logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Facebook_Zbigniew Kaliszuk/ Inne

Podstawa zawiera niebezpieczne zapisy

Środa, 24 września 2025 (09:46)

Aktualizacja: Środa, 24 września 2025 (09:56)

ROZMOWA ze Zbigniewem Kaliszukiem
z Fundacji Grupa Proelio

 

To już ostatni moment na wypisanie
z „edukacji zdrowotnej”. Dlaczego powinniśmy chronić nasze dzieci
przed tym przedmiotem?

– W programie nowego przedmiotu przewidziana jest edukacja na temat seksualności, która ma się opierać
na permisywnym podejściu. Zakłada się m.in. odrywanie seksualności od kontekstu małżeństwa, rodziny i trwałej miłości oraz rezygnację z mówienia o szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej. Młodzieży przekazywane będzie, że współżycie seksualne, także
w nastoletnim wieku, jest akceptowalne, byle było świadome i dobrowolne oraz z zastosowaniem antykoncepcji. Jeśli jeden ze składników jakiegoś dania jest zatruty, czyni to całe danie trującym. Podobnie jest
z „edukacją zdrowotną” – seksualność jest tak istotną sferą, że nie wyobrażam sobie, aby komukolwiek pozwolić na to, żeby przekazywał moim dzieciom treści radykalnie odmienne od tych, w jakich chciałbym je wychowywać.

Jest pewna grupa osób deklarujących się nawet jako katolicy, które nie widzą niczego złego w „edukacji zdrowotnej”. Najczęściej podnoszonym przez nich argumentem jest to, że krytycy przedmiotu rzekomo nie zapoznali się z podstawą programową.
I bezpodstawnie „straszą”.

– Ten „argument” obraża mnie i innych rodziców. Protestuję przeciwko przedmiotowi w szczególności dlatego, że bardzo dokładnie przeanalizowałem zarówno pierwotną, jak i finalną podstawę programową. Nawet
po poprawkach wprowadzonych na etapie konsultacji społecznych podstawa programowa zawiera niebezpieczne zapisy.

Uczniowie mają „omawiać pojęcie orientacji psychoseksualnej i kierunki jej rozwoju; wyjaśniać pojęcia związane z tożsamością płciową”, „omawiać kwestie prawne i społeczne związane z przynależnością do grupy osób LGBTQ+”, „wymieniać etyczne, prawne, zdrowotne
i psychospołeczne uwarunkowania dotyczące przerywania ciąży” czy też „omawiać zagadnienie satysfakcjonującego życia seksualnego oraz wymieniać formy aktywności seksualnej”. Nie uważam, że szkoła powinna być miejscem, w którym będzie się rozmawiać o tym, jakie aktywności seksualne można podejmować, żeby mieć satysfakcjonujące życie seksualne. 


UWAGA! Oświadczenie rezygnacji z „edukacji zdrowotnej” bobierz TUTAJ. Wydrukuj, wypełnij
i przekaż do szkoły, w której uczy się Twoje dziecko.


 

Drogi Czytelniku! Więcej warto przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej  TUTAJ.

Zapraszamy!

Urszula Wróbel, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik