logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Wariant siłowy

Czwartek, 25 stycznia 2024 (21:13)

Rozmowa z Beatą Kempą, posłem Suwerennej Polski do Parlamentu Europejskiego

Kontrole policyjne przed Sejmem, mobilizacja Straży Marszałkowskiej. Sejm miał być otwarty, tymczasem dostęp jest mocno ograniczony. Tak powinien wyglądać parlament Rzeczypospolitej?

– Szymon Hołownia absolutnie nie zdaje egzaminu jako marszałek Sejmu. Próbuje robić dobrą minę do złej gry, ale jeśli spojrzeć w jego oczy, to obok pozy rzekomej pewności siebie widać tam strach. Miota się w swoich decyzjach,
bo raz barierki miały być zlikwidowane – i rzeczywiście je usunięto – a kiedy zbliżał się Protest Wolnych Polaków
11 stycznia, to zostały one przywrócone. Niepotrzebnie, ponieważ mimo ogromnej liczby uczestników był to
protest spokojny, protest polskich patriotów, tak różny
od protestów organizowanych przez Donalda Tuska.

Dzisiaj przed tym, jak w Sejmie mieli się pojawić posłowie, raz jeszcze powtórzę: posłowie Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik, to wzmożono kontrole, w pobliżu Sejmu było więcej policji. Mieliśmy demonstrację siły, co pokazuje, że oni, jeśli chodzi o rządzenie państwem, zupełnie sobie nie radzą. Trzeba wyjść od faktów, które są jasne, z którymi nikt nie powinien dyskutować: Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik są posłami na Sejm RP. Zostali skutecznie ułaskawieni przez prezydenta Andrzeja Dudę już
w 2015 roku i marszałek Hołownia nie powinien
pozbawiać ich mandatów poselskich.

To, co zrobił, po pierwsze, na pewno będzie kiedyś podlegało weryfikacji – bardzo poważnej w tym kierunku, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez marszałka Sejmu. Po drugie, Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zostali wybrani przez obywateli, przez Polaków, i Hołownia nie miał prawa wygaszać im mandatów tylko dlatego, że ma takie polityczne widzimisię.

Czy politycy wykonujący polecenia Tuska, który zarządza całym tym wrogim przejęciem, nie zdają sobie sprawy,
że tak samo jak ich szef mogą ponieść odpowiedzialność za to, co robią
?

– To działania politycznych sprzymierzeńców Donalda Tuska, Bartłomieja Sienkiewicza wobec mediów publicznych, czy Bodnara w sprawie Prokuratury Krajowej oraz wobec posłów Kamińskiego i Wąsika, a także Hołowni – oni wszyscy muszą sobie zdawać sprawę, że to, co robią, robią na własną odpowiedzialność. Nie może być tak, że uchwałami czy zarządzeniami zmieniamy ustawy czy Konstytucję RP, bo to jest kierunek, który mówi
o anarchii, demontażu państwa. Myślę, że w tym wypadku oni zaczynają się już bać, bo jeśli ktoś wystawia przed Sejmem barierki, wzmacnia siły i środki, to znaczy,
że się boi. Powinien więc zweryfikować swoje decyzje,
bo ludzie zaczęli wychodzić na ulice, np. we wspomnianym marszu warszawskim, czy też biorą udział w potężnych wiecach, które się odbywają w całej Polsce – ostatnio chociażby we Wrocławiu. To wszystko pokazuje, że ludziom nie podobają się działania tej władzy, taki styl zarządzania siłowego państwem.

W tym przypadku demonstracja siły służb Marcina Kierwińskiego pokazuje, że ci ludzie już nie panują
nad sytuacją, którą sami sprokurowali, i nad chaosem, który stworzyli swoimi niemądrymi decyzjami. Hołownia powinien pamiętać, że Sejm to nie telewizja, że w Sejmie za swoje decyzje się odpowiada, bo są to decyzje, które dotyczą funkcjonowania państwa – i to na najwyższym poziomie. Widać wyraźnie, że ten człowiek zupełnie nie zdaje egzaminu. I każda próba niedopuszczania do pracy
w Sejmie demokratycznie wybranych posłów, którym nielegalnie wygaszono mandaty, a wcześniej wejście służb, za które odpowiada minister Kierwiński, do Pałacu Prezydenckiego – to pokazuje, że oni idą na wariant siłowy sprawowania władzy, a nie na taki, jaki jest przewidziany konstytucyjnie. I to jest już bardzo groźne. 

Do czego może nas zaprowadzić ten dualizm czy chaos prawny, który widzimy, jeśli chodzi o konflikt między izbami Sądu Najwyższego Izbą Pracy, której werdykt uznaje Hołownia, a Izbą Kontroli Nadzwyczajnej, która uchyliła postanowienie marszałka w sprawie wygaszenia mandatów posłów Kamińskiego i Wąsika?

– To doprowadzi do tego, że zwykły człowiek będzie zdezorientowany. To jest wina tej władzy, także to, że ludzie mają prawo nie czuć się bezpiecznie, że mają poczucie destabilizacji, że państwo nie funkcjonuje, że politycy formacji rządzących, a także sędziowie bawią się państwem, zamiast realnie zabezpieczać to, co jest najważniejsze dla Polaków – oprócz zdrowia i pracy –
czyli bezpieczeństwo zewnętrzne oraz wewnętrzne.

Wreszcie cały ten chaos, który wprowadza minister
Adam Bodnar swoimi decyzjami, moim zdaniem,
również bezprawnymi, nie może odwoływać Prokuratora Krajowego bez pisemnej zgody prezydenta RP. Można więc było ten casus prawny dobrze przeanalizować, a nie iść na rympał, tak jak to proponuje Bodnar. Teraz próba wejścia siłowego do Prokuratury Krajowej, siłowego usadzania
na fotelu jakiegoś pełniącego obowiązki Prokuratora Krajowego, gdzie w ustawie w ogóle nie ma takiego stanowiska, to tak, jakby Tusk powołał sobie dodatkowego 461. posła, bo takie ma widzimisię. Nie może tego zrobić, bo ustawa tego nie przewiduje. Tak samo jest w tym przypadku: jest ustawa, która określa stanowiska, kompetencje i stanowi zasady powoływania i odwoływania Prokuratora Krajowego. Takie działanie siłowe, przemocowe Bodnara spowoduje, że ewentualne decyzje człowieka posadowionego na fotelu Prokuratora Krajowego, dotyczące np. kontroli operacyjnej dla służb, będą bezprawne i będą podważane. I to jest groźne, ponieważ jest to bardzo ważny obszar państwa. Mówił o tym wiele razy minister Zbigniew Ziobro, żeby do takiej sytuacji absolutnie nie dopuszczać.

Szkoda, że za rządów Zjednoczonej Prawicy nie udało się przeprowadzić skutecznie reform wymiaru sprawiedliwości…     

– Reformy, jakie zaproponowaliśmy na samym początku rządzenia, były bardzo szczegółowo i dokładnie opisane, zaplanowane tak, żeby nie powstał właśnie dualizm. Tymczasem dzisiaj sędziowie – jakaś ich część, która chce uczestniczyć aktywnie w polityce – uważają, że mogą sobie pozwalać na więcej. Tak nie jest. Oni też muszą działać
na podstawie prawa i w jego granicach. Niestety, co do części sędziów odnosimy wrażenie, a nawet wskazują na to fakty, że tego nie rozumieją czy nie chcą zrozumieć.

Prezes Jarosław Kaczyński, który pojawił się wczoraj wieczorem wraz z grupą polityków Prawa i Sprawiedliwości, stwierdził, że prokurator generalny Bodnar próbuje siłą zmienić ustrój. Uważa też, że w tej sytuacji prezydent powinien zwołać posiedzenia Rady Gabinetowej i Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

– Dokładnie tak, to jest siłowe przejęcie, a każdy dzień przynosi nowe wydarzenia w zakresie łamania prawa
i Konstytucji RP. Sytuacja jest ekstraordynaryjna, bardzo poważna i jeśli w zalążku nie zdusimy tych wszystkich autorytarnych zapędów Donalda Tuska i wykonawców jego poleceń, to będziemy mieć do czynienia z totalną anarchią. Tak być nie może. Przypomnę, że wcześniej, nawet jeśli był spór polityczny, to przejęcie władzy zawsze następowało
w granicach prawa i na jego podstawie. Jeśli zaś prawo
na to nie zezwalało, to większość sejmowa mogła uchwalić nowe przepisy, nowe ustawy i prezydent też to weryfikował – podpisywał bądź nie podpisywał tej czy innej ustawy.
I tak się działa w demokratycznym państwie prawa,
a nie idzie się na totalny rympał, jak czyni to „koalicja
13 grudnia”.

To, co obserwujemy – trzeba powiedzieć jasno – jest równe z zamachem stanu i tak należy to traktować. Dlatego jest to tak groźne i powinno zostać omówione
w gremiach odpowiedzialnych za stan państwa. Przypominam, że jesteśmy państwem przyfrontowym,
że za naszą wschodnią granicą trwa regularna wojna.  Trzeba zwracać uwagę na to, że Putin z pewnością przygląda się sytuacji w Polsce i zaciera ręce. To pokazuje, że Donald Tusk, który podejmuje taką, a nie inną formę przejmowania poszczególnych organów państwa, działa
w sposób skrajnie nieodpowiedzialny.

A może w ten sposób próbuje odwrócić uwagę od rzeczy istotnych, jak odejście
od projektu budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego czy budowy terminalu kontenerowego w Świnoujściu?     

– Jest to nie tylko próba odwrócenia uwagi od inwestycji, które wymienił pan redaktor. Tusk chce przykryć jeszcze kilka innych rzeczy. Pierwsza to kwestia jego koncepcji wygaszania przedsięwzięć, które byłyby rewelacyjne
z punktu widzenia PKB Polski i w ogóle budżetu naszego państwa i rozwoju gospodarczego naszej Ojczyzny.
W tym obszarze są inwestycje gospodarcze, energetyczne
czy w zakresie transportu. Jest jednak jeszcze jeden element – zewnętrzny, mianowicie to, co dzieje się w tej chwili w Parlamencie Europejskim i w instytucjach unijnych. Unia idzie równym krokiem, na co zresztą Tusk się godzi, chodzi tutaj o kwestię paktu migracyjnego
i relokacji nielegalnych migrantów. Kolejna sprawa związana jest z łamaniem kręgosłupów poszczególnym państwom narodowym – to majstrowanie i zmiany
w traktatach o Unii Europejskiej.

I tutaj Tusk nie stawia żadnej tamy, a jeśli spojrzymy
na ostatnie decyzje Radosława Sikorskiego, który wycofał skargę Polski do ETPC przeciwko Rosji w związku z katastrofą smoleńską, to pokazuje, że reset z Rosją
to jest kolejne działanie uskuteczniane przez Tuska.
Można odnieść wrażenie, że Tusk swoimi działaniami, które nie służą Polsce, spłaca długi za to, że ktoś mu pomógł
w dojściu do władzy w Polsce – władzy, którą sprawuje
w sposób absolutnie niedopuszczalny, łamiąc porządek prawny, łamiąc Konstytucję RP i nie przestrzegając praworządności.

Co z tym wszystkim zrobić? Prezes Jarosław Kaczyński mówi, że w tej patowej sytuacji
w Polsce wyjściem mógłby być okres przejściowy, z nowym rządem, i oczywiście wybory, bo inaczej nie da się tego rozwiązać.

– Jestem za takim wariantem, choć dobrze wiemy,
że jesteśmy tuż po wyborach, po kampanii. Natomiast
jeśli dalej w Polsce będzie się szerzyć anarchia, jeżeli destabilizacja państwa będzie postępować w tak bezczelny sposób za sprawą Tuska i jego przystawek, jeśli w Polsce będziemy mieć więźniów politycznych, to nie będzie innego wyjścia jak odwołanie się do suwerena. Mamy zamach
na media publiczne, próbę osłabienia polskich mediów,
jak Radio Maryja, Telewizja Trwam oraz dzieła przy nich funkcjonujące, jeśli będą dalej ataki na Telewizję Republika czy w ogóle telewizje z polskim kapitałem, to będzie to konieczne, aby Polacy raz jeszcze się wypowiedzieli, czy chcą władzy uzurpatorskiej, czy chcą być wolni. Tylko
to mogłoby ustrzec nas przed dalszą anarchią państwa polskiego. Takie warianty również muszą być brane
pod uwagę.

                      Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl