logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

W krzywym zwierciadle

Czwartek, 15 maja 2014 (02:00)

Debata o mediach

Media analogowe i cyfrowe czynią z niektórych wydarzeń fakty medialne, inne zaś pomijają milczeniem. Dlaczego tak się dzieje? Istnieje pewien proces transformacji czy też „tłumaczenia” tego, co dzieje się na świecie, na język mediów.

W debacie publicznej i w badaniach naukowych dotyczących sposobu funkcjonowania mediów i ich wpływu na odbiorcę znajduje swoje właściwe miejsce teoria agenda-setting, której odkrywcą był Walter Lippman (1922), a potwierdziły ją badania naukowe Maxwella McCombsa i Donalda Shawa w latach 60. XX wieku. W największym skrócie teoria ta wskazuje, że mass media odgrywają decydującą rolę w ustalaniu hierarchii ważności wydarzeń. Do najważniejszych etapów teorii agenda-setting zaliczyć można: wydarzenie (coś istotnego zdarzyło się na świecie, np. konflikt zbrojny, katastrofa lotnicza, wybory prezydenckie etc.), selekcję informacji, wybór medium, określenie stopnia ważności newsa i emisję w mediach.

Kreowanie newsów

W moim przekonaniu, drugi z wyżej wymienionych czynników odgrywa kluczową rolę w procesie obrazowania świata przez media. To selekcja informacji tworzy pewien obraz rzeczywistości u odbiorcy, staje się pewnego rodzaju „okularami”, poprzez które odbiorca patrzy na świat. Wiele wydarzeń natury społecznej, religijnej czy politycznej, jakkolwiek ważnych, nie staje się integralną częścią serwisów informacyjnych. Przyczyny mogą być np. natury politycznej. W epoce PRL-u odpowiedzialni za radio i telewizję proponowali słuchaczom i widzom audycje przesiąknięte ideologią socjalistyczną i kreowali obraz Polski Ludowej będącej na najlepszej drodze do dobrobytu, z drugiej strony przemilczano tematy „niewygodne”, jak np. temat Żołnierzy Wyklętych, mord w Katyniu. Przyczyny zainteresowania dziennikarza jakimś tematem wynikają także z profilu medium, np. w telewizji rozrywkowej odpowiedzialni za selekcjonowanie faktów pod kątem „co się nadaje na newsa” z pewnością pominą wydarzenia historyczne i patriotyczne.

Właściwa formacja uniwersytecka i zawodowa zasadniczo powinny gwarantować wypełnienie podstawowych obowiązków moralnych i profesjonalnych przez dziennikarza, do których można zaliczyć m.in. odpowiedzialność za przekazywane treści, obiektywizm, wierność prawdzie, poszanowanie wartości ogólnoludzkich i moralnych, obowiązek sprostowania w przypadku nieścisłości.

Od początku 2014 r. mass media skierowały naszą uwagę na dramatyczne wydarzenia na Krymie, na zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi, na zmianę ekipy rządzącej we Włoszech. Częstotliwość pojawiania się tych tematów w mediach była wysoka. To wpływa na opinię publiczną, która dany temat uważa za ważny. Bywa jednak, że tematom trzeciorzędnym, wydarzeniom nieistotnym nadaje się rangę newsa, informacji doniosłej.

Może zajść również sytuacja przeciwna, że o pewnych wydarzeniach, problemach w mass mediach w ogóle się nie mówi, np. o nieustannie napiętej sytuacji w Syrii, o licznych inicjatywach Caritas. To pokazuje, że funkcja tzw. gatekeeperów jest kluczowa dla odbiorcy przekazu. Niewłaściwa selekcja proponuje wizję świata w krzywym zwierciadle. Odpowiedzialni za selekcję wydarzeń zwykle dokonują pewnego osądu, na ile dana wiadomość może być interesująca dla odbiorcy. Zdarza się, że stosują tzw. gatekeeping ukryty, tzn. celowo pomijają niektóre wydarzenia, a eksponują inne.

Ramy interpretacji

Zjawiskiem pokrewnym gatekeepingu jest tzw. news-framing, który nazywany jest także obramowywaniem wiadomości, czyli przedstawianiem wiadomości w jakiejś określonej perspektywie. Jest on gotową propozycją określonego sposobu interpretowania wydarzenia. Profesor Diego Contreras zwraca uwagę, że poprzez stosowaną technikę framingu nadajemy niejako sens informacji, kładąc nacisk na pewne elementy i wykluczając inne. To obramowanie informacji dostrzegalne jest już zazwyczaj w tytułach tekstów prasowych i w pierwszych akapitach informacji.

Niedawna kanonizacja dwóch wielkich Papieży ukazała, że media w różną perspektywę wpisały pamiętny dzień 27 kwietnia br. Przywołam w tym miejscu kilka przykładów. W numerze 17/2014 „Polityki” wyniesienie do chwały ołtarzy Jana XXIII i Jana Pawła II Adam Szostkiewicz określa terminem „Polityka świętości”, a na początku tekstu wyjaśnia, że bez kultu świętych nie ma masowej pobożności. Z kolei tygodnik „W Sieci” na okładce w numerze 17/18/2014 obok fotografii Jana Pawła II umieścił enigmatyczny napis „Papież Polak byłby wściekły na III RP”. Te dwa przykłady wskazują, że uroczystości kanonizacyjne mogą być umiejscowione w pewnym kontekście politycznym, a nie religijnym. Okazuje się, że można kanonizację Papieża Polaka niejako „wpisać” w kontekst polityki i w żaden sposób nie powiązać jej z wiarą, ze Świętem Miłosierdzia Bożego, z Ewangelią. Znakomita jednak większość dziennikarzy starała się powiązać postać Jana Pawła II ze świętością i z miłosierdziem, które głosił całym swoim życiem.

Siła stereotypu

Powtarzanie techniki framingu w interpretowaniu określonego wydarzenia czy przedstawianiu jakiejś osoby prowadzi do powstawania stereotypów. Jest to konsekwencja tego, w jaki sposób dziennikarz rozumie świat, odczytuje wydarzenia i „tłumaczy” je na język informacji. Różny też jest sposób wypowiadania się o danej sprawie czy instytucji, na przykład w spojrzeniu dziennikarza na Kościół można dostrzec pozytywny, negatywny, a także neutralny (a może lepiej powiedzieć – obojętny) ton wypowiedzi.

Profesor Contreras w dziennikarskim ujmowaniu Kościoła wylicza trzy postawy: postawę obojętności, pozytywną oraz negatywną. Postawa obojętności czy też pewnego dystansu wobec Kościoła mogłaby wyrazić się w dziennikarskim przedstawieniu Kościoła jako organizacji bez dokonywania jego charakterystyki lub też przedstawianiu nauki społecznej Kościoła, jego nauczania w konkretnych kwestiach, bez podejmowania jednak dyskusji czy komentarza. Uramowienie w przypadku tonu pozytywnego o Kościele ujawnia się w następujących stwierdzeniach: „Kościół jako organizacja czyni dobro ludzkości” (bez odnoszenia się do nadprzyrodzonej misji Kościoła) czy też: „Kościół jako rzeczywistość duchowo-ludzka wypełnia swój apostolat w odniesieniu do Słowa Bożego i dokumentów Magisterium Kościoła” (tu widoczne jest odniesienie do natury duchowej Kościoła).

Z kolei dziennikarski ton negatywny wyraża się np. w następujących tezach: „Kościół jako instytucja nie jest tym, czym wyraża się w swoich deklaracjach” (podważa się tu autorytet Kościoła, pokazuje się go jako instytucję mało wiarygodną, zakłamaną, próbującą zakryć „ciemne karty” swojej historii), „Kościół jako struktura niekompatybilna ze współczesnym i demokratycznym społeczeństwem, niekompatybilna z postępem i tolerancją” (niektórzy dziennikarze ukazują Kościół jako dyskryminujący kobiety, Kościół jako strukturę niedemokratyczną etc.), „Kościół jako instytucja, której członkowie postępują niezgodnie z duchem Ewangelii” (pojedyncze przypadki przedstawiane są tak, jakby dotyczyły wszystkich duchownych, zaś postawy wielkoduszne pomijane są milczeniem), „Kościół odseparowany i daleki od problemów zwykłych ludzi” (w tym ujęciu Kościół zamyka się w pewnego rodzaju „getcie” i ukazuje się, że jest tak „bardzo duchowy”, iż sprawy społeczne ludzi są dla niego nieistotne), „Kościół to zwykła instytucja ludzka” (w tym ujęciu wskazuje się tylko konflikty wewnętrzne, walkę o władzę, albo utożsamia się Kościół ze zwykłą firmą, w której dokonuje się bilansu wydatków i przychodów, sukcesów i błędów etc.).

Powyższe przykłady dowodzą, że rację ma Erving Goffman, który twierdzi, że uramowienie stanowi pewien schemat interpretacji. Ramy wpływają na to, w jaki sposób postrzegamy rzeczywistość. Zdaniem Roberta Entmana, proces framingu sugeruje określone spojrzenie na problem, interpretację przyczynową, ocenę moralną.

Medioznawcy wskazują, że różnego rodzaju media effects mogą doprowadzić do narzuconego sposobu percepcji rzeczywistości, ale również do uzależnienia od mediów, a nawet do zniewolenia medialnego. Warto zatem poznawać procesy powstawania informacji i być świadomym ogromnej roli mediów w kształtowaniu opinii publicznej dziś, aby dobrze odczytywać rzeczywistość i konfrontować ją z rzeczywistością medialną. Nie bez przypadku medioznawcy podejmują gruntowne badania nad relacjami między agendą medialną, publiczną i polityczną.

Ks. dr Rafał Leśniczak

Autor tekstu jest kapłanem archidiecezji łódzkiej, kierownikiem Biura Prasowego Kurii Metropolitalnej Łódzkiej, doktorem nauk humanistycznych w zakresie nauk o poznaniu i komunikacji społecznej. Prowadzi zajęcia zlecone w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW w Warszawie.

Nasz Dziennik