logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

To twarde negocjacje

Wtorek, 19 listopada 2013 (02:06)

W dniach 11-22 listopada odbywa się w Warszawie dziewiętnasta Konferencja Stron Konwencji Klimatycznej (COP 19) i dziewiąta konferencja Stron Protokołu z Kioto (MOP 9).

W obradach uczestniczą delegacje poszczególnych państw, a obserwatorami i uczestnikami imprez towarzyszących są banki, biznes, niezależne organizacje oraz reprezentanci różnych stowarzyszeń.

W roku bieżącym celem COP 19 winno być rozliczenie zobowiązań poszczególnych państw do roku 2012, co z kolei będzie podstawą do wypracowania założeń do porozumienia w zakresie polityki klimatycznej świata po roku 2020.

Protokół z Kioto

Zgodnie z protokołem z Kioto Polska miała dokonać w latach 2008-2012 redukcji w porównaniu z rokiem 1988 na poziomie 6 procent. Państwa starej Piętnastki zadeklarowały, że redukcji na poziomie 8 proc. dokonają w latach 2008-2012 w porównaniu z rokiem 1990. Konsekwencją niewywiązania się z zobowiązań miały być kary finansowe.

Polska okazała się krajem sukcesu. Już w 2008 roku udało nam się ograniczyć emisję CO2 o ponad 30 procent. W liczbach bezwzględnych stanowiło to ponad 100 milionów ton rocznej nadwyżki redukcji emisji dwutlenku węgla. Stara Piętnastka UE z kolei nie dokonała redukcji na obowiązującym ją poziomie – nadal emitowała w nadwyżce CO2 w sumie ponad 200 mln ton.

Wszystko więc wskazywało na to, że w latach 2008-2012 Polsce będą się należały pieniądze, a stara Piętnastka będzie musiała płacić. W naszym interesie leżało więc dążenie do rozliczenia zobowiązań. Można było do tego przystąpić podczas czternastej Konferencji Stron Konwencji Klimatycznej organizowanej przez Polskę w roku 2008 w Poznaniu.

Dzięki dużej aktywności Komisji Europejskiej dążącej do unieważnienia protokołu z Kioto i całkowitej bierności rządu PO – PSL nie dokonano tego jednak ani w Poznaniu, ani podczas kolejnych konferencji Stron Konwencji w Kopenhadze, Cancun, Durbanie i Dausze. Szczęśliwie w obronie protokołu z Kioto stanęły zdecydowanie państwa rozwijające się. Tylko z uwagi na ich stanowczy sprzeciw Komisja Europejska zmuszona została do przedłużenia okresu zobowiązań protokołu z Kioto o II okres rozliczeń obejmujący lata 2013-2020.

Pakiet klimatyczno-energetyczny

Pakiet klimatyczno-energetyczny to porozumienie wewnątrz Unii Europejskiej dotyczące jedynie redukcji emisji gazów cieplarnianych na bazie nowych technologii. Porozumienie to zostało zaakceptowane przez państwa UE w grudniu 2008 roku. Weszło w życie z początkiem roku 2013 i ma obowiązywać jedynie w Unii Europejskiej do roku 2020.

Nie ma ono nic wspólnego z obowiązującymi celami konwencji klimatycznej i protokołem z Kioto. Na forum konwencji klimatycznej ONZ pakiet klimatyczno-energetyczny może być jedynie rozważany jako propozycja Komisji Europejskiej na prowadzenie polityki energetycznej świata.

Podstawową różnicą między pakietem klimatyczno-energetycznym i konwencją klimatyczną jest to, że zgodnie z pakietem jedyną drogą zmniejszania koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze jest zmniejszenie emisji, gdzie limity dopuszczalnej emisji ustala Komisja Europejska. Propozycja ta, będąca wizją Komisji Europejskiej na globalną politykę energetyczną, spotkała się z ostrą krytyką pozostałych państw świata i legła ostatecznie w gruzach podczas siedemnastej Konferencji Stron Konwencji odbywającej się w roku 2011 w Durbanie.

Pakiet klimatyczno-energetyczny może natomiast stać się metodą wywiązania się państw starej Piętnastki z ich zobowiązań odnośnie do celów redukcyjnych na lata 2013-2020. Stałoby się to jednak kosztem Polski i dlatego pakiet klimatyczno-energetyczny jako niezwykle szkodliwy dla polskiej gospodarki musi ulec renegocjacji w imię prawdy, solidarności z poszanowaniem założeń konwencji klimatycznej, której głównym celem jest rozwój zrównoważony.

Podsumowanie

W konwencji klimatycznej dwutlenek węgla jest traktowany nie tylko jako gaz szkodliwy, ale i jako podstawowy gaz życia. Jest więc „surowcem” np. dla odtwarzania lasów. Im większa zawartość węgla organicznego w lasach, tym większy zapas drewna (bez emisyjnie produkowanego materiału budowlanego i odpadów drewna stanowiących odnawialne źródło energii) i tym cenniejsza bioróżnorodność. W tym świetle sprzeciw musi budzić jawna hipokryzja Komisji Europejskiej.

Komisja Europejska wbrew konwencji klimatycznej i wbrew protokołowi z Kioto, promując pakiet klimatyczno-energetyczny, widzi jedyną drogę dla realizacji celów redukcyjnych w nowych technologiach. Tu nie chodzi o ochronę bioróżnorodności, tu nie chodzi o zrównoważony rozwój. Tu chodzi o partykularne interesy państw starej Piętnastki, które nie posiadając własnych zasobów energetycznych, dążą do uzależnienia innych państw od własnych technologii.

Rząd musi dostrzec, że konwencja klimatyczna i protokół z Kioto to nie zabawa w różne koncepcje antropogennego wpływu na ocieplanie klimatu. To twarde negocjacje gospodarcze, gdzie poszczególne państwa starają się wygrać jak najwięcej dla siebie. Musi o tym wiedzieć rząd i rząd musi reprezentować interes państwa, a nie służalczość wobec Komisji Europejskiej.

Prof. Jan Szyszko

Nasz Dziennik