logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Repatriacja dla wybranych

Sobota, 16 listopada 2013 (02:10)

Aktualizacja: Sobota, 16 listopada 2013 (08:57)

Już od trzech lat toczy się cichy sejmowy bój o ustawę o powrocie Polaków z Kazachstanu. Projekt Ustawy o powrocie do Rzeczypospolitej Polskiej osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich powstał we „Wspólnocie Polskiej” z inicjatywy Macieja Płażyńskiego w ramach prac zespołu osób zajmujących się od 20 lat próbami doprowadzenia do tzw. repatriacji z Kazachstanu. Akcja zbierania podpisów wspierana przez lokalne oddziały „Wspólnoty Polskiej”, krajowe struktury NSZZ „Solidarność” oraz redakcje licznych czasopism, w tym „Naszego Dziennika”, doprowadziła do zebrania ponad 250 tys. podpisów pod projektem, co dało możliwość złożenia ustawy do Sejmu jako projektu obywatelskiego.

Już dwukrotnie w Sejmie RP wszystkie partie poparły ten projekt, jednak nadal w ramach podkomisji prace nad ustawą nie wyszły poza przeczytanie kilkunastu pierwszych artykułów, a w obecnej chwili projekt – decyzją rządu i MSW – ma być całkowicie odrzucony. W jego miejsce ma wejść ustawa o stwierdzaniu polskiego pochodzenia.

Polacy w Kazachstanie

W tym miejscu należy przypomnieć, jak nasi rodacy trafili do Kazachstanu. Zostali oni przesiedleni na azjatyckie stepy z najdalszych terenów Kresów Wschodnich (Żytomierszczyzna, Kamieniec Podolski, Berdyczów) w 1936 roku, w ramach „oczyszczania” granicy Związku Sowieckiego. Było to preludium do tzw. operacji polskiej przeprowadzonej w ZSRS w latach 1937-1938, w ramach której zamordowano 111 tys. Polaków i osób posiadających związki z polskością, ponad 60 tys. osób zesłano do łagrów, przy czym równocześnie do obozów trafiły żony polskich „wrogów narodu”, a tysiące dzieci – ofiar represji wobec Polaków – wysłano do domów dziecka na przymusową rusyfikację.

Obecnie w Kazachstanie żyje wedle różnych szacunków od 36 tys. osób deklarujących polską narodowość (spis powszechny 2009) do nawet ok. 100 tys. osób polskiego pochodzenia. W ramach poprzedniego spisu, z 1999r., jak i poprzednich, liczbę Polaków oceniano na około 60 tysięcy. W ciągu ostatnich kilkunastu lat tysiące Polaków zostało przyjętych w ramach akcji repatriacyjnej przez Federację Rosyjską oraz w ramach łączenia rodzin przez Republikę Federalną Niemiec (Polacy bardzo często mieszkali we wsiach z zesłanymi tam Niemcami). Należy przy tym pamiętać, że do Polski w ramach programu rządowego „Rodak” zezwala się rocznie na przyjazd zaledwie 20-30 rodzinom.

Projekt Obywatelski

Obywatelski projekt ustawy z 2010 r. miał zatem zmienić tę zadziwiającą sytuację, gdy najwięcej polskich repatriantów trafia do Rosji i Niemiec, a nie do swojej Ojczyzny. Na wzór niemieckiego pojęcia zadośćuczynienia zamierzaliśmy wspomagać repatriację osób, które do tej pory nie miały nigdy szansy powrotu z zesłania czy przesiedlenia. Należy tu nadmienić, że konsulaty polskie wydały (głównie w Kazachstanie) tysiące oficjalnych dokumentów, w których państwo polskie przyrzekło zesłańcom politycznym i ich potomkom powrót do Ojczyzny, potwierdzając ich polską narodowość. Dla zdecydowanej większości obietnice te nigdy nie zostały zrealizowane. Otwarte pozostały tylko drzwi do Rosji i Niemiec.

Ustawa o stwierdzaniu pochodzenia

Obecnie w ramach prac podkomisji sejmowej strona rządowa odrzuciła ostatecznie, pomimo dwukrotnej aprobaty przez wszystkie partie na posiedzeniach Sejmu, rozwiązania zawarte w obywatelskiej propozycji ustawy o powrocie Polaków z Kazachstanu, wprowadzając na to miejsce całkowicie odmienny tematycznie i zakresowo projekt Ustawy o stwierdzaniu polskiego pochodzenia i repatriacji opracowany przez MSW. Rządowy projekt stanowić ma realizację 52. artykułu Konstytucji RP, gdzie w podpunkcie 5 przyrzeka się prawo do osiedlenia na stałe w Polsce dla osób pochodzenia polskiego. W swych podstawach propozycja rządowa odwołuje się do rozwiązań zawartych w projekcie Ustawy o stwierdzaniu pochodzenia polskiego opracowanych już w 2007 roku. W tamtym okresie zaopiniowanej pozytywnie przez Radę Legislacyjną ustawie o stwierdzaniu pochodzenia nie nadano jednak dalszego biegu legislacyjnego w Sejmie.

W ramach projektu strona rządowa odrzuca nowe społeczne projekty wspomagania powrotów zesłańców oraz ich potomków z azjatyckiej części byłego ZSRS, w tym z Kazachstanu, ograniczając się tylko do rozwiązań i działań zawartych w dotychczasowej ustawie repatriacyjnej.

Autorzy wprowadzają natomiast, jako główny element proponowanej ustawy, rozwiązania prawne związane z nową definicją pochodzenia polskiego mającą obowiązywać również w innych aktach prawnych, np. w Karcie Polaka, co prowadzić ma do wyparcia istniejącego tam obecnie pojęcia przynależności do Narodu Polskiego. Podstawę dla otrzymania dokumentu o pochodzeniu polskim wydawanego przez konsula RP we wszystkich państwach świata stanowić ma posiadanie w przeszłości obywatelstwa polskiego przez zainteresowanego lub jego wstępnych (niezależnie od ich narodowości) do 3.-4. pokolenia (np. dwóch pradziadków wnioskodawcy lub jeden dziadek), którzy opuścili granice RP. O dokument mówiący o pochodzeniu polskim ubiegać się mogą oczywiście również osoby narodowości polskiej, posiadające przodków narodowości polskiej.

Starający się o dokument nie muszą wykazać się znajomością języka polskiego ani wiedzą o historii i kulturze Polski czy kultywowaniem polskich zwyczajów, co wymagane było i jest nadal w formie egzaminów od potomków polskich zesłańców żyjących w Kazachstanie czy od starających się o Kartę Polaka na terenie byłego ZSRS. Uznanie polskiego pochodzenia leżeć ma w wyłącznej dyspozycji konsula. Nie przewiduje się żadnych ciał kontrolnych czy odwoławczych, jakie funkcjonują w podobnych aktach prawnych (np. Rady ds. Uchodźców w ramach Ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej).

Wystawiony przez konsula dokument o pochodzeniu polskim daje prawo do przyjazdu do Polski w wybranym przez zainteresowanego momencie, do osiedlenia się na jej terenie oraz otrzymania w ciągu dwóch lat obywatelstwa. Równocześnie stanowi on podstawę do otrzymania wielu przywilejów. Bezpośrednio po przybyciu na teren RP posiadacz dokumentu ma prawo do nieodpłatnego pobierania nauki w ramach państwowych placówek szkolnictwa wyższego, ma również prawo do bezpłatnej służby zdrowia. Rozpoczynając naukę, otrzymywać będzie stypendium socjalne. Osoby, które nie podjęły nauki ani pracy, będą miały prawo do zasiłku dla bezrobotnych. Urzędnicy MSW w swoim projekcie przewidują również prawo do pierwszeństwa takich osób w staraniach o dostęp do państwowych i gminnych środków pomocowych w Polsce przeznaczonych na cele wspierania Polaków poza granicami. Szczególnie ciekawym przywilejem dla młodych osób, które otrzymały dokument o polskim pochodzeniu, ale nie opuściły swojego kraju, jest prawo do stypendiów fundowanych przez polski rząd i wypłacanych w kraju zamieszkania, w tym na studia na Zachodzie oraz na innych kontynentach. System stypendialny poza granicami na Zachodzie, darmowe nauczanie na poziomie wyższym w kraju wydawałyby się całkowicie zrozumiałe w ramach akcji powrotowej skierowanej do osób młodych, które opuściły nasze granice po 2004 roku. Równie oczywista w obliczu pogarszającej się sytuacji demograficznej wydawałaby się tego typu pomoc skierowana dla Polaków ze Wschodu pragnących osiedlić się w Polsce.

Ale tak nie jest. Pomimo że po akcesji do UE opuściło Polskę około 2 mln młodych Polaków, to nie oni będą beneficjentami tego systemu stypendialnego, ale potomkowie osób, które obywatelstwa RP zrzekły się lub w inny sposób je utraciły. Podobnie dziwnie jawi się prawo do uzyskania opieki zdrowotnej czy pierwszeństwo w dostępie do środków pomocowych w osiedleniu się, stosowane nie wobec potomków przymusowo zesłanych do Kazachstanu, ale przeznaczone dla osób (oraz ich zstępnych), które dobrowolnie i świadomie opuściły Polskę, często udając się do – w ich odczuciu – ojczystych krajów.

„Nie” dla powrotów ze Wschodu

Co wydaje się istotne, to fakt, że strona rządowa dzieli jednak byłych obywateli RP i reglamentuje prawo do uzyskania polskiego pochodzenia, do osiedlenia się w granicach Polski oraz do wynikających stąd przywilejów. W projekcie pozbawieni są tego prawa byli obywatele RP (i ich zstępni), którzy opuścili granice Polski w ramach tzw. umów repatriacyjnych z ZSRS w okresie od 1944 do 1957 r., czyli głównie osoby narodowości ukraińskiej, białoruskiej, łemkowskiej, często opuszczające Polskę pod przymusem. Zdaniem strony rządowej, opuszczenie Polski w ramach innych akcji repatriacyjnych po 1944 r. czy wyjazd z Polski w okresie międzywojennym (w latach 1918-1938 wyjechało z Polski ponad 2 mln obywateli) oraz zrzeczenie się czy utrata obywatelstwa polskiego w innych częściach globu nie stanowi podstawy do odmowy o ubieganie się o dokument potwierdzający pochodzenie polskie i prawo do powrotu przez osoby, które opuściły Polskę oraz ich zstępnych.

Warto tu nadmienić, że w okresie po 1944r. oprócz tzw. repatriacji, a właściwie przesiedleń ludności dokonanych pomiędzy Polską a ZSRS, odbwały się także inne akcje, które nazwać można repatriacyjnymi. Po powojennych przymusowych, wynikających z umów alianckich, przesiedleniach ludności niemieckiej w latach 1945-1949 strona niemiecka nadal prowadziła akcję repatriacyjną, wspierając w kolejnych dekadach XX w. przyjazdy etnicznych Niemców – obywateli PRL, głównie do RFN oraz w mniejszym stopniu do NRD. W 1975 roku rządy Polski i RFN ustaliły nawet wspólny protokół wyjazdów. W sumie w latach 1950-1986 do RFN przybyło ok. 1,35 mln repatriantów. Większość przyjechała z Polski (dwie trzecie) oraz z Rumunii. W okresie powojennym szeroką akcję repatriacyjną (osiedleńczą) z terenów PRL przeprowadziło również młode państwo izraelskie. Z historycznego obowiązku wspomnieć należy również o repatriacji z Polski nielicznej grecko-macedońskiej diaspory powstałej w okresie powojennym.

Niełatwo jest zatem oszacować liczbę osób starających się o dokument potwierdzający ich polskie pochodzenie, trudna jest również ocena potencjalnych kosztów, ponieważ do osób posiadających niegdyś obywatelstwo polskie należy również doliczyć etnicznych Polaków np. z Brazylii (od 800 tys. do 3 mln), których przodkowie nigdy nie posiadali obywatelstwa polskiego, podobnie jak Polacy w Kazachstanie. Liczbę osób narodowości polskiej na świecie szacuje się w przedziale od 14 do 21 milionów.

Ogromne i – jak można przypuszczać –trudne do oszacowania koszty realizacji ustawy o pochodzeniu polskim nie zrażają strony rządowej, której przedstawiciele równocześnie twierdzą, że na repatriację z Kazachstanu państwo polskie nie posiada jednak wystarczających środków. Należy tu nadmienić, że każdego roku urzędnicy MSW nie są w stanie wykorzystać ok. jednej czwartej przyznanych środków na repatriację.

Wydaje się, że prawo do osiedlenia się i otrzymania w okresie dwóch lat po powrocie pełni praw obywatelskich i wyborczych może rodzić również problemy związane z roszczeniami dotyczącymi zwrotu mienia i ziemi, które to dobra osoby posiadające „pochodzenie polskie” utraciły bądź pozostawiły, opuszczając Polskę w ramach repatriacji do krajów ojczystych.

Co smutne, część komitetu obywatelskiego z różnych powodów popiera odrzucenie rozwiązań własnego (sic!) projektu ustawy o powrocie zesłanych z Kazachstanu i wspiera nowy rządowy projekt Ustawy o stwierdzaniu polskiego pochodzenia i repatriacji. Jako członek komitetu obywatelskiego i współtwórca projektu ustawy zwracam się do osób, które złożyły swój podpis w 2010 r., jak również do wszystkich Polaków w kraju i poza granicami o działania wspierające dalszą walkę o prawo do powrotu dla naszych rodaków pozostawionych od 77 lat w stepach Kazachstanu.

Dr Robert Wyszyński

Nasz Dziennik