Lech Parell, nowy szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, postuluje, aby status działacza opozycji antykomunistycznej mogły otrzymać osoby uwikłane we współpracę z SB. Czy mamy
do czynienia z relatywizowaniem najnowszej historii Polski?
– Tak, to jest projekt, który de facto zrównuje agenturę
z działaczami opozycji antykomunistycznej. Od 26 lat
w drugą sobotę i niedzielę maja spotykamy się w ramach Federacji Stowarzyszeń Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym w Częstochowie i w tym roku na najbliższym spotkaniu planujemy naszym kolegom przedstawić uchwałę sprzeciwiającą się temu skandalicznemu pomysłowi. Na pewno zdecydowana większość wyrazi mocny sprzeciw.
Dlaczego ten projekt jest groźny?
– Obecna władza chce na nowo pisać historię i taką nową wersję wprowadzać do szkół. Nie możemy się na to zgodzić. Będziemy protestować. To, co postuluje nowy szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, to tak naprawdę kontynuacja okrągłego stołu i Magdalenki. Tam doszło do pewnych ustaleń, jedna ze stron zobowiązała się, że będzie je realizować. I obecnie Platforma Obywatelska jest reprezentantem tamtego układu. Mamy do czynienia
z sytuacją, w której hydra komunistyczna znów podnosi głowę.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

