logo
logo

Zdjęcie: arch./ -

Nieznani bohaterowie

Sobota, 1 lutego 2014 (02:16)

20 tys. nazwisk Polaków ratujących Żydów zgłoszonych w ciągu siedmiu miesięcy – to odpowiedź na apel Radia Maryja. Nadspodziewany odzew świadczy o bardzo dużym zakresie pomocy udzielanej w czasie zagłady oraz o potrzebie Kaplicy Pamięci w Polsce.

Pod koniec stycznia projekt toruńskiej Kaplicy Pamięci został przedstawiony Ojcu Świętemu Franciszkowi. Kiedy Papież usłyszał, że będą w tym miejscu upamiętnione osoby, które ratowały ludność żydowską, od razu udzielił swego błogosławieństwa i nad projektem uczynił znak krzyża świętego. Ponadto złożył swój podpis na projekcie Kaplicy Pamięci jako znak swojej życzliwości i wsparcia dla tej inicjatywy.

Papieskie błogosławieństwo jest wyrazem szacunku Następcy św. Piotra dla wszystkich Polaków, którzy ratowali ludność żydowską, oraz dla tych, którzy starają się ocalić od zapomnienia pamięć o bohaterach. W tym gronie szczególną zasługę mają ci, którzy przekazują relacje telefonicznie, e-mailowo lub listownie.

Tajemnicze zdjęcie

W odpowiedzi na apel o nadsyłanie danych do Kaplicy Pamięci udało się ustalić, kto jest na zdjęciu – ikonie Powstania Warszawskiego. Do tej pory wiadomo było, że fotografia, na której widać trzy kobiety i dziecko, została wykonana podczas Powstania Warszawskiego w Śródmieściu przez fotografa powstańczego Joachima Joachimczyka ps. „Joachim.”

Kilka dni temu zadzwonił Henryk Dziuba i przekazał informację, że na tym zdjęciu (od lewej) jest jego mama Józefa oraz ukrywana Żydówka Helena Kirjanow i bezdomna kobieta z wnuczką, wzięta z ulicy podczas powstania. Zdjęcie zostało wykonane w podziemiach Domu Arcybiskupów Warszawskich służących wtedy za schron.

Henryk Dziuba, mający 15 lat w 1944 r., relacjonuje, że po powstaniu w getcie warszawskim Maria i Andrzej Dobrodziejowie skierowali Helenę Kirjanow do Jana i Józefy Dziubów, którzy zdecydowali się ukrywać ją w swoim mieszkaniu. Na początku Powstania Warszawskiego Józefa Dziuba wraz z ukrywaną Żydówką znalazły schronienie w Domu Arcybiskupów Warszawskich na ul. Miodowej 17/19, za akceptacją m.in. ks. Zygmunta Choromańskiego, późniejszego biskupa pomocniczego warszawskiego, i ks. Józefa Podbielskiego, którzy wiedzieli o tożsamości Heleny Kirjanow. Józefa zdecydowała się przyjąć także bezdomną osobę z ulicy wraz z jej wnuczką. Kobiety przebywały w podziemiach Domu Arcybiskupów Warszawskich. W tym czasie Helena w ogólne nie wychodziła z budynku, a Józefa przygotowywała posiłki duchownym i innym przebywającym tam ludziom. W pomoc był zaangażowany także Andrzej Wróbel pracujący w pałacu arcybiskupim.

Wszyscy znajdujący się na zdjęciu przeżyli wojnę. Pod koniec lat 40. Helena Kirjanow wyjechała do męża do Francji, a następnie do rodziny do Argentyny. Do końca utrzymywała serdeczny kontakt z tymi, którzy ją uratowali.

Bohaterowie odzyskują imię

Podobne przykłady osób, które ratowały ludność żydowską, wychodzą powoli na światło dzienne. Wiele w tym względzie zależy od miejscowych władz samorządowych, lokalnych stowarzyszeń i ludzi dobrej woli. Wystarczy, że rozpocznie się zbieranie informacji na ten temat, chociażby na stronie www.sprawiedliwi.org.pl, aby dotrzeć do cichych bohaterów, którzy z narażeniem życia swego i swych rodzin ratowali swoich sąsiadów na danym terenie.

Przykładem jest chociażby powiat Wołomin, gdzie z inicjatywy miejscowych władz udało się dotrzeć do informacji o 50 Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, których nazwiska są obecnie wypisane na pomniku znajdującym się w miejscu muru byłego getta. Ten pomnik ukazujący rodzinę polską chroniącą rodzinę żydowską (zob. okładkę „Magazynu”) jest wymownym znakiem wielowiekowej dobrosąsiedzkiej historii polsko-żydowskiej w powiecie wołomińskim. To, czy zachowana zostanie pamięć o lokalnych bohaterach, zależy zarówno od miejscowych władz, jak i od tych, którzy zabiegają o ocalenie prawdy historycznej.

Śmierć za kromkę chleba

Tylko w Polsce nawet za podanie kromki chleba osobie pochodzenia żydowskiego groziła kara śmierci. Taką karę wykonywano publicznie, aby odstraszyć od udzielania jakiejkolwiek pomocy Żydom. Mimo to bardzo wielu Polaków ryzykowało życie swoje i swych rodzin, aby ratować osoby innej narodowości i wyznania.

Do tej pory nie ma w Polsce pomnika, który by upamiętniał w skali kraju Polaków ratujących ludność żydowską. Kaplica Pamięci w Toruniu wypełni tę lukę. Jest ona budowana pod kościołem pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i bł. Jana Pawła II jako wotum wdzięczności za pontyfikat Papieża Polaka. Na jej marmurowych ścianach zostaną wyryte – podobnie jak w Yad Vashem w Jerozolimie – nazwiska Polaków ratujących Żydów. Wśród nich jest ponad 6,3 tys. odznaczonych medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata oraz kilkanaście tysięcy bohaterskich Polaków, którzy do tej pory pozostawali nieznani.

W tym gronie jest ok. 1500 osób zamordowanych za pomoc ludności żydowskiej oraz ok. 1000 księży i wiele sióstr zakonnych. Gdyby nie Kaplica Pamięci, pozostałaby luka w historiografii Polski dotycząca dobrosąsiedzkich relacji polsko-żydowskich.

Owoce apelu

Dzięki apelowi dotyczącemu Kaplicy Pamięci zebrano też informacje o licznych miejscach pochówków ludności żydowskiej zamordowanej przez niemieckich nazistów. W przyszłości planuje się ich upamiętnienie, aby oddać należny szacunek ofiarom holokaustu.

Przesłano dotąd setki stron dokumentów, liczne zdjęcia i relacje pozostawione po wojnie przez uratowanych Żydów. W 90 proc. nigdy wcześniej nie były one publikowane, więc rzucają nowe światło na relacje polsko-żydowskie podczas II wojny światowej. Istotne jest też, że wiele relacji przekazują naoczni świadkowie wydarzeń sprzed ponad 70 lat. Najczęściej mówią o swych rodzicach, rodzinie lub krewnych. Dzięki temu można sprostować wiele nieścisłości powtarzanych w literaturze holokaustu, szczególnie dotyczących nazwisk i imion oraz nazw miejscowości.

Przykładowo część publikacji podaje błędnie, iż Franciszek Ligas zginął za ratowanie Żydów w miejscowości Bystra k. Nowego Targu, a z relacji jego siostrzenicy Władysławy Bryjak wiadomo, że zginął w miejscowości Maruszyna. Podobnie niektóre publikacje podają, iż za tę pomoc został zabity Józef Krawczyk, jednak na podstawie relacji jedynego ocalonego z rodziny wiadomo, że zginął Stanisław, a nie Józef Krawczyk. Podobnych przykładów jest wiele, a mają one znaczący wkład w ukazanie prawdy historycznej.

Co dalej?

W związku z tym, że wiele relacji zgłoszonych do Kaplicy Pamięci nigdy nie ujrzało światła dziennego, w planie jest publikacja książki oddającej głos uratowanym Żydom oraz ratującym Polakom. Wcześniej zaś uruchomiona zostanie strona internetowa na ten temat oraz profil na Facebooku i na Tweeterze, aby dzielić się najnowszymi odkryciami na forum międzynarodowym, także w języku hebrajskim i angielskim. Jest to nieodzowne, tym bardziej że zainteresowany tą kwestią jest m.in. Instytut Yad Vashem w Jerozolimie, jeden z departamentów rządu USA oraz środowiska akademickie.

 

Ks. prof. Paweł Rytel-Andrianik

Nasz Dziennik