Mamy premiera, który jest postrzegany na arenie międzynarodowej jako wierny wykonawca woli Berlina, jako człowiek całkowicie podporządkowany Brukseli. Nie ma zatem powodu rozmawiać z władzami w Warszawie w sytuacji, gdy przy stole siedzą kanclerz Niemiec czy przewodnicząca Komisji Europejskiej.
Tusk obiecywał półtora roku temu, że w Europie nikt go nie ogra. Dziś widać, że nic w Brukseli nie znaczy, a na dodatek ma fatalne relacje z Donaldem Trumpem.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

