logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Każda dyktatura ma swój koniec

Środa, 2 października 2024 (10:30)

Rozmowa z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą KUL i AKSiM

 

Wyrok Sądu Najwyższego stwierdzający, że legalnym prokuratorem krajowym jest Dariusz Barski, według władzy Tuska nie jest wyrokiem. Jeśli tak, to w jakim my państwie dzisiaj żyjemy?

–  Jeśli neguje się sądy i ich wyroki, bo nie są one korzystne, to w państwie, jako siła, w istocie pozostaje tylko władza wykonawcza. Taką Donald Tusk przyjął taktykę, taką obrał drogę – bardzo niebezpieczną i zgubną dla Polski. Co więcej, nie widać przejawów refleksji, żeby chciał zejść z tej drogi. Tak to dzisiaj wygląda.

Czy w związku z powyższym Polska za rządów Tuska jest jeszcze państwem prawa, bo wszystkie znamiona, cały ten chaos, temu przeczą?

– Niestety, doczekaliśmy czasów, gdy Polska nie jest państwem prawa, bo prawo dzisiaj nie działa. Zresztą nie ma nawet kto orzekać, czy coś jest zgodne z prawem, czy nie. Dlatego w wielu wypadkach rząd „koalicji 13 grudnia” działa tak, jak sam Tusk mówi: zgodnie z prawem, tak jak my je rozumiemy, lub na podstawie uchwał sejmowych, czyli bezprawnie. Uchwały nie są bowiem żadnym źródłem prawa. Ta ekipa w wielu przypadkach działa więc pozaprawnie, łamiąc prawo, łamiąc przepisy Konstytucji RP, i nic sobie z tego nie robi. Zresztą sam Tusk stwierdził, że to jest „demokracja walcząca”, i że Polacy powinni się liczyć z tym, że nie wszystkie jego decyzje będą spełniały kryteria praworządności z punktu widzenia purystów – czyli tych, którzy chcieliby, żeby wszystko było zgodne
z prawem. Z tym że zupełnie się tym nie przejmuje.

Skoro Polska przestaje być państwem prawa, skoro wyroki sądów nie są przez władzę respektowane, czy są traktowane w sposób wybiórczy, to jak w świetle tego chaosu mają się zachować obywatele?

– Tu jest podwójna miara, bo Tusk z koalicjantami oczywiście zdają sobie sprawę, że gdyby unieważnili wszystkie wyroki – miliony wyroków i orzeczeń nowych sądów – to w istocie doprowadziliby do powstania narodowego w Polsce. Traktują prawo wybiórczo
i wychodzą z założenia, że tylko ich przepisy nie obowiązują, jeśli są dla nich niekorzystne, ale jeśli są korzystne, to wszystko jest w porządku. Tworzy się nierówność wobec prawa, a więc wszyscy jesteśmy równi, ale oni są równiejsi, którzy są ponad prawem. I w tym sensie mamy do czynienia z systemem pełzającej dyktatury. Chodzi o to, że nic tej władzy nie ogranicza, tylko ewentualna siła mogłaby się temu przeciwstawić, ale nie prawo, bo oni sądów nie uznają.

Czy tkwiąc w chaosie, jako kraj jesteśmy bezpieczni? Za naszą wschodnią granicą trwa wojna, sytuacja geopolityczna jest, najoględniej mówiąc, bardzo nieciekawa,
a nasi wrogowie też obserwują, co się dzieje w Polsce… 

– Kraj, w którym prawo nie jest przestrzegane przez władzę, jest traktowany jako poletko doświadczalne. My dzisiaj jesteśmy polem eksperymentalnym dla Unii Europejskiej, do tego, żeby tego typu metody czy rozwiązania stosować szerzej, jeśli pojawi się problem, jeśli pojawią się politycy czy ugrupowania, które oni uznają za niesystemowe czy wręcz faszystowskie. Dzisiaj my jesteśmy tym polem doświadczalnym i trwa testowanie, jak można to zwalczać i jaki będzie sprzeciw, i czy w ogóle pojawi się jakiś opór społeczny.

I z tego wynika ta cisza, a de facto przyzwolenie organów unijnych na działania „koalicji 13 grudnia”, czy może ta cisza
i pobłażanie wobec łamania praworządności przez obecna władzę w Polsce to efekt układów Tuska na unijnych salonach?

– Tusk wykonuje pewne zlecenia unijnych kręgów i w tym sensie jest bezkarny. I to, co uda mu się zrobić z Polską
i Polakami, może być zastosowane za chwilę na przykład we Francji albo w Niemczech.

Prezydent Andrzej Duda, który spotkał się wczoraj z prokuratorem Barskim, jest w tym momencie chyba ostatnią instancją suwerennej Polski. Co powinien, co może zrobić Andrzej Duda, żeby zatrzymać ten marsz dyktatury?

– Prezydent Duda przede wszystkim nie może legalizować działań tej władzy i godzić się na nie, nie może więc przechodzić do porządku dziennego nad tym, co robi Donald Tusk.

Tyle że Tusk i tak sobie nic z tego nie robi…

– Nie szkodzi, bo prędzej czy później sytuacja się odwróci
i wszelkie nielegalne działania tej władzy będą podstawą, aby wymierzyć sprawiedliwość tym wszystkim, którzy dzisiaj łamią prawo. Dlatego ekipa Tuska tak bardzo się skupia na wyborach prezydenckich, które odbędą się
w maju przyszłego roku. Jeśli bowiem wygraliby te wybory i posadowili swojego kandydata, stworzyłoby to im szansę na zalegalizowanie tej całej niesprawiedliwości. Zatem mogliby rządzić już nie za pomocą uchwał, nie na podstawie rozmaitych kruczków prawnych, ale na podstawie ustaw, które klepnięte przez prezydenta zalegalizowałyby wszystkie działania, m.in. w mediach, sądach czy w prokuraturze. I do tego te wszystkie działania Tuska zmierzają. Obecnie rządzący zdają też sobie sprawę, że jeśli tego nie zrobią, to następcy, którzy przejmą władzę w sposób całkowicie zgodny z prawem, będą ich rozliczać za łamanie Konstytucji RP, za łamanie prawa i nadużywanie władzy, co w tej chwili przybiera niespotykane rozmiary.

Tylko że aby Tusk ze swoją koalicją nie ponieśli konsekwencji – chociażby za to, co zrobili do tej pory, żeby utrzymywać ten stan bezkarności, musieliby chyba rządzić wiecznie?    

– Dokładnie tak. Dlatego chcą usunąć wszelki sprzeciw, chcą zlikwidować dzisiejszą opozycję i stworzyć sobie własną, fasadową, z którą się dogadają, jak to mieliśmy przy okrągłym stole. Natomiast Prawo i Sprawiedliwość będą próbowali za wszelką cenę zdelegalizować, trzymać na marginesie, czyli tak, jak się trzymało partię komunistyczną po wojnie we Francji, we Włoszech, czy tak, jak się dzisiaj trzyma Zjednoczenie Narodowe, czyli ewidentnie poza systemem. Obawiam się, że jeśli nie ma sądów, jeśli ta władza nie uznaje sądów, ich wyroków, to
w obawie o swoje własne bezpieczeństwo, aby utrzymać de facto swoją bezkarność, może się posunąć także do sfałszowania wyborów. Niby kto miałby oceniać, czy zostały one sfałszowane czy nie, skoro nie ma sądów, bo są „neosądy”. Mogą się więc pojawić tego typu rzeczy, może być tak, że ze strachu zaczną popełniać kolejne przestępstwa. Tak już jest, że jeśli raz wejdzie się na złą drogę, to trudno jest z niej zawrócić.

To jak w świetle tego chaosu mają się zachować obywatele, Polacy, bo na razie wydaje się, że jest cisza, a poparcie dla „koalicji 13 grudnia” wcale nie maleje? Młodzi, którzy dali Tuskowi przepustkę do władzy, w ogóle nie reagują…

– Na razie rzeczywiście tak jest. Natomiast warto spojrzeć na jeszcze jeden aspekt, mianowicie wydaje się, że ta władza przegrywa batalię w kręgach elit, które popierały ich jako ówczesną opozycję i jej dążenie do przejęcia rządów w Polsce. Elity miały nadzieję, że kiedy już Donald Tusk ze swoją ekipą obejmą władze, to ich rządzenie będzie praworządne. Tymczasem obecnie rządzący coraz bardziej się konfliktują z kręgami może nie całego społeczeństwa, ale elit. I tak mamy konflikt tej ekipy z naukowcami Polskiej Akademii Nauk czy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, do tego dochodzą konflikty ze służbą zdrowia, nauczyciele też nie są zadowoleni. Do tego dochodzi niszczenie Muzeum Historii Polski, które zawsze było solą w oku Platformy, czy innych instytucji kultury itd. To pokazuje, że coraz więcej jest punktów zapalnych
z grupami polskich elit, co może zaowocować nieco później. Natomiast protest społeczny, który prędzej czy później nastąpi, będzie o przysłowiowego „kotleta”. Tak jak to było przed laty, w 1980 roku w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego PZL-Świdnik, gdzie podwyżki cen na stołówce zakładowej spowodowały, że miarka się przebrała i nastąpił wybuch niezadowolenia społecznego, a strajk, który się rozpoczął, zapoczątkował wielką falę protestów na Lubelszczyźnie. 

Podczas posiedzenia Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy odbędzie się debata i głosowanie w sprawie mandatu Marcina Romanowskiego. Komisja regulaminowa dzisiaj zarekomendowała zniesienie immunitetu posłowi PiS. Wygląda, że jest silna presja, żeby aresztować posła Romanowskiego, któremu neo-Prokuratura Krajowa zarzuca 11 przestępstw, w tym działanie w zorganizowanej grupie przestępczej?

– Skoro potrafili postawić zarzuty ks. Michałowi Olszewskiemu, to szukają kolejnych kozłów ofiarnych. Padło więc na posła, byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, któremu zarzuca się nieprawidłowości w działaniu Funduszu Sprawiedliwości. Tej władzy, jak widać, potrzebne są spektakle, i mamy kolejną odsłonę, tym razem z wykorzystaniem Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Nic więc dziwnego, że posłowie Koalicji Obywatelskiej, którzy przybyli dzisiaj do Strasburga, mocno zabiegali, aby jutrzejszy werdykt Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy był korzystny dla rządu „koalicji 13 grudnia”, bo czymś przecież trzeba odciągać uwagę polskiego społeczeństwa od niszczenia państwa, od demontażu poszczególnych dziedzin gospodarki i całego tego chaosu, który ma dzisiaj miejsce w Polsce. Ta władza próbuje się rozprawić z prawicą, zmarginalizować ją, i używa do tego wszelkich brutalnych metod. Tylko że każdy miecz ma dwa ostrza i tak już w życiu bywa, że kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. I kiedyś ludziom, którzy dzisiaj niszczą Polskę, jej poszczególne organy, instytucje, też przyjdzie za to wszystko zapłacić i ponieść konsekwencje. To wprost niewyobrażalne pragnienie zemsty na przeciwnikach politycznych i działania w ramach, jak oni to nazywają, „demokracji walczącej”, kiedyś się skończy i ze wszystkiego trzeba będzie zdać sprawę.

                     Dziękuję za rozmowę.

        

 

Mariusz Kamieniecki, „Nasz Dziennik”

NaszDziennik.pl