Wszyscy mogliśmy wczoraj widzieć obrazy sprzed domu Zbigniewa Ziobry, sceny z przeszukania z udziałem ABW, wcześniej wyłamywanie drzwi itd. Z jakimi standardami mamy do czynienia za rządów Tuska, który w kampanii zapowiadał uśmiechniętą Polskę?
– To, czego jesteśmy dzisiaj świadkami, wykracza poza wszelkie ramy, poza standardy cywilizowanego świata. Trudno o uśmiech, jeśli dzieje się krzywda, chyba że chodzi o uśmiech szyderczy. To, co wyprawia ta władza, to jest już nawet nie dyktatura, ale tyrania. Przerażenie musi budzić i budzi wszystko to, co do nas wczoraj docierało za pośrednictwem przekazów Telewizji Republika. Przyznam, że nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak można w ten sposób ludzi traktować, a de facto ich niszczyć. Mamy bowiem brak respektowania jakichkolwiek praw, brak poszanowania jakichkolwiek ludzkich zasad. Liczy się tylko interes wąskiej grupy trzymającej władzę i tak naprawdę zemsta wobec politycznych przeciwników. To nie ma nic wspólnego z prawem, a jeśli już, to z prawem siły, a więc
z czymś, co jest w gruncie rzeczy obce naszej kulturze.
Były minister Mariusz Kamiński określił te wszystkie działania, jakich dopuszcza się „koalicja 13 grudnia”, mianem zemsty
i odwetu za działania m.in. antykorupcyjne…
– Wszystko wskazuje na to, że cały ten polityczny spektakl zawiera elementy bardzo niskich, podłych instynktów, uczuć czy reakcji. Jesteśmy świadkami próby zdyskredytowania, co więcej, wyeliminowania z życia politycznego tych, którzy w dobrej wierze chcą służyć całemu polskiemu społeczeństwu i Narodowi oraz pracować dla jego potrzeb, które to państwo i Naród umacniają. Myślę, że jesteśmy też świadkami strukturalnego niszczenia prawdziwych elit – nie tych rodem z czworaków, ale prawdziwych polskich elit, które noszą w sobie ideały czy ambicje, by pracować dla dobra własnej Ojczyzny.
Posłowie Suwerennej Polski stają murem za byłym ministrem Zbigniewem Ziobrą i swoimi pozostałymi kolegami. Marcin Warchoł mówi, że to, co się wydarzyło, to jest hucpa, bezprawie, że stosowane są metody bolszewickie. Beata Kempa idzie dalej i stwierdza, że nie spocznie, dopóki Tusk nie wyląduje w więziennej celi, z kolei prezes Kaczyński uważa, że za to, co robi Tusk, są określone paragrafy…
– Niewątpliwie jest słuszność w każdej z tych opinii polityków Zjednoczonej Prawicy zacytowanych przez pana redaktora. W każdym cywilizowanym kraju, gdzie obwiązują zasady demokratyczne, tego typu bezprawne działania, jakie stosuje obecna władza wobec swoich politycznych przeciwników, ale także w odniesieniu do instytucji państwa polskiego, to jest przestępstwo. Za przestępstwo należy karać. I tutaj niewątpliwie rację mają ci, którzy tak te wszystkie akty czy przypadki łamania prawa oceniają. Są zrozumiałe i godne pochwały stanowisko i obrona partyjnego kolegi oraz szefa,
a w resorcie sprawiedliwości przełożonego, zwierzchnika. Oczywiście można różnie oceniać tego czy innego człowieka, można kogoś lubić, nie lubić, można się z kimś politycznie nie zgadzać, różnić, ale zupełnie czym innym jest próba potraktowania byłego ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego, obecnie posła z immunitetem, jak przestępcę.
W dodatku, że na ministrze Zbigniewie Ziobrze oraz posłach Michale Wosiu, Marcinie Romanowskim czy Dariuszu Mateckim nie ciążą żadne zarzuty…
– Dokładnie, przeto również podejmowane działania są nieadekwatne do sytuacji. W naszej zachodniej kulturze każdy człowiek, a zwłaszcza człowiek chory, ma prawo do szczególnego szacunku. Oczywiście Zbigniew Ziobro wcale nie żąda jakiegoś specjalnego traktowania, wprost przeciwnie, w związku z wydarzeniami przerwał leczenie
i stwierdza, że jest gotów do złożenia zeznań. Tak czy inaczej w normalnym cywilizowanym świecie są granice traktowania ludzi chorych, natomiast tam, gdzie rządzi pałka i siła, tam nie ma żadnych zasad i można stosować takie metody jak te z wczorajszego dnia. I tu, jeśli pan redaktor pozwoli, wrócę do wątku niszczenia polskich elit, które chcą działać z pożytkiem dla własnego kraju. Widać też, że dla obecnej władzy są to ludzie niebezpieczni, bo przeszkadzają im w służalczej misji podległości wobec obcych i wykonywania określonych działań na szkodę własnej Ojczyzny. Co niektórzy mają w sobie ten nieszczęsny gen podległości i niestety uważają te współczesne polskie elity za niebezpieczne z ich punktu widzenia. Dlatego próbują je zdeklasować, ośmieszyć, ograniczyć ich działania, żeby nie mogli dalej służyć zasadom i wartościom, którym byli wierni, sprawując urzędy w państwie polskim.
Twardy elektorat Platformy czy Lewicy pewnie jest usatysfakcjonowany, widząc, jak Tusk z silnymi ludźmi przeczołguje swoich politycznych przeciwników?
– Szkoła nienawiści, szkoła wykluczania, budzenia
w ludziach niechęci czy wręcz wrogości, która była prowadzona i podsycana przez ostatnie lata przez ówczesną opozycję, a dzisiaj władzę, obecnie zbiera swoje żniwo. Rzeczywiście ten żelazny elektorat lewicowo-
-liberalny, zaprawiony w tej wręcz nienawiści, jest teraz gotów przyjąć i zaakceptować każdą niegodziwość wobec polityków Zjednoczonej Prawicy. Co więcej, ci ludzie będą się cieszyć, czerpać satysfakcję z każdej decyzji obecnej władzy, z każdego działania przeciw Zjednoczonej Prawicy, bo jest to środowisko wyzute z własnego myślenia, działające emocjonalnie – tak jak zostało zaprogramowane przez swoich politycznych guru oraz ośrodki medialne będące w służbie obecnej władzy. Tylko że to jest chwilowe, ten psychopatologiczny zapał charakterystyczny dla niedemokratycznych, totalitarnych, dyktatorskich struktur, prędzej czy później się skończy i minie, gdyż, jak wiemy, każda rewolucja z czasem pożera także własne dzieci. Zatem przyjdzie opamiętanie, oby tylko nie za późno. Natomiast dzisiaj ów żelazny elektorat występuje w roli katów czy raczej kibiców katów, którzy się panoszą na lewo i prawo tak, jakby mieli rządzić wiecznie. Tymczasem każda władza, także ta totalitarna, ma swój kres.
Patrząc na aktualne wydarzenia, jak „koalicja 13 grudnia” rozwija się w swej zapalczywości, czego jeszcze możemy się spodziewać po tej władzy?
– To jest jak wędrówka przez piekło w „Boskiej komedii” Dantego, gdzie każdy następny krąg – w tym wypadku każdy następny dzień czy tydzień – będzie przynosił zaskakujące zjawiska, wyczyny władzy, która nie czuje żadnego hamulca, a jednocześnie ma świadomość, że po tym pędzie rozliczeń, polityce zemsty – jeśli wróciłyby normalne warunki, normalny czas, jeśli ludzie zreflektowaliby się – czeka ich sąd i więzienie. Nie spełnili 100 obietnic wyborczych, za to zwolnili 20 tysięcy miejsc w więzieniach – jak to ktoś z tego grona powiedział – dla swoich politycznych przeciwników. Ale jeśli w Polsce wróci normalność, to może się okazać, że sami wylądują w tych celach.
Co może powstrzymać tę władzę w tym pędzie niszczenia i zemsty?
– Nie wiem. Nienawiść jest ślepa, jest destruktywna, niezdolna do refleksji. Co więcej, jeśli wziąć pod uwagę to, co przed chwilą powiedziałem, że „koalicję 13 grudnia” czeka kara za bezprawne działania, i to na wielu frontach, to będą robić wszystko, żeby jak najdłużej utrzymać się przy władzy. Jeśli do tego dodamy profity i apanaże wypływające z władzy, rozmaite stołki w radach nadzorczych itd. oraz parasol ochronny ze strony Unii Europejskiej, ze strony elit brukselsko-berlińskich, które w tym, co dzieje się w Polsce, upatrują swoje korzyści, to władza Donalda Tuska może się nie zatrzymywać i będzie parła do przodu. Swoją drogą dla unijnych elit władza Tuska w Polsce jest chyba pewnym poletkiem doświadczalnym, a metody czy procesy, które stosuje „koalicja 13 grudnia” – jeśli sprawdzą się u nas, to
w przyszłości mogą być stosowane w pozostałych państwach członkowskich. Nie jest to wcale wykluczone, zwłaszcza że zgodnie z polityką niemiecką Europa ma być scentralizowana, ma to być Europa unijnego totalitaryzmu. Dlatego te eksperymenty historyczne, społeczne, polityczne, jakie dokonują się dzisiaj w Polsce, mają rządcom z Brukseli, Berlina i Paryża dać odpowiedź, czy to zda egzamin na większą skalę i czy można je będzie przenieść do innych krajów członkowskich Unii Europejskiej, które zaczęłyby się budzić do suwerenności, aby im to wybić z głowy.
Przyzna Pan Profesor, że nie jest to zbyt optymistyczna wizja?
– Może i nie jest, ale takie są realia, niestety. Nie ma też chyba wątpliwości co do tego, jakie są intencje Berlina, Paryża i Brukseli wobec Polski, podobnie jak nie powinno być wątpliwości co do tego, z jaką misją wrócił do Polski Donald Tusk. Pamiętamy wszyscy, jak szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, wysyłała Tuska do Polski, wyrażając nadzieję, że powróci na brukselskie salony już jako premier. Tak się stało przy wydatnym wsparciu Brukseli. Zresztą gwoli sprawiedliwości formacja Donalda Tuska, Koalicja Obywatelska, wcale wyborów parlamentarnych nie wygrała i tylko połączenie sił antypisowskich dało im większość w parlamencie. Tak czy inaczej Tusk dzisiaj działa z premedytacją, bez żadnych zasad, hamulców, ale to, co widzimy, to zdaje się nie jest jeszcze ostatnie jego słowo. Myślę więc, że będziemy mieli jeszcze nie raz okazję, żeby się zadumać nad tymi niszczącymi państwo i nieprzychylne środowiska politycznymi eksperymentami, doświadczeniami władzy Tuska. Chyba że Polacy się obudzą, zjednoczą i podziękują tej ekipie raz na zawsze.

