Wygląda na to, że projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego zostanie zarzucony przez ekipę Donalda Tuska. Mamy opóźnianie budowy, co więcej – jest np. postanowienie wojewody mazowieckiego wydane na wniosek spółki CPK nadzorowanej przez Macieja Laska o zawieszeniu postępowania administracyjnego w sprawie udostępniania nieruchomości pod badania geologiczne…
– Wszystko, o czym mówiliśmy, przed czym przestrzegaliśmy, dzisiaj się sprawdza. Widać, że ekipa Tuska nigdy nie zrobi niczego, aby Polska konkurowała
w jakiejkolwiek dziedzinie, branży – w transporcie, przemyśle zbrojeniowym czy farmaceutycznym – z firmami niemieckimi, francuskimi itd. Tym ludziom przeszkadza to, żeby Polska była silna. To, co robi Tusk ze swoimi ludźmi, to są działania przeciw rozwojowi Polski, który miał się opierać na dużych inwestycjach, jak CPK, który postawiłby nas w czołówce państw Unii Europejskiej. Oni będą robić wszystko, żeby ktoś inny czerpał zyski, ponieważ Polska ma być jedynie klientem w Unii Europejskiej. Polska ma być co najwyżej miejscem, do którego się sprzedaje, przywozi się towary produkowane gdzie indziej. Dlatego nie możemy mieć infrastruktury na wysokim poziomie,
bo to zagrażałoby infrastrukturze niemieckiej. Dotyczy to transportu zarówno lotniczego, jak i rzecznego. Patrząc na to, co robi „koalicja 13 grudnia” z projektem CPK, widać, że sprawdzają się najczarniejsze przypuszczenia tych, którzy ekipę Tuska prześwietlili jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Widać, że proces destrukcji przemysłowej, gospodarczej państwa polskiego trwa, jest realizowany, a działania Koalicji Obywatelskiej i formacji tworzących tę grupę trzymającą władzę są nakierowane jedynie na Europę, na innych, ale nie na wzmocnienie potencjału Polski.
Austriacy budują megalotnisko, które ma być największym centrum przesiadkowym
w tej części Europy, podobnie Węgrzy z lotniska w Budapeszcie chcą uczynić centralny hub w regionie Europy Środkowo-
-Wschodniej. Jeśli staniemy z budową CPK, damy się wyprzedzić, a rynek lotniczy – jeśli chodzi o transport pasażerski oraz cargo – przejmą inni.
– Niestety, już daliśmy się wyprzedzić, bo wszystko, co zaprojektował rząd Zjednoczonej Prawicy, w ciągu zaledwie kilku miesięcy od przejęcia władzy przez koalicję Tuska jest krok po kroku demolowane. Jest to tym bardziej przykre, że obliczenia ekspertów, m.in. od transportu lotniczego, pokazują, że w transporcie pasażerskim oraz towarowym będzie duży wzrost zapotrzebowania na usługi. W momencie kiedy nie robimy nic w kierunku kontynuacji realizowania projektu CPK, bardzo dużo tracimy.
Możemy już w tej chwili mówić o utraconych przez Polskę korzyściach z powodu zaniechania, a tak naprawdę zaprzepaszczenia tej prorozwojowej inwestycji. Dlatego będę się przyglądał, jak z tego powodu wyborcy „koalicji 13 grudnia” będą się rumienić, na kogo postawili. Nie mają ani stu konkretów obiecanych przez Tuska, widzą też destrukcję i demolkę dobrych projektów zapoczątkowanych przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Niech się wstydzą, niech wyciągną wnioski, najbliższa okazja już wkrótce –
9 czerwca wybory do Parlamentu Europejskiego.
Tyle że dużą część ludzi, którzy w wyborach parlamentarnych zagłosowali na Tuska
i inne formacje tworzące dzisiaj koalicję rządzącą, stanowi młodzież, która nie żyje polityką na co dzień. Można mieć zatem wątpliwości, czy młodzi w ogóle pójdą
do wyborów europejskich.
– Do młodzieży chyba dotarło, że nie będzie obiecanych akademików za złotówkę, i bardziej świadoma część tych młodych ludzi już się wstydzi i żałuje tego, co zrobiła. Zniechęceni mogą więc nie pójść do urn 9 czerwca, ale część się zreflektuje, być może zapozna się, przyjmie nasz program i postawi na nas. My w odróżnieniu od Tuska nie zawiedziemy. Myślę, że 9 czerwca, jeśli chodzi o naszą pozycję, to gorzej nie będzie niż 15 października, a czy będzie lepiej, zobaczymy. Ufam, że Polacy wyciągną wnioski i zagłosują na program, który się wiąże z rozwojem Polski, a nie z jej zwijaniem.
Rząd Tuska chce rozwijać dotychczasowe porty lotnicze, co w przypadku Lotniska Chopina w Warszawie jest absurdalne.
Nie da się przecież zburzyć części dzielnic Warszawy sąsiadujących z zakorkowanym dziś portem lotniczym.
– Ta opowieść o rozbudowie Lotniska Chopina jest bajeczką, którą muszą powtarzać, żeby pokazać, iż coś będą robić. Tym samym przygotowują sobie coś w rodzaju alibi. Tylko że ani eksperci, ani mieszkańcy Warszawy w to nie uwierzą, bo jest jasne, że dalej Lotniska Chopina nie można rozwijać, bo nie ma na to warunków terenowych. Ponadto tyle się dzisiaj mówi o spokoju, ciszy, a sąsiedztwo lotniska blisko centrum aglomeracji z pewnością temu nie służy. Mamy więc zasłonę dymną w postaci pozorowanych ruchów, ale efekt będzie taki, że koalicja Tuska ani nie wybuduje CPK, ani nie rozbuduje Lotniska Chopina
w Warszawie. To jest rząd destrukcji, który po cichu będzie klaskał inwestycjom lotniczym w Niemczech czy w Austrii
i będzie się przyglądać, jak tamte porty lotnicze rosną, a później za szkody wyrządzone Polsce i Polakom otrzymają nagrody w postaci stanowisk w strukturach europejskich czy też poparcie organów unijnych przy kolejnych wyborach, np. prezydenckich w Polsce. Unia Europejska znów wyda pozytywną rekomendację Tuskowi, że jest najlepszy, bo realizował politykę unijną. Tyle że jest najlepszy dla Brukseli i Berlina, ale nie dla Polski i dla Polaków.
Co obliguje Tuska do prowadzenia tak szkodliwej polityki wobec Polski. Przecież realizując projekt CPK, Polska stałaby się bardzo ważnym ośrodkiem pasażersko-
-transportowym Unii Europejskiej, nie mówiąc już o podniesieniu naszego bezpieczeństwa.
– To, co skłania Donalda Tuska do tej antypolskiej polityki, to spłata kredytu politycznego. Przecież otrzymał
w strukturach brukselskich wysokie stanowisko szefa
Rady Europejskiej, był też przewodniczącym największego ugrupowania w Parlamencie Europejskim, czyli Europejskiej Partii Ludowej. Musi być za to wdzięczny, a ponadto liczy, że posłusznie wykonując polecenia z Berlina, jeszcze coś osiągnie. Zatem doraźne korzyści dominują
w myśleniu Donalda Tuska, a inni ministrowie jego rządu widzą, że stanowiska rządowe są nudne, więc korzystają
z okazji i uciekają do Parlamentu Europejskiego.
Tusk w swoich działaniach próbuje marginalizować prezydenta Andrzeja Dudę, który w momencie kiedy Zjednoczona Prawica nie rządzi, uosabia projekt CPK, ponadto Tusk marginalizuje Stany Zjednoczone, które pozytywnie wyrażają się na temat takiego megalotniska w Polsce.
– Odniesienia i działania Tuska wobec urzędu i osoby sprawującej urząd Prezydenta RP znane są nam jeszcze z czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Ponadto najlepsi eksperci wojskowi z całego świata, z NATO – jak chociażby gen. Ben Hodges, były dowódca amerykańskich wojsk lądowych w Europie – wyrażają opinię, że tego typu inwestycje, jak CPK, są niezbędne na wypadek zagrożenia militarnego ze strony Rosji. CPK może być nieoceniony, jeśli chodzi o przerzut wojsk i szybką reakcję na wschodniej flance NATO. Jest to zatem przedsięwzięcie ważne z punku widzenia naszego bezpieczeństwa. Również z ekonomicznego punktu widzenia CPK jest inwestycją pożądaną, co podkreślają niezależni ekonomiści. Natomiast Donald Tusk ma inne podejście, posługując się ekspertyzami, zdaje się, z kapelusza, bo o nazwiskach ekspertów nic nie wiadomo. Natomiast jeśli chodzi o Macieja Laska, to zapisał się on już bardzo źle przy okazji badania przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej. Mając takich „ekspertów”, Tusk markuje działania, udaje, że pracuje, co więcej – obraża tych, którzy mają wizję
i pomysły rozwoju Polski. Co ciekawe, próbuje też ubezwłasnowolnić prezydenta Andrzeja Dudę, którego kompetencje są niepodważalne w wielu kwestiach. Dlatego dobrze, że prezydent Duda zabiera głos, że mówi za tych, którym odebrano możliwość podejmowania decyzji. Prezydent RP przypomina Tuskowi, które branże, jakie kierunki rozwojowe mają moc, są potrzebne, bo dają siłę państwu. Dobrze, że prezydent Duda podnosi te kwestie w Polsce, a także na arenie międzynarodowej, co denerwuje Tuska. Stąd próbuje obniżyć rangę prezydenta. Tylko że
już sam fakt, sama próba obniżenia rangi głowy państwa polskiego miała już miejsce ze strony Tuska i tej ekipy. Lech Kaczyński też był krytykowany. Uważam, że Donald Tusk dobrze wykonuje polecenia międzynarodówki europejskiej, brukselskich eurokratów. Można powiedzieć, że jest dzisiaj przekaźnikiem unijnych oczekiwań, czyli co należy robić w Polsce, żeby Unii nie zaszkodzić. Polityka Berlina, polityka Brukseli jest jasna: mianowicie w środku Europy nie może wyrosnąć jakieś silne państwo – Polska – bo byłoby to wbrew interesom niemiecko-francuskim. Donald Tusk pełni w Polsce nie tylko funkcję premiera.
Jest też osobą blokującą rozwój Europy Środkowej.
Marginalizacji osoby prezydenta Dudy oczekują także inni politycy, jak chociażby ostatnio Leszek Miller?
– Leszek Miller to jest uosobienie lewicowej Europy, Europy mas, Europy od Lizbony do Władywostoku, Europy bez ojczyzn, bez państw narodowych. To jest program Lewicy, komunistów sięgających jeszcze do Altiera Spinellego, który głosił, że przyszłość jest w Europie bez narodów,
w Europie federalistycznej. Natomiast Leszek Miller jako polityk lewicowy, który mandat europosła uzyskał dzięki Tuskowi, wspiera swego politycznego przełożonego. Politycznie w tej chwili Unią Europejską rządzi tandem lewicowo-liberalny. Mam nadzieję, że już niedługo.
Co ciekawe, sam Donald Tusk skrywa się
za swoimi ministrami, bo to Adam Bodnar podejmuje działania niszczące wymiar sprawiedliwości, Bartłomiej Sienkiewicz demoluje media, a Maciej Lasek ma zaorać CPK. Czyżby sam bał się odpowiedzialności, zrzucając realizację brudnych rzeczy na innych?
– Donald Tusk zawsze taki był, że czarną robotę wykonywali za niego inni. Dzisiaj też pociąga za sznurki, straszy swoich koalicyjnych partnerów. Zmierza do tego, żeby zniszczyć Trzecią Drogę. Jak widać, próbuje różnego rodzaju sztuczek, ale taki jest Tusk. To są jego umiejętności rządzenia przez dzielenie, tak aby wszystko było pod jego dyktando. Uważam, że za to niszczenie Polski Donald Tusk prędzej czy później zapłaci dużą kompromitacją, ponieważ ludzie zajmujący się gospodarką, którą on niszczy, tego mu nie wybaczą. Tusk zatrzymuje rozwój polskiej gospodarki, polskiego przemysłu. Podczas rządów Zjednoczonej Prawicy, która miała wizję rozwoju Polski, biznes, przedsiębiorcy, inwestorzy mieli pole
do popisu. Teraz, po przejęciu władzy przez „koalicję
13 grudnia”, jeśli nie będzie tych zamachowych inwestycji, Tusk będzie to musiał wziąć na siebie. Będzie więc coraz głośniej o hamowaniu gospodarki przez Tuska, na którym wszystko się skumuluje. Nie mam wątpliwości, że rządy Tuska zostaną określone jako czas totalnej destrukcji Polski, jako obniżenie jej rangi i wartości. Państwo Tuska opiera się na własnych interesach i apanażach dla siebie
i kolesi w Brukseli.

