Funkcjonariusze ABW wkroczyli dziś rano do domów Zbigniewa Ziobry oraz trzech innych polityków Suwerennej Polski posiadających immunitety. Czemu to ma służyć?
– Nie tak dawno policja zrobiła najście na Pałac oraz Kancelarię Prezydenta RP i aresztowała gości prezydenta Andrzeja Dudy – posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Co ciekawe, ta akcja nie spotkała się z żadną reakcją społeczną, bo nie spowodowało to żadnych strat sondażowych rządzącej koalicji, a wręcz przeciwnie. W związku z czym Donald Tusk idzie dalej i próbuje przekraczać kolejne rubikony. To po pierwsze. Po drugie, moim zdaniem, Tusk jest bardzo poirytowany rozliczaniem go ze stu niezrealizowanych obietnic wyborczych. Wyszła kompletna porażka i cała „koalicja 13 grudnia” ma świadomość, że wygląda to marnie, więc szukają jakiegoś tematu zastępczego.
Wiedzą, że tak jak sprawą Wąsika i Kamińskiego próbowali przykrywać własną indolencję, i to się udaje, więc idą do przodu, podejmując kolejne działania w tym samym klimacie. Następna rzecz to polityka antykościelna tej ekipy, która ma doprowadzić do zwiększenia sympatii elektoratu lewicowego, a tym samym osłabienie, wręcz zmarginalizowanie Lewicy i przejęcie jej wyborców. Kolejnym – nie chcę powiedzieć wytłumaczeniem, ale – przykryciem tego działania Tuska jest coś bardzo niskiego, czyli po prostu polityczna zemsta, i to nawet wobec bardzo ciężko chorego, przebywającego w szpitalu byłego ministra sprawiedliwości, posła Zbigniewa Ziobry. Ten atak potwierdza bardzo niskie instynkty, którymi kieruje się ta ekipa trzymająca władzę. To jest adresowane do najtwardszego antypisowskiego elektoratu – zaplecza politycznego, które ma bardzo różne korzenie, często ubeckie.
Czy da się tym przykryć indolencję rządów Tuska, czy to będzie skuteczne w znaczeniu politycznym?
– Tego nie twierdzę, jednak takie działania są podejmowane. Co więcej, widać wielką determinację w tym zakresie.
Czy można przeszukiwać domy, mieszkania parlamentarzystów, którzy mają immunitet?
– Oczywiście, że nie można, ale czy można było aresztować posłów Kamińskiego i Wąsika…? Też nie można było, a jednak ich aresztowano.
Prokuratura Bodnara nawet nie występowała o zdjęcie immunitetów Zbigniewa Ziobry i trzech pozostałych polityków Suwerennej Polski, do czego potrzebna jest zgoda większości sejmowej, którą Donalda Tuska posiada...
– To tylko pokazuje, że czują się pewni swego. W mojej ocenie, w tych działaniach chodzi o zaprowadzenie dyktatury strachu, żeby wszyscy się przestraszyli. Mam na myśli działaczy Prawa i Sprawiedliwości, Suwerennej Polski, ale nie tylko. Chodzi również o przestraszenie prawicowych dziennikarzy i w ogóle Polaków. Kiedyś za rządów Zjednoczonej Prawicy podjęto działania wobec ówczesnej poseł Sawickiej i wtedy, mówiąc oględnie, „przegrzano”. Dzisiaj, kiedy taki ruch robi koalicja Tuska wobec chorego Zbigniewa Ziobry, też mam, może nie wiedzę, ale bardziej intuicję, że powinni czuć, iż to również jest „przegrzane”, że można na tym dużo stracić. Jeśli bowiem takie rzeczy można robić wobec byłego ministra oraz posłów, to znaczy, że tym bardziej takie działania można podjąć wobec zwykłych Polaków. I ludzie to widzą. Co więcej, jeśli robi się takie rzeczy w Wielkim Tygodniu, tak ważnym dla ludzi wierzących, dla katolików, a jednocześnie też zwolenników Tuska, niekoniecznie tych zradykalizowanych, a więc tylko przeciwników PiS-u, to może to przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.
Zatem skąd taka determinacja?
– Być może Tusk coś testuje, co może mu być nakazane z Brukseli. Nie ma przecież wątpliwości, że spłaca dług wdzięczności za poparcie przed wyborami parlamentarnymi. Zatem łamie prawo, zaprowadza demokrację metodami niedemokratycznymi. I jeśli to przejdzie w Polsce, to znaczy, że potem podobne metody i scenariusze będą mogli zastosować u siebie Niemcy, Francuzi. Kiedyś Wojciech Jaruzelski był takim testerem, mianowicie Moskwa kazała mu wprowadzić stan wojenny w Polsce, to wprowadził, później mu wskazali zorganizować okrągły stół, to zorganizował. Być może podobnie działa dziś Tusk, robiąc taką akcję, tyle że nie w relacji do Moskwy, tylko w relacji do Brukseli.
No właśnie, dziwnym trafem Komisja Europejska, tak „zaangażowana” w obronę praworządności, milczy wobec tych wszystkich przykładów łamania prawa w Polsce?
– Komisja Europejska jest zaangażowana w obronę swoich interesów politycznych i ekonomicznych, w obronę swojej lewackiej ideologii, całego tego układu i tworzenia superpaństwa europejskiego. Natomiast z demokracją to oni nie mają nic wspólnego, i to dosłownie nic. Dlatego obserwujemy dzisiaj w Polsce takie rzeczy, jak brutalne wejście do domu byłego ministra sprawiedliwości, kiedy odbierane są komputery czy tablety, a także telefony jego dzieciom. To jest straszne, to jest nieludzkie, trzeba to podkreślić z całą mocą.
Mało tego, Tusk wydaje się kpić z całej sprawy, pisząc na portalu X „niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość”. Z kolei minister aktywów państwowych Borys Budka skomentował to, wręcz strasząc, że „to dopiero początek”. Jest to zapowiadane przywracanie praworządności, tyle że za pomocą łamania prawa?
– To są znamiona dyktatury. Widać wyraźnie, że chodzi tu o zaprowadzenie terroru, powszechnego strachu – zwłaszcza w kręgach politycznych, ale nie tylko. Idąc tokiem tego rozumowania, niby dlaczego nie mogliby aresztować np. prezesa Jarosława Kaczyńskiego albo jakiegoś innego czołowego polityka PiS-u. To jest bardzo niebezpieczna sytuacja, bardzo zły sygnał. Tu już nie ma stanów pośrednich. Myślę, że to, co czyni ta władza, powinno budzić w nich świadomość, iż to bilet w jedną stronę, bo jak zmienią się rządy w Polsce, zostaną rozliczeni i będą musieli za to wszystko odpowiedzieć. Dlatego wszelkie działania dziś podejmowane przez tę ekipę idą w kierunku rozbicia PiS-u, czyli fizycznego zniszczenia tej formacji, a później przystąpią do niszczenia zaplecza tego politycznego środowiska. Tak zresztą głosili ideolodzy, intelektualni guru Tuska i Platformy, że trzeba zdelegalizować PiS i doprowadzić do zniszczenia zaplecza w postaci elektoratu.
Mówił też o tym Rafał Trzaskowski podczas inauguracji kampanii samorządowej – że muszą wygrać wybory samorządowe we wszystkich regionach, by zakończyć erę populizmu i erę PiS-u…
– To wszystko ociera się o epokę Jaruzelskiego, a nie o III RP.
Wspomniał Pan Profesor, że Tusk na studniówkę swoich rządów nie miał się czym pochwalić. Dzisiaj to nadrabia działaniem wobec ministra Ziobry. Dziwnym trafem do Sejmu trafił też dziś wniosek o postawienie prezesa Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Przypadkowa zbieżność?
– Absolutnie nie, to wszystko są działania połączone, ta koincydencja nie jest absolutnie przypadkowa. Tusk proponuje Polakom wojnę i igrzyska zamiast chleba, który i tak niebawem podrożeje. Póki Polacy nie zdają sobie sprawy, że po podwyżce VAT-u na żywność będą mieli problem także z chlebem, to w międzyczasie Tusk stawia na igrzyska – na zemstę polityczną. Chce przykryć swoją nieudolność w rządzeniu Polską właśnie takimi działaniami. Minęło dopiero sto dni od wyborów parlamentarnych, więc Polacy jeszcze nie są do końca zorientowani, co się dzieje. Dlatego Tusk prowadzi swoją grę i będzie eskalował napięcia, próbując przykryć swoją nieudolność, licząc na brak świadomości zwłaszcza tej części ludzi, którzy nie interesują się na co dzień polityką. Będzie zmuszony się zatrzymać, ale dopiero wtedy, kiedy niezadowolenie Polaków zacznie eskalować.
Jak Polacy mogą zareagować na te represje, na ten terror praworządności w wydaniu Tuska i jego „koalicji 13 grudnia”?
– Przed nami wybory samorządowe, a w czerwcu wybory do Parlamentu Europejskiego. I jeśli już w kwietniu, w zbliżających się wyborach, nie będzie reakcji społecznej, jeśli ekipa Tuska nie poczuje, że traci grunt, poparcie, to się nie zatrzymają i będą eskalować agresję. Natomiast jeśli się zderzą ze społeczeństwem, to będą musieli się powstrzymać. I tutaj się wszystko rozstrzygnie, a inne kwestie prawne nie mają w tym wypadku znaczenia, zwłaszcza że Unia Europejska nie zareaguje, co więcej, będzie jeszcze popierać rządy Tuska.
Donald Tusk naprawdę czuje się tak pewnie, że podejmuje działania na rympał?
– Tak, czuje się pewnie, mając poparcie Unii Europejskiej, licząc, że w razie czego to oni go przytulą i obronią w sytuacji zagrożenia. Dlatego tylko Polacy mogą go powstrzymać. Tusk chce budować swoje zaplecze, zwiększając stan posiadania, dlatego starymi metodami chce przejąć elektorat Lewicy, który wręcz nienawidzi PiS-u i jest rządny rewanżu, m.in. za odebranie przywilejów emerytalnych byłym ubekom itd. Ponadto Tusk likwiduje elektorat Trzeciej Drogi, której liderzy są zupełnie nieczytelni nawet dla ich wyborców. Jeśli bowiem są po stronie Tuska, to jaki jest sens popierać kopię, skoro można wybrać oryginał. Dlatego coraz mniej tlenu ma Szymon Hołownia, który chyba zastanawia się, co zrobić, bo przecież póki co szefa rządu Tuska nie skrytykuje. W tej sytuacji coraz bardziej pewny siebie Tusk gra o pełnię władzy i nawet jeśli straci w samorządach, to chyba się specjalnie tym nie przejmie, bo jego cele są zupełnie gdzie indziej.
Głos zabrał Włodzimierz Czarzasty, który niejako usprawiedliwiając przeszukania w domach polityków Suwerennej Polski, stwierdził, że podobne działania władza PiS stosowała wobec jego osoby.
– Z jednej strony, jest to zwrócenie uwagi, że dzisiejsza sytuacja niczym nie różni się od metod pisowskich, więc PiS nie ma prawa się oburzać. Z drugiej strony, określenie kogoś, że posługuje się metodami pisowskimi – w tamtym elektoracie – jest oskarżające. Chodzi o to, że ta formacja krytykowała PiS za ich działania, skoro więc stosują podobne czy takie same metody, to musi się pojawić pytanie: kim oni są. I być może Czarzasty widzi, że coś tu nie gra, że dzieje się coś, co cały ten sztucznie sklejony układ może rozsadzić i położyć na łopatki, szczególnie jego formację.

