Własność mieszkania lub domu to podstawa bytu rodziny, szczególnie we Włoszech, które są krajem ludzi inwestujących w nieruchomości i drobnych właścicieli. Unijna dyrektywa Case Green [Zielone Domy] o budynkach zeroemisyjnych, gdyby została wdrożona w pierwotnym brzmieniu, w praktyce mogłaby doprowadzić do zakazu sprzedaży lub wynajmu całych budynków wielorodzinnych, które nie spełniałyby rygorystycznych wymogów dotyczących oszczędności energii i ograniczenia emisji. Właściwie należałoby zrównać z ziemią całe Włochy, a potem budować wszystko na nowo, jako że wszystkie zabytki historyczne, a także budynki wzniesione pod koniec XX wieku w żaden sposób nie mogłyby spełnić tych parametrów.
Nowy projekt rozporządzenia Komisji Europejskiej ingeruje także w prawo własności domu lub mieszkania w sposób nie mniej inwazyjny, wprowadzając zakaz posiadania drugiego domu. Czyni to z przyczyn bardziej populistycznych niż dyrektywa Case Green. Teoretycznie miałoby to pomagać osobom mniej zamożnym, ale w praktyce UE po raz kolejny podważa prawo posiadania domu, nawet jeśli formalnie go nie znosi. Mamy wolność posiadania – ale nie możemy swobodnie dysponować nieruchomością. Państwo na życzenie Unii Europejskiej dyktuje nam, co mamy robić z własnym domem. To krok w kierunku kolektywizacji, choć formalnie nikt tego nie deklaruje i wszystko odbywa się bez bolszewickich ekscesów.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

