Parlament Europejski przyjął rezolucję wspierającą inicjatywę „My voice, my choice”, której celem jest narzucenie wykonywania aborcji w Unii Europejskiej. Dokument nie ma mocy prawnej. Jaki jest więc cel uchwalania takich rezolucji?
– To dokumenty formalne wyrażające stanowisko, decyzję lub wezwanie do działania. Mówimy, że rezolucje to akty miękkiego prawa. Nie zmieniają obowiązujących przepisów, nie mają mocy wiążącej, ale – trzeba to mocno podkreślić – ich znaczenia nie można lekceważyć. Gdy przyjmujący je nie mogą działać twardo i zmuszać państw członkowskich do zgody na zabijanie w każdym z nich, wówczas korzystają z innych metod, żeby wyrażać swoje poglądy i naciskać na późniejsze, już wiążące zmiany.
Aborterzy nie ukrywają swoich celów. Chcą więcej aborcji i zmiany prawa w tym zakresie. Z jednej strony celem tej inicjatywy jest obciążenie nas, obywateli państw członkowskich UE, do jeszcze większego dokładania się do aborcji, z drugiej strony ta inicjatywa „My voice, my choice” ma na celu naciskanie na zmianę prawa. To też ogromna promocja, czy raczej forsowanie aborcji i stylu życia, w którym dziecko traktuje się przedmiotowo, jak produkt, którego można się pozbyć, jeśli w danej chwili nie pasuje do życia.
Drogi Czytelniku! Więcej warto przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.
Zapraszamy!

