Kim jest Mitt Romney? Czy może wygrać wybory prezydenckie w listopadzie tego roku i zostać następnym prezydentem Stanów Zjednoczonych?
Romney urodził się w marcu 1947 roku. Dorastał w stanie Michigan, gdzie jego ojciec pełnił funkcję gubernatora w latach 1963-1969. Ojciec - George Romney, republikanin, kandydował w wyborach prezydenckich, m.in. w 1968 r., gdy uważany był za faworyta do republikańskiej nominacji, która jednak została ostatecznie przyznana Richardowi Nixonowi.
Jako młody człowiek Romney uczęszczał do prestiżowej prywatnej szkoły średniej Cranbrook. Ostatnio gazeta "Washington Post" w swoim kontrowersyjnym artykule oskarżyła młodego Romneya o znęcanie się nad jednym z kolegów z klasy. Ta historia była niedawno ostro krytykowana w USA. Ale moim zdaniem o wiele więcej o Romneyu mówi inna historia z czasów jego nauki w Cranbrook, którą podzielił się mój kolega z Grove City College dr Mark Hendrickson, który chodził z Romneyem do klasy.
Szkolne lata
Hendrickson zapamiętał ważny wyścig na ostatnim roku nauki Romneya. Oczywiście wówczas nie chodziło o wyścig polityczny, ale fizyczny. Dwaj najlepsi biegacze szkoły akurat odnieśli kontuzje i nie mogli wziąć w nich udziału. To oznaczało, że młody Romney, który wcale nie był gwiazdą w tej dziedzinie, miał zastąpić jednego z nich.
Hendrickson opowiadał, że gdy biegacze dobiegli na przeciwległą stronę boiska do piłki nożnej, Mitt zadziwił wszystkich, bo wysunął się niemal na prowadzenie. Parł do przodu, jak gdyby brał udział w biegu swego życia. Ale kiedy zostało mu 100-150 jardów do mety [czyli ok. 90-135 metrów - przyp. tłum.], osiągnął swoje fizyczne możliwości. Zaczęło mu brakować powietrza, nogi słabły, do tego stopnia, że się zataczał. Pozostali biegacze zaczęli go wyprzedzać. Zdyszany i popielaty, z wyrazem okropnego grymasu zmęczenia na twarzy, przewrócił się jakieś 30 jardów [czyli ok. 27 metrów - przy. tłum.] przed metą.
Hendrickson wyciąga kilka wniosków z tego wyścigu, czyniąc jednocześnie aluzję do jego obecnego udziału w wyborach prezydenckich: mógł zejść z bieżni i wstrzymać "agonię". Jak mówi - nie miał już nic do wygrania, więc każdy inny biegacz na jego miejscu dałby sobie spokój. Ale on nadal nie rezygnował. Zamiast tego dosłownie czołgał się jard po jardzie na żużlowej bieżni, zanim ostatecznie dotarł do mety, gdzie otrzymał pierwszą pomoc. To był heroiczny wysiłek. Hendrickson stawia tu następny wniosek: gdy Romney jest zaangażowany w coś, daje z siebie wszystko.
Rzeczywiście historia opowiedziana przez Hendricksona jest pouczająca. Analizując sam życiorys Romneya, można byłoby w ogóle nie brać go pod uwagę jako kandydata w takim wyścigu, jak wybory prezydenckie. Na jego twarzy zawsze gości uśmiech, stara się też być wesoły. Wygląda jak "szczęśliwy wojownik", który "nie odpuszcza".
Mormoński "misjonarz´´
Po ukończeniu Cranbrook Romney rozpoczął studia w college´u na Uniwersytecie Stanford w Kalifornii, ale w 1966 r. przerwał naukę, aby spędzić 30 miesięcy we Francji jako mormoński "misjonarz". To typowy rodzaj "usług religijnych", które młodzi mormoni świadczą po ukończeniu szkoły wyższej. Romney wypełnił ten obowiązek, a jednocześnie zwiedził trochę świata. Potem wrócił do college´u na mormońskim Brigham Young University, gdzie uzyskał stopień bakałarza w 1971 roku. "Przy okazji" poślubił Annę Davies, z którą ma pięcioro dzieci. Do dziś pozostają kochającym się małżeństwem.
Następnie Romney kontynuował edukację na Uniwersytecie Harvarda, gdzie uzyskał zarówno magisterium z prawa, jak i zarządzania. Wkrótce potem dostał posadę w firmie Bain and Company, która specjalizuje się w inwestycjach private equity [komercyjne instrumenty finansowe - przyp. tłum.]. Następnie został dyrektorem naczelnym nowego funduszu tej korporacji - Bain Capital, specjalizującego się zarówno w private equity, jak i venture capital (średnio- i długoterminowy kapitał inwestycyjny charakteryzujący się dużym stopniem ryzyka, ale mogący w przyszłości przynieść wysokie zyski).
Bain Capital udzielał komercyjnych pożyczek firmom, które nie mogły uzyskać kredytów bankowych. Fundusz doradzał im, jak pozbyć się problemów, stając się na powrót wypłacalnymi i dochodowymi - jak też jakich zwolnień dokonać wśród personelu i kadry zarządzającej, aby uniknąć ogłoszenia bankructwa, utraty wszystkich środków, dochodów i zwalniania wszystkich pracowników.
Praca Romneya w Bain Capital uczyniła z niego multimilionera z majątkiem szacowanym na ponad 200 milionów USD.
Multimilioner w polityce
W 1990 r. Romney podążył śladami swojego ojca, angażując się w politykę. W 2002 r. wygrał wybory na gubernatora stanu Massachusetts. W czasie sprawowania tego urzędu zajmował liberalne stanowisko w takich sprawach, jak aborcja czy opieka medyczna.
Dziś Romney zmienił zdanie i twierdzi, że jest zaangażowany w obronę życia ludzkiego. Natomiast jeśli chodzi o kwestię reformy służby zdrowia, to nie popiera jej socjalizowania, do czego doprowadził prezydent Obama poprzez wdrażanie systemu nazywanego powszechnie Obamacare.
Podczas tegorocznej kampanii prezydenckiej republikańscy rywale Romneya, zwłaszcza Rick Santorum, kwestionowali to, że jest on "prawdziwym konserwatystą", i zarzucali mu, że jest "lukrowany". Rzeczywiście budzi to duże wątpliwości wśród republikańskich wyborców. Drugim jego wielkim minusem dla konserwatywnych wyborców, zwłaszcza ewangelików i katolików, jest jego przynależność do mormonów.
Z drugiej strony, zasadniczo zgadzają się z jego poglądami na temat polityki zagranicznej. Romney opowiada się za walką z terroryzmem i współpracą z sojusznikami USA, takimi jak Polska i Czechy, z którymi relacje popsuł Obama. Konserwatyści doceniają też biznesowe doświadczenie Romneya. Uważają, że bardzo przydałoby się ono obecnie w obliczu problemów finansowych dotykających Amerykę.
Kontrkandydaci
Ale właśnie te biznesowe doświadczenia Romneya są celem ataków prezydenta Obamy i jego stratega od kampanii wyborczej Dawida Axelroda, który wykorzystuje do tego celu retorykę walki klas, jak to wskazałem w poprzednim artykule dla "Naszego Dziennika".
"Urzędnicy Obamy zamierzają rozpowszechniać obraz Romneya jako chciwca w okresie wielkiej recesji" - oceniała w internetowym wydaniu gazeta "Politico" w publikacji z sierpnia ubiegłego roku pod znamiennym tytułem: "Plan Obamy: zniszczyć Romneya". Cytowany w artykule Axelrod stwierdził: "On [Romney - przyp. aut.] był bardzo, bardzo dobry w tworzeniu zysków dla siebie i jego partnerów, ale już nie tak dobry w oszczędzaniu miejsc pracy dla społeczeństwa. On jest przykładem tego, co obserwowaliśmy przez ostatnią dekadę na Wall Street".
Przełomowym okresem przybliżającym Romneya do startu w wyborach prezydenckich był kwiecień br., gdy jego najpoważniejszy kontrkandydat republikański Rick Santorum odpadł z wyścigu o nominację partyjną. To przesądziło o przyznaniu jej Romneyowi.
Ostatnie sondaże pokazują, że Barack Obama i Mitt Romney mają bardzo wyrównane notowania przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA. To gorsza wiadomość dla Obamy, bo urzędujący prezydent zwykle ma lepsze notowania od polityków ubiegających się dopiero o ten urząd.
Partia Republikańska liczy, że konserwatywni chrześcijanie, których zniechęca do Romneya jego przynależność do mormonów, mimo to poprą go, obawiając się powtórnej wygranej Baracka Obamy. Wynik tegorocznych wyborów prezydenckich w USA będzie zależał przede wszystkim od dwóch czynników: tego, komu - Obamie czy Romneyowi - uda się zmobilizować do głosowania na siebie więcej zwolenników oraz kogo poprą niezdecydowani i umiarkowani wyborcy. Już wkrótce o tym się przekonamy...
Autor jest wykładowcą nauk politycznych w Grove City College, dyrektorem wykonawczym The Center for Vision and Values i autorem wielu publikacji. Jego ostatnie książki to: „Komuniści: Frank Marshall Davis: Nieopowiedziana historia
mentora Baracka Obamy”, „Krzyżwiec: Ronald Reagan i upadek komunizmu” oraz „Dupes: Jak wrogowie Ameryki zmanipulowali zwolennikow postępu na przestrzeni stu lat”.

