Kancelaria Prezydenta RP, Instytut Pamięci Narodowej i Sąd Najwyższy to urzędy którym Donald Tusk chce ograniczyć budżety. Podważa też od strony formalnej Sąd Najwyższy, mówiąc, że jego istnienie jest wątpliwe, i grozi I prezes SN zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa. Z czym mamy do czynienia?
– Obserwując wydarzenia polityczne, poczynania premiera Donalda Tuska i jego ministrów, wygląda na to, że mamy do czynienia z końcem demokracji w Polsce. Donald Tusk uważa, że każdego w każdej chwili może odwołać, stosuje też polityczne represje i właściwie każdego może wsadzić do więzienia pod byle pretekstem. Co więcej, walczy
z przeciwnikami politycznymi m.in. poprzez odcięcie od finansowania z budżetu państwa największej formacji opozycyjnej. Jeśli do tego dodamy zamiar ograniczenia budżetu takim instytucjom, jak Kancelaria Prezydenta RP czy Sąd Najwyższy, to pokazuje jasno, że ta władza czuje się coraz bardziej bezkarnie. To, co obecnie wyprawia „koalicja 13 grudnia”, to jest podważenie władzy sądowniczej, do czego Tusk ze swoją ekipą nie mają żadnych kompetencji, a mimo to, działając w sposób bezprawny, sukcesywnie to robią.
Swoją drogą te bezprawne działania władzy Tuska obserwujemy właściwie w każdym obszarze funkcjonowania państwa, w takich instytucjach, jak: Prokuratura Krajowa, Krajowa Rada Sądownictwa, w której rozpruwano szafy pancerne, czy teraz w kwestii zapowiedzi cięć budżetowych w Kancelarii Prezydenta RP, a także obcięcia funduszów Sądowi Najwyższemu czy podważania kompetencji I prezes SN. To jednak nie wszystko, bo mieliśmy i wciąż mamy podważanie kompetencji prezesa Narodowego Banku Polskiego. Te próby ingerencji władzy w organy państwa mamy wszędzie, jeśli chodzi o próby usuwania rektorów wyższych uczelni, którzy są niewygodni, którzy nie idą po linii partyjnej obecnej władzy. Ponadto ogranicza się wydatki na funkcjonowanie państwa, mówi się też o wyprzedaży majątku narodowego, w tym także o oddaniu banków w obce ręce. Widzimy więc totalny chaos, a niektóre osoby z kręgu obecnej władzy zachowują się tak, jakby miały rządzić wiecznie.
Gdyby coś takiego za swoich rządów robiło Prawo i Sprawiedliwość, to Unia Europejska zrobiłaby larum na cały świat. Tymczasem Tuskowi wolno, mało tego Věra Jourová twierdzi, że dopiero dzisiaj, za rządów Tuska, w Polsce przywracana jest praworządność.
– To jest właśnie hipokryzja Unii Europejskiej,
która – o czym mogliśmy się wielokrotnie przekonać
– ma niewiele wspólnego z prawem, demokracją. Tam rządzą osoby, które mają określone poglądy ideologiczne
i sekują tych, którzy takiego punktu widzenia nie podzielają. Ktoś, kto myśli inaczej, nie przyjmuje rewolucyjnych rozwiązań i chce, żeby jego kraj mógł się rozwijać zgodnie z własną wizją i odegrać większą rolę, jest automatycznie szykanowany i szantażowany, także głodzony finansowo. Widzimy zresztą jak ten unijno-
-brukselski system funkcjonuje, czego przykładem są skorumpowani politycy, europarlamentarzyści, którzy jedno głoszą, a co innego robią. Przyjmując łapówki, nadal
mogą zasiadać w Parlamencie Europejskim i decydować
o praworządności chociażby w Polsce czy na Węgrzech.
Wydaje się, że ekipa Tuska idzie tą samą drogą. Podporządkowuje się, przyjmuje narzucaną przez Brukselę linię polityczną, ideologiczną i jako wierny wykonawca woli Berlina i Brukseli, bez względu czy łamie prawo, czy nie,
to Unia Europejska przymyka oko na jej działania i na jawne bezprawie, które obserwujemy dzisiaj w Polsce.
Nic więc dziwnego, że „koalicja 13 grudnia” próbuje zniszczyć każdego, kto ma inne zdanie, nie kieruje się żadnymi demokratycznymi zasadami, a władzę sprawuje
w sposób niemalże dyktatorski. Ta władza nie liczy się
z nikim ani z niczym, a każdą instytucję, która działa zgodnie z prawem, nie ulegając jej wpływom, uznaje
za nielegalną. W ten sposób można podważyć wszystko, można każdego zamknąć w więzieniu i rządzić właściwie
w sposób absolutny, nie mając zamiaru w ogóle oddać władzy.
Ta władza chce ograniczyć nie tylko budżet Kancelarii Prezydenta RP, ale mamy też zapowiedź ograniczenia budżetu IPN.
W połączeniu z wczorajszymi aktami wejścia policji do domu Roberta Bąkiewicza
i siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, jest chyba wystarczające, aby stwierdzić, iż Tusk uderza też
w pielęgnowanie pamięci historycznej?
– To prawda. Mamy tu kolejny przykład bezprawia, zresztą zgodnie z zasadą przyjętą przez ekipę Tuska, że wszystko będzie zgodnie z prawem, tak jak my je rozumiemy. Nie wiem, czemu ma służyć wszczynanie śledztwa dotyczącego wydarzeń podczas Marszu Niepodległości w 2018 roku, gdzie ktoś do kogoś krzyknął, i to miało być nawoływanie do nienawiści. Jak to się ma do niedawnych wydarzeń
z Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie, gdzie mieliśmy jawne nawoływanie do nienawiści, do przemocy, grożenie, bo jak inaczej nazwać hasła skandowane pod adresem PiS w obecności polityków, ministrów z Koalicji Obywatelskiej.
Dzisiaj policja i prokuratura zajmują się jakąś naciąganą sprawą, jakimiś absurdami sprzed lat i szukają
u organizatorów Marszu Niepodległości wyjaśnień,
że ktoś krzyknął coś, co mogło być mową nienawiści.
Jeśli stosujemy tę samą miarę wobec wszystkich, to chyba bardziej niż jakieś domniemane wydarzenie sprzed sześciu lat, wyjaśnienia wymaga zachowanie podczas Campusu Polska Przyszłości. Tymczasem Rafał Trzaskowski, który organizuje Campus Polska, nie jest w ogóle niepokojony. To tylko pokazuje, że to, co się dzieje dzisiaj w Polsce,
jest coraz bardziej przerażające. Sytuacja jest naprawdę niebezpieczna.
Jest jakiś kres bezprawnych działań tej władzy?
– Polskie społeczeństwo kiedyś powie: dość! Jeśli będą demonstracje, a prędzej czy później będą i mogą być bardzo zdecydowane, to władza Tuska może je w sposób bezpardonowy tłumić.
Prawo i Sprawiedliwość już mobilizuje Polaków do udziału w wielkim proteście,
w wiecu sprzeciwu wobec działań rządu Tuska, który odbędzie się 14 września
przed Ministerstwem Sprawiedliwości
w Warszawie. Sytuacja nabrzmiała już
do tego stopnia, że konieczny jest protest, to jest ten moment?
– Radykalizm obecnej władzy przybiera nieprawdopodobne tempo, bo jak inaczej nazwać zamykanie byłych ministrów, polityków opozycji do więzień, więzienie kapłana
i urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości, to wszystko musi niepokoić. Społeczeństwo musi powiedzieć tej władzy: dość!, bo takie działania niszczące nie miały miejsca za żadnej władzy po 1989 roku. Mimo że Zjednoczona Prawica nie zgadzała się z wyrokami,
a ówczesna opozycja układała się z sędziami Sądu Najwyższego czy Trybunału Konstytucyjnego, to nikt nie podważał wyroków sądów czy samych sędziów, twierdząc, że są nielegalni, nie podejmowano też takich działań,
jak robi to „koalicja 13 grudnia”. A przecież pamiętamy,
kiedy pod rękę z politykami z siedziby Platformy wychodzili sędziowie, w tym m.in. ówczesny prezes Trybunału Konstytucyjnego czy I prezes SN. Co więcej, sędziowie brali czynny udział w demonstracjach przeciwko władzy PiS. I nic im za to nie groziło.
Natomiast dzisiaj tego, kto nie zgadza się z działaniami władzy Tuska, pozbawia się środków finansowych,
a polityków opozycji próbuje się rozliczać, wymyślając różne zarzuty. Polskie społeczeństwo obserwuje te wydarzenia i w pewnym momencie, chyba szybciej niż później, powie: stop! Dlatego demonstracje, które się szykują, można się spodziewać, że będą miały ostrą formę, tym bardziej że to bezprawie władzy Tuska idzie w parze
z demolowaniem polskiej gospodarki, a skutki nieudolności działań tej koalicji w zarządzaniu państwem są coraz bardziej kosztowne dla państwa i obywateli. Pewnie już niedługo będziemy mieć kryzys gospodarczy, już nie wspomnę o braku realizacji obietnic wyborczych,
„100 konkretów” Tuska, gdzie zamiast wzrostu i rozwoju mamy zwijanie państwa.
Czy protesty mogą otrzeźwić, ostudzić zapędy władzy Tuska i spowodować jakąś refleksję, czy wprost przeciwnie ta ekipa
bez pardonu będzie szła dalej po swoje?
– Obawiam się, że ta władza tak szybko się nie cofnie. Dlatego w odpowiedzi na protesty i niezadowolenie społeczne mogą użyć przemocy, zwerbować policję
do swoich działań. Ci ludzie, którzy przejęli władzę
– przynajmniej ich część – ma świadomość, że to bezprawie, które w tej chwili stosują, nie pozostanie bez echa, nie pozostanie nieosądzone. W tym momencie pojawia się lęk, bo być może część z tych ludzi władzy zdaje sobie sprawę, że posuwa się za daleko. Przecież nawet ta część społeczeństwa, która była niechętna Zjednoczonej Prawicy, zaczyna dziś zauważać,
że rzeczywiście działania rządu Tuska mają niewiele wspólnego z prawem.
Wydaje się, że także ludzie młodzi, którzy oddając swoje głosy, pomogli „koalicji 13 grudnia” dojść do władzy, dzisiaj zaczynają dostrzegać, że mamy do czynienia z bezprawiem i pewnie będą chcieli coś zrobić, żeby Polska się nie stoczyła jeszcze bardziej, bo pod rządami tej ekipy
ten proces ma już miejsce.

