logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Komuniści nadal z honorami

Piątek, 13 grudnia 2013 (02:09)

Obok naszych najlepszych z najlepszych na warszawskich Powązkach Wojskowych nadal chowani są z honorami kaci walczących o niepodległą Polskę.

Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak jako komunistyczni generałowie, pierwszy jako prezydent, drugi jako wicepremier, w myśl obecnych uregulowań będą chowani z pełną galą. Ukrócenie patologii zapowiada opozycja. Pierwszym krokiem jest interpelacja do ministra obrony narodowej w sprawie podstaw prawnych działań naruszających dobra osobiste potomków ofiar zbrodniczego systemu.

Falę oburzenia wywołało pochowanie na Powązkach jednego z najbardziej skompromitowanych dowódców wojskowych z czasów bezpośredniej podległości polskiej armii ZSRS Floriana Siwickiego, najbliższego współpracownika Wojciecha Jaruzelskiego, jednego z organizatorów interwencji Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, a potem stanu wojennego. W latach 1983-1990 był ministrem obrony narodowej.

Przeciw jego pochówkowi na Powązkach (i to z asystą wojskową) protestowały organizacje kombatanckie i niepodległościowe. Siwicki został pochowany w prestiżowej kwaterze FIII, tuż obok współczesnej alei zasłużonych. Kwatery FII i FIII wydzielono z myślą o wojskowych. W latach 90. rzadziej chowano na niej oficerów LWP.

W 1997 roku pogrzebano gen. Edwarda Poradkę, szefa wojskowych służb specjalnych, w 2005 – członka WRON gen. Czesława Piotrowskiego, w 2007 – gen. Eugeniusza Molczyka, zastępcę dowódcy połączonych sił Układu Warszawskiego, w 2008 – gen. Jana Czaplę, m.in. wiceministra spraw zagranicznych, w 2009 – gen. Jana Śliwińskiego, w 2010 – wiceministra obrony narodowej gen. Włodzimierza Sawczuka, w tym roku gen. Rudolfa Dzipanowa.

„Postać Siwickiego oceniam negatywnie. Ale armia nie odmawia prośbom rodzin i współpracowników zmarłych, jeśli nie są karani” – napisał wówczas na Twitterze indagowany o tę kwestię minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. Takie stanowisko to coś więcej niż klasyczne umycie rąk, to jawne poparcie dla zafałszowywania naszej najnowszej historii.

Kwatera według klucza

Obecne uregulowania i przyjęta praktyka przewidują dwustopniową procedurę zgody na pochowanie zmarłej osoby na narodowej nekropolii. Po pierwsze, musi o to wystąpić z wnioskiem jedna z uprawnionych instytucji, tzw. gestorów, która później także organizuje i finansuje pogrzeb. Między poszczególnych gestorów podzielono też wolne kwatery cmentarza.

Gestorami są m.in. kancelaria premiera (dla osób cywilnych), Dowództwo Garnizonu Warszawa (dla wojskowych), archidiecezja warszawska (dla duchownych katolickich), a także organizacje kombatanckie. Wniosek z opiniami trafia do prezydenta Warszawy, gdyż miasto jest formalnym właścicielem cmentarza. Hanna Gronkiewicz-Waltz zasadniczo zatwierdza wszystkie wnioski.

Natomiast wojskowi kierują się w typowaniu osób, które zostaną pochowane na Powązkach pośród żołnierzy, kryteriami nieuwzględniającymi rzeczywistych zasług i roli historycznej zmarłego. Wystarczy, że miał stopień generała lub został kiedykolwiek odznaczony Orderem Virtuti Militari. Przeszkodą może być wyłącznie prawomocny wyrok sądu lub formalna degradacja. Ale komunistyczni generałowie nie zostali przez III RP ani osądzeni, ani dyscyplinarnie zdegradowani. Po śmierci ci, którzy stali na straży systemu zniewolenia narodowego, leżą obok bohaterów walczących o niepodległość.

Bohaterowie obok oprawców

– Prezydent Warszawy zatwierdza wnioski władz Garnizonu Warszawa, więc może zawsze odmówić, ale faktyczną decyzję podejmują władze Garnizonu, a polityczną odpowiedzialność ponosi minister obrony narodowej. Dlatego to MON powinno wypowiedzieć się w sprawie podstaw prawnych złożenia takiego wniosku. Sam fakt, że ktoś został odznaczony bez zwrócenia uwagi na cały kontekst społeczny i historyczny decyzji, nie może upoważniać do państwowego pochówku z honorami – mówi poseł Bartosz Kownacki i zapowiada wniesienie interpelacji w tej sprawie.

Jeśli odpowiedź ministra będzie niesatysfakcjonująca, Kownacki zapowiada podjęcie kolejnych kroków.

– Tego wymagają m.in. dobra osobiste potomków ofiar systemu komunistycznego, które nie są przecież chronione, gdy ich bliscy spoczywają obok swoich oprawców – zaznacza mec. Piotr Ł. Andrzejewski. Nie jest on zwolennikiem przenoszenia szczątków komunistycznych decydentów, zaznacza jednak, że gdyby wymagałoby tego poszukiwanie prochów naszych najlepszych z najlepszych, wymagałoby to takiego posunięcia.

Na pytanie, czy MON planuje jakiekolwiek zmiany w dotychczasowych regulacjach, w myśl których na koszt społeczeństwa komunistyczni dygnitarze chowani są w prestiżowych kwaterach Powązek, „Nasz Dziennik” otrzymał z resortu obrony szczątkowe stanowisko. Czytamy w nim, że ceremoniałem wojskowym, w tym uroczystościami pogrzebowymi byłych żołnierzy, zajmuje się Dowództwo Garnizonu Warszawa, a wskazywanie żołnierzy, którzy mają zostać pochowani na Powązkach, nie jest rolą MON, „tym bardziej ze względu na ’kryteria nieuwzględniające rzeczywistych zasług i roli historycznej zmarłego’. Już same pojęcia ’roli historycznej’ i ’rzeczywistych zasług’ są pojęciami bardzo subiektywnymi i jako takie nie mogą być przedmiotem komentarza ze strony resortu” – informuje MON.

Dowództwo Garnizonu Warszawa powołuje się na podobną argumentację o niemożności weryfikacji życiorysu konkretnego generała z okresu PRL. – To nie Dowództwo Garnizonu Warszawa jest faktycznym decydentem w tej sprawie, ale organy polityczne. Dowództwo podejmuje jedynie decyzje będące wyrazem pewnej woli politycznej. Ta sprawa powinna stać się przedmiotem decyzji MON – wskazuje dr Jerzy Bukowski z Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych.

Nieprzeprowadzona dekomunizacja mści się do dziś. Profesor Wiesław J. Wysocki, historyk z UKSW, podkreśla, że problem zaczyna się od tego, co jest podstawą założycielską III RP.

– Nie dokonano żadnych lustracyjnych decyzji w stosunku do odpowiedzialnych zbrodniarzy komunistycznych. Aby przeprowadzić proces dekomunizacji, potrzeba rewolucji świadomościowej, a w tej chwili nikt ze sprawujących władzę nie jest do tego zdolny, przeciwnie – są to ludzie powiązani z tamtym komunistycznym układem – dodaje.

Jakby na potwierdzenie tych słów można przywołać fakt, że w ceremonii pogrzebowej Siwickiego z ramienia MON uczestniczył Janusz Onyszkiewicz, a na stronach Klubu Generałów WP, gremium skupiającego peerelowskich wojskowych, można było przeczytać: „W imieniu obecnego Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka i Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego złożył kondolencje na ręce rodziny zmarłego oraz przypomniał bardzo owocną współpracę, jaka miała miejsce w 1990 roku między ówczesnym Ministrem Obrony Narodowej gen. armii Florianem Siwickim a nowymi wtedy cywilnymi wiceministrami, którymi zostali – właśnie występujący – Janusz Onyszkiewicz i obecny Prezydent RP Bronisław Komorowski”.

Sytuację, gdy ofiary spoczywają obok swoich katów, dr Jerzy Bukowski ocenia jednoznacznie jako fatalną z punktu widzenia edukacyjnego. – To rozwadnianie świadomości narodowej. Narodowa nekropolia powinna stanowić wyraz polityki historycznej państwa. Tu spoczywać powinni wyłącznie ludzie, którzy ewidentnie zasłużyli się historii Polski, a na bazie obecnej wiedzy możemy to z całą jaskrawością stwierdzić – mówi dr Bukowski.

Narodowa nekropolia

Cmentarz Wojskowy na Powązkach w Warszawie ma charakter nekropolii szczególnej dla narodowej pamięci. Żołnierzy poległych za Ojczyznę i zasłużonych dowódców chowa się tu od pierwszej wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Później spoczęli tu polegli w kampanii wrześniowej i obronie stolicy, żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego, Armii Krajowej i Szarych Szeregów, powstańcy warszawscy. Gdy zabrakło miejsca na starym cmentarzu Powązkowskim, tu urządza się pogrzeby także osób cywilnych: naukowców, artystów, sportowców, działaczy społecznych, duchownych.

Na Wojskowych Powązkach nadal swoje groby mają dygnitarze komunistycznego reżimu: Bierut, Marchlewski, Gomułka, a wokół nich setki aparatczyków i sługusów tamtego systemu. Groby powstańców wyeksponowano dopiero po pół wieku. Szczególnym śladem PRL jest kwatera „Ł” – Łączka, miejsce skrytych pochówków ofiar komunistycznych represji.

Jednym z najnowszych i najczęściej odwiedzanych wydzielonych miejsc cmentarza są dwa rzędy jednakowych mogił z identyczną datą śmierci: 10 kwietnia 2010. Wokół, co kilka dni, tygodni, przybywa grobów zasłużonych Polaków. Jak to się dzieje, że chowa się tu także komunistycznych generałów? Że w pobliżu Łączki spoczywa komunistyczny prokurator, który przyczynił się do mordu pochowanych na niej polskich bohaterów? – Zacząć należy od tego, by nie było więcej takich pogrzebów. To musi być załatwione odgórnie – podsumowuje dr Jerzy Bukowski.

Beata Falkowska

Nasz Dziennik