logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Arch./ Inne

Europa wyniszcza się na własne życzenie

Środa, 21 sierpnia 2024 (21:00)

Rozmowa z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie

Liczba przestępstw w Niemczech dramatycznie rośnie i jest najwyższa od ponad dekady. Tylko w 2023 roku Policja Federalna odnotowała ich więcej o blisko
100 tys. niż rok wcześniej, w tym także przestępstw o charakterze seksualnym, kradzieży, rozbojów itd. Spośród ponad
2,2 mln sprawców ponad 900 tys. stanowili ludzie bez niemieckiego obywatelstwa. To chyba najlepszy dowód, że przestępczość rośnie wraz ze wzrostem liczby nielegalnych migrantów?

– Jak wynika z niemieckich statystyk policyjnych, rzeczywiście można łączyć wzrost liczby przestępstw
ze wzrostem liczby nielegalnych migrantów. Sytuacja
staje się poważna w Niemczech, ale nie tylko u naszego zachodniego sąsiada, bo podobne problemy coraz mocniej dotykają Szwecji, Francji, Włoch, Holandii czy Wielkiej Brytanii. Wzrost liczby nielegalnych migrantów dezorganizuje życie lokalnych społeczeństw, mieszkańców miast czy mniejszych miejscowości. Łączy się
z destabilizacją w takich obszarach, jak kultura
czy moralność itd.

Przecież do Europy przybywają osoby, dla których obca jest kultura szwedzka, niemiecka czy jakakolwiek inna. Tymczasem asymilacja wymaga nauki, wysiłku, jednak problem w tym, że ci przybysze ani myślą się uczyć – przynajmniej duża ich część. Nie mają też zamiaru dostosowywać się do naszej, europejskiej kultury, co więcej – chcą narzucać nam swoją kulturę, religię czy zwyczaje. Dlatego przebywając w nowym kraju, łączą się, tworzą enklawy i stosują własne reguły, własne zasady,
a prawo danego kraju mają za nic. Być może niektórzy
nie rozumieją, że zasady dopuszczalne w krajach ich pochodzenia są nieakceptowalne w państwach europejskich, do których przybywają. Tak więc rzeczywiście wzrost nielegalnej migracji powoduje dezorganizację społeczną.

Tylko że to nie są rzeczy nowe.   

– Owszem. Badania prowadzone przez socjologów
w Stanach Zjednoczonych, którzy analizowali napływ nielegalnych migrantów, wykazało związany z tym wzrost przestępczości – tak jak pan redaktor przytoczył – m.in.
na tle seksualnym, do tego wzrost kradzieży czy rozbojów. Dlatego to, co się łączy z niekontrolowanym napływem migrantów, to nie jest żadne objawienie, żadna nowość, ale rzecz, powiedziałbym, charakterystyczna dla migracji. Można się więc spodziewać tego w każdym nowym kraju, który dobrowolnie czy z przymusu otworzy swoje granice dla niekontrolowanego napływu migrantów.

Ta sytuacja, także wzrost przestępczości,  związana z nielegalną migracją nie jest niczym nowym, tylko że Niemcy nic z tym nie robią.

– Nic się z tym nie robi, dlatego że obowiązuje tam poprawność polityczna. Politykom towarzyszy pewna hipokryzja, która nie pozwala na stwierdzenie faktów, rzeczywistości i tego, kto jest najbardziej odpowiedzialny za te przestępstwa. Ta poprawność polityczna zafałszowuje faktyczny obraz współczesnych społeczeństw, co niestety utrudnia diagnozę, analizę odpowiednim organom, m.in. policji czy władzom samorządowym, i uniemożliwia podejmowanie działań na rzecz przeciwstawienia się tego typu patologiom.     

Czym może się zakończyć ta poprawność polityczna, cała ta „otwartość” na świat, zwłaszcza że problem migracji nie maleje,
a wzrasta, i to na życzenie Unii Europejskiej, i dotyczy także Hiszpanii, Grecji czy Włoch?

– To prawda. Unia Europejska, jeśli chodzi o diagnozy, zupełnie mija się z założeniami, zasadami, które same ustala. Swoją drogą w tych brukselskich gremiach jest cała rzesza urzędników, którzy nawet jeśli dostrzegają problem, to nie chcą go ujawniać. Chodzi o to, że w większości krajów europejskich dominuje ideologia lewicowo-liberalna, która dąży do zmiany dotychczasowej struktury społeczeństwa europejskiego. Dzieje się to nawet kosztem destrukcji, kosztem poszczególnych państw członkowskich
i całej Europy. Ten ideologiczny obłęd, ta poprawność polityczna prowadzi do wyniszczenia Europy, do zmiany
jej struktury pod względem etnicznym, religijnym
i kulturowym.

Unia Europejska, jeżeli się nie otrząśnie, a przywódcy europejscy się nie obudzą, to Unia, jaką znamy z założeń, po prostu przestanie istnieć. Zatem Europa pozostanie jedynie z nazwy, natomiast na kontynencie zmieni się wszystko. Europa stanie się jednym z kontynentów,
a jeśli projekt unijnych decydentów dotyczący utworzenia superpaństwa powiódłby się, to Europa stanie się podobna do kontynentów, takich jak Azja, częściowo może Afryka, gdzie będzie obowiązywał eklektyzm kulturowy, będzie pewna mieszanka kultur. To spowoduje, że Europa straci na atrakcyjności, a społeczeństwa europejskie będą ubożały, będą żyły w strachu, ludziom będzie się żyło coraz gorzej, co doprowadzi do całkowitego upadku Europy, jaką znamy. Czeka nas zatem upadek Starego Kontynentu, który przez wieki był miejscem rozwoju, dobrobytu, wzrostu gospodarczego, bezpieczeństwa, demokracji itd.

Tylko czy tym ideologom, rewolucjonistom właśnie nie o to chodzi, szczególnie że w takim kulturowym tyglu łatwo jest mieszać
i łatwo taką niejednolitą mieszanką zarządzać?

– Z całą pewnością tak – z jednej strony łatwiej zarządzać, a z drugiej strony powstanie chaos polityczny, chaos pod względem bezpieczeństwa, który będziemy obserwować.
To wszystko spowoduje, że Europa stanie się słaba, a tym samym będzie łakomym kąskiem dla państw agresywnych, takich jak Rosja, która w swoich planach zawsze miała ekspansję. Podobnie rzecz dotyczy Chin, które stają się coraz mocniejsze gospodarczo, militarnie z ambicjami wielkomocarstwowymi.

Ktoś może powiedzieć, że może są to słowa na wyrost, że są to wizje katastroficzne, może zbyt przesadne?    

– Absolutnie nie. Jeśli patrzymy w przyszłość,
ucząc się na wydarzeniach z przeszłości, to z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że tak właśnie będzie. Może to nastąpić szybciej, niż komuś może się wydawać. Polityka, jeśli chodzi o Unię Europejską, idzie
w bardzo złym kierunku, są też mocarstwa zachłanne, ekspansywne, które wykorzystają każdą okazję, żeby pójść naprzód. I to nie jest żadne czarnowidztwo.

Mamy do czynienia z zorganizowaną inwazją migrantów na Europę. Obcokrajowcy coraz śmielej sobie poczynają, także w Polsce. Tymczasem „koalicja 13 grudnia” nie wiąże tego z migracją, ale chyba trudno nie łączyć tego właśnie z obcymi przybyszami z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, których
u nas też przybywa. Aż strach pomyśleć, jak to może wyglądać, kiedy pakt migracyjny zacznie obowiązywać.

– W momencie kiedy Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka w celu destabilizacji państwa polskiego,
a także Unii Europejskiej zaczęli wysyłać nam nielegalnych migrantów, to tacy dwaj panowie, którzy dzisiaj zasiadają w Parlamencie Europejskim, tym obcym przybyszom na polsko-białoruską granicę przynosili żywność, śpiwory itd. Co więcej, oskarżali rząd Zjednoczonej Prawicy
o nieprzestrzeganie praw człowieka. O innych parlamentarzystach, którzy ścigali się ze strażnikami granicznymi, którzy obrażali mundur polskiego żołnierza, nie wspomnę. Takim postępowaniem tylko utwierdzali tych nachodźców w tym, że dobrze robią, zapominając, że
w Polsce obowiązuje prawo, a granica jest po to, żeby
jej chronić.

Jeśli pakt migracyjny nakazujący obowiązkową solidarność wejdzie w życie, to możemy się spodziewać destabilizacji. To będzie klęska dla Polski. Przypomnę tylko, że w Polsce już dzisiaj mamy blisko półtora miliona uchodźców wojennych z Ukrainy, dla których otworzyliśmy granice
i domy po napaści rosyjskiej na Ukrainę. Unia miała nam pomóc finansowo i nie wywiązała się z tego, a dzisiaj narzuca nam kwoty nielegalnych migrantów, których
pod groźbą wysokich kar finansowych będziemy mieli obowiązek przyjąć. Chodzi, jak wiemy, o osoby, które nawet nie wiadomo, czy będą chciały pozostać w Polsce,
bo bardziej interesuje ich niemiecki socjal.

Będą to osoby obce nam kulturowo…

– Obserwując, jak przebiega proces migracji w krajach Europy Zachodniej, widzimy, że gros z tych przybyszów
z Afryki Północnej czy Bliskiego Wschodu nie ma nawet zamiaru się integrować ze społeczeństwem kraju, do którego przybywa. Ci ludzi nie chcą się dostosować do kultury, tradycji, zwyczajów danego kraju, nie chcą się uczyć języka, a ogromna ich część nie chce podejmować pracy, licząc głównie na wsparcie socjalne. Są także sprawcami wielu różnych przestępstw, także o charakterze seksualnym. Nic więc dziwnego, że kobiety w krajach zachodniej Europy czują się zagrożone. Obserwujemy też całą masę kradzieży, brutalnych napadów, dewastacji. Tak jest m.in. w Niemczech, Szwecji czy Holandii, gdzie na porządku dziennym są rozboje, gdzie bezpieczeństwo ludzi jest w znacznym stopniu zagrożone.

Najbardziej przykre jest to, że w wielu krajach sprawy związane z nielegalną migracją zabrnęły tak daleko, iż wydaje się, że sytuacja jest nie do odwrócenia. Tymczasem Polska jest w lepszej sytuacji, bo mając w pamięci doświadczenia innych krajów, możemy jeszcze zapobiec tym wszystkim konsekwencjom. Oczywiście nie ma nic złego w napływie migrantów, ale takich, którzy przybywają do nas legalnie, których tożsamość jest znana, i są to ludzie, którzy mają jasno określony cel, dla przykładu
chcą podjąć pracę, założyć firmę. Tymczasem nielegalni migranci, z którymi Unia Europejska chce się z nami podzielić, to nie są tzw. inżynierowie czy lekarze, którzy będą ubogacać kulturowo nasz kraj i będą mieć jakiś wkład do rozwoju gospodarczego Polski. Jest to zatem sytuacja bardzo niebezpieczna, sytuacja, która może doprowadzić do destrukcji państwa i funkcjonowania polskiego społeczeństwa.

              Dziękuję za rozmowę.    

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl