logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Sponsorzy demoralizacji

Sobota, 5 października 2013 (02:16)

Aktualizacja: Sobota, 5 października 2013 (07:46)

Homoseksualiści w 1987 roku opublikowali program mający na celu poprawę ich społecznego wizerunku, którego realizacja prowadziła do sterroryzowania heteroseksualnej większości. W sześciu tezach, które znalazły się na łamach „Guide Magazine”, głosili: „mówcie o homoseksualistach i homoseksualizmie tak często i tak głośno, jak to możliwe”, „przedstawiajcie gejów jako ofiary, nie jako agresywnych rywali”, „dajcie obrońcom poczucie, że działają w dobrej sprawie”, „zadbajcie, żeby geje dobrze wypadali”, „sprawcie, aby wrogowie wypadali źle” i wreszcie: „szukajcie funduszy”.

Jeśli chodzi o pierwsze pięć tez, wystarczy rozejrzeć się wokół, wziąć do ręki czasopisma, włączyć telewizor, by uznać, że od kilku lat w Polsce jesteśmy zalewani tematyką związaną z homoseksualizmem i innymi dewiacjami. Najpierw działo się to subtelnie, żeby oswoić społeczeństwo z myślą, że zachowania homoseksualne są czymś „normalnym”.

Teraz w każdym serialu czy filmie obecny jest wątek rewolucji genderowej. Sztuki teatralne odstraszają swymi treściami, nie od dziś mówi się, że teatrem zawładnęło lobby homoseksualne, bo przecież promuje się reżyserów o innej orientacji seksualnej, wizerunek Polaków kreują niekryjący się „kochający inaczej” po „coming outcie”.

Wszystko powyższe oparte jest o szósty punkt, czyli o fundusze („szukajcie funduszy”). Warto przyjrzeć się, kto w Polsce finansuje ruch homoseksualny, rewolucję genderową i jaki jest tego cel. W związku z tym, że rewolucja genderowa idzie do nas z Zachodu, nie dziwi fakt, że wiele dewiacyjnych projektów finansowanych jest ze środków Unii Europejskiej. W dużych miastach władze, chcąc okazać się poprawne politycznie i przypodobać zachodnim trendom, wspomagają krzykliwe organizacje pozarządowe, które mają upodobanie w eksponowaniu swojej odmienności i narzucaniu tego stylu bycia. Łamanie kręgosłupa moralnego Polaków trwa już wiele lat. Pokażmy choć kilka przykładów.

Gronkiewicz-Waltz dla gejów

Jedna z gejowskich organizacji – Lambda – wylicza na swojej stronie internetowej otrzymane w kolejnych latach dotacje. I tak między innymi za pieniądze z podatków warszawiaków finansuje się kształcenie wolontariuszy organizacji działającej na rzecz upowszechnienia gejowskiego stylu bycia (90 tys. zł do 2015 roku).

Kolejne 80 tys. zł z budżetu Warszawy idzie na wsparcie osób dorosłych używających i nadużywających alkoholu do podejmowania zachowań prozdrowotnych grupy znajdującej się pod opieką organizacji. Miasto wspiera poradnię internetową Lambdy dla uzależnionych homoseksualistów (60 tys. zł), a także „ograniczanie ryzyka szkód zdrowotnych związanych z przyjmowaniem środków psychoaktywnych, w tym alkoholu, wśród mężczyzn mających seks z mężczyznami oraz kobiet mających seks z kobietami” (prawie 56 tys. zł).

Ten ostatni projekt prowadzony jest w miejscach spotkań LGBT (lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów). Inne projekty prowadzone ze środków unijnych, np. „Przekraczając granice”, mają prowadzić „do zapobiegania wykluczeniu społecznemu osób LGBT” czy „edukacji zdrowotnej w turystyce miejskiej mężczyzn utrzymujących stosunki seksualne z mężczyznami w Europie”.

W minionych latach Lambda prowadziła podobne działania, także finansowane z kieszeni podatnika. W 2010 r. Wydział Kultury wydał ponad 15 tys. zł na publikację homoprzewodnika „kulturalno-historycznego” dla LGBT połączonego z przeprowadzaniem „spacerów po Warszawie śladami gejów i lesbijek”.

Fundacja Batorego dla LGBT

Organizacją silnie wspierającą środowisko gejowskie jest Fundacja Batorego założona przez George’a Sorosa. Lista finansowanych działań jest długa.

Na przełomie 2010 i 2011 r. Lambda za pieniądze płynące z „Batorego” prowadziła „monitoring indywidualnych przypadków dyskryminacji ze względu na orientację seksualną”, na co otrzymała 80 tys. złotych. Oczywiście organizacji LGBT, oprócz Lambdy, jest więcej i one także są sowicie finansowane przez Fundację Batorego. Tylko przez dwa minione lata kilkanaście tego typu ośrodków otrzymało fundusze często pod płaszczykiem badań naukowych.

Trans-Fuzja, fundacja na rzecz osób transpłciowych, „badała” przestrzeganie przez wymiar sprawiedliwości międzynarodowych standardów ochrony praw człowieka dotyczących zmiany płci metrykalnej (80 tys. zł). Fundacja Feminoteka prowadziła „gendermerię” – działania mające na celu „upowszechnienie wyników monitoringu mediów publicznych pod kątem przestrzegania zasad równości płci oraz wpłynięcie na skuteczniejszą realizację polityki równościowej przez media publiczne” (45 tys. zł).

Kampania Przeciw Homofobii opracowywała „metodologię monitorowania polityki przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, realizowaną przez instytucje administracji publicznej” (20 tys. zł).

Aż 200 tys. zł „Batory” wydał na monitoring samorządu Krakowa pod kątem działań dyskryminacyjnych. Fundacja Przestrzeń Kobiet ze Szczawnicy otrzymała 90 tys. zł na „zbadanie problemu dyskryminacji lesbijek mieszkających poza dużymi ośrodkami miejskimi i na terenach wiejskich”. 330 tys. zł zainkasowała Fundacja „Wiedza Lokalna” na „opracowanie aplikacji umożliwiającej monitorowanie treści zamieszczanych przez internautów na forach internetowych pod kątem występowania mowy nienawiści i języka wrogości wobec mniejszości etnicznych, seksualnych, religijnych i innych”.

65 tys. zł poszło na analizę podręczników do biologii, wiedzy o społeczeństwie i wychowania do życia w rodzinie używanych w szkołach ponadpodstawowych pod kątem sposobu przedstawiania w nich problematyki LGBTQ oraz opracowanie rekomendacji zmian w ich treści.

Ktoś czuły na filantropijną działalność może powiedzieć, że Fundacja Batorego wspiera wiele projektów z przeróżnych dziedzin życia, a ja czepiam się tych kilkunastu. Jednak nie znalazłam żadnej, która np. pomagałaby chronić poczęte życie czy wspierałaby badania naprotechnologiczne. Warto dodać, że na świecie podobną „dobroczynną” działalnością zajmuje się np. Fundacja Rockefellera.

Niszczenie wroga

I choć zgodnie z prawem naturalnym dzieci z homoseksualnych związków nie będzie, to środowiska genderowskie zakazują w społeczeństwie głosić tę oczywistość, że to heteroseksualność jest normą.

Gdy ktoś bowiem odważy się taką tezę wypowiedzieć głośno, dyskryminuje społeczność gejowską. A ta może wykluczać ze społeczeństwa np. uleczonych homoseksualistów, jak Richard Cohen, który podjął walkę z chorobą, wyszedł z niej zwycięsko i teraz stara się jako psychoterapeuta pomagać innym. On i jemu podobni (bo nie jest odosobnionym przypadkiem) są traktowani przez środowiska LGBT jak wrogowie, którzy mówiąc prawdę, mogą zburzyć wykreowany przez nich nowy porządek świata.

Profesor dr hab. Mieczysław Guzewicz z Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski przypomina, że Ojciec Święty Jan Paweł II w kontekście działań na naturę człowieka, na tradycyjną rodzinę używał słowa „atak”.

– Byłem w wojsku, więc to militarne słownictwo do mnie przemawia. Skoro ataki, to sztab generałów, mapa sztabowa, osoby, które planują te ataki, mające do dyspozycji siły, wojsko. Zaraz pojawia się pytanie, skoro ktoś atakuje, kto za tym stoi i jaki ma w tym interes – mówi prof. Guzewicz.

Powołując się na Gabriele Kuby, niemiecką socjolog specjalizującą się w dziedzinie gender, wskazuje, że są to nurty ideologii liberalnej, za którymi stoją potężne źródła finansowe. A chodzi im o zniszczenie Kościoła i wykorzenienie wiary poprzez wpływ młodych ludzi, zniszczenie tych pierwiastków, które są dla człowieka najcenniejsze, uderzenie w związki sakramentalne, a przez to w zdrową, tradycyjną rodzinę. Wszak twórcami ideologii gender są lewicowi ateiści.

Ksiądz prof. dr hab. Dariusz Oko, mówiąc o ideologii gender, wyjaśnia, że jest ona narzędziem bezwzględnej walki o swoje interesy kosztem prawdy i dobra. Ma ona doprowadzić do zwycięstwa poglądów i zaspokojenia egoistycznych pragnień pewnej grupy kosztem największej nawet krzywdy innych grup. – W tym sensie gender jest klasycznym przykładem ideologii, jest narzędziem w bezpardonowej walce o korzyści dla ateistycznego gender i homolobby – mówi ks. prof. Oko.

Katarzyna Cegielska

Nasz Dziennik