logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Polskości nie da się z nas wymazać

Piątek, 23 lutego 2024 (18:45)

Rozmowa z prof. dr. hab. Wiesławem Janem Wysockim, historykiem, prezesem Instytutu Józefa Piłsudskiego oraz wiceprezesem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej

W geście protestu przeciw nominacji gen. Bogusława Packa na szefa Muzeum Wojska Polskiego razem z prof. Sławomirem Cenckiewiczem zrezygnował Pan z członkostwa w Radzie Muzeum Wojska Polskiego…

– Najpierw docierały do mnie plotki, że taka zmiana nastąpiła. Przyznam, że nie bardzo chciałem w to wierzyć, ponieważ znam przeszłość gen. Bogusława Packa i wiem, że jest to ostatnia osoba, która nadaje się na tak ważne stanowisko dyrektora Muzeum Wojska Polskiego. Kiedy jednak okazało się, że to prawda, po rozmowie z prof. Sławomirem Cenckiewiczem doszliśmy do wniosku, iż trzeba zareagować. Nie można się godzić z tym, że człowiek tej konduity obejmuje stanowisko dyrektora instytucji symbolicznej dla całego polskiego społeczeństwa, odnoszącej się do tradycji polskiego oręża, także dla Wojska Polskiego, a jednocześnie instytucji bardzo reprezentatywnej. Przecież to w Muzeum Wojska Polskiego odbywa się gros uroczystości patriotycznych, organizowane są wystawy i bez patriotyzmu, bez odniesień ta placówka tak naprawdę byłaby niepotrzebna. Ona ma krzewić zarówno w całym naszym społeczeństwie, jak i w Wojsku Polskim to, co nazywamy aksjologią, wartościami, imponderabiliami. Innymi słowy, ma wypełniać to, co jest ponadtysiącleciem naszych dziejów. Te dzieje się tak ułożyły, że Muzeum Wojska Polskiego reprezentuje mniej więcej 80 procent polskiej historii, która w dużym, ba – w największym stopniu jest wojskowa. Stąd to moje dawne dążenie, żeby połączyć dwa muzea – Muzeum Historii Polski i Muzeum Wojska Polskiego – w jedno Narodowe Muzeum Historii Polski i Wojska Polskiego, zwłaszcza że oba te muzea są zlokalizowane w jednym miejscu. To się nie udało, ale ta idée fixe – zresztą odzwierciedlona w aktywności jednego, jak i drugiego muzeum – jest wciąż żywa. Jeśli więc dokonuje się takiej zmiany personalnej, i to w tak ważnym miejscu, to nie można milczeć. Stąd ta nasza decyzja.

Teraz pod nowym kierownictwem Muzeum Wojska Polskiego ta idea Pana Profesora połączenia muzeów zostanie – jak się wydaje – odłożona na półkę i będzie musiała poczekać na lepszy czas. Nie wiadomo jak długo...         

– Na to wygląda. Jednak my, Polacy, jesteśmy z tego Narodu, który się nie zniechęca, który potrafi czekać, nie tracąc nadziei. I jeśli przychodzą trudne czasy, to ten Naród wie, że należy się mobilizować, zaciskać pięści i ruszać do zmagań, do walki o te wartości, które są dzisiaj ewidentnie podkopywane, bo jeśli się nie postawimy, to te wartości zostaną utracone. Jestem gotów założyć się, że młodzież, która dzisiaj zaczyna wracać do symboli, do organizacji obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, które odbędą się już niebawem, bo 1 marca, że ta młodzież nas nie zawiedzie. I po Apelu Pamięci, który wybrzmi przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie, kiedy odbędzie się Marsz Gwiaździsty z przeróżnych miejsc Warszawy i spod Warszawy, co będzie miało wymiar ogólnopolski, i kiedy spotkamy się w katedrze Rzeczypospolitej pw. św. Jana Chrzciciela, to młodzi – tak jak to drzewiej bywało – zaśpiewają hymn „Boże coś Polskę” ze słowami „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Myślę, że także w innych świątyniach naszej Ojczyzny, kiedy młodzi też przybędą, aby się modlić za Polskę, ten hymn zabrzmi w podobnej wersji.

Czy byt, przyszłość Polski są dzisiaj rzeczywiście tak poważnie zagrożone, że musimy wracać do tego, co łączyło nas jako Naród w czasach PRL-u, w stanie wojennym, kiedy modląc się, też prosiliśmy Boga: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”?

– Niestety, ale w przypadku nominacji gen. Bogusława Packa na dyrektora Muzeum Wojska Polskiego mamy ewidentnie przykład, że wraca komuna, i to w najgorszym wydaniu, bo z okresu stalinowskiego, czasu stanu wojennego. Cóż więcej dodać? Ja osobiście jako przewodniczący Rady Muzeum Wojska Polskiego, nie mogłem być tym, który kibicuje tej nominacji. Nie mogłem pochwalać tego typu przesunięć personalnych, bo są one z absolutną szkodą dla całego polskiego społeczeństwa, a jednocześnie są przykładem raka czy wirusa, którego ktoś chce zaaplikować Wojsku Polskiemu. To jest przykład prowokacji, której dokonał wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Dopuścił się jej wobec nas wszystkich.

Co ciekawe, dokonał tego szef PSL-u, które chce uchodzić za partię tożsamościową, tymczasem tego typu działaniami ich szefa szargana jest historia Polski.

– My mamy świadomość, że partyzantka antysowiecka w powstaniu antykomunistycznym, czyli żołnierze II okupacji, w dużej mierze przetrwali dzięki pomocy i wsparciu polskiej wsi. I tego nikt nie zmieni. Natomiast ta decyzja ministra Kosiniaka-Kamysza, i to w przeddzień 1 marca, a więc tuż przed obchodami Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, jest decyzją kompromitującą tego rzekomego ludowca, człowieka, który zupełnie oderwał się od pługa symbolizującego polską wieś – wieś, która zawsze była wierna Polsce. Dzisiaj szef PSL-u reprezentuje wszystko, co antypolskie, i tego typu działaniami jak nominacja gen. Packa rzeczywiście szarga historię Polski.

Niedawno w jednym z wywiadów po zawiązaniu „koalicji 13 grudnia” stwierdził Pan, że czerwoni dogadali się z różowymi, a w tym wypadku chyba też z zielonymi…

– Ze zgniłozielonymi. Myślę, że to pojęcie zgniłozieloni też powinno się przyjąć na określenie tych, którzy przypisują sobie, że ich mandat pochodzi ze środowiska ludowego. To oni dzisiaj napluli w twarz także Wincentemu Witosowi – przywódcy ruchu ludowego, zaliczanemu do głównych ojców naszej polskiej niepodległości.  

Kosiniak-Kamysz chyba w ogóle źle rozpoczął urzędowanie na fotelu ministra obrony narodowej, bo już dwa dni po zaprzysiężeniu „rządu 13 grudnia” zlikwidował podkomisję ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej. Co więcej, ze strony internetowej MON zniknęły materiały i załączniki raportu smoleńskiego, a teraz ta nominacja gen. Packa. Przyzna Pan, że nie wygląda to dobrze?

– Ta decyzja jest skandaliczna, zwłaszcza gdy dzisiaj wobec Putina podnosimy zarzuty, że zabił Nawalnego, że na jego sumieniu jest krew całego szeregu opozycjonistów rosyjskich. To przecież Putin bezkarnie potrafił zniszczyć samolot MH17 malezyjskich linii lotniczych odbywający lot z Amsterdamu do Kuala Lumpur, zabijając blisko trzysta osób, co dzisiaj nie budzi już żadnych wątpliwości, zresztą jest w tej sprawie wyrok sądu. To nie kto inny jak Putin w celach prowokacji wysadzał budynki z Rosjanami, żeby mieć pretekst do rozpoczęcia wojny z Czeczenami. To są fakty. Tymczasem niektórzy przedstawiciele obecnej władzy – zapatrzeni ślepo w Kreml – nie potrafią albo nie chcą uwierzyć, że Putin potrafił też zniszczyć samolot z urzędującym prezydentem Rzeczypospolitej Lechem Kaczyńskim oraz 95 członkami delegacji, z ostatnim prezydentem II Rzeczypospolitej, Ryszardem Kaczorowskim, udającymi się 10 kwietnia 2010 roku z pielgrzymką do Katynia. Aż dziw bierze, jakie są w myśleniu tych ludzi aberracje – mianowicie że Putin innych, wspomnianych wcześniej mógł zamordować, ale prezydenta RP i najważniejsze osoby w państwie polskim – nie. Tymczasem dzisiaj trzeba powiedzieć wyraźnie, że wśród ofiar Putina – obok Nawalnego, Niemcowa, Litwinienki, Politkowskiej – jest także mord na prezydencie RP Lechu Kaczyńskim i 95 osobach z kierownictwa ówczesnego państwa polskiego. I to jest dzisiaj ostemplowane jako świadectwo, którego nikt nie jest już w stanie podważyć. Dlatego decyzja wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza rozbijająca podkomisję ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej oraz powrót na strony internetowe MON prorosyjskiej wersji komisji Jerzego Millera, de facto powielającej raport Tatjany Anodiny, który ma być obowiązujący w Polsce, to jest prawdziwy skandal.      

Po szaleństwach antykulturowej, antycywilizacyjnej lewicy, która demoluje dziś system oświaty i edukacji w Polsce, po zapowiedzi ograniczenia lekcji religii w szkołach przyszedł czas na demolkę instytucji tożsamościowej – pewnie nie ostatniej. Czy są jakieś granice i jak daleko „koalicja 13 grudnia” może się jeszcze posunąć w degradacji państwa polskiego?

– Kiedyś Donald Tusk stwierdził, że „Polska to nienormalność”, a nie tak dawno, wracając do Polski z Brukseli, na antenie stacji komercyjnej, nie wiedząc, że jest nagrywany, podzielił się z dziennikarką refleksją na temat kandydowania do Parlamentu – mówiąc, że prześladuje go „upiorna myśl”, że znów będzie musiał zasiadać w Sejmie. Patrząc, co dzisiaj robi, trudno oprzeć się wrażeniu, że dla tego typu ludzi Polska się nie liczy, że na dobrą sprawę można by ją nawet wymazać z polskiej świadomości. W gruncie rzeczy chodzi tu tylko o to, żeby w nas była jedynie świadomość europejska, żebyśmy się sami oderwali od chrześcijańskich korzeni, z których jako Naród, jako wspólnota wyrastamy. Jeśli to by się udało, to nie byłoby już żadnych zahamowań.

I ten proces wyzuwania nas z polskości, z zasad, wartości chrześcijańskich się właśnie dokonuje…

– Owszem. Rodzina to przeżytek, dlatego trzeba ją ośmieszyć, podważyć jej sens, podobnie jak małżeństwo jako związek sakramentalny kobiety i mężczyzny. Kościół także jest wyszydzany, a kapłani odsądzani od czci i wiary, zaś obyczaje, moralność podobnie są wyśmiewane. I jeśli do tego wszystkiego dodamy brak szacunku do prawa, rozmydlanie zasad, to widzimy, że wszystko to, co przez wieki było constans – niezmienne i ugruntowane w nas, to dzisiaj ma nic nie znaczyć. Tymczasem wszystkie te wymienione przymioty, fundamenty, to są nasze opoki, bo na tych filarach, więźbach oparta jest polskość. Mam nadzieję, że się nie poddamy, że nie ustaniemy w tym umacnianiu polskości, że ta ciemna noc się skończy i że pozostaniemy wierni przesłaniu, które pozostawił nam największy z rodu Polaków św. Jan Paweł II podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w czerwcu 1979 roku, kiedy na krakowskich Błoniach wołał: „Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy”. To przesłanie jest wciąż aktualne! Polskość jest trwalsza od mrzonek, od mód, które przemijają, a wierność hasłom „Bóg i Ojczyzna” będą nas prowadzić. Dzisiaj „Rota” wraca do dziedzictwa hymnicznego polskiego społeczeństwa.

              Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl