Kojarzy się to z innymi faktami i wypowiedziami. Ostatnio ujawnił swój pogląd, że obszar Polski na zachód od Wisły dziedziczy kulturę zachodnią (z pewnością myślał
o niemieckiej). A jaka ona jest, miałem okazję poznać już w czasie okupacji, gdy jako polskie dziecko uczęszczałem do niemieckiej szkoły dla Polaków, w której za najmniejsze wykroczenie wracałem z siniakami od uderzeń kijem, których nauczycielka nikomu nie żałowała. Uczniowie musieli codziennie dostarczać jej nowe kije, bo często się łamały. Poza nauką czytania i pisania nauczała nas tylko
o mrówkach i pszczołach robotnicach.
Niekiedy udawało się nam, polskim dzieciom, nawiązać kontakt z rówieśnikami z rodzin niemieckich, zajmujących domy opróżnione przez Polaków wywiezionych do Generalnego Gubernatorstwa. Przekazali nam informację, że nie mogą się z nami kontaktować, bo są za to surowo karani.
Kolejną okazję do poznania poglądów, mentalności
i kultury niemieckiej miałem w czasie dłuższego pobytu
w byłej Niemieckiej Republice Demokratycznej (ziemiach okupowanych przez Rosjan). Dowiedziałem się, że ich dewizą postępowania jest powiedzenie „Befehl is Befehl” (rozkaz jest rozkazem); że trzeba go wykonywać bezwzględnie, a za czyn dokonany na rozkaz nie ponosi się żadnej odpowiedzialności, również moralnej. Poznani tam Niemcy wiedzieli, że w czasie wojny dokonywano okrutnych czynów, ale ich zdaniem robili to jacyś „naziści” wydający rozkazy. Być może, że jedynym, który nie chciał wykonać rozkazu, był Austriak – Otto Schimek. Prawdopodobnie za odmowę udziału w egzekucji Polaków został rozstrzelany. Polacy upamiętnili jego grób.
Czy wspominają go Niemcy?
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

