Koalicja 13 grudnia rozpoczyna rządy, co ciekawe, od walki z religią w szkole. I tak najpierw ma to być ograniczenie do jednej lekcji religii tygodniowo płatnej z budżetu państwa, bo jak twierdzi min. Nowacka, „dwie lekcje religii to przesada”, ale nie można wykluczyć, że docelowo lewicowe kierownictwo resortu edukacji będzie dążyło w ogóle do likwidacji nauki religii
w szkołach.
– To są niezwykle niepokojące sygnały. Minister Barbara Nowacka po objęciu resortu edukacji zapowiadała różne posunięcia, ale zauważmy, że zapowiedź i działania
w kwestii ograniczenia religii do jednej lekcji tygodniowo uznała za priorytetowe. Tak, tutaj chodzi przynajmniej
o ograniczenie nauczania religii w szkole. Natomiast mnie w związku z tą sytuacją nasuwają się pewne niepokojące skojarzenia, otóż w latach pięćdziesiątych, nawet w czasach stalinowskich, religia w szkole była, bo oficjalnie została wycofana ze szkół dopiero w 1961 roku, ale podejmowano cały szereg działań, żeby utrudnić czy nawet uniemożliwić dzieciom korzystanie z katechezy. Jednym
z takich posunięć stosowanym w latach pięćdziesiątych było przesuwanie lekcji religii na ostatnie godziny zajęć szkolnych. Były wręcz instrukcje ministerialne, że religia ma być jako ostatnia lekcja. I była to przygrywka do wycofania w ogóle nauki religii ze szkół. I w tym momencie takie skojarzenia też same się nasuwają.
Zapowiedzią, w jakim kierunku będzie podążać polska edukacja, jest także fakt odwołania przez min. Barbarę Nowacką małopolskiej kurator oświaty Barbary Nowak, która jasno sprzeciwiała się rozmaitym lewackim trendom w polskiej oświacie…
– Dokładnie. Pani kurator Barbara Nowak wypowiadała się w sposób bardzo jasny i bezpośredni i była wzorem dla całej administracji szkolnej, a także dla wszystkich nauczycieli w Polsce. Tym bardziej niestosowny jest komentarz towarzyszący ogłoszeniu odwołania kurator Nowak, mówiący, że „czarny czas dla edukacji i średniowiecze, które wam próbowano zaprowadzić w Małopolsce w postaci pani kurator Nowak, właśnie się skończyło”. Kiedy to słyszę, to żartobliwie się uśmiecham, bo średniowiecze było okresem wielkiego zwrócenia się człowieka do Boga i czasem wielkich dzieł, które przetrwały dla potomnych. Zatem wcale nie był to okres ciemnoty, jak niektórzy próbują to sugerować czy przedstawiać.
Zwrócę też uwagę, że nowa minister edukacji jednocześnie zapowiedziała, że odwołanie kurator Barbary Nowak nie jest ostatnim, że odwołania pozostałych 15 kuratorów nastąpią do końca tego roku. Zatem nie miejmy złudzeń, że odwołanie kurator Nowak jest początkiem i końcem tego typu czystek, ale jest to proces, który będzie postępował coraz głębiej. To pokazuje też kierunek, w jakim będzie szła tzw. reforma edukacji. Jesteśmy świadkami prób zmian cywilizacji europejskiej godzących w jej fundamenty i lewica w Polsce też wpisuje się w ten kierunek. Edukacja jest jednym z obszarów, w jakim te bardzo niebezpieczne zmiany mają się dokonywać.
W Sejmie mieliśmy wybryk posła Grzegorza Brauna. I o ile polityków, także lewicy, zbulwersowało zachowanie posła Konfederacji i niemal od razu wystąpili
z projektem rezolucji potępiającej to wydarzenie oraz akty antysemickie, to już poprawka PiS, aby rozszerzyć rezolucję
o potępienie także zachowań antychrześcijańskich nie znalazła uznania.
O czym to świadczy?
– To jest kolejny bardzo niepokojący sygnał nierównego traktowania spraw, co ciekawe, przez formacje, które tak wiele mówią o równości itd. Uważam, że zachowanie posła Brauna było wysoce naganne i to jest kwestia poza dyskusją, bo to jest skandal i do takich sytuacji nigdy nie powinno dochodzić. Ale tolerancja powinna obejmować wszystkie religie, a surowym karom powinni podlegać również ci, którzy zakłócają uroczystości czy liturgie innych religii, w tym również dominującej w Polsce religii katolickiej. Tymczasem mieliśmy ostatnio dwa wyroki uniewinniające osoby – proaborcyjnych demonstrantów, którzy w sposób złośliwy zakłócili nabożeństwo, Mszę Świętą w poznańskiej katedrze, oraz drugi taki przypadek, który miał miejsce w jednym z toruńskich kościołów.
Faktem jest, że teraz sprawy te są na etapie odwoławczym, ale to są przykłady nagannych, wrogich, zakłócających incydentów, które często są lekceważone, nie są karane przez sądy. Sam fakt, że do wspomnianego przez pana redaktora projektu rezolucji potępiającej antysemickie zachowanie posła Brauna dodano wątek potępiający zachowania antychrześcijańskie, na skutek czego koalicja rządowa wycofała się z tej rezolucji, tylko pokazuje hipokryzję tych elit. Nie sposób tego pojąć, nie sposób zrozumieć takiego zachowania.
Swoją drogą nowa minister edukacji wielokrotnie manifestowała swą niechęć do katolicyzmu, ale w powtórnym, uroczystym zapaleniu menory chanukowej w Sejmie wzięła udział.
– W Polsce dość łatwo szafuje się określeniem „antysemityzm”. Wiele osób, które się wypowiadają na tematy związane z relacjami polsko-żydowskimi, którym coś się nie podoba w tych relacjach, używa określenia „antysemityzm” jako słowa wytrychu. I tego typu zachowania, jak zapalenie świec chanukowych, wynikają
z dmuchania na zimne. Ale to jest temat na osobną rozmowę. Natomiast warto by się zastanowić, jak ma się fakt uczestnictwa min. Barbary Nowackiej w tej uroczystości do poglądów formacji, z której się wywodzi, do świeckości państwa i wyeliminowania religii ze szkół,
a w konsekwencji z życia publicznego.
Nowi ministrowie obejmują resorty. Pierwszą decyzją Kosiniaka-Kamysza – nowego szefa resortu obrony – była likwidacja podkomisji MON ds. ponownego zbadania wypadku lotniczego samolotu
Tu-154 M z 10 kwietnia 2010 roku.
W poprzednim rządzie Donalda Tuska Kosiniak-Kamysz był twarzą dwóch niezwykle szkodliwych reform dla Polaków, mianowicie wydłużenia wieku emerytalnego i przejęcia oszczędności Polaków z OFE. Teraz też zaczyna urzędowanie od wykonania czarnej roboty za Tuska?
– Rozwiązanie podkomisji, którą kierował Antoni Macierewicz, prowadzi do tego, co zresztą odnotowała prasa moskiewska – że oficjalną wersją obowiązującą
w Polsce, dotyczącą przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej, będzie raport Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) pod kierownictwem gen. Tatiany Anodiny. Raport ten, powielony później przez zespół Jerzego Millera, wskazywał jako winnych katastrofy polskich pilotów, a więc że wina leży po polskiej stronie,
co jest kompletną bzdurą.
Podkomisja, na czele której stał minister Antoni Macierewicz, w skład której wchodzili wybitni naukowcy
z uniwersytetów, przedstawiła bardzo wiele dowodów, które wskazują, że prawdziwa jest wersja o zamachu. Trzeba powiedzieć wprost, że Smoleńsk to był zamach dokonany przez rosyjskie służby specjalne, co jest oczywiste, na rozkaz Putina. Dlatego rozwiązanie przez wicepremiera i ministra obrony Władysława Kosiniaka-
-Kamysza komisji, która dokonała głównych ustaleń, ale która miała się jeszcze zająć różnymi szczegółami, jest działaniem kompletnie niezrozumiałym.
W dodatku sama atmosfera, w jakiej ma się to dokonać, tempo jej skasowania oraz wyznaczenie do najbliższego poniedziałku terminu, w którym członkowie komisji mają się rozliczyć z wszelkiej dokumentacji, nieruchomości oraz używanych sprzętów, wygląda bardzo źle. W dodatku słyszymy zapowiedź powołania specjalnego zespołu, który ma rozliczyć działania komisji, co zakrawa na kreowanie tych ekspertów na ludzi, których trzeba sprawdzać i kontrolować. Cała ta atmosfera jest fatalna. Swoją drogą widać, że z chwilą objęcia rządów przez ekipę Tuska zaczynają się dziać rzeczy zatrważające.
Jednym z przejawów tych czystek nowej władzy jest zapowiedź likwidacji mediów publicznych, a w szczególności TVP Info…
– To kolejna kontrowersyjna decyzja nowej władzy, która – jak widać – nie chce, żeby jej patrzeć na ręce. To pokazuje, że ta ekipa nie ma zamiaru przestrzegać reguł demokracji, z której hasłami szła do wyborów. To, co dzieje się w sprawie mediów publicznych, jest niespotykane, tym bardziej że jest decyzja, tymczasowe postanowienie
o zabezpieczeniu, wydane przez Trybunał Konstytucyjny,
co przesądza, że jakiekolwiek ingerencje w zarząd TVP, Polskiego Radia, do momentu rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny, będą niezgodne z prawem. To postanowienie o zabezpieczeniu zapadło po skardze grupy posłów PiS-u.
Co ciekawe, to postanowienie Trybunału Konstytucyjnego
o zabezpieczeniu w sprawie mediów publicznych ciągle nie jest publikowane, a decyzję o publikacji podejmuje premier, który – jak widać – zwleka. Jeśli taka sytuacja będzie się dalej utrzymywać, to nie wiem, czy w tej sprawie nie powinien się wypowiedzieć prezydent, dajmy na to, w wystąpieniu telewizyjnym, i zwrócić uwagę, że jeśli takimi metodami zaczyna się prowadzić walkę przeciwko konstytucyjnym i ustawowym organom państwa polskiego, to zmierzamy w kierunku systemu totalitarnego.
Powróćmy może jeszcze na chwilę do likwidacji podkomisji smoleńskiej. Otóż na strony MON ma powrócić raport komisji Millera, który – jak powiedział wiceszef MON Cezary Tomczyk podczas konferencji prasowej, na którą, nawiasem mówiąc, nie zostali wpuszczeni dziennikarze TVP – jest obowiązującym raportem w imieniu państwa polskiego. Skąd ten pośpiech?
– Raport komisji Millera jest – jak wspomniałem wcześniej – powieleniem tez zawartych w raporcie Anodiny, podważonych przez raport podkomisji smoleńskiej, a więc na jedno wychodzi. Jeśli raport Millera ma się znaleźć jako oficjalna wersja na stronach resortu obrony RP, to ni mniej, ni więcej oznacza, że kłamstwo smoleńskie wraca. Niestety, ignoruje się wszelkie ustalenia oparte na badaniach naukowych, na szczegółowej analizie, na przeprowadzonych doświadczeniach naukowych, laboratoryjnych, ekspertyzach m.in. w ośrodkach w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. To wszystko się lekceważy i zastępuje się zakłamaną narracją. Jest to oburzające i na dobrą sprawę nie wiem, czemu to ma służyć.
Dla każdej osoby, która pochyli się nad sprawą katastrofy smoleńskiej, nad materiałami, nad dorobkiem podkomisji Antoniego Macierewicza, jest oczywiste, że był to brutalny zamach rosyjskich służb. Samolot, który ląduje w lesie, jest często połamany na kawałki, może mieć pourywane skrzydła itd., ale nie rozpada się na ponad 20 tysięcy drobnych fragmentów.

