Jak ocenia Pani poseł to, co wydarzyło się wczoraj w Warszawie przed Sejmem na ulicy Wiejskiej, podczas pokojowego protestu rolników w sprawie zakazu importu produktów rolniczych z Ukrainy oraz odejścia od Europejskiego Zielonego Ładu?
– Widać, że „koalicja 13 grudnia” działa, a nawet jest w fazie rozkwitu. Symbolem tej władzy stają się gazowanie, pięści, policyjne pałki, które poszły w ruch, kostka brukowa rzucana przez policjantów w protestujących rolników, to są atrybuty tej władzy. Nikczemne jest używanie uzbrojonej, w pełnym rynsztunku policji przeciwko tym, którzy żywią nas i bronią, dbają o bezpieczeństwo żywnościowe nas, Polaków, którzy upominają się o swoje miejsca pracy, pokazując, że wszystkie pomysły Unii Europejskiej związane z Zielonym Ładem są naprawdę bardzo groźne. Tusk ma za nic Polskę i Polaków i jako ten, któremu bliżej do Brukseli, do eurokratów niż do polskich rolników, realizuje plan Unii Europejskiej. Wczoraj to zademonstrował. Uważam, że to, co się wydarzyło w czasie rolniczego protestu, było naprawdę bardzo groźne, pokazuje też, w jaki sposób Tusk będzie działał. Jego sposób postępowania jest z kategorii bezczelnego rozgrywania. Można się spodziewać, że jednej grupie coś obieca, coś da, innych wykluczy, z jednymi się spotka, z innymi nie i tak w starym swoim stylu będzie grał na podział. Pewnie ten styl działania podpowiadają mu PR-owcy, żeby rolników rozegrać i poróżnić. Swoją drogą to, co się dzieje dzisiaj w Polsce, zagraża już nie tylko demokracji, ale także naszemu bezpieczeństwu. Mimo iż w mediach, które przejęli, czy nad którymi panują, próbowali zakłamywać rzeczywistość, to internet, internauci bardzo szybko obnażyli to całe kłamstwo. Zobaczyliśmy obrazy z tego protestu, które w sposób jednoznaczny pokazują, jak to wyglądało, kto był agresorem, a kto był atakowany. Internet nawet rozróżnił i pokazał twarze prowokatorów. Czarno na białym widać, że miały miejsce prowokacje. Widziałam filmik, gdzie człowiek w mundurze policyjnym bierze za kamień i rzuca nim w demonstrantów. O czym jeszcze można dyskutować…
W jakim świetle stawia to obecną władzę?
– To są najgorsze wzorce rodem z Białorusi. Prowokacje, które można zobaczyć na filmach w sieci, doprowadziły do wzrostu napięcia. Takie jednak mamy w tej chwili autorytarne władze, mamy rządy przemocowe. To jest „koalicja 13 grudnia” – nomen omen – i musimy sobie zdawać z tego sprawę. Władza Tuska próbowała wczoraj – w mojej ocenie krwawo – stłumić manifestację rolników. I to jest przerażające. Patrząc, jak polski rolnik jest pałowany, gazowany, jak siłą policja próbuje stłumić protest – skojarzenia same się nasuwają. Określenie „koalicja 13 grudnia” doskonale pasuje do tej ekipy. To są obrazki rodem ze stanu wojennego. Jeśli widzimy policjantów, którzy depczą biało-czerwoną flagę, to wygląda na to, że musieli chyba otrzymać jakiś rozkaz z góry, jakieś przyzwolenie, że mogą się posuwać do najgorszych metod, byle tylko spacyfikować protestujących. Pomijam już fakt, że zarządzanie kryzysowe w wydaniu Kierwińskiego jest fatalne, nieudolne. Ten człowiek nie nadaje się do kierowania służbami takimi jak policja. Owszem, jest to polityk – jak to mówią – mocny w gębie na mównicy sejmowej, ale umiejętności zarządzania w takiej sytuacji oraz brak odpowiedniego zabezpieczenia bądź co bądź słusznego protestu, to Kierwiński nie posiadł. Jeśli dochodzi do pacyfikacji protestu, to pokazuje też, że ta władza jest słaba i to jest groźne – zwłaszcza że jesteśmy krajem przyfrontowym. Przy tak skrajnie słabej władzy Tuska, który nie potrafi poprzez swoich ministrów zarządzać państwem, nasze bezpieczeństwo jest zagrożone. Swoją drogą wychodzi na to, że jedyną rzeczą, jaką Tusk potrafi, jest pokorne klęczenie przed Brukselą.
Rolnicy protestują w słusznej sprawie, bo dotyczącej embarga na ukraińskie produkty rolne. Zanim zaostrzyli protest, to liczyli, że rząd coś z tym zrobi, że zamknie granicę i wymusi też działania w tym kierunku od Brukseli…
– Liczenie zarówno na Tuska, jak i na Brukselę było złudne. I rolnicy chyba się o tym przekonali. Co więcej, okazuje się, że Tusk i jego ekipa mówią jedno, a robią drugie. Przykładem jest to, że dzisiaj podczas posiedzenia Komisji Parlamentu Europejskiego ds. Handlu Międzynarodowego Socjaldemokraci jak i Europejska Partia Ludowa zagłosowały za liberalizacją handlu z Ukrainą, czyli za tym, żeby Polska była dalej zalewana ukraińskim zbożem. Przeciw byli europosłowie Prawa i Sprawiedliwości, natomiast za głosowali posłowie koalicji Tuska, Marek Belka i Danuta Hübner. To oznacza przedłużenie tymczasowego zawieszenia ceł przywozowych i kontyngentów na ukraiński eksport produktów rolnych do Unii Europejskiej do 5 czerwca 2025 roku. Fakt, że wspomniani posłowie z Polski są za liberalizacją handlu z Ukrainą, świadczy, że Tusk sobie drwi z polskich rolników. Myślę, że Tusk próbował to przykryć, podsycając czy podtrzymując spór aborcyjny w polskim Sejmie, dlatego działania lewicy czy pozorne ruchy Hołowni były mu na rękę.
Natomiast on sam kompletnie nie przejmuje się problemem liberalizacji handlu z Ukrainą…
– I to jest groźne, bo miejsca pracy naszych rolników są poważnie zagrożone, a tym samym zagrożone jest bezpieczeństwo żywnościowe Polaków. Dlatego ja nie wierzę w ani jedno słowo, jakie wypowiada Tusk, nie wierzę też Komisji Europejskiej, że pod wpływem protestów rolniczych będą się cofać w sprawie Zielonego Ładu. Gdyby tak było, gdyby ich intencje były prawdziwe, to nie mielibyśmy głosowania w europarlamencie w ubiegłym tygodniu nad rozporządzeniem dotyczącym odbudowy zasobów przyrodniczych. To zostało uzgodnione z państwami członkowskimi, a więc także z rządem polskim i uderza w polską gospodarkę i w polskie rolnictwo. To pokazuje hipokryzję tej władzy i całkowitą bezczelność wobec rolników oraz zwykłych ludzi, bo za chwilę skutki tej szkodliwej polityki będziemy odczuwali wszyscy.
Czemu zatem mają służyć zapowiedziane przez Tuska sobotnie rozmowy z rolnikami, który dzisiaj rozróżnił wyraźnie, że zaprasza rolników, ale nie chuliganów?
– To jest bicie piany. Przy okazji wychodzi bezczelność Tuska, który widać próbuje rozgrywać rolników. To jest stary, z brodą i wąsami numer Tuska odnośnie do zarządzania konfliktami. Gdyby był odpowiedzialnym politykiem, gdyby miał dobre intencje, to już wczoraj wyszedłby do rolników, tymczasem nawet nie przyjął delegacji, która w imieniu protestujących składała
w KPRM-ie petycję. Gdyby był odpowiedzialnym premierem, to wymieniłby swojego ministra spraw wewnętrznych i administracji i w ogóle nie zgodziłby się na przemoc wobec protestujących rolników i potraktowanie ich gazem. Dodajmy, że te incydenty dotyczyły także kobiet, wobec których policjanci nie mieli żadnych ulg, używając pałek, petard czy gazu. Tak czy inaczej można się spodziewać, że to spotkanie planowane na sobotę będzie niczym innym jak teatrem i zasłoną dymną. Jak bowiem inaczej to nazwać, skoro minister klimatu w rządzie Tuska Paulina Hennig-Kloska czy wiceminister Urszula Zielińska wysyłają komunikaty do Komisji Europejskiej w sprawie obniżenia emisji gazów cieplarnianych do 90 procent, są wręcz czołobitne co do zakresu wprowadzania Zielonego Ładu. Dzisiaj czytam artykuły, że w niedługim czasie będziemy musieli pozbyć się pieców na gaz, gdzie jeszcze nie tak dawno były programy wymiany pieców na gazowe, to pokazuje, że ta polityka jest katastrofalna. Jest też pytanie, które lobby tym razem będzie beneficjentem tych planów, bo chyba w takich kategoriach należy traktować tę zieloną rewolucję. Bez owijania w bawełnę trzeba powiedzieć, że ktoś próbuje robić z nas idiotów, bezwolną masę, której co rusz podrzuca się jakieś lewackie – oderwane od rzeczywistości – projekty, z którymi wszyscy mamy się zgadzać. I Tusk w tym uczestniczy. Co więcej, uważa, że jak założy sobie białą koszulę z serduszkiem na piersi i potrafi zawładnąć umysłami pożytecznych idiotów, to w ten sam sposób będzie traktował rolników. Nie spodziewam się żadnych konkretów po tym spotkaniu, a jeśli nawet coś się pojawi, to będą one obliczone na podział środowiska polskich rolników.
Według Tuska to nie policja zachowywała się prowokacyjnie, „policja zachowywała się niezwykle powściągliwie”, i że to w policjantów rzucano kostką brukową. Zarzucił też, że zdjęcia wskazujące na policyjne prowokacje są sprzed 5 i 20 lat. W jakich kategoriach należy czytać tę wypowiedź?
– Kiedy słyszę te słowa Tuska, mając w pamięci obrazy z internetu, to śmiech mnie ogarnia. Nie wiem, kto sufluje mu tego typu informacje. Jeśli korzysta z przekazu, jaki przedstawia mu Kierwiński, to rzeczywiście może takie słowa wypowiadać. Zresztą przekaz, jaki Tusk wysyła, jest adresowany do zwolenników, którzy to, co mówi wódz, przyjmą niczym dogmat. Podobnie jeśli chodzi o elity unijne, które wyrabiają sobie zdanie nie na podstawie faktów i obiektywnych przekazów medialnych, tylko na podstawie tego, co mówi Tusk i zaprzyjaźnione z nim media. Wszyscy żyją więc w bańce i co więcej chcą być zamknięci w tej bańce, gdzie nie ma miejsca na samodzielne myślenie. Tusk jest tutaj guru. Tylko że co by nie powiedzieć, jest on jednak premierem i pomijając to wszystko, co powiedziałam, powinien jednak zachować jakiś poziom i nie opowiadać takich głupot. Powinien wziąć do ręki telefon czy usiąść do komputera i samemu sprawdzić, jak wyglądały wczorajsze wydarzenia. Jeśli tego nie robi, to sam się kompromituje i bierze na siebie odpowiedzialność za usprawiedliwianie tego, co się wczoraj wydarzyło przed Sejmem na pokojowej demonstracji rolników, którą policja spacyfikowała. Ale to pokazuje, jak Tusk zarządza swoimi ministrami. To, co robią, jest szalenie niebezpieczne. Jeśli więc sam publicznie takie rzeczy powtarza, to może niech zmieni sobie informatorów, bo powtarzając te brednie, staje się śmieszny. Ludzie potrafią korzystać z internetu i bez trudu zweryfikują, jak sytuacja wyglądała naprawdę, jak prowokacyjnie zachowywała się policja – zupełnie nieadekwatnie do sytuacji. Polacy to mądry Naród i bardzo szybko potrafili ustalić nawet to, kim byli prowokatorzy zajść przed Sejmem. No chyba, że mamy do czynienia z „talibami”, którzy nie myślą samodzielnie, którzy ślepo uwierzą we wszystko, co mówi Tusk, ale to już zupełnie inna sprawa.
Ten spór wykracza po za Polskę. Czy Bruksela ugnie się pod presją rolników? Wczoraj mieliśmy wypowiedź komisarza Wojciechowskiego, który stwierdził, że Zielony Ład trafi do kosza, po czym rzecznik Komisji Europejskiej – odnosząc się do tych słów – powiedział, że jest to prywatna ocena komisarza, która nie odzwierciedla oficjalnego stanowiska Komisji…
– Gdyby z takim przekazem wystąpiła nawet sama szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, to też nie uwierzyłabym, bo w tym gronie nie wierzę już nikomu. Jednym z postulatów rolników – kluczowym i bardzo istotnym – jest kwestia zatrzymania importu towarów rolnych z Ukrainy. Tymczasem dzisiaj na posiedzeniu Komisji Parlamentu Europejskiego ds. Handlu Międzynarodowego przegłosowano liberalizację handlu z Ukrainą. Zatem to działanie przeczy również temu, co mówi komisarz Wojciechowski. Wprawdzie mówił tylko o Zielonym Ładzie, ale my postrzegamy rolnicze protesty szerzej, w kontekście wszystkich postulatów, które się pojawiają. Co do Zielonego Ładu, to powtarzam raz jeszcze, że wiarygodność tych elit jest zerowa, bo przeczy temu też wspomniana przeze mnie regulacja odnośnie do zasobów przyrodniczych. Osobiście już w żadne zapewnienia, deklaracje Komisji Europejskiej nie uwierzę – nawet gdyby padły z ust Ursuli von der Leyen. Byłaby to tylko gra i zwolnienie tempa przed wyborami, a po wyborach pedał gazu z tymi zielonymi reformami zostanie dociśnięty maksymalnie. Swoją drogą dzisiaj, podczas posiedzenia Europejskiej Partii Ludowej, Ursula von der Leyen powiedziała, że jest dumna z Tuska, który przywrócił w Polsce praworządność. To pokazuje prawdziwe intencje i wiarygodność tych elit. Jak wygląda praworządność zaprowadzana przez Tuska mogliśmy widzieć wczoraj w Warszawie, podczas rolniczego protestu.
Dziękuję za rozmowę.

