Charytatywne i organizacyjne działania prowadzone przez klasztor niepokalanowski i osobiście przez o. Maksymiliana ponownie ściągnęły uwagę niemieckiego najeźdźcy.
W styczniu 1941 roku w listach do współbraci rozproszonych wskutek działań wojennych o. Kolbe, gwardian Niepokalanowa, pisał: „W związku z potrzebami okolicznej ludności rozwinęły się w naszym miasteczku różne warsztaty pracy: tartak, elektrownia, dział naprawy rowerów, zegarków, dział mechaniczny z kuźnią
i blacharnią, pracownie: rzeźbiarska, krawiecka, szewska
i wiele innych. Jest poradnia lekarska i mleczarnia okręgowa. Oczywiście działa też klasztorna piekarnia
i kuchnia”.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

