logo
logo

Zdjęcie: A.Białous/ Nasz Dziennik

Śladami obławy

Piątek, 25 października 2013 (02:16)

Liczba inicjatyw patriotycznych pilotowanych przez ks. prałata Stanisława Wysockiego imponuje.

– Jedno dzieło kończy, drugie zaczyna – mówią współpracownicy księdza. Wierny Bogu i Ojczyźnie, najbardziej znany jest jako prezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945 roku. Sam stracił w obławie ojca i dwie siostry. Widział, jak 27 lipca 1945r. Sowieci zabierali ich z rodzinnego domu.

– Pierwsze zebranie mające na celu zintegrowanie mieszkańców Augustowa wokół odkrywania prawdy i upamiętniania ofiar obławy augustowskiej odbyło się 15 marca 2009 roku. Wówczas ksiądz Wysocki widział siebie jako kapelana dzisiejszego Związku Pamięci, m.in. ja lansowałem rozwiązanie, by ksiądz został przewodniczącym, i tak też się stało – mówi Bogdan Nowacki, wiceprezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej.

Z perspektywy czasu widać, jak było to opatrznościowe. Entuzjazm ks. Wysockiego, instynkt organizacyjny i umiejętność jednoczenia wokół siebie ludzi od początku były motorem działalności związku, bez którego obszary pamięci o obławie byłyby niepomiernie mniejsze.

– Ksiądz Stanisław Wysocki jest osobą niezwykle serdeczną, gościnną, ciepłą, ale jednocześnie niezłomną, jeśli chodzi o sprawy zasadnicze. Dla wyjaśnienia tajemnicy obławy augustowskiej robi wszystko, co w ludzkiej mocy. W jego walce o prawdę jest siła świadka historii, który mówi: ja tam byłem – stwierdza pani Danuta Kaszlej, prezes Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie.

We współpracy z Memoriałem

Obława augustowska to wyjątkowa zbrodnia dokonana na terenie Polski przez organa sowieckie, z powodu masowej skali i ciążącej na sprawie przez dziesięciolecia tajemnicy porównywana z Katyniem. Przełomem w sprawie było opublikowanie w 2011 roku przez prof. Nikitę Pietrowa, zastępcę przewodniczącego Memoriału, notatek z dokumentów archiwalnych, do jakich miał on dostęp w latach 90. jako biegły Sądu Konstytucyjnego. Ale wówczas nie zdawał sobie sprawy z ich znaczenia.

Dzięki sporządzonym notatkom udało mu się jednak odtworzyć ich treść, a następnie Memoriał uzyskał z archiwum FSB uwierzytelnione kopie. To szyfrogramy dowódcy Smiersza gen. Wiktora Abakumowa do Berii z 21 lipca 1945 roku. Zawierają raport z sytuacji w Augustowie i plan likwidacji uznanych za „bandytów” osób. Pietrow dopiero po poznaniu sprawy obławy zorientował się, że ten plan został przez Berię zatwierdzony i zrealizowany. Pada w nim liczba 592 osób. To liczba zatrzymanych i uznanych za współpracujących z AK Polaków.

Z szyfrogramów Abakumowa wynika jednak, że zamordowanych może być nieco więcej (stąd mówi się o ok. 600 ofiarach), gdyż w trakcie sporządzania dokumentu NKWD jeszcze „sprawdzało” ostatnich zatrzymanych i wśród nich także mogli znaleźć się uznani za wrogów ZSRS, z którymi według Abakumowa należało postąpić jak z już wskazanymi do egzekucji.

– Osobiście znamy się z ks. Stanisławem Wysockim od niedawna. Po raz pierwszy spotkaliśmy się jesienią 2011 roku po tym, jak opublikowałem fragment szyfrogramu Abakumowa. W listopadzie 2011 roku przyjechałem do Białegostoku na zaproszenie oddziału IPN i przez jeden dzień byłem w Augustowie. Ksiądz Stanisław od pierwszych spotkań zrobił na mnie wrażenie człowieka o dużej wiedzy, inteligentnego, skromnego, twardo i konsekwentnie podnoszącego prawo do prawdy o losie ofiar obławy augustowskiej – mówi prof. Pietrow.

Liczby odtworzone przez Pietrowa ściśle zgadzają się z danymi rodzin ofiar o liczbie zaginionych, a sam profesor zaangażował się w sprawę obławy. Zaczęła się bliższa współpraca księdza prałata z moskiewskim Memoriałem. Chciano niezależnie od działań białostockiego IPN wywalczyć coś w Rosji z pozycji poszkodowanych.

– Od razu znaleźliśmy wspólny język i zrozumienie tego, że łącząc działania kierowanego przez niego Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej i stowarzyszenia Memoriał w Moskwie, możemy zmierzać razem w kierunku odnalezienia pełnego spisu nazwisk ofiar i miejsca ich pochówku – wskazuje prof. Pietrow.

O rehabilitację

Najpierw rodziny rozpoczęły za pośrednictwem Memoriału składanie wniosków o rehabilitację zamordowanych na podstawie prawa rosyjskiego. Przewiduje ono, że do rehabilitacji konieczne jest przynajmniej wszczęcie sprawy karnej. Jeżeli akta nie zawierają dowodu żadnej winy, osoba, której dotyczą, powinna zostać uznana za ofiarę represji politycznych i zrehabilitowana.

Pismo rosyjskiej prokuratury z 1995 roku stwierdza, że wszczęto postępowania wobec 575 osób, a więc tyle teczek powinno znajdować się w archiwum FSB gromadzącym dokumenty pozostałe po NKWD. Według informacji Nikity Pietrowa, są bardzo krótkie – zaledwie postanowienie o aresztowaniu i protokół jednego przesłuchania.

Pierwszą próbę podjęto względem imiennie wskazanych 14 osób, co do których nie było wątpliwości, że teczki im założono, wśród nich ojca i siostry księdza prałata. Jednak rosyjska prokuratura wojskowa odrzuciła wniosek, powołując się na brak teczek. Potem Memoriał jeszcze rozszerzył wniosek o wszystkie 592 osoby, o których mówi szyfrogram Abakumowa i dokument z 1995 roku. Jednak i to było bezskuteczne, a Memoriał przegrał we wszystkich instancjach.

Taka decyzja moskiewskich sądów skłoniła rodziny z księdzem prałatem Wysockim na czele do rozważenia złożenia skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nawiązali kontakt z prof. Ireneuszem Kamińskim, głównym reprezentantem rodzin katyńskich w zakończonej w tym tygodniu sprawie przed tym samym trybunałem. Odrzucenie przez ETPC skargi rodzin katyńskich osłabia nadzieję bliskich ofiar obławy na to, że drogą dochodzenia sprawiedliwości na forum międzynarodowym byłby właśnie ETPC.

– Poznałem ks. Wysockiego rok temu. Zapamiętałem go jako niezwykle serdecznego człowieka. Wówczas postanowiliśmy, że jeśli po podjęciu postępowań w Moskwie ich wynik będzie niesatysfakcjonujący, należy pomyśleć o złożeniu skargi do ETPC. Moja współpraca z ks. Wysockim jest zatem związana z pewnym prawniczym pomysłem – mówi prof. Kamiński.

Pomału do przodu

Kolejna inicjatywa to pisanie przez bliskich ofiar obławy wniosków do FSB o odnalezienie w archiwum informacji na temat zaginionych bliskich. – To osobista organizacyjna zasługa księdza Stanisława – podkreśla prof. Pietrow.

Ksiądz prałat jako jeden z pierwszych wysłał na Łubiankę trzy listy dotyczące swojej rodziny. W tym przypadku można mówić o pewnym sukcesie. We wrześniu (po pół roku oczekiwania) ks. Wysocki i inne osoby otrzymały odpowiedzi. Zawierają one dane osobowe i informację o dacie oraz miejscu aresztowania zaginionych osób. To niewiele, bo to akurat rodziny wiedzą, ale FSB wbrew stanowisku prokuratury przyznaje, że jednak są imienne akta osobowe ofiar obławy.

W ten sposób po raz pierwszy udało się uzyskać potwierdzoną informację o śladach tej zbrodni przechowywanych w Urzędzie Rejestracji i Zbiorów Archiwalnych Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Teraz rodziny piszą kolejny wniosek: o udostępnienie protokołów przesłuchań zatrzymanych.

Moi rozmówcy wskazują, że takie pytania i wnioski obywateli powinny stać się masowe. Strona rosyjska musi wiedzieć, że oczekuje się od niej rozwiniętych i bardziej szczegółowych odpowiedzi, a unikanie ich to wstyd i hańba.

– Rozumiemy, że na drodze naszych poszukiwań jest wiele przeszkód. W sierpniu tego roku przyszła informacja, że Główna Prokuratura Wojskowa odmówiła współpracy z oddziałem IPN w Białymstoku w sprawie wyjaśnienia losu ofiar obławy w ramach postępowania karnego. Ten fakt jest sam w sobie i zasmucający, i stanowiący wyzwanie. Rosja jak gdyby demonstracyjnie pokazuje, jak ciasno jej w cywilizowanych ramach zasad europejskich i obcy jest jej duch dobrosąsiedztwa i współpracy – mówi prof. Pietrow.

Dodaje, że to nie znaczy, że wszystko stracone. Przeciwnie, trzeba działać. – Ksiądz Stanisław Wysocki to dobrze rozumie i podejmuje wysiłki, by głos ofiar obławy augustowskiej usłyszał polski Sejm, żeby sprawa znalazła się w agendzie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, żeby po linii relacji międzynarodowych i w ramach współpracy humanitarnej z Rosją kierowano pytania i o pełną listę ofiar obławy augustowskiej, i o miejsce ich pogrzebania – wylicza prof. Pietrow.

Niestety, centralne władze nie kwapią się do wsparcia sprawy zamordowanych polskich obywateli na poziomie relacji państwowych. Przedstawiciele opozycji i eksperci są jednomyślni: w sprawę tej rangi osobiście powinien się zaangażować premier Donald Tusk. Tymczasem, jedyne, co osiągnięto, to zajęcie się tematem przez Polsko-Rosyjską Grupę do Spraw Trudnych. Ale ta nie ma żadnej władzy nad rosyjskimi urzędami.

Ksiądz prałat poza aktywną pracą na rzecz odkrycia prawdy o obławie i jej upamiętnienia jest także duchowym opiekunem rodzin ofiar. On odprawia Msze św. podczas rocznicowych uroczystości, troszczy się o moralną równowagę między pamięcią, bólem, potrzebą prawdy i sprawiedliwości.

– Ksiądz Stanisław to bardzo mądry człowiek, szczególnie istotne jest jego powołanie duchowe. Umie słuchać i rozumie, umie przekazać rozmówcy swój punkt widzenia, potrafi wznieść się ponad przemijający zgiełk codzienności i stawiać pytania globalne i podstawowe – opisuje kapłana prof. Pietrow.

Trwałe ślady pamięci

Ksiądz Wysocki powszechnie kojarzony jest głównie z obławą augustowską, ale obszar jego publicznej aktywności był i jest znacznie szerszy.

– Stara się przywrócić pamięć, utrwalić to, co w naszej historii piękne. Z czasów pobytu w Ełku, gdzie ks. Stanisław był przez 12 lat proboszczem, jego dziełem jest pomnik martyrologii Narodu Polskiego poświęcony w 2003 roku, z inskrypcją: „Jeśli unicestwią pamięć, kamienie wołać będą” – mówi Bogdan Nowacki, wiceprezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej.

– Połączyło nas wspólne działanie na polu utrwalania dziejów Narodu Polskiego. Podczas każdej uroczystości o charakterze religijno-patriotycznym, przed Mszą Świętą 15 sierpnia czy 11 listopada, wygłaszałem zawsze krótki rys historyczny. Księdzu Wysockiemu zawdzięczamy dziesiątki wystaw, prelekcji, różnego rodzaju imprez patriotycznych – dodaje.

Pan Eugeniusz Simson, sybirak z Augustowa, razem z księdzem Wysockim stawiał pomnik upamiętniający trzy deportacje mieszkańców ziemi augustowskiej i okolic na Wschód „Przez Krzyż do Niepodległej szli”.

– Głównym pomysłodawcą był ks. Wysocki, ja pełniłem wówczas funkcję prezesa Koła Augustów Związku Sybiraków. Nie da się w kilku zdaniach oddać wszystkiego, co ksiądz Wysocki zrobił dla pozostawienia trwałych śladów pamięci o tym, co w naszej historii piękne i tragiczne. To człowiek całym sercem oddany Bogu i Polsce – podsumowuje.

Beata Falkowska

Aktualizacja 25 października 2013 (08:50)

Nasz Dziennik