logo
logo

Zdjęcie: facebook.com/wojciech.polak/ Inne

Dla Tuska liczą się tylko jego własne ambicje

Piątek, 4 października 2024 (14:56)

Rozmowa z prof. Wojciechem Polakiem,
historykiem, przewodniczącym Kolegium IPN

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zdecydowało o pozbawieniu dr. Marcina Romanowskiego immunitetu. Tylko, co dalej, bo w oparciu o te same dowody nie można człowieka zatrzymać drugi raz, co zresztą przypomniał rzecznik praw obywatelskich prof. Marcin Wiącek?

– To prawda, drugi raz nie można zatrzymać, dlatego prokuratura zarządzana przez Adama Bodnara będzie robiła jakieś sztuczki prawne i będzie próbowała
postawić posłowi Romanowskiemu jakieś nowe zarzuty
z kapelusza, tak jak to zrobiono w przypadku ks. Michała Olszewskiego, a więc dajmy na to udział w zorganizowanej grupie przestępczej. W przypadku posła Romanowskiego też mogą coś takiego zrobić, a to, że potrafią, to już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Mogą więc coś takiego zastosować i rozpocząć cała procedurę nękania od nowa. Mogą też uznać, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby kontynuować to śledztwo, pomimo że zostało złamane prawo, że poseł Marcin Romanowski został zatrzymany wbrew obowiązującym regułom, bo chronił go immunitet. Dla tej ekipy to, że drugi raz nie można go zatrzymać pod tymi samymi zarzutami, nie ma znaczenia, bo oni działają metodą faktów dokonanych. W Polsce pod rządami Donalda Tuska bez przerwy łamane jest prawo i de facto mamy rządy bezprawia, jesteśmy krajem, który z każdym dniem stacza się coraz bardziej pod tym względem
i właściwie każdy obywatel, także instytucja nie mogą
się czuć bezpiecznie, ponieważ prawo u nas nie działa.
W związku z powyższym każdy może trafić do więzienia, każdy może być represjonowany.

Dlaczego tak bardzo się uparli i za wszelką cenę chcą aresztować posła Marcina Romanowskiego?

– Obecnej władzy, Tuskowi potrzebna jest jakaś wielka afera, przydałby się pokazowy proces Zbigniewa Ziobry
i jego współpracowników, a wszystko po to, żeby pokazać, że prawo za rządów Zjednoczonej Prawicy było rzekomo
i to na ogromną skalę łamane. Nic więc dziwnego, że chcą też samego Ziobrę postawić przed sądem. Podobnie rzecz ma się z dr. Marcinem Romanowskim, także z ks. Michałem Olszewskim, który już ponad pół roku jest przetrzymywany w więzieniu, podobnie jak dwie urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości. Wszystko po to, żeby pokazać, jak to za rządów Prawa i Sprawiedliwości było łamane prawo. W tej walce z poprzednią ekipą przysłowiowym chłopcem do bicia stał się Fundusz Sprawiedliwości – instytucja, która opiera się na finansowym wykorzystywaniu kar płaconych
przez osoby skazane za rozmaite afery finansowe czy
z konfiskat bezprawnie zdobytych pieniędzy. Ośrodek „Archipelag – wyspy wolne od przemocy”, ośrodek wsparcia dla ofiar przestępstw, m.in. kobiet z dziećmi, dotkniętych przemocą, który budował ks. Michał Olszewski, to jest jeden z celów, na które zostały w wyniku konkursu przeznaczone pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości.
Ale pieniądze z tego funduszu płynęły też szerokim strumieniem dla ochotniczych straży pożarnych m.in.
na zakup wozów strażackich, co bardzo mocno wspomogło OSP. Dzięki temu na przykład podczas powodzi, jaka dotknęła niedawno południowo-zachodnią Polskę, strażacy mieli czym operować i ratować zagrożonych. I ci ludzie, którzy prowadzili tę jakże pożyteczną działalność z myślą
o bliźnich w potrzebie, teraz ci ludzie mają stanąć przed sądem i będą represjonowani. Żeby dołożyć PiS, potrzebne są obecnej władzy jakieś pokazowe procesy.

Jednak nie tylko dr Marcin Romanowski znalazł się na celowniku Tuska i Bodnara,
bo trwa batalia o przesłuchanie przez komisję śledczą ds. Pegasusa wspomnianego przez Pana Profesora chorego Zbigniewa Ziobry.

– Zbigniew Ziobro jest bardzo ciężko chory – i to nie ulega wątpliwości. Przy stanie, w jakim jest, należy zachować szczególną ostrożność i ciąganie go teraz na jakieś przesłuchania przed komisję śledczą, która jest niczym innym jak chucpą polityczną i polowaniem na czarownice, może się skończyć tragicznie. Każdy rozsądnie myślący człowiek o tym wie. Tymczasem mamy do czynienia
z niebywałą zawziętością, z metodami, które uwłaczają tym, którzy jest stosują. Nic jednak dziwnego, skoro żyjemy w kraju, który jest daleki od normalności, rządzony metodami dyktatorskimi i te metody promieniują na wszystkich, także na wymiar sprawiedliwości, który
jest wykorzystywany do zwalczania opozycji.

Jeśli chodzi o Zbigniewa Ziobrę,
to mowa jest nawet o jego aresztowaniu
i doprowadzeniu, co stwierdził członek komisji ds. Pegasusa poseł Tomasz Trela. Chyba najlepiej skomentował to sam zainteresowany, mówiąc, że Tusk
jest opętany zemstą…

– Z jednej strony rzeczywiście jest to kwestia charakteru Tuska, ale z drugiej strony jest to racjonalne wykorzystywanie sytuacji. Weźmy chociażby powódź, nieszczęście i dramaty tysięcy ludzi, dziura budżetowa jest makabryczna, gospodarka się wali na każdym odcinku
i dowiadujemy się o upadku kolejnych zakładów pracy,
o masowych zwolnieniach. Słyszymy, że trzeba będzie zaciskać pasa, że potrzebne będą nowe podatki. Myślę,
że dopóki prezydentem jest Andrzej Duda, dopóty im się
to nie uda, ale zdaje się, że ostro się do tego szykują.
W tej sytuacji działania dotyczące rozliczania poprzedniej ekipy mają przykryć wszystkie niepowodzenia i plany obecnej władzy. Taki głośny pokazowy proces związany
z Funduszem Sprawiedliwości z całą pewnością będzie m.in. służył tej hucpie, ale takich przykrywek będzie
z pewnością więcej. Wszystko zgodnie ze starą zasadą:
nie dostaniecie chleba, ale będziecie mieć igrzyska, i niech się społeczeństwo emocjonuje tym, jakie to straszne rzeczy ci źli pisowcy robili. Przy tym nasileniu propagandy gazetowej, telewizyjnej to może nawet działać na część społeczeństwa, które być może to kupi. Odnoszę też wrażenie, że kreowanie tych afer i prowadzenie polityki odwetu, to dla Donalda Tuska może być kolejny szczebel
w drabinie do prezydentury.

Myśli Pan Profesor, że jednak Donald Tusk?

– Tak. To, że Tusk będzie kandydatem na prezydenta
z ramienia Koalicji Obywatelskiej, to jest rzecz oczywista
i tu nie ma o czym dyskutować.

A Rafał Trzaskowski?    

– Trzaskowski ma pewnie jeszcze jakieś złudzenia
i nadzieje, ale ciężko się zdziwi, jeśli jeszcze nie rozumie, że to nie on będzie kandydatem na Prezydenta RP
w zbliżających się wyborach. Donald Tusk – jak się wydaje – m.in. po to ściągnął do kraju Marcina Kierwińskiego, żeby jako kontroler Trzaskowskiego pilnował go i ograniczał, aby Tusk mógł spokojnie wystawić
swoją kandydaturę, a następnie prowadzić kampanię prezydencką. W zamian za tę przysługę Kierwiński pewnie otrzyma obietnicę jakiegoś ważnego stanowiska, jakiejś posady, np. szefa Kancelarii Prezydenta RP, oczywiście
w przypadku wygranej Tuska. Jak widać, to wszystko ma znacznie głębsze korzenie, niż nam się może wydawać.

Państwo zmierza ku ruinie, gospodarka się chwieje, spółki, które za poprzednich rządów przynosiły zyski, dzisiaj za władzy Tuska przynoszą miliardowe straty (blisko połowa Spółek Skarbu Państwa notowanych na giełdzie poniosła straty), inwestorzy zaczynają uciekać z Polski. Czy ten opłakany stan państwa może być dla Tuska trampoliną do urzędu prezydenta,
ludzie tego nie widzą?

– To fakt, że część Spółek Skarbu Państwa z każdym miesiącem traci na wartości, notują straty a nie zyski,
jak to było za rządów Zjednoczonej Prawicy. Sytuacja gospodarcza Polski się pogarsza, inwestorzy się wycofują, a ci, którzy zainwestowali kapitał, często się wycofują, likwidują swoje zakłady i przenoszą się do innych krajów, gdzie sytuacja jest stabilna. O tym decydują nie tylko rosnące koszty pracy, ale przede wszystkim koszty energii. Polska ma najdroższą albo jedną z najwyższych cen energii w Europie. W dodatku polska energetyka wymaga inwestycji, bo brakuje sieci przesyłowych o odpowiedniej mocy i chcąc to zmodernizować, trzeba by wydać
w najbliższych latach ok. 150 mld zł, które nie wiadomo, skąd wziąć. To wszystko sprawia, że ceny prądu w Polsce są bardzo wysokie, co więcej, ten rząd nie wprowadził żadnych tarcz osłonowych ani dla społeczeństwa, ani dla przemysłu. Ponosimy też skutki Europejskiego Zielonego Ładu i w związku z tym ograniczenia wydobycia węgla,
bo gdyby nasza energetyka była oparta na węglu,
to perspektywy byłyby o wiele lepsze. Jeśli ten ideologiczny, niszczący projekt Europejskiego Zielonego Ładu nie zostanie powstrzymany, to ceny energii mogą być tylko wyższe, a tym samym będziemy mieli coraz więcej kłopotów. W tej sytuacji, która jest Polsce, potrzebny
jest mąż stanu, potrzebny jest polityk, który powie Unii Europejskiej: dziękujemy za te wszystkie ideologiczne, nieprzystające do rzeczywistości i niszczące zielone projekty. Potrzebny jest polityk, który powie jasno
i zdecydowanie, że Polska chce mieć tanią energię
i w związku z tym korzystać z naszego dobra narodowego, jakim jest węgiel. W innym wypadku Unia Europejska doprowadzi nas do ruiny całym tym Zielonym Ładem, podatkiem węglowym, blokowaniem naszych możliwości inwestycyjnych czy przymusowym paktem migracyjnym
i dzieleniem się z nami imigrantami, których Niemcy czy Francja mają u siebie nadmiar i nie wiedzą, co z tym zrobić. Zatem my musimy iść własną drogą i prowadząc mądrą politykę, damy sobie radę. Tak powiedziałby mąż stanu, tak powiedziałby marszałek Józef Piłsudski, ale nie obecnie rządzący w Polsce. Niestety, obecna polityka
Tuska jest polityką uległości wobec Unii Europejskiej,
jest polityką spełniania zachcianek, jakie wysuwają
Berlin czy Bruksela.

Do czego może nas doprowadzić taka polityka na kolanach wobec obcych?        

– To nas doprowadzi do ciężkiego kryzysu. Problem,
cała pułapka tej sytuacji polega na tym, że to jest proces, a więc nie nastąpi to szybko, z dania na dzień, ale to staczanie się po równi pochyłej nastąpi na przestrzeni dwóch, trzech lat. Fachowcy już mówią, że najgorszy będzie rok 2026. Dopiero wtedy, kiedy ta zapaść zacznie się mocno przekładać na kondycję finansową poszczególnych osób, dawać się coraz bardziej we znaki,
to dopiero wtedy, może nastąpi jakieś otrzeźwienie, jakaś refleksja. Dopiero wówczas, kiedy społeczeństwo sobie uświadomi, że pogarszenie ich sytuacji bytowej to wynik szkodliwej polityki tej ekipy, to wówczas skończy
się popularność Tuska oparta na tanich chwytach marketingowych, na PR-rze, który szerzą sprzyjające mu środki masowego przekazu, oparta na swoistym „dolce vita”. Nie nastąpi to jednak od razu, ale po dwóch, trzech lata i chyba na tym Tusk bazuje, licząc, że w międzyczasie zostanie prezydentem, spełniając tym samym swoje marzenie życiowe i wyleczy kompleks, który wiąże się
z jego porażką z Lechem Kaczyńskim w 2005 roku, którą do dziś chyba głęboko nosi w swoim sercu. Jeśli udałoby mu się sięgnąć po prezydenturę, to już nieważne dla niego będzie to, co się wydarzy z Polską, z Polakami, których poziom życia zacznie wyraźnie dołować.

Nie wszyscy jednak patrzą na Tuska
przez różowe okulary?

– Owszem, są też ludzie, u których ten proces refleksji został przyspieszony, jak np. w Kotlinie Kłodzkiej, gdzie
w wyborach parlamentarnych wygrywała Platforma. Natomiast po tym, jak Tusk ich zostawił samych sobie
w obliczu katastrofy powodzi czy po nieudolnym działaniu tej władzy, zwłaszcza na początku tego kryzysu,
to nie wiem, czy ci ludzie będą nadal popierać Koalicję Obywatelską czy w ogóle „koalicję 13 grudnia” i samego Tuska?

                  Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl