logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Sataniści w Sejmie RP?

Czwartek, 12 grudnia 2013 (09:35)

W jednym z newsów (zmyślonych) pojawiła się informacja, że grupa Palikota odwróciła krzyż w Sejmie RP. Palikot miał zbezcześcić krzyż na sali plenarnej po tym, jak sąd oddalił pozew posłów Twojego Ruchu, którzy zostali dotknięci do żywego jego obecnością w tym miejscu publicznym. Poseł Palikot zrobił zdjęcie swojego „dziełka” zniszczenia i zaprezentował się dumnie na jego tle. Tego happeningu Palikota, spieszę szybko dodać, w Sejmie RP rzecz jasna nie było, ale…

…z drugiej jednak strony taka akcja odpowiadałaby w końcu rzeczywistości, w jakiej przyszło nam dzisiaj w Polsce żyć.

Sataniści, czarownice

Niektóre wypowiedzi osób publicznych na łamach głównych mediów sprawiają wrażenie, jakby nagle ktoś przestawił niewidzialną wajchę nienawiści do chrześcijaństwa i zanurzył wielu postępowców w jakimś szaleństwie. W sytuacji, gdy okładki głównych mediów szerzą nienawiść, stosują przemoc wizualną, treści artykułów epatują bluźnierstwami, dzieła sztuki dewastują piękno i moralność, a politycy, urzędnicy mający stać na straży prawa zajmują się żenującymi spektaklami, niestety jestem sobie w stanie wyobrazić, aby frustracja klęską praworządnego wyroku doprowadziła grupkę ekstremistów do furii i nieprzewidzianych zachowań.

Powiedzmy, że parlamentarzyści TR nie potrafili znieść upokarzającej porażki w sądzie. Krzyż pobudził siły drzemiące w ich wnętrzu. Krzyż wyzwolił energię, jaką są spętani.

Nie musimy doznawać na szczęście wizualnie, naocznie takich „symbolicznych” wydarzeń, ale dobrze wiemy, kto tak naprawdę trzyma w swoich szponach władzę w naszym kraju. Wiemy, komu parlamentarzyści oddają hołd, komu służą. Na co dzień obserwujemy narzędzia tej nienawistnej siły i jej bezwolne stworzenia (poszczególnych parlamentarzystów) w antychrześcijańskiej akcji. Debata na poziomie rynsztoka, deptanie wartości, szydzenie, ataki na Kościół, na jego liderów, rugowanie krzyża z przestrzeni publicznej, wprowadzanie zdehumanizowanych praw kolejnymi projektami, ustawami są ich przejawem.

Grupy feministycznych szturmówek zachowują się tak, jak gdyby uprawiały sabaty, w imię jakichś chorych ideologii postmodernistycznie nadęte filozofki i etyczki relatywizmu moralnego zabierają głos publicznie tak hucznie, jakby miały za sobą tłumy, a przecież to tylko ekstremalna mniejszość mniejszości.

Przykład antywolnościowej retoryki Palikota

Wszedłem na bloga Janusza Palikota i czytam:

„Gdybyż obrońcy krzyża poprzestawali na potrzebie znieczulenia, to ja bym się im nie dziwił. Sęk w tym, że im przeszkadza, iż ja tego nie uznaję. Domagają się ode mnie tego uznania. To jest problem! Aby krzyż zadziałał jako ich środek przeciwbólowy, potrzebują też mojej wiary i mojej akceptacji. I są wściekli, bo ja im tego nie daję. A wtedy być może dopada ich myśl, że tylko się oszukują, że się tylko znieczulają. Tak oto moja niewiara ma się stać dla ich wiary krzyżem, o który się opierają. Potrzebują mojego uznania, aby ich krzyż zadziałał i ich znieczulił. Dlatego właśnie są tak zawzięci. W sprawie krzyża w Sejmie jednak o coś innego chodzi niż tylko o wiarę. Tu idzie o wolność od przymusu życia w świecie innych. Tylko tyle i aż tyle”.

Stosując palikotową logikę, można powiedzieć, odwracając tę argumentację o 180 stopni, że:

„Gdybyż wrogowie krzyża poprzestawali na potrzebie zachowania neutralności światopoglądowej, innymi słowy obojętności, niczym prawdziwi ateiści, to ja bym się im nie dziwił. Sęk w tym, że oni ateistami nie są, tylko satanistami właśnie. Ponieważ ja wierzę w ten krzyż, to panu Palikotowi i spółce przeszkadza, że go uznaję, domagają się oni ode mnie zaparcia się tego uznania. To jest problem! Krzyż zadziałał na nich jak środek pobudzający, potrzebują mojej niewiary, mojego sprzeniewierzenia się wartościom, które krzyż reprezentuje, nie spoczną też, dopóki nie zniszczą naszej wiary, być może dopada ich często myśl, że się tylko oszukują, że krzyż jest jednak Prawdą. Tak oto moja wiara ma się stać dla ich niewiary krzyżem, którego się zapierają. Potrzebują mojej zdrady, aby wykrzyczeć nad krzyżem kolejne bluźnierstwa, co ich pobudzi do dalszego działania. Dlatego właśnie są tak zawzięci. W sprawie krzyża w Sejmie jednak o coś innego chodzi niż tylko o wiarę. Tu idzie o wolność od przymusu życia w świecie innych. Tylko tyle i aż tyle”.

Powyższa parafraza stanowi antidotum na rytualne zaklęcia antychrześcijańskiej grupy ekstremistów. Walka z krzyżem w Sejmie RP ukazała także jeszcze jeden aspekt. Sataniści bardzo potrzebują Boga. Bez Niego nie mogą żyć. Istnieje zatem dla nich jeszcze szansa na nawrócenie.

Dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl