logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Nie ma zgody na zabijanie

Środa, 27 marca 2024 (18:35)

Z Magdaleną Korzekwą-Kaliszuk, psychologiem, prawnikiem, prezesem Fundacji Grupa Proelio,
rozmawia Urszula Wróbel

Osobiście złożyła Pani petycję do Kancelarii Prezydenta, aby zawetował lub skierował
do Trybunału Konstytucyjnego ustawę wprowadzającą pigułkę „dzień po” bez recepty. W krótkim czasie udało się
Państwu zgromadzić tysiące podpisów.

 – Ta kampania jest dowodem na to, że nie ma społecznej zgody na tak nieetyczne działanie, jakim byłoby udostępnienie bez recepty już dla 15-latków pigułki
„dzień po”. Pokazaliśmy, że 30 tys. osób, bo tyle podpisów zebraliśmy, potrafi zjednoczyć się, żeby wyrazić sprzeciw wobec środka nieetycznego, który jest także niebezpieczny dla zdrowia i uderza w prawa rodziców. Apel jest wsparciem dla pana prezydenta, aby jako głowa państwa miał świadomość zaangażowania osób, które nie godzą
się na niekonstytucyjną ustawę.

Czy w przestrzeni publicznej rzetelnie przekazano społeczeństwu wiedzę
na temat pigułki?

– Część osób udało się poinformować o tym, że pigułka może zabić człowieka na najwcześniejszym etapie rozwoju. Przypomnę, że działanie aborcyjne pigułki, polegające
na tym, że substancja czynna tabletki Ella One – octan uliprystalu – opóźnia owulację, poprzez modyfikację aktywności progesteronu. Substancja ta jednocześnie wywołuje zmiany w endometrium. Przeprowadzone badania wskazują, że zmiany te mogą uniemożliwiać zarodkowi zagnieżdżenie się. W konsekwencji zarówno Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków, jak
i Europejska Agencja ds. Leków, dopuszczając preparat Ella One do użytku, zapisały, że może on utrudniać implantację zarodka w macicy. Europejska Agencja wycofała się z tych zapisów, ale w Stanach Zjednoczonych dalej na ulotce dla pacjentów możemy przeczytać: „Możliwe, że ella może również działać, poprzez zapobieganiu implantacji do macicy”, a w informacji medycznej kierowanej do amerykańskich lekarzy:
„Zmiany w endometrium wpływające na implantację zarodka mogą przyczynić się do skuteczności środka”.

Propagatorzy pigułki powołują się na definicję ciąży ustaloną w 1985 r. przez Światową Organizację Zdrowia, zgodnie z którą o ciąży możemy mówić dopiero po zagnieżdżeniu się zarodka w macicy. A skoro przed zagnieżdżeniem ciąży nie ma, to przekonuje się nas,
że nawet jeśli spowodujemy wtedy śmierć zarodka,
nie będzie można mówić o działaniu wczesnoporonnym pigułki. Taka argumentacja to nic innego jak cyniczna manipulacja używanymi słowami i definicjami. Poczęte dziecko chwilę przed zagnieżdżeniem i po zagnieżdżeniu niczym się specjalnie nie różni. 

Niestety, dyskusja o pigułce dodała jej też popularności
i wśród części młodych osób wypracowała szkodliwe przekonanie, jakby wczesne współżycie seksualne, nawet już w wieku 15 lat, było czymś pozytywnym. To najbardziej szkodliwy wynik tej debaty.

Jak długo zbierali Państwo podpisy i w jaki sposób?

– Nasz kalendarz był dostosowany do działań parlamentu. Najpierw prosiliśmy o sprzeciw posłów, a w chwili, w której Parlament przegłosował zmiany, zwróciliśmy się do pana prezydenta.  

Podpisy zbieraliśmy on-line na stronie Fundacji Grupa Proelio. To nie pierwsza taka inicjatywa i dzięki temu,
że nieustannie staramy się łączyć ludzi, którzy mają podobne spojrzenie na poszanowanie godności człowieka, możemy coraz szybciej pokazywać społeczne poparcie
dla dobrych spraw. W tym miejscu dziękuję każdej osobie, która poświęca swój czas, żeby dołączać do tych ważnych kampanii.

Jak Pani ocenia agendę polskiego rządu,
dla którego priorytetem są projekty godzące w życie? W jaki sposób i czy w ogóle społeczeństwo może dać rządowi jasny sygnał, że nie chce takich zmian?

– Tak źle nie było od lat, mimo że aborcyjna lewica
za każdym razem, gdy była już u władzy, próbowała rozszerzać możliwość zabijania dzieci przed urodzeniem. Teraz mamy realne zagrożenie, że dojdzie do zmiany prawa, bo rządzący za nic mają zasady państwa prawnego, Konstytucję, a także wiążące wyroki Trybunału Konstytucyjnego z 1997 r. i 2020 r. dotyczące ochrony życia. Maleje nadzieja, że ktoś w rządzie podejmie refleksję i zobaczy, że proponowane zmiany, które mają rozszerzyć możliwość zabijania, są nieetyczne, sprzeczne
z Konstytucją, wyrokami TK i po prostu niegodziwe... 

Z tego powodu musimy dać znać rządzącym, ale też opozycji, że nie ma społecznej zgody na zabijanie. Zachęcam do udziału w petycjach, do kontaktu
z politykami przez ich biura. Warto informować o naszym  sprzeciwie także tych, którzy zawsze dobrze głosują. Musimy się wzajemnie wspierać.

14 kwietnia ulicami Warszawy przejdzie Narodowy Marsz Życia. Dlaczego wspólne manifestowanie przywiązania do życia
jest dziś takie ważne?

– Marsz odbędzie się tuż po pierwszych czytaniach aborcyjnych projektów. To będzie marsz sprzeciwu wobec prób wprowadzenia okrutnego prawa. To będzie marsz przeciwko prawdziwemu piekłu kobiet, które chcą zgotować rządzący. Chcą, aby możliwe było zabijanie małych dziewczynek na życzenie lub z powodu podejrzenia u nich choroby oraz chcą takiego piekła dla mam tych dzieci. Zachęcam do przyjazdu z całej Polski, żeby okazać naszą jedność i stanąć po stronie życia. Nasza obecność ma znaczenie i może realnie wpłynąć na losy tych projektów.

Ministerstwo edukacji zapowiada,
że o pigułce „dzień po” młodzież będzie uczyć się w szkole. Jak Pani ocenia
ten pomysł? Czy nie uważa Pani,
że podejmowanie takich tematów w szkole jest zachętą do wczesnej inicjacji seksualnej?

– Oczywiście, że jest. 15 lat to czas na interdyscyplinarny rozwój nastolatka, budowanie przyjaźni, rozwijanie pasji, sport. To bardzo nieodpowiedni moment na inicjację seksualną, bo tak młoda osoba nie jest w stanie dojrzale przyjąć skutków, nie tylko fizycznych, tak wczesnego współżycia seksualnego. 

Ministerstwo edukacji przyjmuje najwyraźniej narrację seksedukatorów, którzy ignorują fakty. Mianowicie uczenie nastolatków o pigułce bez zniechęcania do współżycia seksualnego w tak młodym wieku jest demoralizowaniem, działaniem na szkodę dzieci.

Jak społeczeństwo może młodych ludzi chronić przed narracją forsowaną przez ideologów, przedstawicieli cywilizacji śmierci?

– Musimy działać na każdej płaszczyźnie. Przede wszystkim w rodzinie. Ale też w edukacji, kulturze
i każdej przestrzeni społecznej. Gdziekolwiek odpuścimy zaangażowanie, tam będzie aktywny ktoś, kto niekoniecznie zadba o dobro dzieci i młodzieży.

Dziękuję za rozmowę.

Urszula Wróbel

NaszDziennik.pl