logo
logo

Zdjęcie: Arch. Instytutu Prymasowskiego/ -

Prymas na tysiąc lat

Środa, 28 maja 2014 (02:05)

Postać Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego nie przeszła jedynie do historii. Trwa w pamięci i świadomości Polaków, chociaż od śmierci Wielkiego Pasterza mijają 33 lata. Wyjątkowa osobowość, osobista świętość i szerokie pole dokonań nie mogą zostać zapomniane, przeciwnie – wciąż inspiruje nauczaniem i przykładem kapłana, który stał się ojcem Narodu, mężem stanu.

Jego posługa jako Prymasa Polski w czasach komunistycznych przywoływała historyczną instytucję interreksa – prymasa stojącego na czele państwa w czasie bezkrólewia. – Dziś szczególnie młodym ludziom brakuje takiej wyrazistości, która była właściwa Prymasowi. Młodzi tęsknią za wolnością, określonymi precyzyjnymi zasadami, kochają Ojczyznę i chcą jej służyć. Niezłomność, wierność Chrystusowi, Ewangelii, odpowiedzialność Prymasa za Kościół nadal fascynuje. Był człowiekiem, który mimo różnych prześladowań nie złamał się, był wierny Bogu i ideałom – mówi ks. Bogdan Bartołd, proboszcz parafii katedralnej św. Jana w Warszawie.

Dla członków Akademickiego Stowarzyszenia „Soli Deo” Prymas Wyszyński jest wzorem w codziennych wyborach i społecznym zaangażowaniu. – Nauczanie i przykład życia Prymasa były i są inspiracją w naszej działalności, a zewnętrznym tego wyrazem jest nazwa naszego stowarzyszenia, które nawiązuje do biskupiego zawołania Księdza Prymasa – wskazuje prezes Stowarzyszenia Bartłomiej Gortych.

Źródłem mocy dla Prymasa było życie modlitwy i praktyka zawierzenia, oddania wszystkiego „Bogu samemu” („Soli Deo”), którą uczynił zasadniczym życiowym drogowskazem. Członków „Soli Deo” można spotkać na comiesięcznych Mszach św. w warszawskiej katedrze 28. dnia miesiąca, na których wierni modlą się o beatyfikację Sługi Bożego. Na te Msze św. szczególnie licznie przychodzą kapłani wyświęceni przez Prymasa, panie z Instytutu Prymasowskiego, ale i zwykli wierni.

Wyprasza łaski

Wyjątkowym miejscem w warszawskiej katedrze św. Jana jest grób Prymasa Tysiąclecia, przy którym codziennie trwa modlitwa. – Gdy widzę osoby wchodzące do katedry, zawsze znajdą się ludzie zatrzymujący się przy grobie Prymasa. Obok kaplicy z sarkofagiem Prymasa jest świecznik, jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie widział tam zapalonych świec. Są także karteczki, na których wierni zapisują intencje, które polecają wstawiennictwu Prymasa, i są także dziękczynienia za otrzymane łaski – opowiada ks. Bartołd.

W setki liczone są listy opisujące doznane łaski, które napływają do kurii. – Prymas jest mocno obecny w sercach wiernych. Jest to oczywiście duży przyczynek do beatyfikacji – mówi o. Gabriel Bartoszewski OFMCap, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego ks. kard. Wyszyńskiego, odpowiedzialny za przygotowanie „Positio super virtutibus”, czyli dokumentacji o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia.

Ojciec Bartoszewski jest autorem książki „Wyprasza nam łaski z Nieba”, w której przedstawił jedynie promil łask otrzymanych za wstawiennictwem Prymasa, którymi dzielą się wierni w listach do kurii. Szczególne wrażenie robi historia poparzonej dziewczynki, której lekarze nie dawali szans na przeżycie. Stan zdrowia dziecka uległ radykalnej poprawie po modlitwie matki za wstawiennictwem Prymasa w dniu jego pogrzebu. Niestety nie zachowała się dokumentacja medyczna tego przypadku.

– Kult Prymasa ujawnia się także szczególnie we wszystkich miejscach uwięzienia, począwszy od Rywałdu przez Stoczek, Prudnik Śląski, Komańczę – zaznacza o. Bartoszewski. – Sama jestem zaskoczona tym, jak wiele osób nawiedza celę Prymasa w Komańczy. Są to zarówno piel- grzymi indywidualni, rodziny, jak i zorganizowane grupy. Wszyscy przybywają tu, by być w tym miejscu, gdzie był Prymas w tak trudnym dla siebie czasie, i aby prosić go o wstawiennictwo. W ludziach jest duża wiara, że Prymas wyprasza nam u Boga potrzebne łaski – mówi s. Bożena Gładysz, nazaretanka z Komańczy.

Dla wszystkich grup organizowane są prelekcje okolicznościowe, a spotkania te kończą się w kaplicy wspólną modlitwą o wstawiennictwo Sługi Bożego za Ojczyznę i prośbą o jego beatyfikację. W Izbie Pamięci Księdza Prymasa w Komańczy siostry zgromadziły przedmioty używane przez ks. kard. Wyszyńskiego podczas uwięzienia i jego tu powrotów. W kaplicy, u podstawy ołtarza soborowego umieszczono napis: „W tej kaplicy modlił się i składał Bogu Najświętszą Ofiarę Ołtarza JE ks. kardynał dr Stefan Wyszyński, Prymas Polski, w latach 1955-1956”. W roku 1993 zamontowano w kaplicy witraż przedstawiający Prymasa Tysiąclecia w geście zawierzenia Narodu Polskiego Matce Bożej Królowej Polski.

Kult Wielkiego Prymasa w Komańczy nasilił się w roku 2001, ogłoszonym Rokiem Prymasowskim. – Wyraźnie wzrosło zainteresowanie jego osobą. Wiele szkół obrało Sługę Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego za patrona. Od 2006 roku w każdą rocznicę uwięzienia Księdza Prymasa swoje spotkanie w Komańczy mają przedstawiciele szkół prymasowskich, dzieci wraz z nauczycielami – opowiadają siostry nazaretanki.

Liczni księża odprawiają w Komańczy swoje kapłańskie rekolekcje. W wakacje w klasztorze sprawowanych jest nawet kilka Mszy św. dziennie dla grup rekolekcyjnych, oaz, pielgrzymek parafialnych. Wszyscy proszą o wstawiennictwo Sługę Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, modlą się za Ojczyznę.

We wszystkich miejscach uwięzienia Prymasa zachowane są cele, w których przebywał. W Rywałdzie Ksiądz Prymas, jak sam to opisywał, „erygował” drogę krzyżową na ścianach celi, pisząc ołówkiem nazwy stacji Męki Pańskiej i oznaczając je krzyżykiem. Ta prosta droga krzyżowa robi ogromne wrażenie na pielgrzymach. Potwierdzają to wpisy zostawione w księgach pamiątkowych, które przytacza o. Bartoszewski w swojej pracy „U pocieszycielki strapionych w Rywałdzie”. „Ta cela, a szczególnie Droga Krzyżowa wykonana przez więźnia, emanuje duchową siłą Prymasa Tysiąclecia” – czytamy. I inny: „Każdy zwiedzający to miejsce na pewno wychodzi podniesiony na duchu –zwłaszcza przechodząc stacje Drogi Krzyżowej erygowanej przez uwięzionego Prymasa”.

Wyjątkowy kult Prymasa trwa także w Zuzeli, miejscu urodzenia przyszłego Ojca Narodu. Co roku 3 sierpnia, we wspomnienie urodzin Prymasa, w jego rodzinnej parafii odprawiana jest uroczysta Msza Święta. Przybywający pielgrzymi modlą się przy chrzcielnicy, przy której został ochrzczony Prymas. W zrekonstruowanej szkole w Zuzeli, do której uczęszczał Stefan Wyszyński, mieści się Muzeum Prymasa.

Znak z Nieba

Od śmierci ks. kard. Wyszyńskiego 28 maja 1981 roku niezliczone rzesze wiernych modlą się o jego beatyfikację. Kościół wymaga dla potwierdzenia tego, co czuje lud Boży, znaku z Nieba – cudu za wstawiennictwem Sługi Bożego. Właśnie pojawiła się szansa na uznanie szczególnej łaski za cud, gdy 27 marca 2013 roku metropolita szczecińsko-kamieński ks. abp Andrzej Dzięga otworzył proces kanoniczny w sprawie domniemanego cudownego uzdrowienia 42-letniej dziś kobiety, która w wieku 19 lat zachorowała na raka tarczycy. W lutym 1988 roku wykonano u niej w Szczecinie rozległą operację, usuwając zmiany nowotworowe oraz dotknięte przerzutami węzły chłonne. Po początkowym polepszeniu stan zdrowia pacjentki pogorszył się. Rok później kobietę leczono radioaktywnym jodem w Instytucie Onkologii w Gliwicach, lecz i to było bezskuteczne. W gardle wytworzył się guz wielkości 5 cm, który dusił pacjentkę i zagrażał jej życiu. Nagle 14 marca 1989 roku, po intensywnych modlitwach za wstawiennictwem Prymasa Tysiąclecia, stwierdzono przełom. Kolejne badania potwierdzały dobry stan kobiety. W ciągu 23 lat nie stwierdzono u niej nawrotu choroby nowotworowej i jest całkowicie zdrowa.

Bóg nie bez powodu wybrał swojego sługę Stefana Wyszyńskiego na pasterza i nauczyciela czasów zagrożenia, kryzysu i niepokoju. „Taki Prymas zdarza się raz na tysiąc lat” – powiedział po jego śmierci Papież Jan Paweł II. Nie po to, żeby wspominać, lecz wskazywać. Przecież i teraz, choć w innych okolicznościach, zagrożenia są niezliczone, kryzys dosięga ludzkiej egzystencji, targa nami niepokój o przyszłość kolejnych pokoleń Polaków.

Do Prymasa Wyszyńskiego można i trzeba wracać, by odnaleźć właściwy kierunek na każdym kolejnym zakręcie dziejów, zawsze gdy zło wydaje się tryumfować, gdy lekceważone jest dobro wspólne, a rządzi prywata. Słowa Prymasa w jasny i przekonujący sposób prostują wątpliwości w naszych czasach pogmatwanych celów i środków.

Beata Falkowska

Nasz Dziennik