Panie Profesorze, jest Pan przeciwny wprowadzeniu przedmiotu „edukacja zdrowotna” w kształcie, który proponuje ministerstwo edukacji. Dlaczego?
– Dokładnie przeczytałem cały program tego przedmiotu. Muszę powiedzieć, że byłem wstrząśnięty, kiedy zorientowałem się, że jego realizacja prowadzić będzie
do poważnych zagrożeń zdrowia fizycznego, psychicznego
i duchowego dzieci i młodzieży. Proponowana „edukacja zdrowotna” jest w wielu miejscach antyzdrowotna. Jej wdrożenie uderzy również w funkcjonowanie rodzin, a brak w programie profilaktyki zaburzeń zdrowia prokreacyjnego prowadzić będzie do dewastacji zdrowia przyszłych pokoleń i pogłębienia katastrofy demograficznej.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

