Europejskiej o co najmniej 55 procent do 2030 roku, jest niezwykle groźny, bowiem stwarza zagrożenie dla polskiej gospodarki i polskich obywateli. Na trwającej sesji Parlamentu Europejskiego będziemy decydować o dalszych losach rozporządzenia w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych. Zakłada on, że do 2030 roku co najmniej 20 procent terenów podmokłych, rzek, lasów, użytków zielonych, a także ekosystemów morskich, które uprzednio zostały osuszone, ma zostać poddanych działaniom naprawczym. Rozporządzenie, o którym rozmawiamy, zakłada, że do 2050 roku wszystkie wspomniane obszary na lądzie i na morzu mają zostać odbudowane. Logika jest taka, że najpierw wydawano ogromne pieniądze, żeby te tereny, obszary osuszać, a teraz trzeba będzie je nawodnić, i taka jest unijna filozofia. Po wczorajszej debacie na ten temat widać, że europarlament jest podzielony w tej sprawie, i myślę, że jest mała, ale jednak szansa, że nie przegramy tego głosowania, że pokrzyżujemy plany Fransa Timmermansa. Nawiasem mówiąc, Timmermans ma dylemat, bo w jego kraju, Holandii, upadł rząd Marka Ruttego i teraz Holendrów czekają przedterminowe wybory. Trwają rozmowy nad stworzeniem koalicji, gdzie np. Timmermans mógłby zostać premierem. Jest więc rozdwojony i nie wie, czy zostać w Brukseli, czy powrócić do Holandii. Holandia też ma kłopoty z imigrantami, z protestami rolników, co jest wynikiem błędów tej ekipy rządzącej w Unii Europejskiej, która przerysowała Europejski Zielony Ład, zamęczyła przedsiębiorców, którzy nie chcą inwestować w Europie i uciekają gdzie indziej. Zwykli ludzie też mają dość tych ideologicznych pomysłów i chcą żyć w spokoju.

Tymczasem Unia Europejska brnie dalej
i chce jeszcze sprowadzać imigrantów…

– Co więcej, chce zastosować przymus ich przyjęcia i wysokie kary finansowe za odmowę. Takie sprowadzanie na siłę imigrantów ze stref obcych nam kulturowo jest bardzo niebezpieczne, a przejawy tego były i wciąż są widoczne. Przykładem są niedawne wydarzenia z Francji, gdzie zorganizowane grupy imigrantów demolowały miasta, paliły obiekty, samochody, prowadziły regularne bitwy z policją i służbami bezpieczeństwa. Jednak problem ten dotyczy nie tylko Francji, bo zdaje się w ostatnią sobotę w Giessen w Hesji, na zachodzie Niemiec, zorganizowani Erytrejczycy atakowali policję i porządkowych. To są tylko przykłady z ostatnich dni, ale takich sytuacji, gdzie imigranci protestują, wzbudzają burdy, zamieszki, jest coraz więcej. Zagrożone jest bezpieczeństwo ludzi, ale elity brukselskie nic sobie z tego nie robią. Tutaj, w Brukseli, wiele mówi się o silnej Unii Europejskiej, ale ja tej silnej Unii nie widzę, bo kiedy pojawia się problem, to Bruksela nabiera wody w usta i każde państwo oddzielnie musi ten czy inny problem samo rozwiązywać. Unia jedynie pomaga małym groszem, ale nie ma to nic wspólnego z solidarnością, która miała być jednym z założeń Unii Europejskiej, dotyczyć wszystkich państw, w szczególności zaś tych członków Wspólnoty, którzy sobie nie radzą. Tymczasem widzimy, że założenia, idee ojców założycieli poszły w odstawkę, a ekipa obecnie rządząca Unią Europejską chce tworzyć superpaństwo, chce tworzyć jeden europejski rząd, chce pozbawić poszczególne państwa konstytucji. I to jest skandal, co więcej, w tym skandalu aktywnie uczestniczy Donald Tusk, uczestniczy Platforma, Lewica i wszyscy, którzy na arenie europejskiej głosują przeciwko silnej, niezależnej, suwerennej Polsce.    

                 Dziękuję za rozmowę.       

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl