Z jednej strony mamy zamach na konwój humanitarny i śmierć siedmiorga wolontariuszy, w tym Polaka, a z drugiej strony bulwersująca postawa władz izraelskich, m.in. ambasadora w Polsce, który wcale nie miał zamiaru przepraszać
i dopiero po pięciu dniach wyraził ubolewanie za pośrednictwem mediów społecznościowych…
– Taka postawa władz Izraela nie jest niczym nowym.
Otóż funkcjonuje przekonanie, że Izrael jest pokrzywdzony, co więcej, Żydzi uważają, że mają prawo żądać sprawiedliwości, bronić swojego terytorium i swoich obywateli. Do tego na całym świecie wytworzyła się narracja, że właściwie każdy, kto ośmieli się nawet nie tyle atakować, ile krytykować czy sprzeciwiać się polityce Izraela, z miejsca określany jest mianem antysemity. Jest to konsekwencja II wojny światowej i wielkiej tragedii, która wydarzyła się za sprawą Niemiec, które prowadziły planową eksterminację ludności żydowskiej. Natomiast
po II wojnie światowej, czy bardziej we współczesnych czasach, mamy do czynienia z narracją, i to na dużą skalę, która płynie m.in. ze strony środowisk amerykańskich,
że Izrael jest narodem bardzo pokrzywdzonym, po przejściach, w związku z tym wolno mu nieco więcej.
Są jednak pewne granice, zwłaszcza że sytuacja
w Strefie Gazy jest dramatyczna. Ponadto siły Izraela
i Palestyńczyków są różne, wojska izraelskie są lepiej wyposażone, lepiej zorganizowane, ponadto otrzymują pomoc i wsparcie z zewnątrz. Natomiast sytuacja, kiedy jeden naród, broniąc się, próbuje niszczyć inny naród, twierdząc, że ma do tego prawo, jest nie do końca właściwa, tym bardziej że postawa Izraela zaczyna wzbudzać oburzenie nawet po stronie sojuszników. Krwawy atak na oznakowany konwój humanitarny World Central Kitchen, który niósł pomoc ludności palestyńskiej – ludziom poszkodowanym, kobietom i dzieciom – świadczy, że to działanie mogło być zamierzone. Oczywiście, żeby
to autorytatywnie stwierdzić, musi się odbyć niezależne śledztwo, co nie zmienia faktu, że Izrael jest bezkarny. Jeśli zaś chodzi o ambasadora Jakowa Liwnego, to rzeczywiście jest to człowiek butny, bo w tym jego stwierdzeniu nie padło słowo „przepraszam”, ponadto zachowanie wobec polskiego dziennikarza i zarzucanie mu antysemityzmu to jest typowa narracja zastępcza. Jak już wspomniałem wcześniej, każda krytyka działań Izraela jest traktowana jako antysemityzm.
Ambasador Liwne uznał, że wolno mu więcej?
– Tak, swoim butnym zachowaniem pokazał, że może atakować, może krytykować innych, co więcej, może pozwolić sobie nawet na zachowanie skandaliczne
w stosunku do polskiego dziennikarza. Tymczasem to jest antypolonizm, o którym trzeba głośno mówić i który należy potępiać. Nasze relacje z Izraelem muszą być równe i ta zasada musi działać w dwie strony. Oszem, należy się przeciwstawiać antysemityzmowi, ale także antypolonizmowi.
Jak w tej sytuacji ocenia Pan Doktor postawę polskiego MSZ i słowa wiceministra Andrzeja Szejny, który praktycznie wyręczył ambasadora Izraela, mówiąc, że ten przeprosił, choć nikt inny tego nie słyszał, natomiast wpis na platformie X jedynie
z ubolewaniem pojawił się kilka godzin później.
– Ambasador Jakow Liwne przez kilka dni – rzec można – wił się, używał różnych sformułowań, synonimów słów
i de facto robił wszystko, żeby nie wypowiedzieć słowa „przepraszam”. Sytuacja jest kuriozalna, zwłaszcza że
w wyniku tego ataku śmierć poniosło siedem osób, w tym obywatel Polski, który nie brał czynnego udziału w walce zbrojnej, ale niósł pomoc humanitarną ludziom dotkniętym działaniami wojennymi. Bulwersujące jest także stwierdzenie, w którym ambasador nie dopuszcza myśli, aby śledztwo w sprawie tej, co tu dużo mówić, zbrodni
było prowadzone przez organy międzynarodowe, ale przez Izrael, który – w jego mniemaniu – bardzo obiektywnie przeprowadzi całą sprawę wyjaśniającą okoliczności tragedii. W mojej ocenie można mieć duże wątpliwości, czy organy izraelskie zrobią to w sposób obiektywny. Tak czy inaczej słowo „przepraszam” nie padło, a przecież jest także kwestia odszkodowania dla rodziny pochodzącego
z Przemyśla wolontariusza. Polskie MSZ bardzo delikatnie obchodziło się z ambasadorem Izraela. Zdaje się nie chciano zaogniać i tak nie najlepszych relacji polsko-
-izraelskich. Tymczasem w świecie wciąż są przejawy antypolonizmu, on wciąż funkcjonuje, a słowa wypowiedziane przed laty przez premiera Izraela Icchaka Szamira, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki, są wysoce niesprawiedliwe. To jest kłamstwo i każdy człowiek obojętnie z jakiego kraju, który zna historię, wie, że Żydzi nie mieliby szans przetrwania II wojny światowej bez pomocy Polaków. Oczywiście po stronie żydowskiej są osoby, które potrafią stanąć w świetle prawdy i wyrażają wdzięczność, ale są i tacy, którzy w sposób nieuprawniony stosują język agresji w stosunku do Polaków.
O ile po nieporozumieniach i zerwaniu relacji dyplomatycznych w 2021 roku
na poziomie ambasadorów rok później
do Polski wrócił ambasador Izraela, o tyle
w Izraelu wciąż nie ma ambasadora RP.
A zatem jak to jest z zasadą wzajemności obowiązującą w dyplomacji?
– Wszyscy pamiętamy w 2019 roku atak słowny i fizyczny obywatela Izraela na ambasadora RP w Tel Awiwie i oplucie Marka Magierowskiego. Wyobraźmy sobie sytuację analogiczną – mianowicie gdyby ktoś w Polsce opluł ambasadora Izraela. Z całą pewnością byłaby z tego afera międzynarodowa, wszystkie największe światowe media podawałyby tę informację. Tymczasem znieważenie ambasadora RP w Izraelu przeszło właściwie bez echa.
To pokazuje, że między Izraelem a Polską nie ma równych relacji. Swoją drogą Izrael jest przeświadczony, że cały świat jest uwrażliwiony na antysemityzm, dlatego wykorzystując sytuację, uważa, że Żydom można więcej. Przykładem jest chociażby wojna i de facto próba eliminacji Palestyńczyków. Wiadomo, że stosowane są brutalne metody, że w wyniku działań izraelskich wobec Hamasu zginęło już ponad 30 tysięcy Palestyńczyków, co pokazuje, że tam nie oszczędza się cywilów – dzieci, kobiet.
Czy Izrael, stosując brutalne metody, nie popełnia błędu, bo widać, że ci niby-biedni Żydzi wcale tacy biedni nie są, co więcej,
to oni stosują przemoc?
– Narracja o pokrzywdzonym narodzie izraelskim
w momencie zbrodni, jakie popełniają Żydzi na Palestyńczykach, może ulec zmianie. Część sojuszników może się odwrócić od Izraela. Co może się stać, gdyby
– dajmy na to – Stany Zjednoczone przestały udzielać wsparcia Izraelowi?
Tylko czy pewny siebie Izrael stać na taką refleksję?
– Wydaje się, że Izrael powinien zrozumieć swoją sytuację, swoje położenie, w którym jest, i zrewidować swoją postawę. Warto przypomnieć, że Izrael jest otoczony państwami muzułmańskimi, które w każdej chwili są gotowe zaatakować państwo żydowskie, które bez wsparcia sojuszników sobie nie poradzi. Polacy często byli rzecznikami Izraela na arenie międzynarodowej, dlatego tym bardziej ta narracja, z jaką się teraz spotkaliśmy, jest absolutnie niezrozumiała. W tym podejściu nie ma tu ze strony Izraela równowagi, nie mówiąc już o wdzięczności.
Czy to nie paradoks, że naród, który został dotknięty przez Niemcy tak bardzo boleśnie
i w dużej mierze dzięki Polakom uniknął zagłady, dzisiaj sam stosuje przemoc wobec innego narodu?
– Patrząc na działania Izraela wobec Palestyńczyków, można powiedzieć, że stosuje on dokładnie te same metody, co Niemcy. Żydzi uważają, że są pokrzywdzeni
już od II wojny światowej, w związku z tym mogą więcej. Ale tak nie jest. Nosząc w sercu, w pamięci to, co zrobili im Niemcy, Żydzi tym bardziej powinni być wrażliwi i nie mogą robić tego samego innemu narodowi. Tymczasem metody, jakie stosują wojska izraelskie wobec Palestyńczyków, wołają o pomstę do nieba, bo czym innym jest zalewanie wodą morską tuneli w Strefie Gazy, w których przebywali ludzie. Do tego dochodzą bombardowania, ataki lotnicze
na osiedla palestyńskie, a więc działania bardzo radykalne, brutalne, zwłaszcza jeśli do tego dodamy wypowiedzi niektórych przedstawicieli Izraela, że oni mają tego świadomość, ale muszą to robić w celu obrony. Tymczasem wcale nie muszą. Nikt nie mówi, że Hamas jest bez winy, bo też wiele ma na sumieniu, ale to, co robi Izrael, bez wątpienia przekracza wszelkie granice. Myślę, że przy odrobinie dobrej woli można przecież próbować rozmawiać, podjąć dialog na temat porozumienia i zażegnania tego konfliktu, który, co trzeba przyznać, jest trudny, ale można próbować się dogadać, a nie zabijać bez sensu niewinnych ludzi. To nie jest tak, że jedynym środkiem, środkiem koniecznym, jedyną metodą jest odwet.
Kto tak naprawdę rozpuścił Żydów, że działają w tak drastyczny sposób, że nie oglądają się na głosy sprzeciwu opinii międzynarodowej, że działają według prawa – tak jak oni je rozumieją – i co zrobić, żeby tę postawę Izraela zmienić, bo to jest złe dla wszystkich?
– Zmienić nastawienie Izraela nie będzie łatwo.
Chodzi o to, że Żydzi mają zawsze ten oręż w postaci antysemityzmu i nawet jeśli ktoś im słusznie zarzuca jakieś niecne czyny – jak w tym wypadku działania zbrodnicze – to używają tej swojej broni. Ponadto zdecydowana większość państw potępia antysemityzm, stąd wszystkie wypowiedzi krytyczne, choć słuszne, są od razu napiętnowane przez media, przez polityków, czego na przykład nie ma, gdy atakuje się inne narody. Wtedy jest to coś normalnego, coś dopuszczalnego, a w przypadku Żydów każda krytyka jest traktowana jako zamach na Państwo Izrael i wręcz niedopuszczalna. Sądzę, że
Państwo Izrael poczuło się zbyt pewnie w przestrzeni międzynarodowej, wśród społeczeństw, co więcej, bardzo aktywne jest żydowskie lobby w postaci diaspory, m.in.
w Stanach Zjednoczonych, która wprawdzie jest mniejsza od Polonii amerykańskiej, ale za to głośniejsza, bardziej wpływowa. To przekłada się na obecność i wpływy w mediach amerykańskich, także w polityce, i to wszystko powoduje, że Żydzi czują się bardzo pewnie, mogą
i pozwalają sobie na więcej niż inni. Natomiast z drugiej strony wiele państw nie ulegało tej izraelskiej presji
i wcześniej dostrzegało brutalne i nieadekwatne metody, jakie stosuje Izrael do działań wobec Palestyńczyków. Dlatego dzisiaj, po działaniach Izraela wobec Palestyny, tendencja korzystna dla Żydów może się odwrócić i Izrael może stracić wielu liczących się sojuszników. Co ciekawe, w Polsce, kiedy działania negatywne Izraela były krytykowane przez formacje prawicowe, to takie głosy przez partie liberalne czy lewicowe były określane jako antysemityzm. Natomiast dzisiaj w Polsce występuje mniej więcej zgodność wszystkich opcji politycznych w ocenie zachowania Izraela. Z dużą krytyką spotyka się zachowanie ambasadora Jakowa Liwnego i w ogóle działania żołnierzy izraelskich wobec Palestyńczyków oraz wobec wolontariuszy World Central Kitchen w Strefie Gazy budzą oburzenie i uznawane są za godne potępienia. Myślę, że ta narracja korzystna dla Izraela na całym świecie może się zmienić – powoli już się zmienia, również ten parasol ochronny, jaki był rozpostarty nad Izraelem, zaczyna się
z wolna zamykać.

