logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

zdjęcie

Zdjęcie: fb/ Inne

Pułapka humanizacji zwierząt

Sobota, 7 lutego 2026 (00:27)

Z prof. Pawłem Skrzydlewskim, filozofem, rektorem Akademii Zamojskiej, rozmawia Paulina Gajkowska

 

W ostatnim czasie jesteśmy świadkami zjawiska, które możemy nazwać humanizacją zwierząt. W związku z nieprawidłowościami funkcjonowania prywatnych schronisk tzw. prawa zwierząt stały się głównym tematem w mediach mainstreamowych. Panie Profesorze, czy jest to element ideologii, która w swojej istocie ma na celu uderzenie w prawdę o człowieku i jego godności?

– Oczywiście nie ma przypadków. Jeśli chodzi o proces humanizacji zwierząt, chorego promowania tzw. praw zwierząt, to trzeba wskazać na kilka bardzo poważnych przyczyn. Istnieje dziś bez wątpienia pewien napór Orientu na Zachód. Świadomie używam tego sformułowania zaczerpniętego od Feliksa Konecznego, który akcentował przede wszystkim przenikanie złowrogich w stosunku do Zachodu elementów orientalnych niszczących naszą tożsamość. Dziś ten napór Orientu dotyczy zagadnień światopoglądowych.

Nie zdajemy sobie sprawy, że Orient, obecny właśnie w Azji, np. w Indiach, operuje tzw. emanacjonizmem. Jest to teoria rzeczywistości, a dokładnie mówiąc, powstania rzeczywistości na zasadzie pewnego wylania się z boskiego praźródła. Im dalej od tego boskiego praźródła w emanacjonizmie, tym gorzej. Z racji tego, że materia się nie udziela, jest symbolem zła w emanacjonizmie. Dusze, które stanowią zasadę życia, są na gruncie emanacjonizmu czymś różnym i różnorodnym, ulegającym reinkarnacji. Ożywiają zwierzęta i ludzi. Jednak to, gdzie dusza zawędruje, do jakiego ciała, jest kierowane boskim prawem przeznaczenia, tzw. karmy. W związku z tym mamy na gruncie orientalnego spojrzenia wieloznaczne rozumienie zwierzęcia i człowieka. Dla przedstawicieli Orientu pies może być traktowany jako dusza uwięziona w psim ciele. Z drugiej strony człowiek może się jawić jako dusza psa żyjąca w ciele człowieka. Zaciera się zatem różnica między człowiekiem i zwierzęciem. W tym ujęciu sama natura, cały kosmos, staje się w istocie rzeczy czymś boskim. Pojawia się swoisty kult natury, kult o charakterze religijnym. Trudno dokonać racjonalnej analizy tego zagadnienia, bo sam ten kult jest czymś kompletnie nieracjonalnym.

Na kanwie właśnie takiego mętnego, nieprecyzyjnego, ubóstwiającego spojrzenia na świat przyrody, natury, człowieka, gdzie wszystko się zaciera, bardzo łatwo jest wmówić ludziom przekonanie, że istnieją jakieś prawa zwierząt, że tym prawom wszyscy powinniśmy się podporządkować i nimi żyć.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Paulina Gajkowska, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik