Kanclerz Niemiec podczas konferencji o zaostrzeniu polityki migracyjnej powiedział, że choć deportacje osób z odrzuconymi wnioskami o azyl przyspieszyły, miasto wciąż ma problem z „krajobrazem” – określając w ten sposób nielegalnie przebywających imigrantów. Za te słowa został oskarżony przez Zielonych i Lewicę o rasizm.
– Takie działania pokazują wyraźny problem łamania wolności słowa. Bardzo często, nie tylko na Zachodzie, ale również w Polsce, ludzie ścigani są za to, że pokazują przestępstwa imigrantów oraz o nich mówią. Na Zachodzie jednak jest to rozwinięte do granic absurdu, ponieważ polubienie wpisu lub negatywny komentarz wobec imigrantów może skutkować wyrokiem więzienia. Tommy Robinson, znany aktywista przeciwko masowej imigracji w Wielkiej Brytanii, trafił do więzienia pełnego islamskich przestępców za nagłośnienie sprawy młodych Brytyjek, które zostały zgwałcone przez islamistów. W Niemczech na porządku dziennym jest wyrzucanie ludzi z pracy za poglądy. W wielu krajach Unii Europejskiej obowiązują przepisy dotyczące tzw. mowy nienawiści, które w rzeczywistości są cenzurą.
Sytuacja w Niemczech pokazuje, że nielegalna imigracja stanowi realne niebezpieczeństwo dla obywateli. Czemu w obliczu tych zagrożeń tamtejsze lewicowe partie nie podejmują żadnych działań, a przeciwników nielegalnej imigracji nazywa się rasistami?
– Pierwszym powodem jest zdobycie nowych wyborców przez lewicę, którzy będą głosować na tę partię, która zapewniła im darmowe pieniądze od europejskich społeczeństw. Ponadto bardzo duża część Zachodu jest zatruta przez poprawność polityczną oraz neomarksizm, a to prowadzi do zagłady świata zachodniego. Niemcy mają z tym ogromny problem, którego nie da się odwrócić. Tamtejsze społeczeństwo jest skazane na islamizację i afrykanizację poprzez przyjmowanie nielegalnych imigrantów. Niestety ludzie, którzy walczą z masową imigracją i chcą deportować nielegalnych imigrantów, są zwalczani przez tamtejsze władze.
W jaki sposób nieodpowiedzialna polityka migracyjna w Niemczech wpływa na sytuację w Polsce?
– Od dwóch lat Niemcy masowo podrzucają nam nielegalnych imigrantów bez jakiejkolwiek weryfikacji. Rząd Donalda Tuska nic z tym nie robi, a wręcz przeciwnie – zachęca do tego, żeby nie tylko akceptować te niemieckie działania, ale również je wspierać. Stanowi to bardzo nieodpowiedzialną politykę koalicji rządzącej, która nie walczy o bezpieczeństwo swoich obywateli. Niemcy nie widząc wyraźnego sprzeciwu ze strony polskich władz, w rzeczywistości nie potrzebują paktu migracyjnego, ponieważ i tak większość tych niebezpiecznych ludzi sprowadzają do Polski, co powoduje realne zagrożenie dla naszych obywateli.
15 października prokuratura postawiła zarzuty 24-letniej Oliwi Olejniczak z Zamościa, która podczas marszu przeciwko nielegalnej imigracji, powiedziała, że nie zgadza się na osoby, które „będą mordować nas i nasze dzieci”. Za te słowa grozi jej 3 lata pozbawienia wolności. Czy to pokazuje, że również w Polsce prawo do wolności słowa jest łamane?
– Bez wątpienia są to pierwsze tego typu kroki. Mają one przede wszystkim zastraszyć obywateli, ale również ograniczyć prawo do wolności słowa tym, którzy chcą walczyć o swoje bezpieczeństwo. Mam nadzieję, że każdy prokurator, który będzie stawiać takie zarzuty, w przyszłości odpowie za to dyscyplinarnie. Zaszczuwanie polskiego społeczeństwa, które chce walczyć z nielegalną imigracją, jest niedopuszczalne, a tego typu zarzuty nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi zarzutami dotyczącymi rasizmu czy ksenofobii. Niestety, w Polsce próby ograniczania wolności słowa są wyraźne. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski próbuje przeforsować zmiany w prawie pozwalające na usuwanie dowolnej strony internetowej, komentarza czy konta w mediach społecznościowych, które według ministerstwa będą rzekomo szerzyć tzw. mowę nienawiści. To jest jawne i daleko idące zagrożenie cenzurą, w szczególności w kwestiach związanych z imigrantami.
Sytuacja z Zamościa pokazuje, że kobiety czują się zagrożone z powodu napływu nielegalnych imigrantów. Lewica, która rzekomo troszczy się o kobiety, ucisza ich głos, co widać na przykładzie pani Oliwii. Czy należy podjąć wyraźne kroki w obronie polskich kobiet?
– W całej Europie doświadczamy fali gwałtów. Media ciągle informują o kolejnych ofiarach masowej imigracji islamistów i Afrykańczyków, którzy przebywają nielegalnie w Europie. Polski rząd powinien bronić swoich kobiet, a każdego nielegalnego imigranta traktować jako potencjalne zagrożenie. Niestety, lewica, mimo swoich kłamstw, naraża kobiety, wpuszczając do Polski osoby, które stanowią dla nich realne zagrożenie. Somalia oraz Wenezuela to kraje, gdzie liczba przestępstw wobec kobiet jest zatrważająca, ponadto tamtejsze kobiety nie mają żadnych praw. Tacy ludzie sprowadzani są przez lewicę do państw, w których kobiety i mężczyźni mają równe prawa. Mimo zapewnień lewicy nie przystosowują się do naszych zasad, a kobiety traktują jako przedmioty. Należy nie tylko wyraźnie sprzeciwić się takim działaniom, stosując wobec nich adekwatne kary, ale wprowadzić również bardziej radykalne sposoby ochrony naszej granicy.
Podczas strajku kobiet w 2020 r. wulgarne hasła, nawołujące do przemocy i nienawiści, nazywano wolnością słowa. Czy to nie pokazuje hipokryzji koalicji rządzącej?
– Ludzie mówiący o mowie nienawiści, jak np. Witold Zembaczyński, który na wulgarnym haśle 8 gwiazdek budował program wyborczy, są skrajnymi hipokrytami i kłamcami, którzy dewastują naszą Ojczyznę. Cały aparat państwa, w tym prokuratura i służby, są na usługach obecnej władzy, a opozycja jest prześladowana ze względów na poglądy polityczne, w tym troskę o bezpieczeństwo. Natomiast koalicja rządząca nie ponosi żadnych konsekwencji swoich działań i nie podejmuje żadnych prób ochrony naszej Ojczyzny. Działania te powinny być natychmiastowe, ponieważ Polacy są terroryzowani przez obcokrajowców. Tylko wyraźny sprzeciw takimi działaniom może zapewnić ochronę naszym kobietom, dzieciom oraz całemu społeczeństwu.

