Jak Pan Profesor skomentuje fakt ukrywania przez ekipę Donalda Tuska zatrzymania
i zarzutów wobec żołnierzy broniących polskiej granicy?
– Teraz chyba lepiej rozumiemy, skąd takie działania Donalda Tuska dotyczące tego, co dzieje się na polsko-
-białoruskiej granicy. Tusk pewnie miał wiedzę o różnych bardzo brutalnych przypadkach działań wobec polskich żołnierzy i doskonale wiedział, że kontynuując narrację Agnieszki Holland, jak bardzo zderzyłby się z opinią publiczną. Natomiast sam fakt ukrywania tego zdarzenia jest, moim zdaniem, ściśle związany z wyborami do Parlamentu Europejskiego. Widać, że robiono wszystko, żeby ukryć fakt zatrzymania żołnierzy, który – jak słyszymy – miał miejsce dwa miesiące temu, podobnie jak starano się ukrywać stan zdrowia ranionego przez migrantów żołnierza, który zmarł wczoraj.
W przestrzeni publicznej pojawiły się niesprawdzone informacje, że starano się podtrzymywać jego funkcje życiowe
do zakończenia niedzielnych wyborów…
– Dokładnie tak, nawet takie informacje, podejrzenia się pojawiają. To są rzeczy niewyobrażalnie, skandaliczne, pokazujące bankructwo tej sytuacji, a także dotyczące ekipy, która sprawuje dzisiaj władzę w Polsce. Zrzuca się winę na prokuraturę, zrzuca się odpowiedzialność na Żandarmerię Wojskową, zrzuca się winę na dowódców, którzy nie stanęli w obronie swojego żołnierza. I pewnie te zarzuty są w jakiejś mierze słuszne. Pamiętajmy jednak,
że prokuratura, Żandarmeria Wojskowa, dowódcy wojskowi – oni wszyscy działali pod pewną presją lewicowo-liberalnej opinii publicznej. Ta narracja, porównywanie żołnierzy do watahy psów, która „otoczyła biednych słabych ludzi”, czy mówienie, że to nie są żołnierze, ale śmieci, co publicznie robił Władysław Frasyniuk, jest działaniem skandalicznym. Podobnie jak skandaliczne były wycieczki na granicę posłów: Klaudii Jachiry, Michała Szczerby, Dariusza Jońskiego czy Franciszka Sterczewskiego biegającego z reklamówkami
po granicy między żołnierzami. Również nieodpowiedzialne i kłamliwe wypowiedzi celebrytów, którzy ze łzami
w oczach mówili, że to polscy żołnierze dokonują zbrodni na niewinnych ludziach, a nie że to polska granica i nasi żołnierze są bezpardonowo atakowani. To wszystko budziło u wielu ludzi przekonanie, że to jest prawda, że to nie jest gra części służb na różnym poziomie, w związku z tym trzeba walczyć z tą rzekomą patologią w Wojsku Polskim, które prześladuje biednych, niewinnych ludzi, którzy – jak głosił Tusk – „szukają swego miejsca na ziemi”. Efektem tej walki są zatrzymania na przełomie lutego i marca br. polskich żołnierzy, którzy stoją na straży naszej granicy, którzy próbowali się bronić przed brutalnymi atakami hybrydowymi Putina i Łukaszenki z użyciem nielegalnych migrantów. To doprowadziło do śmierci niewinnego człowieka, polskiego żołnierza, który bronił Ojczyzny.
To jest sytuacja od strony politycznej niesamowicie obciążająca tę władzę i trudno się z tym pogodzić.
Reakcją Tuska na dramat na polsko-
-białoruskiej granicy jest wniosek
o odwołanie zastępcy Prokuratora Generalnego prok. Tomasza Janeczka, odpowiedzialnego za sprawy wojskowe.
Tyle że nie można go odwołać bez zgody prezydenta. Czy nie jest to więc próba przerzucenia odpowiedzialności na prezydenta Dudę?
– Donald Tusk chce znaleźć kozła ofiarnego, dlatego próbuje wmanewrować w sprawę prok. Tomasza Janeczka. Pytanie, za co. To cyniczna gra, sytuacja absolutnie skandaliczna, która pokazuje, że trwa pospieszne szukanie kozła ofiarnego. Pytanie, gdzie był minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, który wiedział o wszystkim,
i to od dłuższego czasu. Dlaczego nie przekazał tych informacji prezydentowi, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych. Dlaczego nie było reakcji w momencie, kiedy doszło do strzałów ostrzegawczych oddanych w obronie własnej przez polskich żołnierzy zaatakowanych przez hordy atakujących ich z nożami migrantów usiłujących przekroczyć nielegalnie granicę Polski. Natomiast reakcję mamy dopiero wtedy, gdy ukazała się informacja
na portalu Onet, kiedy sprawa i tak by się wydała.
Politycznie jednak nikt nie ponosi odpowiedzialności?
– No właśnie. Tu niezbędne są decyzje, konsekwencje polityczne, a nie próba zrzucenia odpowiedzialności
na Żandarmerię Wojskową czy zastępcę prokuratora generalnego prok. Tomasza Janeczka. To są rzeczy, powiedzmy, drugorzędne, oczywiście trzeba ten bałagan uporządkować, natomiast ktoś za to wszystko odpowiada
– przede wszystkim politycznie.
Tylko czy ekipę Tuska stać będzie na wyciągnięcie konsekwencji politycznych?
– Na to bym nie liczył. „Koalicja 13 grudnia” zrobi wszystko, żeby obciążyć winą prokuraturę, że winna jest prokuratura ministra Zbigniewa Ziobry, żeby obciążyć wszystkich, tylko nie siebie. Tusk na siłę szuka winnego, dlatego nie wykluczałbym, że pójdą jeszcze dalej i zrobią jakąś zasłonę dymną, że jest to wina, dajmy na to, Antoniego Macierewicza lub są to jakieś inne niedorzeczne działania.
Najlepiej obciążyć kosmitów…
– Dokładnie tak. To jest ten styl działań, tylko że będą one coraz mniej skuteczne. Oczywiście zobaczymy, jaki ostatecznie będzie wynik wyborów do europarlamentu,
ale wydaje się, że te bulwersujące wydarzenia będą mieć wpływ na decyzje Polaków przy urnach wyborczych.
Wczoraj zmarł żołnierz w ubiegłym tygodniu raniony przez nielegalnych migrantów. Czy do tej tragedii musiało dojść?
– Absolutnie nie musiało do tego dojść. Natomiast
do tej tragedii doszło, ponieważ stosowano politykę autodestrukcyjną. Przez wiele miesięcy, a nawet od kilku lat atakowano w sposób bezpardonowy naszych żołnierzy broniących granic państwa polskiego, a niebędących
w rękach Alaksandra Łukaszenki i Władimira Putina nachodźców, którzy tę granicę nielegalnie szturmowali
– i to na różne sposoby. To tak jakby w dobie wojennej, kiedy mielibyśmy do czynienia z agresją różnych grup rosyjskich na naszą granicę, próbowano osądzać polskich żołnierzy, czy słusznie, czy niesłusznie użyli broni. To jest taka sytuacja. I zamiast dzisiaj odznaczać medalami naszych żołnierzy za to, że w sposób skuteczny bronią granic państwa, nakłada się im kajdanki na ręce, traktuje jak przestępców i stawia się im prokuratorskie zarzuty
pod groźbą więzienia. To są rzeczy niespotykane, wręcz niewyobrażalne, co więcej – niesamowicie destrukcyjne, niszczące morale polskich żołnierzy.
Jaki sygnał rząd Tuska wysyła do Moskwy?
– W Moskwie i Mińsku Putin i Łukaszenka śmieją się
z armii, której władza ogranicza obronę. Putin nawet zbrodniarzy, ludobójców z Buczy czy Irpienia nie traktuje
w ten sposób, w jaki rząd Tuska traktuje polskich żołnierzy narażających życie i zdrowie w obronie naszych granic, którym zamiast odznaczeń przypinanych do piersi na dłonie nakłada się kajdanki. To prawne znęcanie się nad nimi ma miejsce na oczach wojska. To woła o pomstę do nieba, a także o radykalną zmianę polityki tego rządu w zakresie wojskowym, w sferze obronności. I tu nie chodzi
o jakieś drobne, kosmetyczne zmiany, ale o fundamentalną zmianę podejścia do kwestii najważniejszych, zwłaszcza że jesteśmy w stanie wojny hybrydowej – na razie hybrydowej.
Czy na zmianie polityki powinno się skończyć, czy tu nie powinno dojść do zmiany obecnej władzy, bo za rządów Zjednoczonej Prawicy do tak bulwersujących rzeczy nie dochodziło?
– Jak najbardziej ten rząd jest do wymiany, ale można to zrobić tylko na drodze demokratycznych wyborów. Jednak tu chodzi jeszcze o coś innego – mianowicie o to, żeby zmienić otoczenie medialne. Proszę pamiętać, że takiej,
a nie innej polityce w stosunku do wojska towarzyszyły skandaliczne nagonki medialne, zarówno na żołnierzy,
jak i na polityków, którzy wydawali żołnierzom rozkazy dotyczące obrony polskich granic. To wszystko trzeba rozliczyć. I tym powinna się zająć powołana przez Donalda Tuska komisja do spraw badania wpływów rosyjskich
i białoruskich. Jeśli się nie zatrzyma tej presji i całego tego paktu migracyjnego, na który zgodził się Tusk, to będziemy mieć to samo, co jest w Niemczech czy we Francji. Państwa te w ramach otwartych granic będą nam podsyłać kogo tylko chcą, sami pozbywając się kłopotu. Będzie się nam wmawiać, że to są ludzie, którzy ubogacają nas kulturowo. Tu nie chodzi o legalnych migrantów, a więc tych, których tożsamość jest znana, którzy wystąpili
o zgody azylowe i je otrzymali, których państwa mogą zapraszać, przyjmować, po spełnieniu określonych warunków nadawać im obywatelstwo. Do tego są odpowiednie procedury. Natomiast tutaj mamy do czynienia z relokacją nielegalnych migrantów. Kto więc zaręczy, że Putin i Łukaszenka do legalnych migrantów przybywających z Zachodu nie dołączy tak samo agresywnych bandytów, którzy zamordowali naszego żołnierza, kto to zagwarantuje? Zatem to jest nic innego jak relokowanie zagrożenia do naszych miast.
Jaki jest stan państwa po niespełna pół roku rządzenia Tuska?
– Państwo polskie po zaledwie kilku miesiącach sprawowania władzy przez „koalicję 13 grudnia” jest
w totalnej demolce. Następuje dekonstrukcja państwa
we wszystkich możliwych obszarach. I to, co widzimy dzisiaj w związku z sytuacją na polsko-białoruskiej granicy, to jest wprawdzie namacalny, ale tylko objaw tej dekonstrukcji struktur państwa polskiego. Granice są strzeżone na pół gwizdka, już przyjmowani są nielegalni migranci, których wysyłają nam Niemcy, dotychczas
w liczbie 3,5 tys., co można traktować jako zapowiedź tego, co nas czeka z chwilą wejścia w życie paktu migracyjnego. Ceny żywności rosną, wkrótce Polaków czekają podwyżki cen energii. Ponadto rząd Tuska odchodzi od inwestycji strategicznych z naszego punktu widzenia, jak Centralny Port Komunikacyjny, mamy też wstrzymywanie działań w kierunku zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polaków. To wygląda dramatycznie i niepokojąco.

