Panie Pośle zdaje się, że w Parlamencie Europejskim niedługo będziecie mieli nowego kolegę, prosto z kryminału…
– Rzeczywiście jest to oburzające, skandaliczne. Jest też dziwne milczenie kolegów Włodzimierza Karpińskiego z Platformy, którzy nawet za bardzo tego nie komentują. Może to świadczyć, że jest pełna zgoda tej politycznej formacji na tego typu działania. Zdaje się, że doktryna Sławomira Neumanna sprawdza się również w tym wypadku. To sytuacja bez precedensu, kiedy oskarżony, który usłyszał prokuratorskie zarzuty zamieni celę na lukratywne stanowisko europosła. Niestety, ośmieszamy się jako kraj do końca, ośmiesza się Unia Europejska i ośmieszają się ci, którzy będą akceptować mandat Włodzimierza Karpińskiego.
Eva Kaili i Marc Tarabella też będą mieć nowego kolegę?
– Dokładnie tak. To jest ten sam zespół ludzi bez honoru. W europarlamencie zabierają oni głos w sprawach korupcyjnych, podczas gdy sami są podejrzani właśnie o korupcję i wielomilionowe przekręty. Zabierają też głos w sprawach reformowania Unii Europejskiej, co więcej, prą do tych unijnych reform. Ciekawe, jak przyjmą do swojego grona Włodzimierza Karpińskiego. Wygląda na to, że poszerza się klub osób, które stojąc przed wyrokiem, mając w toku procesy, tak naprawdę śmieją się w twarz wszystkim ustawom, jakiemukolwiek prawu, chodzą po brukselskich korytarzach i mówią, że im wolno więcej.
Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w momencie stwierdzenia wyboru na posła Parlamentu Europejskiego Włodzimierz Karpiński będzie objęty immunitetem. Tymczasem mamy próbę uchylenia immunitetu czwórce europosłów z Polski…
– No właśnie przestępca, który ukrywa się w Norwegii, bo tam poprosił o azyl, człowiek skazany prawomocnym wyrokiem sądu zrobił donos na czterech europarlamentarzystów, nasze koleżanki i kolegów z Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów: Beatę, Kempę, Beatę Mazurek, Patryka Jakiego i Tomasza Porębę. Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego w większości opowiedziała się, żeby odebrać im immunitety. Zobaczymy, jak jutro w tej kwestii zachowa się Parlament Europejski. Za polubiony spot ostrzegający przed polityką Platformy straszy się ich nawet karami więzienia. To jest komiczne, właściwie tragikomiczne, bo nasi europarlamentarzyści korzystając z mandatu, wypowiadali się, przekazując informacje, które nikogo nie obrażały, tylko prezentowali swój pogląd. Tymczasem zdaje się, że prawo w Parlamencie Europejskim nie jest równe dla wszystkich, stąd mamy próbę pozbawienia ich głosu, mandatów europosłów. To jest kompromitacja na całej linii europarlamentu. Co więcej, dzieje się to wszystko przy otwartej kurtynie. I tak osoba, która jest oskarżona – mam na myśli Włodzimierza Karpińskiego – ma otrzymać mandat, immunitet i wyjdzie z aresztu, będzie zasiadać w Parlamencie Europejskim, a uczciwym europosłom, którzy działają dla dobra Polski, grozi się odebranie immunitetów i jakimiś karami.
Czy Pana zdaniem istnieje zbieżność między tym, że opozycja totalna i Tusk mają szansę przejąć władzę w Polsce, a uaktywnieniem się w Brukseli ataków na europosłów Prawa i Sprawiedliwości?
– Tak. To będzie próba przykrycia wszystkich spraw związanych z nieudolnością koalicji, która się tworzy i stworzyć nie może, koalicji anty-PiS-u, bezprogramowej, którą tworzy 11 różnych podmiotów politycznych szarpiących sukno polskie na wszystkie możliwe sposoby, żeby tylko zdobyć jakieś synekury. Mamy więc próbę przykrycia tego całego chaosu właśnie tym głosowaniem dotyczącym pozbawienia immunitetu czterech europosłów. Jak ulał pasuje to do narracji obecnej tutaj, w Brukseli, że w Polsce nie ma praworządności. Do tego chcą, żebyśmy w ogóle nie podnosili głosu i bezwolnie patrzyli na to, co wyprawia Lewica, lewactwo i liberałowie europejscy. Ale tak nie będzie. Będziemy bronić naszych kolegów, jasno pokazywać, w którym kierunku zmierza Unia Europejska, która jest całkowicie pozbawiona wartości chrześcijańskich, a mówi jedynie o jakichś wyimaginowanych wartościach europejskich. Wśród tych wartości europejskich są – jak widać – kłamstwa, obrona przestępcy i nazywanie zła dobrem. To jest coś absolutnie skandalicznego, oburzającego.
Wspomniał Pan o zarzutach wobec Polski o brak praworządności, ale czy z polskim prawem wszystko jest w porządku, czy nie ma luki, skoro osoba oskarżona o korupcję, jak Karpiński, może objąć mandat, w tym wypadku europosła?
– Wygląda, że jakaś luka istnieje, skoro taka sytuacja jest możliwa. Nie wiem, co można jeszcze zrobić, skoro było postępowanie prokuratorskie, skoro jest areszt, a więc wyrok sądowy, a teraz ma być uchylenie tego aresztu? Przyznam, że nie bardzo wiem, jak całą tę sytuację skomentować. Jest to tak oburzające, że brakuje słów. Jeśli stanie się tak, jak przewidujemy, to z pewnością będzie to przypadek drażliwy i niesamowicie obnażający działania tych wszystkich, którzy tolerują korupcję, którzy tolerują przestępczość na forum unijnym.
Włodzimierz Karpiński ma objąć mandat za europosła PSL Krzysztofa Hetmana, który zdobył mandat do Sejmu. W tej sytuacji europosłem powinna zostać Joanna Mucha, która wybrana na posła do polskiego parlamentu też przyjęła mandat. Czy patrząc na zbieżność zdarzeń, Karpińskiemu w ten sposób nie utorowano drogi do wolności?
– Widać, że takie działania podjęto, żeby go wydobyć z aresztu i śmiać się w twarz prawu oraz uczciwym ludziom. Mam jednak nadzieję, że ten obrazek, to wyjście Karpińskiego z aresztu – jeśli do tego dojdzie – przemówi w sposób bardzo dobitny do Polaków, także tych, którzy niekoniecznie na co dzień śledzą wydarzenia polityczne, i zadziała na niekorzyść Platformy. Może coś do Polaków dotrze, z jaką grupą mamy do czynienia, z jakiego rodzaju ludźmi pracuje Platforma, PSL i co te formacje są w stanie zrobić, żeby tylko zdobyć władzę. Widać, że wszystko. Po trupach, byle do celu. Są zdolni zniszczyć każdą wartość, także wartość największą – ludzkie życie.
Jednym z postulatów totalnej opozycji jest likwidacja CBA…
– Polacy w sondażu wypowiedzieli się jasno przeciwko likwidacji CBA. Natomiast nic dziwnego, że formacja aspirująca do władzy chce likwidacji CBA, bo przecież to biuro wykryło szereg afer, w które zamieszani są ludzie związani z tą formacją, toczy się też wiele postępowań właśnie na skutek śledztw prowadzonych przez CBA. Wobec tego dla niektórych bezpieczniej byłoby, żeby zlikwidować CBA i powiedzieć, że nie ma problemu. Sądzę, że będzie to też obrazek, który przemówi do polskich wyborców.
Nie rokuje Pan długiego żywotu grupie Tuska przy władzy?
– Osobiście nie wierzę w trwałość tej koalicji, która aż pali się do przejęcia władzy w Polsce, bo nie łączy ich nic pozytywnego, a jedynie nienawiść i wrogość nie tylko do Prawa i Sprawiedliwości, ale w ogóle do wartości życia ludzkiego. Co za tym idzie – łączy ich nienawiść do Polski, Polski silnej w środku Europy, Polski, która była z mozołem, ale też z sukcesami budowana przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Pokazaliśmy światu, że możemy przezwyciężać kryzysy, skutecznie walczyć z wysokim bezrobociem, że chroniliśmy miejsca pracy, że budowaliśmy bezpieczeństwo Polski w wielu obszarach, począwszy od zwiększenia liczebności Wojska Polskiego, poprzez zakupy nowoczesnego uzbrojenia. To nie są tylko słowa, ale wymierne działania i efekty. Mamy też na niezłym poziomie PKB, mamy stosunkowo niskie zadłużenie wewnętrzne – i to są dane nie moje, ale dane ekonomiczne Eurostatu. Tych danych nie da się przekreślić wypowiedziami Donalda Tuska inspirowanymi instrukcjami Marka Belki czy Bogusława Grabowskiego, żeby kłamać, bo tylko wtedy wygramy. Kłamstwo ma krótkie ręce, krótkie nogi, i oni z tym kłamstwem politycznie daleko nie zajadą.
Co Pana zdaniem może być takim przełomowym momentem, punktem zwrotnym, który sprawi, że kariera i rządzenie Polską tej ekipy długo nie potrwa?
– Takim punktem zwrotnym może być budżet na 2025 rok. Teraz będą jeszcze jechać na naszych osiągnięciach, ale za rok trzeba będzie powiedzieć, zrobić coś samemu. Zatem gospodarka położy na łopatki tę koalicję. Tak jak rozłożył się Związek Sowiecki, tak rozłoży się ta koalicja, którą więcej dzieli niż łączy, która trzy tygodnie po wyborach nie jest w stanie zawrzeć nawet umowy koalicyjnej, nie mówiąc już o przedstawieniu programu dla Polski. Do tego dojdzie trudność w realizacji wszystkich wymagań, które Polsce, ale także innym państwom członkowskim przedstawi Unia Europejska. Mam na myśli pęd do tzw. zielonego ładu, kosztowną politykę klimatyczną, pod pozorem równoważenia księgowości – nowe podatki, które mają zostać wprowadzone, a więc dodatkowe obciążenia nakładane na państwa członkowskie związane z oddłużeniem Unii Europejskiej. Chodzi o nowe, dodatkowe składki do wspólnej unijnej kasy, takie jak podatki od paliw samochodowych czy od paliw domowych. To wszystko spowoduje, że zrodzi się w Polsce niechęć do takiej Unii Europejskiej i takiego rządu, który bardziej dba o interesy np. Niemiec niż o interes państwa polskiego. Zwrócę uwagę, że do końca tego roku mamy tarcze antykryzysowe wprowadzone przez rząd Zjednoczonej Prawicy, mamy tzw. mrożenie cen energii, zerową stawkę na żywność, mamy obniżoną kwotę wolną od podatku do 30 tys. zł, mamy też cały szereg obniżonych podatków z PIT i CIT. Zatem te pieniądze pozostały w kieszeniach Polaków, ale wielu z nas tego być może nie doceniła czy nie docenia. Natomiast, kiedy pojawią się nowe podatki, nowe ceny energii, które mają zostać wprowadzone od 1 stycznia 2024 roku i Unia Europejska będzie w tym momencie zakazywała wspomagania obywateli, bo pandemii koronawirusa już nie ma, nie ma więc nadzwyczajnych okoliczności, które uzasadniałyby takie działania. Ponadto Unia będzie pilnowała pułapu możliwości zadłużania się, i to może być problem, który położy na łopatki ekipę Donalda Tuska – nie wywiąże się ona z wielu obietnic złożonych Polakom, a tym samym ośmieszy się, i to w dość krótkim czasie.

