logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Działania ekipy Tuska to anarchia

Czwartek, 21 grudnia 2023 (20:57)

Rozmowa z Beatą Kempą, posłem Suwerennej Polski do Parlamentu Europejskiego

Jak Pani Poseł ocenia decyzję ministra Bartłomieja Sienkiewicza i podstawę prawną działań wobec TVP, Polskiego Radia i PAP?

– To jest złamanie prawa. Mamy do czynienia z operacją specjalną w mediach publicznych i Bartłomiej Sienkiewicz oraz jego mocodawcy powinni za to odpowiedzieć. Mam nadzieję, że nadejdzie taki czas. To jest brutalne testowanie, na ile ta nowa władza może się posunąć
w zamachu, którego teraz dokonuje. Donald Tusk
z pewnością liczył na to, że po przejęciu przez niego władzy i po pierwszych decyzjach tej ekipy będzie protest
i że oni będą mogli przedstawić środowiska propolskie, środowiska patriotyczne jako ludzi, którzy powodują niepokoje społeczne. Tylko że to nie Polacy, ale on – ze swoją ekipą – spowodował niepokój, wywołując słuszny protest.

Od samego początku próba przejęcia władzy i rządzenia poprzez zapowiedzi dekretów, zapowiedzi zmian aktów wyższej rangi aktami niższej rangi, czyli w tym wypadku rozporządzeniami, próby zmieniania ustaw, to są działania niedopuszczalne. To jest wywrócenie do góry nogami Konstytucji RP, całej hierarchii źródeł prawa, dlatego  należy to nazwać po prostu anarchią. Tusk zachowuje się tak, jakby był carem czy królem jakiejś bananowej republiki. To jest anarchia, dlatego ten człowiek powinien odejść albo wręcz zostać usunięty ze stanowiska, ponieważ to, co widzimy, to nie są żadne standardy cywilizowanego państwa. Tak być nie może. Każdy, kto przekracza swoje uprawnienia, a z tym mieliśmy do czynienia w tym wypadku, powinien za to odpowiedzieć. Tego typu sprawowanie rządów jest niczym innym jak anarchią.

Jakie to rodzi konsekwencje?  

– To jest bardzo groźne, bo – w mojej ocenie – ta ekipa będzie próbowała sięgnąć po kolejne polskie media, media o polskim kapitale. Na celowniku mogą się znaleźć media, takie jak Telewizja Trwam, Radio Maryja, Telewizja Republika bądź inne, również portale, gazety. Jestem co do tych przyszłych ruchów tej ekipy Tuska pewna, dlatego że już na starcie ci ludzie przekraczają granice, których nikt nigdy wcześniej nie przekroczył.

Widocznie to taka nowa Tuskowa praworządność i „wolność” mediów, gdzie władza wprost łamie ustawy, siłą przejmuje media publiczne, ale to wszystko jakoś nie zaskakuje komisarz Věry Jourovej, jednego z głównych orędowników karania Polski za rzekomy brak praworządności.

Věra Jourová, która wczoraj gościła w Polsce, po spotkaniu z ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem stwierdziła lakonicznie, że omówili dalsze sposoby przywrócenia niezależności sądownictwa zgodnie z unijnym prawem, co ma utorować drogę wypełnienia kamieni milowych i odblokowania Krajowego Planu Odbudowy.
A przecież zgodnie z deklaracjami Tuska środki
z Krajowego Planu Odbudowy miały być uruchomione następnego dnia po wyborach. I gdzie one są? Przyjechała Jourová i nie bez kozery w tym samym
dniu, kiedy Sienkiewicz podejmuje decyzje
w sprawie siłowego przejęcia TVP i w ogóle mediów publicznych, kiedy przez sąd podjęta została decyzja
w sprawie więzienia dla Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, co doskonale współgra z tym zamachem na media.

Co więcej, zwrócę uwagę na jeszcze jedną koincydencję czasową, bo w czasie ataku Tuska na media publiczne
w Brukseli głosami posłów Europejskiej Partii Ludowej,
a więc rodziny politycznej Tuska, została przyjęta europejska polityka migracyjna – nowy pakt o migracji
i azylu, gdzie jest zapis przymusowej relokacji. Co ciekawe, Tusk na ten temat nawet się nie zająknął,
bo doskonale wie, że w tej sprawie nie będzie możliwości głosowania na Radzie Europejskiej, czyli nie będzie można nawet zastosować prawa weta. Co więcej, Tusk w tym samym czasie robi zadymę, żeby sprawą przejęcia mediów publicznych przysłonić szkodliwą, także dla Polski, decyzję Unii Europejskiej. Sprawa jest poważna, bo za chwilę na skutek tej decyzji będziemy mieli w Polsce przymusowo relokowanych migrantów i co do tego proszę nie mieć żadnych złudzeń.

Podczas przejmowania TVP poszkodowaną przez ochroniarza ekipy wchodzącej bezprawnie do gabinetu prezesa Mateusza Matyszkowicza została poseł Joanna Borowiak…

– Atak na panią poseł Borowiak pokazuje tylko bezwzględność tej ekipy. Dlaczego Tusk do tej pory
nie przeprosił poseł Borowiak, poszkodowanej w wyniku brutalnego działania jednego z ochroniarzy? Widać praworządność w rozumieniu ekipy Tuska ma polegać
na tym, że atakuje się kobiety. To jest także efekt bezwzględności działań Bartłomieja Sienkiewicza, ale za to odpowiada jego zwierzchnik Donald Tusk, który musiał sobie zdawać sprawę, że siłowe, pozaprawne odbijanie
i przejęcie instytucji publicznej, jaką jest TVP, spotka się
ze sprzeciwem społecznym, także ze stanowczą postawą posłów na Sejm. Jeśli praworządność według Tuska to jest bicie kobiet, to ja nie chcę takiego premiera.

Stosowanie tej „praworządności” przez ekipę Tuska miało miejsce podczas wizyty komisarz Jourovej w Polsce, która nawet
się nie zająknęła na ten temat. To mi przypomina zachowanie Fransa Timmermansa, który po pacyfikacji
protestu „żółtych kamizelek” nie widział brutalności francuskiej policji, która biła 
manifestantów i strzelała do nich z broni gładkolufowej, za to widział rzekomy brak praworządności w Polsce.

– Komisarz Jourová nie dość, że nie widzi, jak rząd Tuska łamie prawo, to jeszcze nie będzie działać w sprawie łamania praworządności w Polsce. Ona została zadaniowana do tego, by działać w ten, a nie inny sposób, żeby Tusk po wyborach parlamentarnych w Polsce przejął władzę. To jest ekipa z ich rodziny politycznej, która odpowiada Brukseli i Berlinowi. Jeśli zaś chodzi o Jourovą, to w ogóle szkoda słów i czasu, aby komentować zachowanie tej pani. Jak wygląda praworządność
w rozumieniu Jourovej oraz Tuska pokazał wczorajszy dzień. Bicie kobiet i siłowe przejęcie TVP, Polskiego Radia
i PAP to jest sprzeczne z prawem, to jest anarchia, to są działania poza systemem prawa. To wszystko ma na celu obejście Konstytucji RP, obejście ewentualnego weta prezydenta Andrzeja Dudy.

Widać jednak, że taki styl działania będziemy mogli obserwować przez jakiś czas. To nie jest przypadek,
że ta koalicja, ten rząd został zaprzysiężony 13 grudnia. Wszyscy pamiętamy, co się wydarzyło 13 grudnia 1981 roku, pamiętamy dobrze ten dzień, w którym wyłączono sygnał telewizji i w niedzielny poranek zamiast Teleranka, na ekranach telewizorów można było zobaczyć Wojciecha Jaruzelskiego ogłaszającego stan wojenny. Dokładnie ten sam numer został zrobiony wczoraj, gdzie zniknął z anteny sygnał TVP. Dlatego tak naprawdę mamy dzisiaj rządy reżimowe.

Věra Jourová po spotkaniu z ministrem Adamem Bodnarem mówiła, że zawsze żałowała, iż poprzednie reformy doprowadziły do chaosu, zmniejszyły zaufanie wobec wymiaru sprawiedliwości wśród obywateli Polski i spowolniły postępowania sądowe. Co takiego stało się przez tydzień rządzenia nowej ekipy,
że z praworządnością jest już wszystko
w porządku?

– Komisarz Jourová mówi nieprawdę w sprawie rządów Zjednoczonej Prawicy. Tak czy inaczej widać, że decyzja
o wstrzymaniu czy blokowaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy i wszystkie kamienie milowe, pohukiwania Věry Jourovej – to wszystko miało charakter polityczny i były
to decyzje polityczne niepoparte żadną rzetelną analizą. To, że komisarz Jourová przyjeżdżała do Polski i niby badała stan praworządności, nie oznacza, że rzetelnie
i bezstronnie rozeznała całą sytuację. Ponadto komunikaty, jakie formułowała, były tendencyjne, a wszystkie te działania były obliczone na to, żeby łajać Polskę, by wśród Polaków było przeświadczenie, że tylko Tusk – czyli jej kolega z rodziny politycznej – jest w stanie przywrócić poprzedni ład.

To znaczy jaki?     

– Dobre pytanie. Poprzedni – w ich rozumieniu – to znaczy sowiecki ład, co się oczywiście musi podobać władzom
w Brukseli, w tym również komisarz Jourovej. Swoją drogą Polska i polskie władze nie podobały się Fransowi Timmermansowi i całej brukselskiej ekipie, więc robili wszystko, żeby nie dopuścić do zmiany, żadnych reform prawa w Polsce, mimo że mamy wiele rozwiązań jeszcze
z czasów stanu wojennego, które należałoby natychmiast zmienić. Ale ci brukselscy biurokraci robili wszystko, żeby tak się nie stało i za każdym razem, kiedy się pojawiały próby reform, sypali piach w szprychy. Nawet jeśli się cofaliśmy w swoich proponowanych reformach, to oni i tak wszystko torpedowali, żeby nie dopuścić do jakiejkolwiek zmiany.

Zatem ta blokada ze strony Brukseli to była działalność stricte polityczna i szkoda, że ludzie tego nie odczytali, że to była interwencja z zewnątrz, by obalić prawicowy rząd. Dlatego działania wobec Polski to była tylko i wyłącznie decyzja prymitywnie polityczna. Uważam, że to, iż Jourová akurat wczoraj w tym, a nie innym czasie gościła w Polsce
i spotkała się z ministrem Bodnarem, to nie był przypadek. Można odnieść wrażenie, że komisarz Jourová firmowała wczoraj to, jak wygląda praworządność w Polsce za rządów Donalda Tuska.

Czy postawa prezydenta Andrzeja Dudy wobec tego zamachu na polskie media, według Pani, była zadowalająca, czy nie powinna być bardziej stanowcza i czy Tusk sobie nie pogrywa z prezydentem? Pytam
o to w kontekście listu, jaki prezydent wystosował do Tuska, gdzie pisze m.in.:
w związku z „działaniami ministra kultury dotyczącymi mediów publicznych wzywam premiera Donalda Tuska i Radę Ministrów
do respektowania polskiego porządku prawnego
”, i odpowiedzi Tuska:
„Dzisiejsze działania mają na celu – zgodnie z Pana intencją – przywrócenie ładu prawnego
i zwykłej przyzwoitości w życiu publicznym. Może Pan liczyć w tej sprawie na naszą determinację i żelazną konsekwencję”.

– Prezydent wyjaśniał, że przed posiedzeniem RBN rozmawiał o tym z Donaldem Tuskiem i Szymonem Hołownią, co więcej – stwierdził, że Konstytucja RP została przez Sienkiewicza złamana w sposób rażący, a działania ekipy Tuska są bezprawne. Natomiast Tusk robi,
co mu się podoba. Nie mamy żadnych złudzeń, że walczył
z prezydentem Lechem Kaczyńskim i do dzisiaj nie może się pozbierać po porażce w wyborach prezydenckich
w 2005 roku. Swoją drogą od czasu, kiedy Zjednoczona Prawica zwyciężyła, Tusk nie wygrał już żadnych wyborów, bo tych, które odbyły się 15 października br., też nie wygrał, ponieważ zwycięzcą była Zjednoczona Prawica. Natomiast to, że sprawuje dzisiaj władzę, wynika z faktu koalicji kilkunastu de facto ugrupowań, które sumarycznie mają większość w Sejmie. I Tusk doskonale zdaje sobie
z tego sprawę. Oczywiście robi zadymy, stosuje rozmaite PR-owskie sztuczki, próbuje robić dobrą minę do złej
gry, ale wybory parlamentarne, jako szef Koalicji Obywatelskiej, po prostu przegrał.

Prezydent Duda chyba wie, co jest grane,
bo jako bliski współpracownik Lecha Kaczyńskiego widział z bliska działania Tuska wobec śp. prezydenta.

– Z całą pewnością Tusk będzie próbował wciągać prezydenta Andrzeja Dudę w swoją grę, mało tego – będzie traktował prezydenta w sposób lekceważący, bezczelny, czego przykładem jest zacytowana przez pana redaktora odpowiedź na list pana prezydenta, którą należy traktować w kategorii skrajnej bezczelności. Tusk jest bezwzględny i nie liczyłabym, że inaczej będzie działał
w relacjach z głową państwa polskiego. Myślę, że to jest dopiero pierwsza odsłona wszystkich możliwych działań. Zobaczymy, jakie będą kolejne. Osobiście nie mam żadnych złudzeń, że kohabitacja będzie niezwykle trudna, że Tusk będzie się zachowywał tak, jak w czasach, kiedy prezydentem był profesor Lech Kaczyński.

Jak to wyglądało i jak to się skończyło, wszyscy wiemy. Dzisiaj też będzie prowokował – i to w zakresie nie tylko polityki wewnętrznej, ponieważ będzie próbował stosować swoje sztuczki w zakresie polityki zagranicznej. Prezydent Duda, który – jak pan redaktor zauważył – był jednym
ze współpracowników śp. prezydenta Kaczyńskiego doskonale to pamięta i z pewnością będzie na te zabiegi przygotowany i odporny. Nie zmienia to faktu, że może być tak, jak to pokazywał film „Reset”, kiedy Tusk czy szef MSZ nie przesyłali do prezydenta dokumentów bądź po prostu mówili nieprawdę. Ale Tusk to taki człowiek. Dorwał się
do władzy człowiek, który nigdy tej władzy nie powinien posiadać.

         Dziękuję za rozmowę.          

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl