logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Każdej polskiej rodzinie zagraża duże niebezpieczeństwo

Poniedziałek, 6 maja 2024 (18:59)

Aktualizacja: Wtorek, 7 maja 2024 (08:26)

UWAGA! Ważna rozmowa z przewodniczącym Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” na temat Zielonego Ładu dostępna TUTAJ. Poniżej przedstawiamy skrót z całego wywiadu. Piotr Duda powiedział m.in.:

1. Znaleźliśmy się już w takim punkcie historii, że nie możemy milczeć. Jeśli polityka klimatyczna zostanie chociaż częściowo zrealizowana, cofnie naszą gospodarkę o dobre kilka dekad – w najlepszym przypadku do początków lat 90. XX wieku.

 

2. Jesteśmy wiodącą gospodarką Europy, gdyż jesteśmy narodem innowacyjnym i bardzo pracowitym. To obudziło rządzące Unią Europejską elity liberalnych komunistów. Na to, co dzieje się w Polsce, patrzą z niepokojem. Z ich punktu widzenia problemem jest to, że nie jesteśmy już dostarczycielem taniej siły roboczej dla gospodarek niemieckiej, francuskiej czy niderlandzkiej.

 

3. Podnosiliśmy alarm, ale politycy nie chcieli nas słuchać. Udowadnialiśmy, że każdej polskiej rodzinie zagraża duże niebezpieczeństwo. Nie było odzewu [...] Pamiętam te rozmowy, gdy tłumaczyliśmy ludziom, czym jest system EU ETS i jak nas zrujnuje. Odpowiadano, że skoro dotyka elektrowni czy ciepłowni, to nie ich, nie ich rodzin. Takie myślenie było zgubne!

 

4. Świadomość ludzi została opanowana przez elity UE. Stworzono im „nową religię”, w którą wierzyli i którą wyznawali. Ludzie byli święcie przekonani, że w polityce klimatycznej chodzi o planetę, że zmiany są dla ich dobra i zostaną przeprowadzone bezboleśnie. I kiedy polskie rodziny upajały się myślą, że Unia Europejska zadba o nas i zapewni nam nieograniczony rozwój, Frans Timmermans produkował kolejne dokumenty prawa klimatycznego.

 

5. Rzucono pakiet „Fit for 55”. Potem przyjmowano do niego kolejne rozwiązania. Polityka klimatyczna stała się religią, gdyż zasady tejże traktowane są przez tych ludzi jak dogmat, z którym nie można polemizować. To prawda objawiona, podana nam przez urzędników brukselskich, a każdy, kto jej zaprzecza, jest reakcjonistą, oszołomem itd.

 

6. Pan prof. Jan Szyszko tłumaczył, że zeroemisyjność oznacza emitowanie gazów cieplarnianych, ale też ich pochłanianie. Wystarczy, żebyśmy więcej pochłaniali, niż emitowali. To jest racjonalne. Ale pana profesora już nie ma. Komuniści z UE nie mówią o pochłanianiu, tylko o rezygnacji z paliw kopalnych. Zaczęło królować myślenie sekciarskie, szkodliwe dla polskiej gospodarki. Do pewnego momentu uważaliśmy jednak, że jest jeszcze pole do rzeczowej dyskusji.

 

7. Gdy wybuchła wojna na Ukrainie, zwróciłem się do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen z prośbą o zawieszenie na czas wojny funkcjonowania systemu EU ETS. Tłumaczyłem, że mamy o wiele poważniejsze problemy, chociażby musimy odbudować gospodarki po COVID-19. Wojna też miała swoje znaczenie. Polacy mocno zaangażowali się w pomoc Ukraińcom. To kosztowało nas miliardy złotych. Przewodnicząca odpisała, że na zawieszenie systemu nie ma szans.

 

 

8. Zwróćmy uwagę na konstrukcję systemu EU ETS. Dzięki węglowi moglibyśmy mieć najtańszą energię w Europie. Zamiast tego jej ceny są sztucznie zawyżane. Stosowanie tych samych przepisów na różnych etapach rozwoju sprawia, że silni się wzmacniają, a słabsi tracą.

 

9. W 2027 roku ma wejść nowy system EU ETS 2, a więc będziemy karani dodatkowymi opłatami za ogrzewanie własnych domów i mieszkań piecami węglowymi, gazowymi czy na olej opałowy. To jest kuriozum.

 

10. System EU ETS 2 będzie miał wpływ też na indywidualnego odbiorcę. To, że system EU ETS dotykał bezpośrednio głównie hutników, branżę energetyczną czy też ciepłownictwo, to my to wiedzieliśmy, a ludzie nie chcieli o tym słuchać. Informowaliśmy o tym związkowców w setkach zakładów w Polsce. Oni też przyjmowali te ostrzeżenia z przymrużeniem oka. Dzisiaj dzieje się to, przed czym przestrzegaliśmy. Dochodzi do zamykania produkcji i zwalniania ludzi z pracy. Gdyby wtedy zareagowali na nasze ostrzeżenie, sytuacja byłaby inna. Dzisiaj przeciwko polityce klimatycznej protestują rolnicy i my. Wkrótce będą nas miliony.

 

11. Samo OZE nie wystarczy, jeśli zabraknie pewnych źródeł produkcji energii elektrycznej. NSZZ „Solidarność” nie zgodzi się na to. Kiedy my mamy olbrzymie problemy, Niemcy i Francuzi liczą zyski.

 

 

12. Następuje ewakuacja przemysłu. Pierwszym poszkodowanym przez politykę klimatyczną byli rolnicy. Nie koncerny produkujące żywność, ale realni ludzie, którzy mają rodziny na utrzymaniu i swoje marzenia. Przekroczeniem granicy było to, gdy urzędnicy zaczęli dyktować rolnikom, co mają robić, jak mają to robić i co mają jeść. Wtedy NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” zwrócił się do nas o pomoc. Byłem na to przygotowany, bo – jak już podkreślałem – od lat dostrzegałem pewne problemy i ukazywałem je również kolegom związkowcom.

 

13. Ostrzegałem przed polityką klimatyczną Unii Europejskiej podczas każdego posiedzenia Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych. Jesteśmy tam osamotnieni. Kiedy podejmowana jest kwestia wydania stanowiska w danej sprawie, głosujemy przeciw. Związkowcy z krajów Europy Zachodniej popierają Europejski Zielony Ład. Są za tą polityką, bo wiedzą, że osłabia ona naszą gospodarkę, a Polska jest dla nich konkurentem.

 

 

14. Mamy zaplanowane dwa kroki do przodu. Pierwszy to demonstracja 10 maja. Drugi to referendum. Rolnicy teraz zajęli się pracami polowymi, aby nigdy nie zabrakło chleba z polskiej mąki. Intensywność ich protestów spadła. Dlatego zaproponowaliśmy referendum. Każdy rolnik znajdzie czas, aby podpisać się pod wnioskiem i zebrać podpisy wśród znajomych. Liczymy na 12 milionów osób, które wzięły udział w referendum 15 października.

 

 

15. I jestem przekonany, że dzisiaj jest nas więcej niż 12 milionów. Każdy Polak drży o przyszłość. Nawet ludzie, którzy zarabiają duże pieniądze, wiedzą, że i oni będą musieli słono zapłacić za pomysły Brukseli. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku.

 

APW, RS, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik