logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Nie można się bawić ludzkim życiem

Sobota, 22 lipca 2023 (16:39)

Rozmowa z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i AKSiM

W Polsce mamy żerowanie – i to chyba jest właściwe określenie na dramacie kobiety, która nie mogąc sobie poradzić po przerwaniu ciąży, miała myśli samobójcze. Jak określić działania stacji komercyjnej
i Donalda Tuska wykorzystujące tę sytuację?

– Donald Tusk uprawia propagandę i wykorzystując tragedię, posługując się sprawą tej kobiety, wciąga ją
w spór polityczny. Mamy próbę wykreowania nowego buntu przeciw władzy. Natomiast zbyt mało mówi się w mediach o aspekcie moralnym tej sprawy. Wydaje się też, że ten aspekt powinien być podkreślany przez duchownych wysokiego szczebla, że każdy z nas jest tylko przechodniem na tej ziemi, a ci, którzy rozpoczęli tę nagonkę, też nie należą do najmłodszych i prędzej czy później oni i każdy z nas staniemy przed sądem Bożym, zdając sprawę z tego, co zrobiliśmy. W tym temacie poruszamy sprawę życia i śmierci – przede wszystkim dzieci poczętych. Jeśli bowiem słyszymy o „marszu miliona serc”, co już samo w sobie pokazuje wprost niewyobrażalną przewrotność, to jest pytanie: marsz czyich serc? Przecież uruchamianie kampanii nienawiści na taki temat niesamowicie, wręcz niewyobrażalnie obciąża moralnie. I z tego trzeba będzie zdać sprawę. Tym bardziej w komentarzach wspomnianych duchownych, a także
w dyskusjach dziennikarzy ten aspekt powinien padać nieustannie. Komentatorzy polityczni nauczyli się oceniać wszystko w kategoriach makiawelicznych – kto kogo załatwił jakąś grą, jakimś mniej lub bardziej spektakularnym chwytem itd. Ale pytanie brzmi: czy wszystko jest dopuszczalne, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z tak rażącym uderzeniem w życie niewinnych, nienarodzonych dzieci, ale z drugiej strony w życie matek, które po zabiciu własnego dziecka przeżywają dramaty? Jeśli ktoś wkracza w to wszystko w taki sposób jak Donald Tusk, to jest to rzecz skrajnie naganna.

Czy nie mamy też próby reaktywacji tzw. strajku kobiet?

– Bardzo prawdopodobne. Być może uznano, że tzw. strajk kobiet, który uaktywnił się w czasie covidowym, kiedy dużo młodzieży udało się ściągnąć na ulice, że ten mechanizm trzeba uruchomić jeszcze raz i że na tym zbuduje się kapitał. I to jest pierwszy cel, jaki Tusk sobie postawił. Drugi – to jest chęć postawienia pod murem Lewicy. Pamiętajmy, że to Lewica ma na swoich sztandarach,
w swojej agendzie jako główne hasła rewolucyjne,
które ją budują. I Tusk wchodzi w tę przestrzeń i te hasła przejmuje, zwłaszcza że ten marsz ma się odbyć bezpośrednio przed wyborami parlamentarnymi, i wręcz przestrzega Lewicę, że jeśli się do niego nie przyłączy, to nie wejdzie do Sejmu, bo on jej odbierze elektorat. Trzeci motyw działania Tuska – to najprawdopodobniej chęć przypodobania się Unii Europejskiej, która prezentuje hasła rewolucji seksualnej jako główne w konstrukcji ideowej budowanego superpaństwa europejskiego.

Donald Tusk ma szanse na osiągnięcie celów zarysowanych przez Pana Profesora?      

– Moim zdaniem zwłaszcza dwóch pierwszych celów nie osiągnie. Bomba, jaka miała wybuchnąć, została rozbrojona podczas konferencji komendanta głównego Policji gen. Jarosława Szymczyka. Nagranie, jak przebiegała rozmowa lekarki, która zachowała się
w sposób etyczny, dbając o troskę kobiety, pokazuje,
że materiał Faktów rozmija się z prawdą. Widać wyraźnie, że pod fałszywymi przesłankami starano się budować emocje proaborcyjne. Natomiast to, że Tusk i jego naśladowcy, którzy uciekają się do tak delikatnych sfer,
nie mają żadnych hamulców moralnych, to jest rzecz absolutnie przerażająca.

No właśnie, gdzie w tej całej sprawie jest człowiek – konkretna kobieta, jej życie
i zdrowie? Kobieta instrumentalnie wykorzystywana, która w momencie kiedy temat nie będzie już tak głośny, zostanie
z problemami sama…

– Jeśli chodzi konkretnie o panią Joannę, to należy zwrócić uwagę, że – jak słyszymy – osoba ta była ideologicznie zaangażowana, jednak przeżyła tragedię i to jest rzecz straszna. Dlatego jakaś cisza, milczenie, jakaś powaga
i wyważona ocena oraz wyrozumiałość dla działań policji, która starała się ratować życie tej kobiety, powinny nastąpić, ale nie atakowanie i wprowadzanie destrukcji. Jeśli w tej sprawie atakuje się policjantów, jeśli się ich odsądza od czci i wiary, to następnym razem mogą oni
nie działać jak należy i robić wszystko, żeby ratować osobę, która chce popełnić samobójstwo, bo ktoś znów zrobi z tego ogólnopolską akcję protestacyjną. To, z czym mamy dzisiaj do czynienia wobec policji, przypomina wydarzenia z 2021 roku i ataki na funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy bronili nas przed nachodźcami wysyłanymi przez reżim Alaksandra Łukaszenki, a przez polityków opozycji i sprzyjające im media byli atakowani. Takie postawy świadczą o braku propaństwowych zmysłów, natomiast robi się wszystko, żeby tylko zdobyć większe poparcie, przypodobać się mocno zideologizowanej Brukseli i przejąć władzę w Polsce. To wszystko od strony moralnej świadczy o manifestacji całkowitego upadku ludzi, którzy ten spektakl zaaranżowali.

Wobec powyższego musi się pojawić pytanie o odpowiedzialność polityków. Jakie mogą być konsekwencje podważania zaufania
do policji czy lekarzy?

– Budowanie podziałów, skłócanie społeczeństwa, gra na emocjach zawsze mają swoje konsekwencje. I tutaj jest rola dla Kościoła. Rolą Kościoła oczywiście nie jest wskazywać, na kogo głosować w sensie personalnym, misją Kościoła nie jest też zajmowanie stanowisk czy urzędów państwowych – nie o to tu chodzi. Natomiast te sprawy należy, trzeba stawiać, pokazywać w najbardziej fundamentalnych aspektach i zabierać głos w takich kwestiach po to, żeby uświadomić, że każdy, kto tego typu sprawy podejmuje, po pierwsze, szkodzi państwu, o czym pan redaktor mówił, a to jest nasze wspólne dobro,
a po drugie, za takie rzeczy jest niewyobrażalna odpowiedzialność, bo wszystko zostanie rozliczone. To nie jest tak, że można się bawić ludzkim życiem, budować kapitał na ludzkiej tragedii, że można bezkarnie buntować ludzi przeciwko dzieciom nienarodzonym. To są wszystko rzeczy niewyobrażalnie obciążające duchowo, moralnie ludzkie sumienie. Ja tego głosu Kościoła nie powiem, że nie słyszę, ale nie słyszę dostatecznie wyraźnie, z odpowiednią siłą.

Mówi Pan Profesor o zdroworozsądkowym podejściu i zaangażowaniu Kościoła. Ludzie wiary to rozumieją, ale czy docierając do innych z takim przekazem, nie zostanie
to odczytane jako mieszanie się Kościoła
w sprawy polityczne?      

– Ponad 90 procent Polaków deklaruje się jako ludzie wierzący, jako katolicy. I podobnie rzecz ma się z politykami. Oczywiście różnie bywa z praktykowaniem wiary i oni są czasem tzw. niedzielnymi katolikami itd., jednak wszyscy w jakiejś perspektywie mają koniec swojego życia. I każdy mniej lub bardziej religijny człowiek będzie musiał zdać sprawę ze swoich czynów. Tak się utarło wśród większości komentatorów, że oceniamy politykę tylko i wyłącznie jako grę mającą na celu zdobycie i utrzymanie władzy. Ocenia się, czy ta gra jest mniej lub bardziej skuteczna – my też to robimy na łamach „Naszego Dziennika”, bo to jest ciekawe, tylko nie można tego wszystkiego oderwać od kwestii moralnych. To są bowiem kwestie fundamentalne i to trzeba wykrzyczeć.

Stać nas na rozpoczęcie rzeczowej, merytorycznej dyskusji, bo nie sądzę,
żeby chciał się w to angażować Kościół?

– Dlatego powinni to robić np. komentatorzy, ponieważ
są granice wszystkiego, których nie wolno przekraczać,
i kwestie, które trzeba podnosić, oraz wartości, których należy bronić. Kłamstwo, które jest narzędziem manipulacji, trzeba demaskować, ujawniać. To, co zrobiła komercyjna stacja, i to, co robi Tusk, kupując tę historię, to nic innego jak kompromitacja całej tej akcji. Osoba, która jest bohaterką tego materiału, okazała się mało wiarygodna, jak również kierunek, w którym miało pójść rozwinięcie tego tematu – uderzenie w policję, która rzekomo miała poniżać kobietę za aborcję, bo – w ocenie autorów – środki wczesnoporonne są legalne, w związku
z czym mieliśmy uderzenie w godność tej pani, tylko że cała histeria stworzona wokół tego w zderzeniu z przedstawionym przez policję materiałem okazała się kompletną bzdurą. Teraz próbują jeszcze ratować sprawę, koncentrując się na zabraniu telefonu czy zabezpieczeniu laptopa, co też ma być poniżaniem godności. To jednak pokazuje, że cała ta konstrukcja propagandy jest infantylna. Widać więc, że w sensie politycznym to wszystko jest coraz słabsze. Donald Tusk zdaje sobie
z tego sprawę, więc pewnie będą szukać nowych pretekstów. Chęć zdobycia władzy po tamtej stronie jest tak duża, że są w stanie posunąć się bardzo daleko,
więc kolejne preteksty do atakowania władzy pewnie będą i mogą być równie niegodziwe. Dlatego tak ważne jest napiętnowanie tych wszystkich działań od strony moralnej, aby ukrócić taki proceder.

Może dobrym krokiem dla przeciwwagi marszu miliona serc, gdzie w tle rysuje się kolejne hasło: róbta, co chceta w kwestii aborcji, byłoby stworzenie przeciwwagi
i skupienie się na ochronie życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci?  

– Bez dwóch zdań istnieje taka potrzeba, ale nie tylko o marsze tu chodzi, bo przypomnę, że takie Marsze dla Życia i Rodziny przemierzają ulice polskich miast, ale istnieje też potrzeba edukacji – i to na tysiąc różnych sposobów.
Dla pokolenia św. Jana Pawła II kwestia ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci stała się naturalna. Natomiast młode pokolenie Polaków jest kompletnie nieświadome nie tylko tego, jak życie realnie wygląda. Młodzi ludzie nie są przygotowani od strony psychologicznej i moralnej w tej dziedzinie. Stąd istnieje ogromna potrzeba uświadamiania oraz kształtowania charakterów w duchu pro-life.

Politycy boją się tematu ochrony życia
w kampanii wyborczej, ale temat ten
teraz sam się pojawia. Może warto to wykorzystać?

– Owszem, ale politycy zachowują się w zależności od tego, jakie są nastroje społeczne, i próbują to w sposób cyniczny rozgrywać. Dlatego w tym wypadku potrzeba większego zaangażowania nas, katolików, po to, żeby tak jak za PRL, za czasów duchowego przywództwa nad Polską bł. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, walczyć o życie ludzkie na wszystkich poziomach, żeby to pospolite ruszenie wróciło dzisiaj. Mamy bowiem potężne starcie cywilizacji śmierci z cywilizacją życia. Tak zwany strajk kobiet nam unaocznił, jak niewyobrażalne mogą być tego konsekwencje. Dlatego brońmy życia od poczęcia
do naturalnej śmierci, trwajmy przy tym. I to jest rola
nas wszystkich, także polityków.

        Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl