Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Alumni Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko-Praskiej spektaklem „Za pięć godzin zobaczę Jezusa” pragnęli pokazać szerszej publiczności historię życia i nawrócenia osoby wyjątkowo kontrowersyjnej: młodego Francuza skazanego ponad pół wieku temu na śmierć za zabójstwo, a dziś kandydata na ołtarze – w roku 2011 zakończył się etap diecezjalny jego procesu beatyfikacyjnego.
Jacques Fesch, bo o nim mowa, urodził się 6 kwietnia 1930 r. w Saint-Germain-en-Laye we Francji w rodzinie zamożnego bankiera, ateisty. Opływał w dostatki, ale nie doświadczył miłości rodzicielskiej – ojca bardziej niż dzieci absorbowała praca.
Jacques dość wcześnie zaczął sprawiać problemy wychowawcze, przerwał naukę, popadł w złe towarzystwo. W wieku 21 lat zawarł związek cywilny z dziewczyną, która spodziewała się jego dziecka, ale wkrótce porzucił ją i córkę i związał się ze środowiskiem przestępczym.
25 lutego 1954 r. w Paryżu wraz z dwoma kompanami napadł na kantor, żeby zdobyć fundusze na zakup jachtu, którym chciał opłynąć kulę ziemską. Właściciel kantoru zdążył jednak wezwać pomoc. Gdy więc naprzeciw uzbrojonego Jacques’a stanął policjant, ten wystrzelił na oślep. I trafił go prosto w serce. Został aresztowany i po trzech latach – w dniu swoich 27. urodzin – skazany na karę śmierci, którą wykonano 1 października 1957 r. poprzez ścięcie gilotyną.
W więzieniu pod wpływem kapelana o. Jeana Devoyoda i adwokata Paula Baudeta przeżył głębokie nawrócenie. Dwa miesiące przed śmiercią postanowił też pisać dziennik dedykowany 6-letniej córce Weronice: „Moja kochana córeczko. To jest mój dziennik, jedyne moje dobro, które zapisuję tobie z braku innych dóbr, jakie ojcowie mają zwyczaj dawać swoim dzieciom”.
Codziennie spisywał w nim swoje przeżycia, refleksje, najgłębsze pragnienia, a myśli te stały się podstawą spektaklu.
Jacques’a, w którego wcielił się kleryk Mateusz Sawiński – autor scenariusza, poznajemy tuż przed tragicznym w skutkach morderstwem podczas nieprzyjemnej rozmowy z ojcem. Chłopak wybiega z domu i spotyka się ze znudzonymi jak on życiem kompanami. Myślę, że scena, w której klerycy Mateusz Sawiński, Cezary Szadujkis i Marcin Kowalski musieli zagrać hulaków i lekkoduchów, była dla nich dużym wyzwaniem, któremu świetnie podołali, czego wyrazem była żywiołowa reakcja publiczności.
W stanie upojenia alkoholowego wszyscy trzej postanawiają, że wyruszą w rejs dookoła świata. Muszą tylko zdobyć fundusze na jacht – tego zadania podejmuje się Jaques. Prosi ojca o pieniądze, ale ich nie otrzymuje. Pan Fesch wyjeżdża do Ameryki, a Jacques podczas przeszukiwania domu znajduje broń i planuje napad na kantor.
Gdy zaskoczony pojawieniem się w nim policjanta oddaje bezwiednie strzał i śmiertelnie rani funkcjonariusza, już wie, że dopuścił się strasznego czynu. Przeżywa to tym bardziej, że policjant osierocił kilkumiesięczną córeczkę, którą wychowywał samotnie, bo jego żona umarła podczas porodu.
W więzieniu Jacques nie ma lekkiego życia, jest szczególnie źle traktowany i bity przez strażników, bo – jak mówi przebywający z Feschem w celi André Hirth – dla nich policjant jest jak brat.
W tę beznadzieję wkracza jednak kapelan o. Jean Devoyod, który wie, jak poruszyć zatwardziałe serce Jacques’a. Pod jego wpływem morderca otwiera Biblię i znajduje w niej historię pierwszego złoczyńcy, który odbiera cześć jako święty, czyli dobrego, skruszonego łotra ukrzyżowanego u boku Jezusa. Sam Chrystus dokonał swoistej kanonizacji, obiecując mu: „Jeszcze dziś będziesz ze Mną w raju” (Łk 23, 43). Jacques przeżywa głębokie, intensywne nawrócenie. Swoim odkryciem Boga stara się dzielić ze współwięźniami, w listach prosi najbliższą rodzinę i przyjaciół, żeby tak jak on oddali się Miłosierdziu Bożemu. Dzięki jego wysiłkom następuje wiele nawróceń. Umiera w opinii świętości.
Spektakl „Za pięć godzin zobaczę Jezusa”, nad którym opiekę artystyczną roztoczył znakomity aktor Jerzy Zelnik, można potraktować jako wstęp do rekolekcji adwentowych. Wiele tu materiału do przemyśleń, czasu na zastanowienie się nad sobą, nad swoim życiem, może zagmatwanym, może zabieganym, może przeciw Bogu. Bo historia życia Jacques’a Fescha niesie każdemu z nas nadzieję, że jeszcze nie jest za późno, że jeszcze mamy szansę coś zmienić. Ten święty zbrodniarz zachęca nas z mocą: „Wszyscy są powołani do świętości, wszyscy!”.
Spektakle „Za pięć godzin zobaczę Jezusa” odbywają się w gmachu seminarium (ul. Mehoffera 2), wstęp wolny. Przedstawienie można zobaczyć w najbliższą sobotę i niedzielę o godz. 16.30 i 19.00 oraz we wtorek, 17 bm., o godz. 19.00.

