Związkowcy z „Turowa” już są gotowi do jutrzejszego protestu?
– Zwarci i gotowi do protestu jesteśmy już od kilku dni. Za kilka godzin – o godzinie 2.00 nad ranem wyruszamy do Warszawy.
Z czym udajecie się do stolicy?
– Przekaz, przesłanie jest proste: Nie takiej Unii Europejskiej chcieliśmy, nie do takiej Unii wstępowaliśmy, nie takiego szkodliwego i oszukańczego Zielonego Ładu się spodziewaliśmy. „Turów” jest najlepszym przykładem, bo Zielony Ład nas dobija, mamy ciągłe próby zamknięcia Kopalni Węgla Brunatnego i Elektrowni „Turów”, tymczasem Chiny w cztery dni wydobywają więcej węgla niż wszystkie kopalnie w Polsce w ciągu roku. Co to za ład, kiedy znaczące firmy przenoszą produkcję z Europy np. do Bangladeszu, do Chin, gdzie praktycznie żadne normy środowiskowe nie są przestrzegane, a u nas zamyka się zakłady pracy, zamyka się kopalnie węgla, wykańcza się polskie rolnictwo. Jest to nie do przyjęcia. Dlatego stanowi to przesłanie numer jeden protestu, który odbywać się będzie pod hasłem „Precz z Zielonym Ładem”. Nie chcemy Europy w wydaniu dzisiejszych unijnych elit, chcemy sprawiedliwej Europy, oczywiście ekologicznej, ale nie ekoterrorystycznej z oszukańczym Zielonym Ładem, ale Europy opartej o zdrowe zasady, Europy sprawiedliwej z roztropnym spojrzeniem w przyszłość, która nie będzie niszczyć dorobku i tradycji pokoleń.
Co może zmusić decydentów do wycofania się z tego ideologicznego procesu wdrażania Zielonego Ładu?
– Wydaje się, że sens ma presja, ponieważ ostatnie głosowania w Parlamencie Europejskim pokazują, iż ośrodki decyzyjne chyba zaczynają rozumieć, że są na pozycji przegranej. Być może uda się zatrzymać to zielone szaleństwo. Niebawem wybory do Parlamentu Europejskiego i mamy sygnały m.in. od związków zawodowych z Czech, Hiszpanii, także z Francji, gdzie to szaleństwo z Zielonym Ładem jest widoczne, jest dostrzegane to oszustwo. Dzisiaj widzimy, że również w Niemczech ludzie przestają słuchać mediów, gdzie płynie jedna wielka propaganda Zielonego Ładu i zakłamanie. Zatem presja ma sens i wydaje się, że jest szansa, żeby tę oszukańczą politykę zatrzymać. Polityka zawsze powinna być roztropna. Dlatego my, owszem, jesteśmy za tym, żeby dbać o środowisko, ale nie za wszelką cenę, globalnie, a nie tylko w Europie i bez oszustwa, które polega np. na tym, że chce się zamknąć „Turów”, a za granicą otwieramy pięć tego typu kopalni i elektrowni. Na to zgody nie ma i nie będzie, bo to jest obłuda, której my się stanowczo sprzeciwiamy.
Jak w Bogatyni odebrano słowa Donalda Tuska z Katowic, gdzie zachwalał Zielony Ład i politykę klimatyczną forsowaną przez Unię jako przyszłość naszych dzieci?
– Donald Tusk płynie z prądem lewackich, unijnych prądów. Zrobi wszystko, co Ursula von der Leyen mu każe. Wydaje się, że liczy na jakieś intratne stanowisko w strukturach europejskich, a nie osiągnie tego bez uległości i stąd taka wiernopoddańcza postawa. Z tym że taka postawa coraz bardziej się ludziom nie podoba, co więcej, słyszę nawet ze strony polityków Platformy, że oni się z tym nie zgadzają. Widać, że myślenie ludzi się zmienia wynika to też ze spotkań, jakie mamy z pracodawcami, z załogami zakładów pracy.
Jak przekonać tych, którzy ślepo wierzą w Zielony Ład? Podczas protestu będą zbierane podpisy pod wnioskiem o przeprowadzanie referendum w sprawie tzw. Zielonego Ładu.
– Jutro podczas manifestacji w Warszawie rozpoczynamy oficjalnie kampanię i zbieranie podpisów. Liczymy na aktywność i poparcie Polaków przeciwko skrajnie złej i nie do przyjęcia wersji Europejskiego Zielonego Ładu. Nie damy się ograć Unii i nie damy się ograć Tuskowi. Chcę też zwrócić się do Polaków, aby nie wierzyli naszym wrogom, którzy chcą ludzi oszukać i mówią, że NSZZ „Solidarność” jest przeciwko Zielonemu Ładowi. To nie prawda, to jest kłamstwo i manipulacja, bo my jesteśmy owszem przeciwni, ale przeciw Zielonemu Ładowi, który dzisiaj proponuje, narzuca Unia Europejska. Ten ideologiczny, szkodliwy projekt spowoduje zagładę przemysłu, zamknięcie zakładów pracy, zlikwidowanie miejsc pracy. Staniemy się krainą bezrobocia, bez przemysłu z zapaścią gospodarczą i będziemy wszystko ściągać z innych regionów świata, z Chin czy ze Stanów Zjednoczonych, gdzie polityka ekologiczna nie zwariowała. Inni zatem będą się rozwijać, a my będziemy się stawać coraz bardziej ubożsi. My się na to nie zgadzamy. Warto przypomnieć oszustwa, jakie są lansowane przez lewackich ideologów, którzy głosili, że dziura ozonowa miała zniszczyć wszystko, lodowce miały się stopić już 20 lat temu itd. Co dziesięć lat pojawiają się nowe groźby, straszenie, tymczasem realnie żyjemy, idziemy do przodu, okazuje się, że dziura ozonowa się zmniejszyła, lodowce z jednej strony zmniejszają swoją powierzchnię, a z drugiej rosną, więc trzeba z tą wiedzą do ludzi docierać i prostować te wszystkie kłamstwa zielonych wichrzycieli, którzy na ludzkiej naiwności chcą budować swoją pozycję i zyski. Stąd też referendum i nasza akcja, i pospolite ruszenie, które nie tylko w Polsce, ale też w Europie zaczyna być coraz bardziej aktywne.
Podpisy pod referendum to jedno, a drugie, to zamrażarka Szymona Hołowni, który nie zrobi nic wbrew Tuskowi. Ponadto jutro miało się odbyć posiedzenie Sejmu, ale chyba w obawie przez manifestantami marszałek Hołownia przeniósł trzeci dzień posiedzenia Sejmu na inny termin…
– Dla mnie osobiście to jest dobra wiadomość. Chcę podkreślić, że mamy absolutnie pokojowe zamiary, ale jest takie powiedzenie, że jak się nie będą z tobą liczyć, bać się, to nie będą ciebie szanować. Widać, że się nas boją. To jest jasny przekaz, że ta władza boi się społeczeństwa, boi się Polaków. My będziemy robić swoje, będziemy wychodzić do ludzi, będziemy ich uświadamiać przed groźną, szkodliwą społecznie polityką tego rządu. Będziemy odpowiadać na wszystkie fake newsy, będziemy prostować kłamstwa. I do ludzi z prawdą dotrzemy. Natomiast Hołownia jaki jest, każdy wie, dla nas to żadna nowość.
Ale to chyba nie tylko kwestia Zielonego Ładu jest zagrożeniem, bo za sprawą rządów Tuska w Polsce nie dzieje się dobrze. Co uważa Pan za szczególnie groźne?
– Moja ocena z wiadomych względów jest bardziej pod kątem energetyki. My jesteśmy w polach startowych i oczekujemy na jasną deklarację rządu „13 grudnia” odnośnie do przyszłości górnictwa, odnośnie do energetyki. Cały czas jest to przekładane, odwlekane, mamy próbę wyciszenia sprawy, ale my żądamy konkretów i wtedy będziemy dyskutować. Tymczasem ten rząd jest wyjątkowo leniwy, bo w sprawach, o których wspomniałem, nie dzieje się nic. Ten rząd nie ma pomysłu na Polskę, nie ma projektów rządowych, i co jest bardzo niebezpieczne, ten Sejm, ta władza zajmuje się tematami zastępczymi, jak np. pigułka „dzień po”, a nie zajmuje się problemami, które dzisiaj w Polsce występują. Coraz gorzej dzieje się w przedsiębiorstwach, widać, że inflacja będzie rosła, podobnie jak ceny energii, żywności itd. Ubożeją przedsiębiorstwa, Polacy, i nie ma się z czego cieszyć. Rząd nie robi nic, żeby pomóc Polakom, co więcej, przykręca nam śrubę. Natomiast jest aktywny w forsowaniu polityki zastępczej. Niedługo minie pół roku od objęcia władzy przez Tuska i akolitów, a my nie mamy programu dla polskiej energetyki, dla polskiego górnictwa.
Dla rolnictwa też nie ma, dlatego przedstawiciele rolników w Sejmie rozpoczęli strajk okupacyjny…
– Ja się rolnikom wcale nie dziwię, ponieważ to, co szykuje się wobec rolnictwa, będzie powolnym niszczeniem tej ważnej dla nas wszystkich gałęzi. Mamy próbę wyciszenia przed wyborami europejskimi, ale rolnicy już to odczuwają, i będzie jeszcze gorzej, bo ta utopijna polityka Unii Europejskiej przyjmowana bezkrytycznie przez rząd Tuska realnie zagraża polskiemu rolnictwu, polskiemu rolnikowi, który zawsze był brany za wzór, i wszyscy nam zazdrościli. Być może komuś szczególnie zależy, żeby tych najlepszych pognębić.
Michał Kołodziejczak, który przyszedł do protestujących w Sejmie rolników, powiedział, że będzie rekomendował Donaldowi Tuskowi, żeby się z nimi nie spotykał, bo nie są oni reprezentantami rolników…
– Michał Kołodziejczak zniszczył resztki swojej reputacji, wchodząc w alians z Donaldem Tuskiem. Jeszcze niedawno protestował przeciwko Unii Europejskiej, krytykował Tuska i wystarczyło, że dostał stołek w ministerstwie rolnictwa, i zmienił front, stając się rzecznikiem Tuska, a nie rolników. Zamiast o nim mówić, lepiej przemilczeć, bo nie zasługuje na uwagę. Zresztą mówią mu to w oczy jego koledzy, z którymi jeszcze niedawno protestował.
Zmierzam do tego, że mamy próbę dzielenia rolników – mianowicie z tymi rząd może rozmawiać, a innych wyklucza?
– Próby podziałów były, są i będą, gdyż ta władza tylko to potrafi. Nic dziwnego, ponieważ najlepiej się rządzi w skłóconym, podzielonym środowiskiem. Tylko że to się Tuskowi nie uda, bo rolnicy są tak zdeterminowani, że nie odpuszczą. Obserwuję ich na różnych spotkaniach i nie wierzę w to, by dali się podzielić. Polski rolnik jest w bardzo trudnej sytuacji, jest w niebezpieczeństwie, bo coraz gorzej się dzieje. Jeśli ustąpią, jeśli dadzą się podzielić, to niczego nie wywalczą i będą podobnie kasowani, jak było i jest kasowane polskie górnictwo.

