Kiedyś czytałem historię kobiety chorej na dziwną chorobę, której lekarze nie mogli zdiagnozować. Podejmowali różne terapie, ale nic jej nie pomagało. Na jednej z wizyt lekarz stwierdził, że zanikły praktycznie wszystkie objawy choroby. Zdziwiony zapytał, czy coś szczególnego wydarzyło się w jej życiu. Kobieta przyznała, że kilka dni wcześniej odwiedziła swojego ojca i pojednała się z nim
po 5 latach. Dokładnie tyle trwała jej choroba.
Inna historia związana jest z pewnym kapłanem. Dzielił się swym doświadczeniem na rekolekcjach, które głosił.
W jego rodzinie wydarzyła się ogromna tragedia. Jego siostra, młoda dziewczyna, została śmiertelnie potrącona na przejściu dla pieszych przez pijanego kierowcę. Wszyscy z tego powodu bardzo cierpieli. Jednak w czasie rozprawy sądowej najbliżsi ofiary wstali i publicznie przebaczyli zabójcy. W efekcie ten mężczyzna się nawrócił.
Jeszcze inna historia wydarzyła się na południu Polski. Mężczyzna, ojciec wielodzietnej rodziny, tak bardzo skłócił się z żoną i wszystkimi dziećmi, że przestał się do nich odzywać. Kiedy spotykał kogoś na ulicy, przeklinał ich,
tak że musieli od niego uciekać. W efekcie został sam, opuszczony przez wszystkich. Jego rodzina przez wiele lat modliła się za niego. Kiedy ciężko zachorował, trafił do placówki, gdzie pracował jego syn. Ten chciał się z ojcem pogodzić, ale usłyszał tylko: „Nie znam pana, proszę wyjść”. Jego stan stale się pogarszał. Chory zgodził się na spowiedź i namaszczenie chorych. Łaska spłynęła nie tylko do jego ciała, ale też do duszy. Z jego oczu jakby spadły łuski, zobaczył otaczający go świat na nowo. W sercu znowu zagościła miłość do najbliższych. Pojednał się ze wszystkimi, prosił nawet swoje dzieci, aby w jego imieniu prosiły o przebaczenie sąsiadów i znajomych. Wkrótce
po tym szczęśliwy zmarł.
Przebaczenie może być także źródłem wiary. Dobrze pokazuje to nagrany kilka lat temu film pt. „Prorok”. Ukazuje on historię młodego muzułmanina, który
mieszkał z rodziną w Paryżu. Pod okiem swojego wuja przygotowywał się do roli duchownego. Aktywnie uczestniczył w życiu religijnym swojej wspólnoty muzułmańskiej. W dzielnicy, w której mieszkał, zabito młodą dziewczynę. Okazało się, że jej bratem był kapłan katolicki, posługujący na tym terenie. W czasie pogrzebu ów ksiądz wybaczył zabójcy. W młodym muzułmaninie pojawiło się pytanie: jak to jest możliwe, że chrześcijanie potrafią przebaczać. Poszedł do swojego nauczyciela,
aby spytać, czy w islamie też możliwe jest przebaczenie.
W odpowiedzi usłyszał: „Tak, ale tylko muzułmanom”. Pytanie o przebaczenie doprowadziło go z czasem do wiary w Jezusa, bo zrozumiał, że tylko religia oparta na miłości
i przebaczeniu może być religią prawdziwą.
Wybaczyć sobie
Pojawia się jeszcze jedno pytanie: komu mam przebaczyć? Dobrze jest zrobić listę osób z wymienieniem doznanych
od nich krzywd. Na początku trzeba przyjrzeć się naszej relacji z Bogiem, czy nie oskarżamy Go o różne nieszczęścia naszego życia, np. chorobę, śmierć bliskiej osoby, wypadek, rozpad małżeństwa, bankructwo firmy, długi, nałogi itp. Wierzymy, że Bóg jest Miłością i że kocha nas miłością uprzedzającą, bezwarunkową i bezgraniczną. Jednak nieraz obwiniamy Go o różne złe rzeczy, które nas spotkały.
Zwykle przyczyn naszych nieszczęść szukamy w innych. Tak było już w raju, gdy Adam za swój grzech obwinił Boga: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem” (Rdz 3,12). To nie Bóg odpowiada za nieszczęścia, które nas spotkały, ale są one owocem złych decyzji i czynów naszych lub innych ludzi. Wolą Bożą jest nasze zbawienie, tzn. szczęście na ziemi
i zbawienie w niebie. W tym celu Bóg wykorzystuje wszystko, nawet krzyże, aby doprowadzić nas do celu. Trzeba zatem wyrzec się wszelkich oskarżeń wobec Niego
i uwierzyć w Jego miłość. Wiara w Bożą miłość jest warunkiem uzdrowienia duszy.
Do najbardziej trudnych należy wybaczenie samemu sobie. Obwiniamy się o wiele złych decyzji, np. co do wyboru stanu życia, współmałżonka, zawodu, miejsca pracy. Mamy żal do siebie za różne grzechy, nałogi, które zniszczyły nasze życie. Tych spraw może być bardzo dużo. One zatruwają duszę i obniżają poczucie wartości, prowadząc do nienawiści samego siebie. Wiemy, że na krzyżu Pan Jezus przebaczył wszystkie grzechy, bez najmniejszego wyjątku. Niestety, często nie potrafimy w to uwierzyć
i przyjąć Bożego miłosierdzia.
Kiedy byłem proboszczem w pewnej parafii w Rosji, przyszła do mnie na rozmowę parafianka. Miała problem, aby uwierzyć, że przez rozgrzeszenie kapłańskie Bóg darował jej wyznane grzechy. Po wspólnej modlitwie poprosiłem, aby otworzyła Biblię na chybił trafił
i przeczytała, co Bóg chce jej powiedzieć. Trafiła na historię kobiety, którą postawiono przed Jezusem z zarzutem grzechu cudzołóstwa. Czytała z wielką uwagą. Kiedy doszła do słów: „I ja ciebie nie potępiam. Idź i nie grzesz więcej”, zrozumiała, że Bóg naprawdę jej przebaczył. Już więcej
nie przyszła do mnie z tym problemem.
Darować wszystkie krzywdy
W kolejce do naszego przebaczenia stoją wszyscy,
z którymi wspólnie szliśmy przez życie, a więc: rodzice, rodzeństwo, współmałżonek, dzieci, dalsi i bliżsi krewni, sąsiedzi, znajomi, nauczyciele, koledzy ze szkoły i z pracy, lekarze, politycy itd. Każdej z tych osób trzeba przebaczyć oddzielnie, wymieniając wszystkie doznane krzywdy,
bez wchodzenia w szczegóły, okoliczności, analizowanie przyczyn itp.
Wiele lat temu dla potrzeb duszpasterskich ułożyłem modlitwę, którą często się posługuję: „Panie Jezu, ponieważ Ty mi przebaczyłeś na krzyżu moje grzechy, dlatego teraz daj mi łaskę, abym wyrzekł się oskarżeń
w stosunku do Ciebie, przebaczył sobie i wszystkim osobom, które mnie kiedykolwiek skrzywdziły. W Twoje Imię, Panie Jezu, przebaczam: … (wymienić osobę).
Daruję mu: … (wymienić krzywdy). Przebaczam mu raz
na zawsze, bezwarunkowo i nieodwołalnie. Panie Jezu, pobłogosław mnie i wszystkich, którzy mnie skrzywdzili, oraz spraw, aby żadne zło nie miało do nas dostępu. Amen”. W ten sposób można przebaczać wszystkim osobom. Prawdziwemu przebaczeniu towarzyszy poczucie wewnętrznego pokoju i lekkości.
Kończąc rozważania o przebaczeniu, pragnę zacytować
św. Maksymiliana M. Kolbego, który doskonale znał smak przebaczenia. Niech jego słowa będą zachętą do trwania
na tej drodze: „Łatwo możemy uzyskać przebaczenie wszystkich win – i to całkowicie przez całkowite przebaczenie wszelkich uchybień względem nas”; „Co do niezadowoleń, to oczywiście, ’jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził’, stąd jeden drugiemu nieraz nie dogodzi i z tego u gorliwszych radość, że mogą coś znieść
i przebaczyć, a u słabszych niezadowolenie”; „Pamiętajmy, że jeżeli jesteśmy Panu Bogu coś winni, to żeby uzyskać przebaczenie, musimy innym przebaczyć”.

