Polska może poprzeć umowę o wolnym handlu UE – Mercosur „pod pewnymi warunkami”. To stanowisko ministra rolnictwa Czesława Siekierskiego. Tym samym deklarowana budowa mniejszości blokującej już praktycznie nie istnieje. Jak Pani to ocenia?
– Niestety, ale od samego początku z kancelarii premiera płynie ta sama narracja: w obecnej formie umowy nie podpiszemy, ale jeśli spełnione zostaną „pewne warunki”, to możemy się na nią zgodzić. Problem w tym, że nikt tak naprawdę nie precyzuje, co pod tym się kryje. W przestrzeni medialnej pojawiają się sygnały, że jeśli sektor drobiarski zostałby w jakikolwiek sposób objęty preferencyjnymi rozwiązaniami, to Polska mogłaby poprzeć umowę. Ale jeśli rzeczywiście rząd rozważa takie podejście, to pojawia się fundamentalne pytanie: co z sektorem wołowym? Co z producentami bioetanolu? Co z przemysłem cukrowniczym? Przecież to właśnie oni znajdą się w dramatycznej sytuacji, gdy ta umowa wejdzie w życie. Dlatego tak niepokojące jest, że minister rolnictwa składa deklaracje, które mogą oznaczać, że rząd de facto porzucił próby budowy mniejszości blokującej. Jeśli tak jest, to niestety Polska właśnie kapituluje w tej rozgrywce.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

