logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Tusk ze swoją ekipą niszczy Polskę

Poniedziałek, 8 stycznia 2024 (21:05)

Rozmowa z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą
z KUL i AKSiM

Werdykt Izby Kontroli Nadzwyczajnej
i Spraw Publicznych nie pozostawia złudzeń i wykreśla decyzję Szymona Hołowni
w sprawie wygaszenia mandatów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, czyli politycy wciąż są posłami. Jednak marszałek Sejmu, nie uznając tej decyzji, zwrócił się do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Czy to
nie jest ślepa uliczka?

– Biorąc pod uwagę logikę zdarzeń, można się spodziewać, że niedługo marszałek Hołownia będzie się zwracał
do wszystkich możliwych sądów, żeby tylko otrzymać werdykt, który go usatysfakcjonuje. Próbując analizować sytuację i to, w jakim kierunku mogą iść rzeczy, już nie raz mówiliśmy, że Hołownia z showmana stacji komercyjnej stał się nagle marszałkiem Sejmu i cieszy go, że ludzie nawet chodzą do kina, żeby móc go oglądać w roli drugiej osoby w państwie. Jak widać, interesuje go przede wszystkim popularność i liczba lajków, ale Sejm to nie teatr, a marszałek to nie klown, tylko osoba mająca bardzo ważną misję do wypełnienia i zarządzania najwyższym organem ustawodawczym w państwie. Poseł debiutant,
na którego spadła odpowiedzialna funkcja marszałka Sejmu, tak naprawdę został przez Donalda Tuska wrzucony w samo jądro konfliktu politycznego, a chcąc wypełnić swoją misję i wybić się jeszcze bardziej, będzie suflował działania bezprawne. Przy okazji Hołownia, realizując scenariusz napisany przez Tuska, wprowadzając wręcz niewyobrażalny chaos prawny, kompromituje się raz za razem. Tymczasem Tusk oprócz totalnej wojny z Prawem
i Sprawiedliwością zdaje się, że zaplanował doprowadzenie do całkowitej anarchii w Polsce, i jest na najlepszej drodze do uzyskania tego efektu.

Marszałek Hołownia w rozmowie
z dziennikarzami idzie w zaparte, co więcej, stwierdził dzisiaj,
że idzie naprawiać ustrój Rzeczypospolitej. Tylko czy wcześniej sam tego ustroju nie podważył?

– Marszałek Hołownia może oczywiście mówić różne rzeczy, może też na przykład skakać i śmiać się czy płakać nad Konstytucją, ale fakty pokazują coś zupełnie innego
i są dla niego kompromitujące. Problem jest w tym,
że sprawując funkcję marszałka Sejmu, próbował wchodzić w kompetencje sędziów. Co więcej, wcześniej jako szef formacji politycznej Polski 2050, która miała odrzucone sprawozdanie finansowe, odwoływał się do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego,
a więc do instancji, którą dzisiaj sam podważa. Widać tu całą masę sprzeczności, ale najgorsze jest to, że swoimi poczynaniami wprowadza państwo w stan totalnej anarchii. Wyobraźmy sobie, że Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik
w efekcie pójdą do więzienia, wówczas wizerunek Hołowni, który chce uchodzić za chłopca uśmiechającego się
w geście polityki miłości czy płaczącego na Konstytucją, zmieni się na taki, który przyczynia się do wsadzania przeciwników politycznych do więzienia, a w Polsce będziemy mieli więźniów politycznych jak w stanie wojennym.

Czy Hołownia zdaje sobie sprawę z tego,
co robi, bo z jednej stronie mówi bardzo przekonująco o swoich decyzjach, broniąc ich, ale z drugiej – patrząc na te jego dzisiejsze konsultacje z ministrem sprawiedliwości, rzecznikiem praw obywatelskich – można odnieść wrażenie,
że chowa się za autorytetami prawnymi?

– Być może, ale ostatecznie to i tak on będzie musiał podjąć decyzję w sprawie dopuszczenia bądź niedopuszczenia do udziału w obradach Sejmu posłów Kamińskiego i Wąsika. Po błędzie, jaki popełnił, chwaląc się, że de facto chciał wpłynąć na wybór sędziów do orzekania w sprawie posłów PiS, teraz być może próbuje rozmyć problem, który sam stworzył, żeby potem móc stwierdzić, że po konsultacjach zrobi to a to. Natomiast
to, z kim się konsultuje, nie ma żadnego znaczenia,
bo za chwilę może rozmawiać – dajmy na to – z sędziami stanu wojennego, byleby tylko podważyć decyzję I prezes Sądu Najwyższego. Swoją drogą warto zadać pytanie:
czy sędzi Małgorzaty Manowskiej też nie uznaje? Proszę zwrócić uwagę, że mamy w tej chwili jedynie próbę szukania alibi do działań bezprawnych. To, z kim i ile razy Hołownia się spotka, nie ma znaczenia, bo ostatecznie będą to jego decyzje o wygaszeniu mandatów wspomnianych parlamentarzystów PiS. Jeśli w środę
nie wpuści ich na salę obrad Sejmu, to znowu wprowadzi
w stan chaosu działalność parlamentu, uniemożliwiając posłom wykonywanie ich mandatu.

Hołownia został też zaproszony na rozmowę przez Andrzeja Dudę, którego stanowisko
w tej sprawie jest bardzo jasne. Prezydent chciał porozmawiać z marszałkiem Sejmu. Czy jest jednak o czym rozmawiać, skoro szef sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Bogdan Zdrojewski nie widzi pola do kompromisu. Jego zdaniem „kwestia jest rozstrzygnięta, mamy prawomocny wyrok sądu oznaczający automatyczną, bez woli marszałka, utratę mandatów przez obu panów”?

– Skoro jednak – jak słyszymy – sąd wykonawczy wydał nakaz doprowadzenia posłów Kamińskiego i Wąsika,
co oznacza, że obaj mogą zostać zatrzymani
i doprowadzeni do jednostek penitencjarnych, to tylko pokazuje, że ta władza nie uznaje żadnych kompromisów. Jeśli prezentuje takie stanowisko – jak wyraził to Bogdan Zdrojewski – to wygląda na to, że będą chcieli zamknąć
w więzieniu posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Po raz pierwszy po 1989 roku będziemy mieć
w Polsce więźniów politycznych, którzy będą urastać
do rangi symbolu. Sytuacja jest dynamiczna i zobaczymy, co będzie dalej. Po 13 grudnia 2023 r., czyli po zaprzysiężeniu ekipy Tuska, mamy rządy de facto na granicy wojny domowej i wprowadzenia kompletnego chaosu do instytucji państwa polskiego oraz niszczenia krok po kroku poszczególnych jego obszarów. W telewizji publicznej już widzimy, jak ma wyglądać nowy porządek, teraz czas na zawłaszczanie kolejnych obszarów, jak sądy itd.

Na początku była afera wiatrakowa, bezprawny zamach na media, a teraz próba wywierania wpływu przez marszałka Sejmu na decyzje sędziów. Takie rzeczy w zaledwie miesiąc rządzenia to prawdziwy rekord destrukcji. Czy nie stajemy przed groźbą poważnego kryzysu konstytucyjnego?

– Patrząc na to, co teraz się dzieje, można powiedzieć,
że afera wiatrakowa to był lajcik. Atak na media
– pomijając sam fakt, jak oni je przejmowali oraz wyłączenie sygnału Telewizji Polskiej – tego wcześniej
w Polsce nie było poza stanem wojennym. Jak widać,
Tusk ze swoją ekipą idzie dalej. Nie można wykluczyć,
że w środę, kiedy w sprawie wygaszenia mandatu
Mariusza Kamińskiego ma się wypowiedzieć Izba Pracy
i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego, werdykt będzie odmienny od tego, który wydała Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Jeśli orzeczenie tej Izby Sądu Najwyższego, w której zasiada sędzia Józef Iwulski, będzie zgodne z oczekiwaniami marszałka Hołowni, to czy będzie można powiedzieć, że wspomniany sędzia stanu wojennego jest super praworządny,
a sędziowie mianowani przez prezydenta są niepraworządni? Przecież to jakiś absurd, ale wychodzi
na to, że taka jest wykładnia marszałka Hołowni.

Gwiazda Hołowni po „miodowym” miesiącu wydaje się blednąć. Okazuje się, że bycie celebrytą nie wystarczy, żeby być marszałkiem Sejmu. Czy Hołownia, wykonując polecenia Tuska, nie zapędził
się w kozi róg?

– Nie mam wątpliwości, że zostanie on politycznie zmielony przez Tuska. Premier wywołuje wojnę domową w Polsce,
co zdaje się odpowiada jego mocodawcom na Zachodzie, dla których słabe państwo polskie to tylko korzyść,
bo łatwiej będzie Polskę wchłonąć do superpaństwa europejskiego, które buduje Berlin z Brukselą, a Hołownia w tej rozgrywce jest bezwolnym narzędziem. Nie mam wątpliwości, że będzie wykonywał wszystkie polecenia tej grupy, które uczynią go symbolem bezprawia, a co za tym idzie bardzo go osłabią wizerunkowo, także pod kątem jego politycznych planów, czyli prezydentury, która mu się marzy. Zatem nie będzie już niezależnym kandydatem
na prezydenta, tylko fajterem obozu liberalno-lewicowego.

A co z PSL, pytam w kontekście wypowiedzi jednego z działaczy, który podczas spotkania małopolskich struktur ludowców
z liderem Władysławem Kosiniakiem-
-Kamyszem przyznał wprost, że nowa władza nie ma wyjścia i chcąc naprawić
i zreformować państwo po rządach PiS,
musi działać niezgodnie z prawem…

– To tylko pokazuje, że politycy PSL, będąc częścią
„koalicji 13 grudnia”, mają świadomość, że obecny rząd działa poza prawem – i to wcale im nie przeszkadza.
Co w ich rozumieniu znaczy zreformować państwo?
To znaczy przejąć w nim całkowitą władzę, wszelkimi sposobami. Widać, że nie uznają innej drogi. Takie podejście prędzej czy później może wywoływać bardzo ostre reakcje społeczne i przyjdzie czas, że ci, którzy dzisiaj państwo polskie „reformują”, tak samo zostaną „zreformowani”. PSL właściwie dziś nie istnieje, jest tylko milczącym świadkiem tego skandalu, co więcej, jest używane przez Tuska do cichego suflowania wszystkich złych rzeczy.

Czy PSL ma jeszcze czas, żeby się zreflektować i odwrócić od działań niszczących państwo, czy może władza
i synekury są dla jego działaczy ważniejsze od Polski?    

– Nie widać żadnych przejawów tej refleksji ani
u Kosiniaka-Kamysza, ani u innych liderów PSL. Nic takiego się nie wydarzyło, co mogłoby świadczyć, że oni chcieliby jakoś inaczej rządzić czy chociażby skrytykować działania Tuska.

W najbliższą środę zaplanowano przed Sejmem „Protest wolnych Polaków”
w obronie mediów publicznych zniszczonych przez rząd Tuska. Jakie znaczenie może mieć ta demonstracja?

– W sensie formalnym – żadnych, natomiast może
to być ważny krok na drodze umocnienia PiS we własnym elektoracie i zamanifestowania jedności obozu Zjednoczonej Prawicy. Dlatego ten protest, ta demonstracja 11 stycznia ma sens, żeby swoich ludzi, zdemobilizowanych po wyborach parlamentarnych, umocnić. Jeśli zaś chodzi o władzę, to rządzący będą się przyglądać temu, co się dzieje. Jeśli ten protest będzie znikomy, może to ich zachęcić do jeszcze bardziej radykalnych, bezprawnych działań. Natomiast jeśli protest będzie liczny, to mogą się obawiać, że niezadowolenie rośnie, że nawet ich zwolennicy mogą zacząć odpływać,
i w tej sytuacji mogą się trochę powstrzymać z kolejnymi działaniami.

                Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl