Liberalni politycy z Kanady sprzeciwiają się ustawie, która zmusi podpalaczy kościołów do zapłaty odszkodowań, twierdząc, że kara więzienia jest już „wystarczająca”. Tymczasem w ostatnich latach doszło do setek ataków na kanadyjskie kościoły i instytucje religijne, często o podłożu lewicowym i antychrześcijańskim.
– Logiczne jest – nawet niezależnie od nauczania Kościoła – by jakiejkolwiek krzywdzie zadośćuczynić. W sytuacji gdy niszczone jest mienie, ktoś musi ponieść za to odpowiedzialność. Taki czyn nie tylko naraża na niebezpieczeństwo osoby, które mogły się w nim znajdować, ale też powoduje zniszczenie kościoła jako miejsca kultu. Sytuacja, w której nie oczekuje się finansowych konsekwencji w odniesieniu do ataków na chrześcijan i katolickie świątynie, ujawnia hipokryzję liberalnej narracji o równości. Zauważmy, że jeśli sprawa ta dotyczyłaby synagogi czy meczetu, automatycznie byłaby podnoszona na łamach lewicowych mediów. Podłoże tego jest jasne – demoniczne i typowo antyklerykalne. Jeśli nie ma siły na argumenty, pozostaje argument siły – tak jak w tym przypadku.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

