logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Tusk – wielki likwidator

Czwartek, 4 stycznia 2024 (21:21)

Rozmowa z Beatą Kempą, posłem Suwerennej Polski do Parlamentu Europejskiego

Odwołany został szef Dyrekcji Lasów Państwowych Józef Kubica, a także wiceprezes JSW Wojciech Kałuży – co, jak mówił Tusk, symbolicznie kończy ponury etap upartyjnienia przez PiS wszystkiego, co tylko się dało. Do końca stycznia ma być gotowa lista instytucji do likwidacji, m.in. w obszarze kultury. Plany zmian mają objąć też Trybunał Konstytucyjny. Tusk nie wyklucza również postawienia przed Trybunałem Stanu prof. Adama Glapińskiego. Jak na dwa tygodnie rządzenia to lista destrukcji jest długa, a to chyba nie koniec?

– Donald Tusk powinien mieć przydomek Wielki Likwidator. Skoro działa destrukcyjnie w tak wielu obszarach, to najlepiej niech w ogóle zlikwiduje państwo polskie, bo zdaje się, że do tego dąży. Jesteśmy świadkami urządzania igrzysk dla swojego elektoratu, bo tak trzeba to nazwać. To nie jest żadne realne działanie rządu, premiera, który powinien rządzić i dbać o interesy państwa. Mamy próbę odgrywania się na politycznych przeciwnikach. Z całą pewnością to, co robi Tusk, to nie jest działanie propaństwowe, to nie jest działanie z troską o Polskę, tylko jest to działanie płytkie, obliczone na tani poklask elektoratu. Każde uderzenie władz centralnych na przykład w prezesa Narodowego Banku Polskiego, który świetnie sobie radził, który przeprowadził też naszą gospodarkę przez rafy niezawinionej przez Polskę inflacji, ale też zawirowań gospodarczych, które były wynikiem pandemii koronawirusa oraz wojny na Ukrainie, jest nieporozumieniem. Przed prezesem Glapińskim, który też zwiększył zapasy złota, bo rezerwy złotego kruszcu w NBP sięgają dziś blisko 359 ton, należy chylić czoła, a nie atakować. Swoją drogą Tusk jest tak nieudolny, że nie potrafi nawet zrobić porządnie rewolucji. Swoimi działaniami dowodzi, że nie potrafi zarządzać państwem, którego widać, że nie czuje. On wydaje się nie ma świadomości, że państwo to system naczyń połączonych, że działania rządu obserwują rynki kapitałowe i finansowe, że robi krzywdę nie opozycji, ale państwu polskiemu.

Skąd zatem ten szkodliwy trend, skąd ta jego determinacja?

– Myślę, że te wszystkie działania są podyktowane chęcią zemsty. Tusk, mówiąc o polityce miłości, pojednaniu, zaciska pięści i de facto realizuje politykę zastraszania. Jest to smutne, bo mamy do czynienia z miotłą Tuska i obsadzaniem rozmaitych urzędów swoimi ludźmi. Najpierw mówił, że spółkami Skarbu Państwa mają zarządzać ludzie kompetentni i tacy też mają zasiadać w radach nadzorczych, tymczasem członkiem Rady Nadzorczej Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych zostaje Magdalena Roguska pełniąca funkcję skarbniczki warszawskiego oddziału Platformy i szefowa gabinetu politycznego szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Ale zważając na to, z jakimi ludźmi po stronie obecnej władzy mamy do czynienia, to nie jest dla nas nic nowego. Tusk oprócz tego, że walczy z prezesem NBP, z Trybunałem Konstytucyjnym, będzie też prowadził potężną walkę z prezydentem Andrzejem Dudą. I trzeba mieć tego świadomość. Natomiast to, że niszczy instytucje kultury czy telewizję publiczną, to tylko pokazuje, jakich rozmiarów jest to człowiek. Moim zdaniem on się już nie nadaje do rządzenia, jego czas minął. Nic nie pokazał w poprzednich latach, a jedyne, na co go stać, to robienie zadymy, którą będzie fundował swoim zwolennikom, i początkiem tego typu działań jesteśmy dzisiaj świadkami.

Wspomniała Pani, że Tusk będzie koncentrował się na walce z prezydentem, co wskazywałoby, że nie przejawia on jakiejkolwiek woli konsensusu. Jak daleko może się w tym posunąć?

– Tusk w swoich działaniach będzie brutalny, zresztą pokazał, jak to się robi, jak wyglądała kohabitacja, kiedy urząd prezydenta piastował prof. Lech Kaczyński, i jak wtedy wyglądało bardzo prymitywne podejście Tuska do tej prezydentury i osoby Lecha Kaczyńskiego. Sprawy państwa, zwłaszcza jeśli chodzi o politykę międzynarodową, powinny być prowadzone w sposób rozważny i poważny, tymczasem ze strony Tuska mieliśmy totalną walkę z prezydentem Kaczyńskim. To pokazuje, że Tusk to człowiek, który nie wykazuje cech polityka potrafiącego stanąć ponad podziałami, propaństwowca. Tymczasem są to cechy, które powinien mieć polityk stający na czele rządu dzisiaj, gdy troska o bezpieczeństwo, patrząc na sytuację wojny, jaka się toczy za naszą wschodnią granicą, jest szczególnie ważna. I tu mam wielkie obawy co do rządów Tuska, dlatego że nie widzę u niego żadnej odpowiedzialności w tym zakresie. W mojej ocenie będzie się posuwał bardzo daleko, jeśli chodzi o relacje z opozycją, z prezydentem Dudą. Poprzednio miał w swoich szeregach plastycznego, prymitywnego Palikota, który w swoich słowach i zachowaniach był bezczelny wobec prezydenta Kaczyńskiego. Dzisiaj pewnie też sobie znajdzie jakąś marionetkę czy marionetki, także usłużne media, za pomocą których będzie usiłował kreować nieprawdziwy wizerunek głowy państwa. Mamy już pierwsze tego symptomy, m.in. narracja w różnych mediach, jak to władza obetnie fundusze Kancelarii Prezydenta RP, bo rzekomo jest to gigantyczny budżet. Natomiast Tusk nie zająknie się, jaki budżet zaplanował dla Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który jest nieporównywalnie większy. Tak czy inaczej mamy próbę walki z prezydentem Dudą m.in. poprzez ograniczanie środków na działalność Kancelarii Prezydenta RP. To jest przejaw bardzo prymitywnej, ale jednocześnie bardzo brutalnej polityki, jaką Tusk ma zamiar uprawiać.

Do więzienia mają trafić byli ministrowie Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik, którzy walczyli z korupcją, ale ci, którzy się dopuszczali przestępstw, w wielu wypadkach wciąż są na wolności, bo postępowania wobec nich się przedłużają. Czy to nie paradoks?

– To jest absolutny skandal. Ktoś, kto dąży do tego, żeby zamknąć ministrów Kamińskiego i Wąsika, powinien ponieść za to bardzo surowe konsekwencje. To jest już skrajnie prymitywna zemsta polityczna. Nie może być tak, że zwolennicy czy członkowie Platformy wychodzą z więzień i trafiają na salony Parlamentu Europejskiego, a ludzie, którzy walczyli z korupcją, którzy mieli na tym polu bardzo duże sukcesy, w związku z czym były bardzo duże wpływy do budżetu państwa umożliwiające realizację wielu programów społecznych, mają zająć więzienne cele. Jednak ten kierunek obecnej władzy pokazuje jeszcze jedno, mianowicie, że mafie paliwowe, mafie VAT-owskie, które miały się doskonale za rządów koalicji PO – PSL i Donalda Tuska, mogą dzisiaj bez przeszkód wrócić do swojej dawnej działalności. Jeśli bowiem Tusk mówi, że zlikwiduje Centralne Biuro Antykorupcyjne, że SB-ecy będą odzyskiwać emerytury w ramach „naprawienia krzywd”, jeśli trwa pochód zemsty, bo min. Zbigniew Ziobro mimo choroby wciąż słyszy, że będzie przesłuchiwany w szpitalu, to wszystko pokazuje, że polityka ludzi obecnej władzy zeszła poniżej jakiegokolwiek poziomu akceptowalności, poniżej jakiegokolwiek poziomu, który kiedykolwiek obowiązywał w Polsce. W mojej ocenie mamy do czynienia z łamaniem prawa w wielu miejscach, a wykorzystywanie swoich funkcji, nawoływanie różnych organów do de facto zemsty na tych, którzy realizowali inną wizję polityki niż ta, którą realizuje Tusk, nie ma nic wspólnego z państwem prawa. Druga strona ciągle nas straszy, że będziemy siedzieć, ciągle wywołuje bandyckie awantury i to też jest skandal. Jeśli ministrowie Kamiński i Wąsik trafią do więzienia, to będą pierwszymi po 1989 roku więźniami politycznymi. Słusznie prezydent Duda w swoich wystąpieniach informuje międzynarodowe organizacje o tym, co się dzieje teraz w Polsce, bo Tusk nie może być bezkarny w tym zakresie. To on za to odpowiada, bo to on powrócił do polityki zemsty, do przemysłu pogardy, nienawiści w stosunku do swoich adwersarzy politycznych. Tak w Polsce być nie może. Nad Tuskiem wisi też presja od strony międzynarodowej.

Co ma Pani poseł na myśli?

– Na przykład wyczytujemy w zagranicznych mediach, że Tusk musi korzystać z metod nieparlamentarnych tylko dlatego, że walczy z faszystami. I Tusk ze swoją koalicją „13 grudnia” w ogóle na to nie reaguje. Co więcej, dopuszcza, żeby media zagraniczne w taki sposób traktowały Polaków. Nie miejmy żadnych wątpliwości, to jest działanie na szkodę wszystkich Polaków, nie tylko tych, którzy się nie zgadzają z Tuskiem. W tym momencie zadajmy sobie pytanie, czy Tuskowi w ogóle zależy na Polsce?

Odpowiedzią może być dość pokrętna retoryka Tuska, który mówi, że nie zgodzi się na relokację imigrantów, tymczasem słyszymy, że już wkrótce do Polski – w ramach tzw. paktu migracyjnego – mogą trafić tysiące nielegalnych imigrantów?

– Słowa Tuska nic nie znaczą. Tam jest tylko PR i pogarda. Tusk jest przerażony, bo wie, że to, co może się wydarzyć, spadnie na niego. Zresztą jego polityczna rodzina Europejska Partia Ludowa, której do niedawna przewodził, mogła się tym szkodliwym i niebezpiecznym rozwiązaniom przeciwstawić, ale tego nie zrobiła. Gdyby się sprzeciwiła, to cały ten pakt migracyjny i zawarte w nim rozwiązania nie miałyby szans, by być dalej procedowane i wejść w życie. Co więcej, ta grupa od lat forsuje przepisy szkodliwe dla całej Europy. Dlatego niech Tusk dzisiaj nie mydli oczu, że to, co zawiera pakt migracyjny i cała ta polityka budowania superpaństwa europejskiego, nie była zależna od Europejskiej Partii Ludowej, w tym również od niego, była i jest. W mojej ocenie ten przepis zostanie wdrożony w życie i Tusk to klepnie. Po to doszedł do władzy, po to był promowany przez Berlin i Brukselę, żeby Polska nie stawiała kłód pod nogi projektowi budowy superpaństwa europejskiego pod zarządem Niemiec. Tusk na to zezwoli wbrew interesom Polski.

Czym może się zakończyć zaimportowanie zagrożenia migracyjnego do Polski?

– Imigranci muzułmańscy nie chcą się asymilować, co zważając na zderzenie kultur powinno chyba budzić poważne obawy o bezpieczeństwo Polaków. Jak to wygląda dzisiaj na Zachodzie, widzimy. Wystarczy popatrzeć, jak chociażby w sylwestra wyglądają ulice Francji, Niemiec czy Szwecji. Co się dzieje w miastach tych państw, w dzielnicach zamieszkiwanych przez imigrantów muzułmańskich, gdzie obowiązuje prawo szariatu i nawet policja boi się tam wkraczać. W Szwecji do zaprowadzania porządku i likwidowania burd wszczynanych przez islamistów używane jest wojsko. Podobnie jest w Berlinie czy Paryżu, gdzie bezpieczeństwo rdzennych mieszkańców jest zagrożone, a kobiety boją się same chodzić po ulicach. Polska jest jeszcze enklawą spokoju i bezpieczeństwa, ale za chwilę to się może zmienić. Jeśli rząd Tuska pozwoli na tzw. relokację imigrantów muzułmańskich, to Polki podobnie jak Niemki czy Francuzki będą się bały wychodzić na ulice swoich miast. To nam przygotowują politycy formacji rządzących dziś Polską. I do tego są im potrzebne media, żeby prawda o tym, co się dzieje, czego doświadczają mieszkańcy państw zachodniej Europy, nie docierała do polskiego społeczeństwa, a tym samym, żeby pod płaszczykiem pomocy biednym ludziom można było spokojnie sprowadzać do Polski nielegalnych imigrantów. Żeby nie mówić później, że mądry Polak po szkodzie, powinniśmy się już dzisiaj przeciwstawić temu, co realizując wolę Berlina, planuje nam Tusk.     

                  Dziękuję za rozmowę.       

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl