Elity Unii Europejskiej dążą do federalizacji. Realizowane jest skrajnie nieodpowiedzialne podejście do zmian w energetyce i sprawach związanych z ochroną środowiska. Czy to wszystko sprawia, że w czerwcu zostaną przeprowadzone najważniejsze w historii wybory do Parlamentu Europejskiego?
– Zdecydowanie tak. Czerwcowe wybory do Parlamentu Europejskiego będą najważniejszymi w 20-letniej historii członkostwa Polski w UE, ponieważ zdecydują o przyszłym kształcie Unii, o tym, w którym kierunku będzie podążać. Dziś lewicowo-liberalny mainstream dąży już nie tylko
do federalizacji UE, ale idzie o krok dalej, prowadząc do centralizacji Unii, czyli utworzenia jednego superpaństwa, które będzie zarządzane przez Brukselę, a w rzeczywistości przez Berlin. Oznacza to wyzbycie się przez państwa członkowskie swojej suwerenności. Bardzo poważnym zagrożeniem jest także dalsza realizacja restrykcyjnej polityki klimatycznej zdefiniowanej w Zielonym Ładzie, która już dziś jest destrukcyjna dla UE – prowadzi do upadku gospodarstw rolnych, przemysł zmusza do produkowania poza Unią, jednocześnie drenując kieszenie obywateli i przyczyniając się do wzrostu i tak już wysokiego ubóstwa energetycznego. Doskonałym przykładem jest proponowana przez ideologów klimatycznych tzw. dyrektywa budynkowa, która zmusi obywateli do poniesienia ogromnych kosztów związanych
z kompleksową termomodernizacją domów. Dążenie za wszelką cenę do tego, żeby wszystko wokół nas było
zeroemisyjne – a więc domy, urzędy, transport, przemysł, rolnictwo – doprowadzi do tego, że średnio zamożni zbiednieją, a biedni staną się jeszcze biedniejsi. Czerwcowe wybory do PE będą również bardzo ważne
z uwagi na unijną politykę migracyjną. Obecne propozycje zapisane w pakcie migracyjnym narzucają państwom członkowskim przystąpienie do mechanizmu obowiązkowej relokacji migrantów i stosowania zasady: przyjmij albo płać. Każde państwo, które nie będzie chciało przyjąć narzuconych przez Brukselę migrantów, będzie musiało płacić horrendalne kwoty – na ten moment jest to 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego migranta. Udział w wyborach jest więc ważny choćby tylko z tych trzech powodów, a więc zablokowania centralizacji UE, tak by była ona Europą ojczyzn, a nie Europą bez ojczyzn, zaprzestania restrykcyjnej polityki klimatycznej niszczącej nie tylko przemysł, ale też rolnictwo, a także zablokowania paktu migracyjnego w obecnym kształcie. Te wybory są wielką i w zasadzie ostatnią szansą dla UE na opamiętanie się, wprowadzenie roztropnych i rozsądnych działań, które służą dobru wspólnemu. To one zdefiniują przyszłość Unii Europejskiej, nakreślą kierunki jej rozwoju.
Drogi Czytelniku! Więcej warto przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.
Zapraszamy!

