logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Koalicja Tuska – siła niszcząca

Środa, 24 kwietnia 2024 (20:51)

Rozmowa z prof. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i AKSiM

Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych, poinformował, że jest
już gotowy projekt ustawy likwidującej Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Likwidacja CBA była jednym z głównych celów ekipy Donalda Tuska, taki był zapis umowy koalicyjnej z 10 listopada 2023 r.

– Żeby dobrze zrozumieć ten projekt, trzeba zobaczyć,
na jakiej bazie społecznej, różnych układów, Donald Tusk budował swoją siłę polityczną. Faktem jest, że nie ma
on żadnego pomysłu na Polskę, i tylko stara się być reprezentantem tych, którym Prawo i Sprawiedliwość realnie zagrażało. Począwszy od frustratów, którym PiS
nie pasowało i którzy byli pod wpływem grup medialnych, jak chociażby komercyjnej stacji, która głosi „prawdę całą dobę”, przez ubeków i esbeków, członków byłych mafii VAT-owskich i paliwowych oraz różnych innych, którzy
w sposób patologiczny żerowali na państwie, aż po komunistów, lewaków – dawnych i obecnych, dla których ideologiczne hasła są jak 10 przykazań. To cały Tusk, który jest sumą wypadkową tego wszystkiego. Ich wszystkich wiąże z Tuskiem strach przed PiS-em, czyli Tusk jest
dla nich największym zabezpieczeniem przed PiS-em.
To w Polsce. Jednak oprócz tego są jeszcze Niemcy – jako element kluczowy – które stoją za Tuskiem i którym on wszystko zawdzięcza, na którego zawsze mogą liczyć. Zatem Tusk płynie jedynie po falach, które go utrzymują na powierzchni, czyli musi ulegać naciskom wspomnianych środowisk wewnętrznych i zewnętrznych i realizować
ich postulaty. Nic więc dziwnego, że mamy blokadę Centralnego Portu Komunikacyjnego, likwidację albo dezorganizację prokuratury, pacyfikowanie grup śledczych, które były wyspecjalizowane właśnie w tropieniu przestępstw gospodarczych. Wreszcie mamy likwidację CBA, dzięki którego działalności na poziomie instytucjonalnym korupcja w Polsce właściwie nie istnieje. Możemy więc być wzorem dla innych państw.

Komu służy takie destrukcyjne podejście „koalicji 13 grudnia” do CBA?           

– Najprościej rzecz ujmując, tym grupom, które planują
na nowo wykorzystywać luki VAT-owskie czy inne sposoby, żeby dobrze z tego żyć. Tego typu środowiskom wyspecjalizowane grupy jak CBA nie są na rękę. Likwidacja CBA odpowiada też rozmaitym ośrodkom czy ludziom, których niszczenie wszystkiego, co zbudowało PiS,
w sposób oczywisty zadowala. Likwidacja CBA to jest jeden z efektów nacisków tych sił, które za nim stoją, bo tak naprawdę Tusk w sensie politycznym nic sobą nie reprezentuje. Jest politycznym nikim.

Jednym z argumentów, jakim posługuje się Tusk, jest twierdzenie, że CBA było skrajnie upolitycznione. Czy projekt likwidacji CBA taki nie jest?

– To po pierwsze, ale po drugie, proszę zwrócić uwagę
na słowa Tuska, kiedy mówił, jak bardzo upolityczniona jest prokuratura, że trzeba oddzielić urząd Prokuratora Generalnego od Ministerstwa Sprawiedliwości. Po czym, gdy przejął władzę, nic z tym nie zrobił, bo Adam Bodnar wciąż pełni funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Co więcej, Tusk wykorzystuje Bodnara do pacyfikowania prokuratorów itd. Zatem można stwierdzić, że kiedy Tusk mówi, iż coś jest upolitycznione, to znaczy, że nie jest pod kontrolą układu, którego reprezentantem jest nie kto inny, jak on sam.

Możemy się spodziewać umorzenia śledztw dotyczących m.in. polityków Platformy Obywatelskiej? Wiadomo, że byłoby to
na rękę takim ludziom, jak Nowak czy Karpiński i wielu innym z tego kręgu politycznego, mających – delikatnie rzecz ujmując – problemy z prawem…

– Widzimy, że różne śledztwa są po kolei umarzane. Natomiast jeśli dojdzie do likwidacji CBA, z pewnością będzie to oznaczać dezorganizację śledztw. Tak czy inaczej ludzie z kręgów Tuska będą mogli spać spokojnie. Jest wiele osób, które bały się PiS-u, a tak naprawdę bały się, że wiele spraw może wyjść na jaw i że mogą w związku
z tym ponieść określone konsekwencje. Obawiały się naruszenia interesów. Teraz – zdaje się – będą mogły się czuć bezpiecznie, mam nadzieję, że tylko do czasu. Proszę zwrócić uwagę, że znęcanie się nad Mariuszem Kamińskim i Maciejem Wąsikiem też było emocjonalnym wsparciem tych, którzy byli przez te służby rozpracowywani
i na których ciążyły czy ciążą zarzuty.

Czemu służą komisje śledcze, czy mają być zasłoną dla braku ustaw, dla lenistwa tego rządu, a zarazem argumentem podanym zwolennikom „koalicji 13 grudnia”
za likwidacją CBA?

– Te komisje mają w ogóle zasłaniać indolencję obecnej władzy. Mają pokazywać, że Zjednoczona Prawica to patologia, więc to, co robi rząd Tuska, nawet kiedy łamie prawo, Konstytucję, jest konieczne. Komisje, których poziom każdy może sam ocenić, mają pokazywać, że za rządów PiS-u wszędzie, w każdej z tych służb, mieliśmy
do czynienia z patologią, w związku z tym „koalicja
13 grudnia”, oskarżając o zależność od władzy PiS,
może je likwidować.

Komisje śledcze – ds. tzw. afery wizowej
czy ds. wyborów korespondencyjnych, pomijając ich poziom, publicznie poruszają tematykę, która w czasie zagrożenia ze strony Rosji może osłabiać państwo polskie. Porachunki Tuska są ważniejsze od bezpieczeństwa państwa polskiego?  

– Z całą pewnością sytuacja geopolityczna jest bardzo nieciekawa, dlatego trzeba zwracać szczególną uwagę
na wszelkie poczynania, bo jest to obserwowane przez Moskwę. Jeśli zaś chodzi o poziom tych komisji, jest to poziom infantylizmu tych, którzy im przewodzą. Czym
jest bowiem notoryczne wyłączanie mikrofonu zarówno członkom komisji z opozycji, jak również świadkom stającym przed obliczem tych komisji. To jest dziecinada, to przypomina przedszkole, tyle że Sejm nie powinien
być sceną, z której trąci absurdem. Możemy mieć pretensje tylko do siebie, bo takich polityków sobie wybraliśmy jako przedstawicieli i dzisiaj trzeba za nich świecić oczami. Można też zaobserwować pewną zależność, mianowicie że im wyższa frekwencja wyborcza,
tym, niestety, niższy poziom parlamentarzystów.
Tak trzeba by to podsumować.

Mariusz Kamiński, zwracając się na platformie X do funkcjonariuszy CBA, zachęca, żeby „przetrwali w strukturach państwa ten ponury czas. Nadejdzie dzień odpłaty...”. Oby tylko nie trzeba było długo czekać, bo skala zniszczeń w różnych obszarach może być trudna do odbudowania?

– Wcześniej czy później ta władza skończy swój marsz zniszczenia i destrukcji. Po drugiej turze wyborów samorządowych poczuli się mocni, bo wygrali w większym aglomeracjach.

Ale tego można się było spodziewać?

– Owszem, to było do przewidzenia, ale jakiś wiatr w żagle powiał, zwłaszcza po tym, jak przegrali summa summarum wybory samorządowe. Tak czy inaczej jadą dalej.

Do wyborów europejskich, które mogą
się okazać kluczowe?

– To też, jednak najważniejsze będą przyszłoroczne wybory prezydenckie. Wybory do Parlamentu Europejskiego odbywają się w wielu państwach, dlatego ich wynik
w Polsce nie będzie stanowił w sposób bezpośredni o tym,
w którym kierunku pójdzie Unia Europejska. Dlatego wybory będą miały znaczenie bardziej wizerunkowe
i pewnie też emocjonalne, wzmacniające jedną bądź drugą stronę sceny politycznej. Chodzi bardziej o wybory prezydenckie, które mają ogromny ciężar gatunkowy,
bo albo dadzą pełnię władzy ekipie Tuska, albo będą ograniczać i powstrzymywać marsz destrukcji wobec
Polski i Polaków.

Jeśli chodzi o likwidację CBA, to według szefowej Kancelarii Prezydenta RP Grażyny Ignaczak-Bandych, prezydent Andrzej Duda nie podpisałby ustawy likwidującej CBA. Znając stanowisko prezydenta, po co Tusk forsuje taki pomysł?

– Jeśli prezydent Andrzej Duda się nie zgodzi, dla Tuska będzie to pretekst, żeby destabilizować CBA, ograniczać środki na jego działalność, robić nagonkę, ujawniać pewne kulisy pracy biura, chociażby poprzez komisje śledcze itd.; robić wszystko, żeby sparaliżować CBA, ograniczyć możliwości jego działania. Jeśli teraz likwidacja się nie uda, to Tusk ze swoją ekipą będzie czekał do przyszłorocznych wyborów prezydenckich, licząc, że przyjdzie prezydent, który podpisze ustawę likwidującą, a wtedy uda się realnie skasować CBA.

Wrogość, niechęć wobec wszystkiego,
co stworzyła poprzednia władza, powoduje, że nawet to, co było dobre, ma być likwidowane w imię „sprzątania po państwie PiS”. Do czego ta władza dąży?

– Paraliż państwa i jego likwidacja w poszczególnych dziedzinach są na rękę wszystkim grupom, o których mówiłem wcześniej – wewnętrznych i zewnętrznych.
Jest na rękę Niemcom, które dążą do stworzenia superpaństwa europejskiego, a różnym środowiskom
w Polsce – także mafijnym, potrzebne jest po to, żeby dalej mogli kraść. Lewakom jest to na rękę, bo dla nich
też ważniejsze jest superpaństwo europejskie niż Polska, oni chcą rewolucji. O to chodzi w tej całej rozgrywce. Natomiast patrząc z polskiego punktu widzenia,
z perspektywy polskiego patrioty, to jest jakaś katastrofa. Mamy do czynienia z siłą rządzącą w Polsce, która stawia sobie za cel zwijanie państwa i paraliżowanie jego poszczególnych instytucji. Możemy to pokazać nie tylko
na przykładzie likwidacji CBA, ale też likwidacji Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego
i Ignacego Paderewskiego. Ta państwowa instytucja kultury, powołana w 2020 roku zarządzeniem ówczesnego ministra kultury prof. Piotra Glińskiego, ma za zadanie ochronę, kultywowanie, badanie oraz prezentację myśli narodowej i chrześcijańsko-demokratycznej. Jak widać,
to przeszkadza „koalicji 13 grudnia”. To nic innego jak zwyczajnie złośliwość. Robią więc wszystko, żeby tego typu instytucje zniszczyć. Można powiedzieć, że koalicja Tuska, to nic innego jak siła niszcząca.

              Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl