logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Wykorzenianie polskości

Poniedziałek, 17 lutego 2025 (19:31)

Rozmowa z ks. prof. Pawłem Bortkiewiczem TChr,
wykładowcą AKSiM, byłym przewodniczącym
Rady Muzeum „Pamięć i Tożsamość”.

Czy bez zachowania pamięci możliwe jest ocalenie tożsamości zarówno jednostki, jak i narodu?

– Jest kilka elementów wyznaczających tożsamość osoby i tożsamość narodu. Na pewno podstawowym elementem tej tożsamości jest terytorium, poczynając od domu, wioski, miasta, po kraj i topografię swojskiej kultury. Dla bycia sobą człowiek potrzebuje miejsca – dosłownego i symbolicznego, gdzie mógłby być u siebie. Drugim niezbywalnym elementem jest pamięć wyrażana w procesie przyswajania sobie historii. Chodzi tutaj nie tylko o przypominanie przeszłości, ale też o realizację tego, co wyraża starożytna maksyma mówiąca, że historia jest nauczycielką życia. W tym miejscu pojawia się bardzo ważny element – konieczność takiej interpretacji, która będzie wolna od tworzenia fikcji, a także zakłamywania historii. Zauważmy, że polityka historyczna jest jedną z najbardziej istotnych składowych polityki wewnątrzpaństwowej i międzynarodowej. To oczywiście nie wszystkie elementy tożsamości, ale warto zauważyć, jak bardzo istotne miejsce pośród tych składowych zajmuje właśnie pamięć.

Jak te dwa pojęcia: pamięć i tożsamość, które znalazły się w nazwie toruńskiego Muzeum zainicjowanego przez Fundację Lux Veritatis, kształtują nową placówkę?

– Tytułowe pojęcia niewątpliwie nawiązują do ostatniej książki św. Jana Pawła II, która stanowi swoisty duchowy testament wielkiego Papieża. Te dwa pojęcia wpisują się w papieskie rozumienie kultury, o której Ojciec Święty mówił tak bardzo dobitnie na forum UNESCO, przypominając, że kultura to pamięć o przeszłości i działanie budujące nadzieję przyszłości. Mówił, że kultura to podstawowy sposób bytowania człowieka na ziemi, sposób wyrażania jego tożsamości, który ocalił Polskę przed zagładą.

Fundacja Lux Veritatis podejmuje to wielkie dziedzictwo św. Jana Pawła II. Warto zauważyć, że samo Muzeum w pewnym sensie kontynuuje to, co zostało umieszczone zarówno w podziemiach sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II, jak i w Parku Pamięci. To pamięć o Polakach ratujących Żydów, pamięć, która tworzyła tożsamość bohaterów, świętych, tworzyła wspólnotę, w której obcy stawał się bliźnim. Nie sposób wyrazić w krótkich słowach znaczenia, ciężaru gatunkowego tych słów – „pamięć” i „tożsamość”. One ważą tyle, ile polskie dzieje.

Muzeum będzie opowiadać historię Polski słowami św. Jana Pawła II. Jak ta opowieść będzie się różnić od przekazu, który znamy ze szkoły czy z popkultury?

– Święty Jan Paweł II jest świadkiem historii. Oczywiście świadkiem historii współczesnej, związanej z koszmarami dwóch totalitaryzmów XX wieku. Mógł więc o nich opowiadać jako naoczny świadek, a zarazem jako człowiek wiary, która pozwoliła mu wyraźnie stwierdzić, że „jest miara wyznaczona złu”. Papież uczył nas i wciąż uczy, że zło nie jest absolutne. Historia jest oglądana oczami świadka wiary, który dostrzegał dzieje świata pisane wymiarem zwycięskiego dobra, świętości, bohaterstwa zwykłych ludzi. Trzeba wreszcie podkreślić, i to z dużą mocą, że św. Jan Paweł II był nie tylko świadkiem historii, lecz także jej współtwórcą. Bez niego z pewnością nie przeżywalibyśmy wolnej Polski, nie bylibyśmy też w Europie zburzonego muru berlińskiego.

Jan Paweł II zasadnicze znaczenie dla historii Polski przypisywał przyjęciu przez Mieszka I chrztu św. Wydarzenie to ukonstytuowało nasze dzieje. Podczas pierwszej pielgrzymki do Polski Ojciec Święty nauczał, że „nie sposób zrozumieć dziejów Narodu Polskiego – tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas – bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego Narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie”. Do którego jeszcze wydarzenia z naszej historii Jan Paweł II chętnie nawiązywał?

– Warto przypominać, że papieska pielgrzymka z 1979 r. była dopełnieniem celebracji Milenium Chrztu Polski, które nie mogło się odbyć w takiej formie i w takim kształcie, jaki był zamierzony. Władza komunistyczna odmówiła przyjazdu do Polski Papieża Pawła VI. O jego pragnieniu przybycia kilkakrotnie mówił Jan Paweł II w czasie swojej historycznej homilii na placu Zwycięstwa. Chrystus dla św. Jana Pawła II był kluczem do zrozumienia zarówno człowieka, naszego Narodu, jak i dziejów świata.

Papież niewątpliwie miał swoje miejsca i wydarzenia, które cenił i z których potrafił wysnuwać spostrzeżenia i wnioski. Bez wątpienia ogromnie cenił tradycję jagiellońską – tradycję Rzeczypospolitej Obojga Narodów. To przecież wydarzenie, które było bezprecedensową unią narodów, kultur, wyznań w granicach jednej Rzeczypospolitej. Jan Paweł II chylił czoła przed tradycją powstańczą. To przecież z okresu Powstania Styczniowego wydobył dwie bliskie sobie postacie – św. Brata Alberta i św. Rafała Kalinowskiego. Cenił dzieje polskiej kultury. W „Pamięci i tożsamości” wskazywał, że w dobie rozbiorów powstały największe pomniki polskiej kultury – literatury, dramatu, muzyki, malarstwa, narodziła się opera. Ale cenił też kulturę intelektualną. W 1979 r. na spotkaniu w Belwederze z komunistyczną dyktaturą przywołał – niewątpliwie świadomie i wymownie – postać Pawła Włodkowica, prekursora koncepcji praw narodów do samostanowienia. Wydobywał z II wojny światowej przejawy wielkiego bohaterstwa Narodu Polskiego związane z obroną Westerplatte czy Powstaniem Warszawskim. Z każdego etapu dziejów Polski przypominał postaci ludzi świętych, będących solą tej ziemi i światłem tego świata.

Papież Jan Paweł II miał swoją ulubioną postać historyczną? Często nawiązywał do św. Stanisława i św. Królowej Jadwigi.

– Duchowy wymiar biografii św. Jana Pawła II sprawiał, że Papież już za życia żył jako mistyk. Myślę, że jego obcowanie ze świętymi już tu, na ziemi, było osobistym, bardzo bliskim przebywaniem z nimi. Do takich postaci niewątpliwie należały postacie św. Stanisława i św. Jadwigi Wawelskiej. Z pewnością św. Jan Paweł II czuł się spadkobiercą dziedzictwa biskupa Stanisława ze Szczepanowa w tym wszystkim, co dotyczyło zdecydowanej obrony prymatu zasad moralnych w życiu publicznym. Ale czuł też niewątpliwie szczególny związek z Bratem Albertem Chmielowskim, bohaterem swojego dramatu „Brat naszego Boga”. Widać było fascynację tą postacią. Przyjaźń łączyła go także ze św. Siostrą Faustyną. A trzeba jeszcze dodać, że przecież już w wymiarze tego świata Jan Paweł II kontaktował się za życia z takimi świętymi, jak o. Pio, Prymas Stefan Wyszyński, Matka Teresa z Kalkuty.

Czy historyczni bohaterowie Papieża Polaka będą obecni na wystawie stałej Muzeum „Pamięć i Tożsamość”?

– Wystawa ma na celu prowadzić nas drogą historii Polski pisanej dobrem, świętością życia, bohaterstwem, zwycięstwem ludzkich sumień nad butem historii. Oczywiście takie postacie będą przewodnikami na wystawie stałej. Ale na tym szlaku znajdą się też postacie nieznane. Choćby w ostatnim dziale dotyczącym II wojny światowej, gdzie ich dramatyczne losy zostały ujęte migawkowo w postaci zdjęć, zapisów czynionych pośród pożogi wojennej.

Święty Jan Paweł II podkreślał utrwalony związek polskiego Narodu z Chrystusem i Kościołem. Co jeszcze chciał nam powiedzieć Ojciec Święty poprzez odwołanie się do naszych dziejów?

– Myślę, że wyraził to kilkakrotnie w 1983 r., kiedy ukazując postacie: króla Jana III Sobieskiego, św. Maksymiliana Marii Kolbego, Adama Chmielowskiego, Rafała Kalinowskiego, Urszuli Ledóchowskiej, przypominał, że chrześcijanin jest powołany do zwycięstwa, że te postacie ludzi żyjących w czasie marnym i opresyjnym, podejmujących heroiczne zmagania, pokazują nam, że zwycięstwo dobra nad złem, zwycięstwo moralne jest bezwzględnie możliwe.

Muzeum pomoże obcokrajowcom poznać prawdę o historii Polski? Jakie wartości płynące z naszych dziejów są pociągające dla innych narodów?

– Zacznę może od takiego detalu: sądzę, że cudzoziemiec, który zobaczy wizualizację szarży polskiej husarii, będzie pod ogromnym wrażeniem! Są takie elementy naszej historii, które mocno przemawiają do wyobraźni. Ale największym pożytkiem będzie zobaczenie już na samym wstępie stałej wystawy świadectw i opinii różnych ludzi znaczących i znanych. To opinie o Polsce i Polakach. Te świadectwa uzmysławiają nam, Polakom, oraz cudzoziemcom, że Polska nie była i nie musi być pariasem Europy i świata. A na dowód tego będzie można zobaczyć na wystawie osiągnięcia kulturowe i intelektualne, nieprzemijająco ważne. Myślę, że nade wszystko będzie można wyczytać polską christianitas – fenomen, który sprawiał, że Polska nigdy nie była państwem wyznaniowym, ale swoją potęgę budowała na wierności Bogu.

Poprzez swoją opowieść o pięknej historii Polski Muzeum będzie argumentem przeciwko antypolonizmowi?

– Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, trzeba wrócić do początku naszej rozmowy. Do problemu polityki historycznej, która jest niezwykle ważna, a która niestety jest podatna na presję polityczną. Muzeum zdecydowanie jest promocją polskości. Jest wielką lekcją historii Polski. Ale ono samo nie wystarczy. Potrzebna jest cała polityka państwa – spójna. A na pewno taka, która nie niszczy tego, co jest promocją polskości.

Ogromnie ważnym elementem Muzeum jest unikatowy zbiór relacji i świadectw o Polakach ratujących Żydów. Jak wielka jest ich waga, pokazała choćby niedawna naganna wypowiedź minister Barbary Nowackiej. W jaki sposób te materiały zostaną wykorzystane w koncepcji Muzeum?

– Jak wspomniałem, w pewnym sensie Muzeum zaczęło się od upamiętnienia tych Polaków, którzy narażali bądź oddali swoje życie, ratując Żydów. Trzeba powiedzieć – i to podkreślali przedstawiciele władz Izraela obecni na otwarciu kaplicy polskich męczenników – że jest to najbardziej kompletny zbiór tych bohaterów. Na tym samym otwarciu przedstawiciele polskiego rządu wyrażali głębokie uznanie Ojcu Dyrektorowi i jego współpracownikom za dzieło, które uzupełnia lukę, której nie wypełniła żadna instytucja państwowa. Jeszcze inaczej mówiąc: kto chce poznać dzieje dramatyczne, ale i piękne współistnienia Polaków i Żydów w czasie II wojny światowej, musi przybyć do Torunia.

Co powinno zapisać się nam w sercu i umyśle po obejrzeniu ekspozycji w Muzeum „Pamięć i Tożsamość”?

– Zacytowałbym tutaj słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego: „Warto być Polakiem”. Ale za tymi słowami trzeba rozwinąć poczucie dumy. To duma z tożsamości człowieka, który zachowując swoją niepowtarzalność narodową i kulturową, jest jednocześnie współuczestnikiem dziedzictwa Europy łacińskiej, ma prawo z tego tytułu być dumnym. Niezapomniane są dla mnie słowa św. Jana Pawła II z 1982 r. z Santiago de Compostela. Papież mówił, określając bardzo specyficznie nie tylko swoją, ale też naszą tożsamość: „Ja, Jan Paweł, syn polskiego narodu, który zawsze uważał się za naród europejski ze względu na swe początki, tradycje, kulturę i żywotne więzy, syn narodu słowiańskiego wśród Latynów i łacińskiego pośród Słowian”. Jesteśmy Polakami w Europie, ale jesteśmy czymś więcej niż jednym z narodów europejskich.

Będziemy cieszyć się z tych przeżyć pod warunkiem, że Muzeum nie zostanie przejęte przez lewicowo-liberalny rząd i zniszczone. Zagrożenie jest poważne?

– Zagrożenie jest bardzo poważne. Trudno uzmysłowić sobie determinację, z jaką obecna władza Rzeczypospolitej dąży do zniszczenia tego, co jest ściśle polskie, promujące polskość, będące wyrazem dumy narodowej i stanowiące ogromny przekaz edukacyjny zarówno dla Polaków, jak i obcokrajowców. Jeśli nawet przyjąć, że motywem działania jest tutaj jakaś alergia na katolicyzm, że jest to pragnienie „opiłowywania katolików”, to przecież nie sposób zrozumieć tej determinacji niszczenia polskości. W swoim zacietrzewieniu władza jakby nie dostrzega, że sama wyznacza granice podziału, którego nie da się już zapewne zatrzeć – z jednej strony są „oni”, z drugiej jesteśmy „my”, Naród Polski.

Dlaczego władza z taką zaciekłością próbuje zniszczyć Muzeum, bo tak należy odczytać pozew do sądu przeciwko Fundacji Lux Veritatis, jaki skierowało ministerstwo kultury?

– Trudno tutaj wskazać jakiekolwiek racjonalne przesłanki. To jest odwrócenie zasady plus ratio quam vis – bardziej rozum niż siła. To jest promowanie zasady siła ponadto wszystko. Może władza tego jeszcze nie dostrzega, ale agresja zawsze kończy się życiem w strachu agresora.

Współczesne muzea to nie tylko ekspozycje, to także programy edukacyjne, wydarzenia kulturalne, badania naukowe. Czy pozostawienie tych obszarów w rękach niekontrolowanych przez środowiska lewicowo-liberalne wywołuje obecny atak?

– Istotnie mamy dzisiaj już nie spór w zakresie edukacji, kultury i nauki, ale wojnę cywilizacyjną. Z jednej strony jest antyludzka ideologia wyrastająca z marksizmu, która promuje niezmiennie jako naczelną wartość niszczycielską walkę. Z drugiej strony jest kultura chrześcijańska, która wzywa do pokonania zła dobrem, rozumem, miłością. Dzieje świata przekonują o skuteczności chrześcijaństwa i jego orędzia, ale w krótkim odcinku czasu zło może się panoszyć.

Atak na Muzeum jest zemstą na inicjatorach tej instytucji, a właściwie dzieła?

– Jest to niekwestionowany atak na inicjatorów tego dzieła, a zwłaszcza na osobę Ojca Dyrektora. Nie sposób nawet wyobrazić sobie, jak wiele napaści na osobę o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR spada w ciągu tych wszystkich lat. Jak wiele pomówień, kłamstw, szyderstw, kpin, które nasuwają jednoznacznie ewangeliczny obraz. Jednak nie sposób nie zauważyć, że mimo tego zła i tej agresji dobro zwycięża i zwycięży.

Te ataki wpisują się w nurt zaprogramowanej walki ze św. Janem Pawłem II?

– Nie chcę nawet komentować tych ataków, ale tym, którzy podejmują nagonkę, chciałbym przypomnieć jedną scenę. Był rok 1987, Jan Paweł II przed pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku. Cały plac otoczony tłumem przywiezionych funkcjonariuszy wojska, milicji, ZOMO, ich rodzin. Stanęli, odwracając się do Jana Pawła II plecami. On ich nie widział, bo trwał zatopiony w modlitwie przed krzyżami i kotwicami nadziei. Ci, którzy dokonują „odjanopawłowienia”, stają po stronie tamtych godnych pogardy ludzi i pozostają tak samo bezsilni w stosunku do świętego.

Kłopoty Muzeum „Pamięć i Tożsamość” dostrzegła zagraniczna prasa. Włoskie media, np. „Il Giornale” piszą, że „Karol Wojtyła jest najsłynniejszym Polakiem w historii, ale obecny rząd w Warszawie nie chce muzeum poświęconego jego osobie. W 20. rocznicę śmierci Jana Pawła II Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego podjęło decyzję o złożeniu pozwu przeciwko Fundacji Lux Veritatis, z którą w 2018 r. podpisano umowę o współpracy na rzecz Muzeum ’Pamięć i Tożsamość’”. Jaki sygnał o Polsce idzie do opinii światowej?

– Być może niedługo Włosi będą nam przypominać, że Karol Wojtyła jest najsłynniejszym Polakiem w historii. Być może niedługo ludzie tacy jak ks. Raymond de Souza, kanadyjski teolog i duszpasterz, będą przypominać, że znakami nadziei dla całego Kościoła w trzecim tysiącleciu są Prymas Milenium i Papież Milenium. Być może niedługo od innych będziemy zmuszeni uczyć się pamięci o naszych bohaterach i naszej historii. Jeśli chcemy tego uniknąć, musimy z całą mocą sprzeciwiać się dyktaturze karłów usiłujących wymazać pamięć o wielkości Polski i Polaków.

Czy słuchacze Radia Maryja, i nie tylko, powinni być gotowi na obronę Muzeum „Pamięć i Tożsamość”? Co każdy z nas może zrobić dla przeciwstawienia się antykatolickiej kampanii rządzących?

– Obecna sytuacja to wielki apel do naszych sumień. To duchowa mobilizacja o modlitwę w intencji czyniących zło, o ich nawrócenie, przemianę ich serc. To także potrzeba modlitwy o solidarność w budowaniu dobra wspólnego. Być może będzie potrzeba protestów, marszów, strajków. Każda z pokojowych form jest potrzebna, by zło zwyciężyć dobrem.

Dziękuję za rozmowę.

Dariusz Pogorzelski

Nasz Dziennik