logo
logo

Zdjęcie: arch./ -

Na straży polskich obowiązków

Sobota, 9 sierpnia 2014 (09:30)

150. rocznica urodzin Romana Dmowskiego

Cztery dni po śmierci męczenników Powstania Styczniowego na stokach warszawskiej Cytadeli, 9 sierpnia 1864 r. – po drugiej stronie Wisły, na praskim Kamionku, godzinę drogi pieszo od rosyjskiej szubienicy, na której umierał Romuald Traugutt i jego współtowarzysze – urodził się człowiek, który odegra wielką rolę w historii Polski i zostanie uznany za jednego z architektów Polonia Restituta roku 1918. Jego droga do niepodległego bytu Narodu Polskiego i restytucji naszego państwa była jednak inna niż „mus” walki zbrojnej za świętą sprawę Traugutta i powstańców styczniowych. Może dlatego, że wyrastał w cieniu klęski powstania (tak się przynajmniej wydawało w czasach jego młodości) i dotkliwych represji rosyjskich?

Solidarni i zjednani

Był niekwestionowanym przywódcą Narodowej Demokracji, wybitnym teoretykiem polskiego ruchu narodowego, współtwórcą Ligi Narodowej i błyskotliwym autorem – rozpraw politycznych, tekstów publicystycznych, ale i udanych dzieł literackich, zapomnianych dziś powieści.

W swej najbardziej znanej książce, na której wychowało się kilka pokoleń polskich patriotów, w ostatnich latach wznawianych „Myślach nowoczesnego Polaka” (1903), przedstawił program solidaryzmu społecznego i rozbudzenia uczuć narodowych. Podkreślał, że Naród stanowi jedność. Nienawidził bolszewizmu i wszelkich ruchów „rewolucyjnych”. Sprzeciwiał się destrukcyjnym teoriom „walki klasowej”, które rujnują duchowe spoiwo Narodu, a w wydaniu bolszewickim wyrządzą tyle zła ludzkości przez cały wiek XX!

„Różne grupy w społeczeństwie nie powinny walczyć ze sobą, powodowane sprzecznymi interesami, lecz współdziałać” – pisał. Czasy, w których o dobrostanie Rzeczypospolitej decydował naród szlachecki, minęły. W nowoczesnym społeczeństwie należy do troski o siłę i bezpieczeństwo Polski włączyć cały naród, w imię solidaryzmu narodowego. Dmowski uważał jednak, że sama solidarność nie wystarczy. Należy budować jedność w sprawach dla interesu narodowego najważniejszych. Pragnął Polski jednolitej narodowo, nie federacyjnej, asymilującej przedstawicieli innych narodów zamieszkujących terytorium kraju. Doceniał szczególne znaczenie religii i Kościoła katolickiego w integracji Narodu.

Broniąc własności prywatnej, uważał jednocześnie, że ta własność musi być używana zgodnie z interesem narodowym. Wolność bogatych nie może się zamienić w egoizm i sprzeniewierzenie się interesom rodziny i Narodu.

Jestem Polakiem

Fascynująca jest definicja polskości, którą Dmowski zawarł w „Myślach…”: „Jestem Polakiem. Jestem nim nie dlatego tylko, że mówię po polsku, że inni mówiący tym samym językiem są mi duchowo bliżsi i bardziej dla mnie zrozumiali; że pewne moje osobiste sprawy łączą mnie bliżej z nimi niż z obcymi. Także dlatego, że obok sfery życia osobistego, indywidualnego, znam zbiorowe życie narodu, którego jestem cząstką; że obok swoich spraw i interesów osobistych, znam sprawy narodowe, interesy Polski, dla których należy poświęcić to, czego dla osobistych spraw poświęcić nie wolno. Jestem Polakiem… To znaczy, że należę do narodu polskiego na całym Jego obszarze i przez cały czas jego istnienia – zarówno dziś, jak w wiekach ubiegłych i w przyszłości. To znaczy, że czuję swą ścisłą łączność z całą Polską”…

Nie ma piękniejszego „wyznania wiary” w polskość!

Realista

Dmowski nie wierzył w „wojnę powszechną za wolność ludów”, która rozwali Europę – więzienie narodów. Był realistą. Wizjoner Piłsudski okazał się w tej sprawie bardziej przenikliwy. W przededniu I wojny światowej Dmowski postulował przejściowe połączenie wszystkich ziem polskich pod protektoratem Rosji. Ta forma przejściowa miała być drogą prowadzącą w perspektywie do pełnej niepodległości.

Tu różnił się od Piłsudskiego, który uważał Rosję za śmiertelnego wroga Polski niepodległej. Dmowski budował natomiast orientację antyniemiecką, stawiał na strategiczny sojusz z Rosją. Po rewolcie bolszewickiej roku 1917 nie widział już jednak pola dla takiego sojuszu. Ideologia bolszewicka była zaprzeczeniem wartości, które przez całe życie wyznawał.

Delegat w Wersalu

W roku 1919 jako delegat Polski na paryską konferencję pokojową referował postulowane granice Polski. Nie tylko „Polski etnicznej” w dzisiejszym rozumieniu tego pojęcia i w dzisiejszych, pojałtańskich granicach. Tak zwana linia Dmowskiego obejmowała bowiem Górny Śląsk, Pomorze Nadwiślańskie, Gdańsk, Warmię i Mazury, Litwę, Białoruś, zachodnie części Polesia, Podola, Wołynia i Żytomierszczyzny. To była, jego zdaniem, właściwa Polska! Mówił swobodnie po niemiecku, po angielsku, po francusku. Był au courant w sprawach polityki europejskiej i znał wszystkie racjonalne argumenty na rzecz polskości postulowanych obszarów. Zrobił na uczestnikach konferencji wielkie wrażenie! 28 czerwca 1919 r. podpisał w imieniu Polski, razem z Ignacym Janem Paderewskim, traktat wersalski. To było polityczne opus vitae Dmowskiego!

Był posłem na Sejm RP i krótko ministrem spraw zagranicznych (1923), ale jako polityczny oponent Marszałka Piłsudskiego nie mógł przeprowadzić swoich koncepcji politycznych.

W roku 1926 założył Obóz Wielkiej Polski, starając się zjednoczyć cały ruch narodowy i prawicowy w Polsce – w opozycji do programu jej sanacji. Do końca życia wywierał ogromny wpływ na działalność Stronnictwa Narodowego.

Pogrzeb i testament

Umarł w Drozdowie koło Łomży 2 stycznia 1939 roku. Jego pogrzeb 7 stycznia na cmentarzu Bródnowskim w Warszawie, z udziałem tysięcy rodaków, stał się największą manifestacją uczuć narodowych od czasu śmierci Marszałka Piłsudskiego. Wojna była za progiem i niejeden z uczestników tego pogrzebu myślał, kto zastąpi Romana Dmowskiego w roli strażnika interesów polskich na Kresach Zachodnich i polskiego interesu narodowego w ogóle. „Kurier Warszawski” pisał: „Zgasł jeden z największych umysłów politycznych na szlaku dziejów Polski”… Do grobu złożono urnę z wodą z Bałtyku i ziemią z Pomorza, o którą tak walczył dla Polski.

Dmowski zostawił pokoleniom Polaków nakaz wypełniania „obowiązków polskich”. W naszych czasach lekceważonych, wyśmiewanych, często bezkarnie wyszydzanych.

Sejm RP powziął w roku 1999 (60. rocznica śmierci Dmowskiego) specjalną uchwałę, wyrażając „uznanie dla walki i pracy wielkiego męża stanu na rzecz odbudowania niepodległości państwa polskiego […]. Jako reprezentant zmartwychwstałej Rzeczypospolitej na konferencji w Wersalu przyczynił się w stopniu decydującym do ukształtowania naszych granic, a zwłaszcza granicy zachodniej.

Szczególna jest rola Romana Dmowskiego w podkreślaniu ścisłego związku katolicyzmu z polskością dla przetrwania Narodu i odbudowania Państwa”. Mądre słowa, na które się powołujmy, broniąc dobrego imienia Dmowskiego przed „separatystami” polskości… „A jest li komu droga otwarta do nieba? Tym, co służą Ojczyźnie. Wątpić nie potrzeba”…

Piotr Szubarczyk

Nasz Dziennik